Obracanie stołów w Paryżu.
W miejscowości Charleroi w Belgii mieszka młode medium muzyczne, opisywane jako należące do „pierwszej rangi”. Ma jedenaście lat, a jego mediumizm rozwinął się około rok temu, gdy zmarła jego siostra, mająca siedemnaście lat. Wieczorem, gdy chłopiec miał zasnąć, usłyszał tę siostrę mówiącą do niego w pełen uczucia sposób – i odtąd zdaje się ona czuwać nad nim oraz troszczyć się, by jego sen nie był zakłócany. Druga siostra, w wieku około ośmiu lat, jest również dobrą jasnowidzącą. Rodzice słusznie bardzo uważają, kogo dopuszczają do cotygodniowego seansu, aby zachować chłopca i dziewczynkę w dobrym zdrowiu, którym obecnie się cieszą.
Seans opisany przez p. Ch. Fritza – autora relacji w „La Revue Spirite” – składał się z czternastu osób, w tym członków rodziny i przyjaciół. Gdy światło, zgodnie z instrukcjami, zgaszono, duch nazwany Dumond, narodowości francuskiej, który był bębniarzem poległym podczas oblężenia Antwerpii, chwycił przygotowane na tę okazję dwie pałeczki perkusyjne i wykonał na stole kilka wstępnych rolad, używając stołu jak bębna. Pałeczkami posługiwały się najwyraźniej wprawne dłonie: z oddali słychać było bębnienie „zrywające” regiment do marszu i zapowiadające jego nadejście. Po marszu nastąpiła szarża, przeplatana gwałtownymi uderzeniami pałeczek, naśladującymi wystrzały; regiment był w starciu z nieprzyjacielem. Szarża stawała się coraz bardziej gorączkowa, podobnie jak odgłosy muszkietów; te ostatnie były tak donośne, a ich liczba tak wielka, że tak młode dziecko nie mogło ich w żaden naturalny sposób wytworzyć. Zgiełk stał się ogłuszający, choć pozostawał rytmiczny, a wykonanie tej fantazji zmusza autora „Revue” do przyznania, że duch był mistrzem bębna, wręcz artystą.
Po krótkiej ciszy „kontrola” poprosiła – za pośrednictwem medium – o zegar muzyczny stojący na kominku. Gdy przeniesiono go na stół, siedzący wyraźnie usłyszeli odgłos nakręcania. Zegar natychmiast zaczął grać, a „kontrola” najwyraźniej chwyciła tamburyn i wykonała precyzyjnie odmierzony akompaniament. Zegar grał melodię, poruszając się nad ich głowami i po pokoju. Tak zakończyła się pierwsza część seansu; gdy zapalono światło, dziecko widziano siedzące na krześle, bez najmniejszego śladu podniecenia, dokładnie w tej samej pozycji, co na początku. Ojciec chłopca poprosił autora relacji, by w razie życzenia przywiązał dziecko do krzesła, lecz ze względu na jego skrajnie młody wiek uznano to za całkowicie zbędne. Po krótkim odpoczynku przystąpiono do drugiej części seansu.
Ustawienia były następujące: do obu boków fortepianu przymocowano linę, a obecni trzymali ją obiema rękami, tworząc krąg, przez który nikt nie mógł przejść ani z którego nie mógł się wyrwać, nie będąc zauważonym przez któregoś z sąsiadów. Ten „krąg z liny” obejmował także stół, a dziecko siedziało na krześle między stołem a fortepianem. Zgaszono światło i po sekundzie rozległy się akordy na instrumencie. Pierwsza muzyka składała się z ulubionych melodii, a sposób gry rozpoznano jako należący do zmarłej siostry chłopca; towarzyszył mu tamburyn. Potem pojawiła się nieco „lepsza” kontrola o imieniu „Achille”, której styl był bardziej wyrazisty i pewniejszy; podczas gry wielu obecnych czuło przyjazny dotyk rąk. Oprócz tego obserwowano liczne światła unoszące się w powietrzu: część miała wygląd fosforyzujący, inne przypominały oświetlenie elektryczne. Światła te poruszały się również wokół fortepianu i zdawały się dotykać klawiszy. Autor relacji zauważył głośno, że w pokoju czuć zapach fosforu – i natychmiast powiał świeży wietrzyk, a atmosfera została całkowicie oczyszczona.
Podczas tych zjawisk medium jest całkowicie przytomne i świadome, lecz nie widzi żadnego ze swoich przewodników. Słyszy jednak, jak do niego mówią, i czasem każą mu pisać. Jedna z jego muzycznych „kontroli”, która grała pewnego razu, twierdziła, że jest Mozartem, a za pośrednictwem mediumizmu tego chłopca często uzyskiwano także kwiaty i słodycze. Przewodnicy mówią, że jego jasnowidząca siostra jest jeszcze zbyt młoda, by ją wykorzystywać, lecz że powinna być „rozwijana” – cokolwiek to znaczy, skoro jej dary nie mają być na razie użyte.
„Wszechświat czeka, by odpowiedzieć na najwyższe słowo, jakie najlepsze dziecko czasu i nieśmiertelności potrafi wypowiedzieć.” – Nathaniel Hawthorne
Z krótkich notatek podpisanych „Imala” w „Revue de la France Moderne” wynika, że Napoleon III był nieświadomym narzędziem, dzięki któremu trwałe zainteresowanie zjawiskami spirytualistycznymi zostało we Francji odświeżone – jeśli wręcz nie zainicjowane. Pewnego dnia w kwietniu 1853 r., gdy prefekt paryskiej policji zakończył czytanie cesarzowi codziennego raportu (dotyczącego stanu miasta i tego, o czym mówią mieszkańcy), Napoleon niespodziewanie zadał wiernemu urzędnikowi następujące pytanie: „Jak to jest, proszę pana, że przy całej pańskiej pomysłowości nie zdołał pan wymyślić niczego nowego, aby stworzyć jakąś rozrywkę? Naprawdę czas dać papieżowi odpocząć. Proszę o tym pomyśleć do jutra; ten stan rzeczy nie może trwać.” W tym czasie podróż papieża zdawała się być jedynym tematem paryskich rozmów, a prefekt przyznał, że nie potrafi wzbudzić ciekawości niczym innym.
Zaniepokojony, po wyjściu od cesarza wrócił do biura i mechanicznie podniósł z kupki gazet leżących na biurku „Journal des Débats”. Traf chciał, że numer z tego dnia zawierał opis doświadczeń przeprowadzonych z młodą kobietą z Bremy, która posiadała wówczas zdumiewający dar: potrafiła najwyraźniej sprawiać, że stoły się poruszają. Prefektowi od razu przyszło do głowy, aby wykorzystać tę wiadomość. Znalazł potrzebną „dywersję”. Następnego dnia wszystkie dzienniki otrzymały polecenie (zwyczaj praktykowany za Drugiego Cesarstwa), by przygotować artykuł wstępny o obracaniu stołów. Nieważne, czy będą „za”, czy „przeciw” – to pozostawiono redaktorom – lecz temat miał być wszędzie należycie „przewietrzony”. W salonach wywoływano i podtrzymywano dyskusję, a tajni agenci otrzymali rozkazy, by rozmawiać o tym w kawiarniach; debatować głośno w licznych grupach w punktach miasta, gdzie gromadziły się tłumy, oraz na wszystkich miejskich promenadach. Skutek nie kazał na siebie długo czekać: w mniej niż tydzień Paryż nie mówił o niczym innym. „Zarażenie” rozprzestrzeniło się szybko wśród ministrów, akademików, lekarzy, profesorów, artystów; każdy próbował odtworzyć zjawiska samodzielnie. A jednak – mimo że od tego dnia, sprzed czterdziestu lat, temat ten można powiedzieć „posiada prawo obywatelstwa” – przyznaje się, iż Francja pozostaje w tyle za innymi krajami we wszystkim, co z nim związane. „Constitutionnel” z 20 kwietnia 1853 r. był pierwszą francuską gazetą, która wspomniała o poruszaniu stołów, opierając swój artykuł na tekście z „Augsburg Gazette”, relacjonującym seanse w Bremie.
źródło: A YOUNG MUSICAL MEDIUM. TABLE turning in Paris; Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; Saturday, JUNE 23, 1891.