Krąg Uzdrawiania

To Posłannictwo opiera się na Praktycznym Chrześcijaństwie, dlatego w szczególny sposób głosi uzdrowienie przez Chrystusa. Wszyscy, którzy pragną pomocy od naszych Uzdrowicieli, mogą pisać do:
The Healing Circle, 802 South Union Ave., Los Angeles, Kalifornia,
dołączając ofiarę (czek, gotówkę, przekaz pieniężny lub znaczki), a otrzymają tygodniową lub dłuższą kurację – zależnie od swojej woli.


UZDRAWIANIE WOLNYCH PRZYPADKÓW

Prawie wszystkie przypadki uzdrowień, które najmocniej zapadają w pamięć uzdrowiciela, to te, które przyniosły natychmiastowy efekt. Wznoszą się one jak górskie szczyty ponad krajobraz innych przypadków, które – choć równie cudowne w rezultacie – nie są tak widowiskowe, ponieważ ich leczenie zajęło miesiące, a nie godziny.

Czasami opowieść o natychmiastowym uzdrowieniu pobudza wiarę chorego, ale innym razem może zniechęcać, szczególnie tych, których przypadki wydają się podobne, a jednak uzdrowienie się opóźnia.

Dlatego, z myślą o tych ostatnich, przedstawimy teraz kilka przypadków „powolnego uzdrowienia”. Nie zaprzeczamy, że mogłyby one zostać uleczone równie szybko jak inne, lecz z powodu niewiedzy, oporu lub innego błędu, po stronie uzdrowiciela lub pacjenta, postęp dokonywał się krok po kroku, zasada po zasadzie.

Każdy przypadek powinien wykazywać poprawę pod opieką uzdrowiciela – albo wewnętrzną (charakter, usposobienie, duchowy rozwój), albo zewnętrzną (wzmocnienie ciała, ulga w bólu, regeneracja).

Jeśli nie ma żadnej odpowiedzi ze strony pacjenta, to nie jest wyrazem braku wiary w uzdrawiającą moc, by przekazać go innemu uzdrowicielowi. To jak w szkole – jeden nauczyciel przekazuje ucznia drugiemu, bardziej przygotowanemu, by pokazać mu drogę rozwiązywania jego problemów, cicho lub otwarcie.

Pacjent nie powinien się wahać zrezygnować z uzdrowiciela, jeśli czuje, że ten nie trafia w sedno sprawy. A jeśli uzdrowiciel czuje się przez to urażony – znaczy to, że brakuje mu wierności zasadzie. Z takim warto się rozstać.


DUCHOWE ZALECENIA DLA WOLNO UZDRAWIAJĄCYCH SIĘ

Jeśli Twój przypadek jest długi i postępuje powoli, codziennie odwracaj uwagę od ciała i skup ją na rozważaniu duchowej drogi – np.:

  • przezwyciężania lęku,

  • rozwijania miłości,

  • uzdrawiania relacji,

  • łagodzenia cierpienia i biedy innych.

Słuchaj uzdrawiających mów. Przyjmuj nauki – twarzą w twarz.
Nigdy nie tłumacz się przed krytyką swojego duchowego nauczyciela.
Wykorzystaj ją do własnej korekty.

Zazwyczaj właśnie to, czego jesteśmy najbardziej pewni, że nas nie dotyczy – jest głęboką przyczyną naszej choroby.

„Pogódź się z przeciwnikiem swoim.”
(Mt 5:25)


MEDYTACJA

Mądrość Umysłu Chrystusa czyni mnie mądrym.
Miłość Serca Chrystusa czyni mnie godnym miłości.
Zdrowie Ciała Chrystusa czyni mnie silnym i zdrowym – tu i teraz, w każdej części.
Jestem cały. Jestem święty. Jestem uzdrowiony.


PRZYPADKI WOLNEGO UZDRAWIANIA: PARALIŻ

Pewnego dnia przyszła do mnie niemiecka kobieta, prosząc, abym odwiedził jej męża, którego lekarze uznali za nieuleczalnego paralityka

(dalszy ciąg prawdopodobnie w kolejnej części tekstu)

Uzdrowienie z paraliżu przez wiarę i duchowe prowadzenie

Ona wiedziała niewiele o nauce, poza tym, że twierdziła, iż jest drogą, którą Jezus Chrystus uzdrawiał. Znała jednak kilka przypadków, w których ludzie zostali uzdrowieni dzięki temu, że „wypowiadałem dla nich Słowo”.

Powiedziałem jej, że jeśli jej mąż mógłby przyjść do mnie, to się nim zajmę. Ale nie mogłem sam się udać do niego, bo moje obowiązki w tamtym czasie całkowicie mnie pochłaniały.

On nie opuścił domu od czasu, gdy został sparaliżowany, i ona wątpiła, czy będzie w stanie go przyprowadzić.
„On może wszystko w Chrystusie, który go umacnia” – odpowiedziałem.
To było pierwsze leczenie.

Kiedy wróciła do domu, zastała go chętnego, by spróbować dostać się do mojego biura. Przyjechał powozem, a z pomocą żony i dwóch kul wciągnął się do sali, której wejście było na poziomie ulicy.

Przez wiele tygodni przychodził dzień po dniu. Już na początku powiedziano mu, aby odłożył wszelkie zewnętrzne środki wsparcia – to znaczy kule, lekarstwa, masaże itd. Nie mówiono mu żadnych kompromisowych słów. Byłem uprzejmy i współczujący, ale zawsze mówiłem mu, że to Chrystus go podtrzymuje, że Bóg jest jego siłą, że Bóg jest jego lekarstwem.

Nie powiedziałem mu, że będzie musiał stopniowo zrezygnować z podpór, ale też nie naciskałem zbyt mocno. Jego gotowość była bardzo wyraźna, a jego wiara rosła z dnia na dzień.

Moja bezkompromisowa postawa przyniosła ogromny impuls do jego uzdrowienia – choć w sposób pośredni. Okazało się, że przez lata codziennie brał środek przeczyszczający i miał zgromadzony jego duży zapas, sądząc, że będzie od niego zależny do końca życia.

Kiedy zgodził się odstawić wszystkie swoje „małe bóstwa medycyny”, polecił wyrzucić cały ten zapas – nie psom, lecz do śmietnika. Następnego dnia jego wypróżnienie odbyło się naturalnie i od tego czasu nie miał już żadnych problemów z tym związanych. To wydarzenie dodało jego wierze ogromnej siły.

Potem odstawił jedną kulę, zamieniając ją na laskę. Potem – drugą. W końcu odłożył również laskę.

Na początku nie prosiłem go, by wspinał się po schodach do pokoju, w którym przyjmowałem większość pacjentów. Leczyłem go w wydzielonej części sali lub w sali zajęć.

Kiedy odłożył pierwszą kulę, powiedziałem mu, że teraz musi przyjść do mnie na górę.
To był większy test dla mnie niż dla niego – zwłaszcza gdy schodził ze schodów. Stałem drżący na szczycie schodów, mentalnie trzymając go w Bożej obecności, widząc w duchu, że nie jest możliwe, by upadł. I zawsze schodził bezpiecznie i sam, bez niczyjej pomocy.

W międzyczasie był cicho uczony o swoim duchowym istnieniu i boskim dziedzictwie. Był piwowarem i – choć miał dobre serce – wydawał się być człowiekiem czysto cielesnym, niemającym prawie żadnego kontaktu ze światem duchowym.

Długie miesiące uzdrawiania dały jego duszy szansę, by rozkwitła. I tak powstał nowy człowiek – silny w wierze, przebudzony w świadomości duszy, rumiany zdrowiem.

Podczas ostatniego leczenia, które mu dałem, skakał już sam do powozu swojego syna i z niego wysiadał, jeździł po całym mieście, odwiedzał dawnych przyjaciół i odbierał ich gratulacje.

A. R. M.

źródło: The Healing Circle;  MASTER MIND;  Edited by ANNIE RIX MILITZ – Los Angeles,  THE APRIL 1913.