Lekcja XI Psychomancja snu

Uczeń zapewne zauważył, że w wielu przypadkach opisanych w niniejszych lekcjach wizje psychomantyczne pojawiały się podczas fizycznego snu.

Przyczyna tego zjawiska polega na tym, że u większości ludzi natura fizyczna w stanie czuwania pochłania uwagę jednostki w takim stopniu, iż uniemożliwia wyraźne przejawianie się zdolności psychicznych. Kiedy jednak ciało fizyczne pogrąża się we śnie, pole zostaje uwolnione dla działania zmysłów astralnych, które – ponieważ nie ulegają zmęczeniu – znajdują się w doskonałym stanie do ujawnienia swoich możliwości.

W rzeczywistości większość ludzi przejawia psychomancję podczas snu, lecz po przebudzeniu zachowuje niewiele wspomnień z tych doświadczeń albo nie pamięta ich wcale, poza niejasnymi obrazami określanymi jako „sny”.

Mimo to wielu spośród czytelników tych słów będzie pamiętać mniej lub bardziej wyraźnie pewne sny, w których zdawało się odwiedzać inne miejsca, krajobrazy, krainy i państwa, oglądać nieznane twarze oraz niezwykłe widoki. Po przebudzeniu osoby te mogły odczuwać pewne niezadowolenie, że zostały sprowadzone z powrotem ze swoich przyjemnych podróży.

Nie zamierzamy w tym miejscu podejmować obszernego omówienia ogólnego zagadnienia snów. Pisząc te kilka stron, pragniemy jedynie zwrócić uwagę czytelnika na fakt, że zjawiska psychomancji bardzo często przejawiają się właśnie w marzeniach sennych, z powodów przedstawionych powyżej.

Zasada działania jest dokładnie taka sama zarówno w przypadku zjawisk występujących podczas czuwania, jak i podczas snu. Pozorna różnica polega jedynie na tym, że śniący bardzo rzadko przynosi ze sobą wyraźne i uporządkowane wspomnienie swojej wizji, podczas gdy osoba czuwająca może odcisnąć obraz astralny w całkowicie przebudzonym mózgu fizycznym, dzięki czemu zostaje on zachowany w pamięci.

W poszczególnych lekcjach niniejszej książki czytelnik znajdzie kilka przypadków psychomancji snu, zamieszczonych w celu zilustrowania różnych odmian tego zjawiska.

W takich przykładach nie wprowadzaliśmy rozróżnienia pomiędzy doświadczeniami psychomantycznymi występującymi w snach a tymi, których doznaje się w stanie czuwania. W obu przypadkach działa ta sama zasada i nie ma potrzeby tworzenia odrębnych kategorii dla zjawisk należących do tych samych ogólnych klas.

Ponieważ jednak pozostało nam jeszcze kilka stron przeznaczonych na przygotowanie niniejszych lekcji, uznaliśmy, że powinniśmy przedstawić czytelnikowi kilka kolejnych spośród licznych interesujących przypadków odnotowanych w źródłach.

Wizja z pola bitwy pod Multanem

Znany i interesujący przypadek opisano w materiałach londyńskiego Towarzystwa Badań Psychicznych. Relacja przedstawia się następująco:

Dnia 9 września 1848 roku, podczas oblężenia Multanu, generał-major R. został niezwykle ciężko i niebezpiecznie ranny. Przekonany, że umiera, poprosił jednego z obecnych przy nim oficerów, aby zdjął z jego palca pierścień i przesłał go żonie, znajdującej się wówczas w Ferozepurze, oddalonym o ponad sto pięćdziesiąt mil.

Jego żona pisała:

„W nocy 9 września 1848 roku leżałam w łóżku, znajdując się pomiędzy snem a jawą, kiedy wyraźnie ujrzałam, jak mój mąż, ciężko ranny, jest wynoszony z pola bitwy. Usłyszałam również jego głos mówiący:

– Zdejmij ten pierścień z mojego palca i wyślij go mojej żonie.

Przez cały następny dzień nie potrafiłam uwolnić się od obrazu ani od głosu, które nieustannie pozostawały w mojej pamięci.

Po pewnym czasie dowiedziałam się, że generał R. został ciężko ranny podczas szturmu na Multan. Przeżył jednak i nadal żyje.

Dopiero jakiś czas po zakończeniu oblężenia generał L., oficer pomagający wynieść mojego męża z pola bitwy, powiedział mi, że prośba dotycząca pierścienia rzeczywiście została przez niego wypowiedziana – dokładnie tak, jak usłyszałam ją w Ferozepurze w tej samej chwili”.

Sen doktora Watsona

Poniższy przypadek, przytoczony przez panią Crowe, jest szczególnie interesujący jako przykład ostrzeżenia.

Kilka lat wcześniej doktor Watson, mieszkający obecnie w Glasgow, śnił, że otrzymał wezwanie do chorego znajdującego się kilka mil od miejsca jego zamieszkania.

We śnie wyruszył konno. Kiedy przejeżdżał przez wrzosowisko, ujrzał byka pędzącego na niego z ogromną gwałtownością. Zdołał uniknąć jego rogów jedynie dzięki schronieniu się w miejscu niedostępnym dla zwierzęcia. Pozostawał tam przez długi czas, dopóki ludzie, którzy zauważyli jego położenie, nie przybyli mu z pomocą i nie uwolnili go.

Następnego ranka, podczas śniadania, rzeczywiście nadeszło wezwanie. Doktor Watson, uśmiechając się z powodu tego, co uważał jedynie za zabawny zbieg okoliczności, wyruszył konno.

Nie znał drogi, którą miał podążać, lecz po pewnym czasie dotarł do wrzosowiska i natychmiast rozpoznał je jako miejsce widziane we śnie. Wkrótce pojawił się również byk, pędzący prosto na niego.

Sen pokazał mu jednak miejsce schronienia, ku któremu natychmiast się skierował. Spędził tam trzy lub cztery godziny, oblężony przez zwierzę, dopóki mieszkańcy okolicy nie przyszli mu z pomocą.

Doktor Watson oświadczył, że gdyby nie wcześniejszy sen, nie wiedziałby, w którą stronę uciekać, aby znaleźć bezpieczne schronienie.

Przypadek ten, jak łatwo zauważy uczeń, stanowi przykład psychomancji przyszłości.

Ostrzegawczy sen Hannah Green

Kolejny przypadek należący do tej samej klasy został przytoczony przez doktora Lee.

Pani Hannah Green, gospodyni pracująca w wiejskim domu w hrabstwie Oxfordshire, śniła pewnej nocy, że pozostawiono ją samą w domu w niedzielny wieczór.

Usłyszawszy pukanie do głównych drzwi wejściowych, poszła je otworzyć i zobaczyła stojącego przed nią odrażającego włóczęgę uzbrojonego w wielką pałkę.

Mężczyzna wtargnął do domu pomimo jej oporu, a podczas szamotaniny uderzył ją pałką, pozbawiając przytomności. W tym momencie kobieta się obudziła.

Upłynęło wiele czasu i niemal całkowicie zapomniała o swoim śnie, dopóki nie został on przypomniany w niezwykle dramatycznych okolicznościach.

Pani Green sprawowała wówczas opiekę nad odosobnioną rezydencją w Kensington. Pewnego niedzielnego popołudnia służba otrzymała dzień wolny, pozostawiając ją samą w domu.

Nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. W tej samej chwili wspomnienie dawnego snu powróciło do niej z niezwykłą wyrazistością i siłą.

Wiedziała, że jest sama, lecz aby odstraszyć intruza, zapaliła lampę na stole w holu, a następnie kolejne światła w różnych częściach domu. Zaczęła również gwałtownie dzwonić dzwonkami znajdującymi się w rozmaitych pomieszczeniach. Sprawdziła ponadto, czy drzwi i okna są dobrze zamknięte.

Zdołała przestraszyć mężczyznę, przekonując go, że w domu przebywa cała rodzina albo przynajmniej kilka osób. Wcześniej jednak otworzyła okno nad podestem schodów i ku swemu ogromnemu przerażeniu ujrzała dokładnie tego samego człowieka, którego widziała we śnie. Był uzbrojony w tę samą pałkę i domagał się wpuszczenia do środka.

Gdyby nie ostrzeżenie przekazane w śnie kilka lat wcześniej, mogła spotkać ją dokładnie taka sama tragedia, jaką wcześniej ujrzała.

Projekcja astralna podczas snu

Poniższy przypadek psychomancji snu stanowi dobry przykład projekcji astralnej. Został opisany przez korespondenta Towarzystwa Badań Psychicznych.

„Pewnego grudniowego poranka 1836 roku człowiek ten miał następujący sen – albo, jak sam wolał go określać, objawienie.

Nagle znalazł się przy bramie alei prowadzącej do domu majora N. M., wiele mil od własnego miejsca zamieszkania.

W pobliżu znajdowała się grupa ludzi. Jedną z osób była kobieta z koszem na ramieniu, pozostali byli mężczyznami. Czterech z nich stanowili jego dzierżawcy, natomiast innych nie znał.

Niektórzy spośród nieznajomych zdawali się napadać na H. W., jednego z jego dzierżawców, dlatego próbował interweniować.

Uderzyłem gwałtownie mężczyznę stojącego po lewej stronie, a następnie z jeszcze większą siłą drugiego, znajdującego się po prawej. Ku memu zdumieniu nie przewróciłem żadnego z nich, dlatego uderzałem ponownie, raz za razem, z całą gwałtownością człowieka ogarniętego rozpaczą na widok zabójstwa przyjaciela.

Z ogromnym zdumieniem zauważyłem, że moje ręce, chociaż widoczne dla oczu, pozbawione były materialnej substancji. Po każdym uderzeniu ciała napastników i moje własne zbliżały się do siebie, przenikając przez cieniste ramiona, którymi zadawałem ciosy.

Uderzałem z większą siłą, niż kiedykolwiek wcześniej byłem zdolny z siebie wykrzesać, lecz z bolesną pewnością uświadomiłem sobie własną bezsilność.

Nie pamiętam, co wydarzyło się później, gdy ogarnęło mnie poczucie niematerialności”.

Następnego ranka A. odczuwał sztywność i ból mięśni, jak po niezwykle intensywnym wysiłku fizycznym.

Żona powiedziała mu, że w nocy bardzo ją przestraszył, ponieważ raz za razem gwałtownie wymachiwał rękami, „jak gdyby walczył o życie”.

Opowiedział jej o swoim śnie i poprosił, aby zapamiętała nazwiska znanych mu osób, które w nim wystąpiły.

Rankiem następnego dnia, w środę, A. otrzymał list od zarządcy mieszkającego w mieście położonym blisko miejsca widzianego we śnie. Zarządca informował, że we wtorek rano przy bramie majora N. M. znaleziono dzierżawcę H. W. Był nieprzytomny, prawdopodobnie umierający, a jego czaszka została złamana. Nie natrafiono na żaden ślad sprawców.

Tego samego wieczoru A. wyruszył do miasta i przybył tam w czwartek rano.

W drodze na posiedzenie sędziów spotkał najwyższego rangą sędziego w tej części kraju i poprosił go o wydanie rozkazu aresztowania trzech mężczyzn, których – poza H. W. – rozpoznał we śnie. Zażądał również, aby przesłuchano ich oddzielnie.

Polecenie wykonano natychmiast. Wszyscy trzej mężczyźni przedstawili identyczną wersję wydarzeń i wskazali kobietę, która im towarzyszyła. Kobieta została aresztowana i złożyła dokładnie takie samo zeznanie.

Relacjonowali, że w poniedziałkową noc, pomiędzy godziną jedenastą a dwunastą, wracali razem drogą do domu. Dogoniło ich trzech nieznajomych. Dwóch z nich brutalnie napadło na H. W., natomiast trzeci uniemożliwiał jego przyjaciołom udzielenie pomocy.

H. W. nie zmarł, lecz nigdy nie powrócił do wcześniejszego stanu zdrowia. Później wyemigrował.

Sen George’a Northeya

Stead przytacza następujący przypadek, przekazany mu jako prawdziwa i dokładna relacja wizji zabójstwa, które brat ofiary miał zobaczyć we wszystkich szczegółach.

Zdaniem autora był to niewątpliwy przypadek projekcji astralnej.

St. Eglos znajduje się około dziesięciu mil od Atlantyku i nieco bliżej starego miasta targowego Trebodwina.

Hart i George Northeyowie byli braćmi. Od dzieciństwa łączyło ich niezwykle silne uczucie braterskie. Nigdy nie byli rozdzieleni aż do chwili, gdy George został marynarzem, podczas gdy Hart rozpoczął pracę u ojca.

Dnia 8 lutego 1840 roku, gdy statek George’a Northeya znajdował się w porcie na Wyspie Świętej Heleny, miał on następujący niezwykły sen:

„Minionej nocy śniło mi się, że mój brat przebywał na targu w Trebodwinie, a ja byłem z nim, przez cały czas pozostając tuż przy jego boku podczas wszystkich transakcji handlowych.

Chociaż widziałem i słyszałem wszystko, co działo się wokół mnie, byłem pewien, że nie towarzyszyłem mu w fizycznym ciele. Był to raczej mój cień albo duchowa obecność, ponieważ brat zdawał się zupełnie nieświadomy tego, że znajduję się blisko niego.

Czułem, że moja obecność w tak niezwykłej postaci zapowiada jakieś ukryte niebezpieczeństwo, na które był przeznaczony natrafić. Wiedziałem jednak, że nie zdołam mu zapobiec, ponieważ nie potrafiłem przemówić i ostrzec go przed zagrożeniem”.

Po zebraniu znacznej sumy pieniędzy Hart wyruszył konno w drogę powrotną do domu.

Relacja jest następnie kontynuowana:

„Moje przerażenie stopniowo wzrastało, gdy Hart zbliżał się do osady Polkerrow. W końcu ogarnęło mnie prawdziwe szaleństwo. Rozpaczliwie pragnąłem ostrzec brata i powstrzymać go przed dalszą podróżą, lecz byłem całkowicie bezsilny.

Nagle zauważyłem dwa ciemne cienie padające w poprzek drogi. Poczułem, że nadeszła godzina mojego brata, a ja nie mogłem mu pomóc.

Pojawili się dwaj mężczyźni, których natychmiast rozpoznałem jako znanych kłusowników mieszkających w odosobnionym lesie niedaleko St. Eglos.

Mężczyźni uprzejmie powiedzieli:

– Dobranoc, panie.

Hart odpowiedział i rozpoczął z nimi rozmowę dotyczącą pewnej pracy, którą wcześniej im obiecał.

Po kilku minutach poprosili go o pieniądze. Starszy z dwóch braci, stojący przy głowie konia, powiedział:

– Panie Northey, wiemy, że właśnie wraca pan z targu w Trebodwinie i ma pan w kieszeniach mnóstwo pieniędzy. Jesteśmy zdesperowani i nie opuści pan tego miejsca, dopóki ich nie otrzymamy. Proszę je oddać.

Mój brat nie odpowiedział. Uderzył jedynie mężczyznę batem i skierował na niego konia.

Młodszy z napastników natychmiast wyciągnął pistolet i wystrzelił. Hart bez życia osunął się z siodła.

Jeden ze złoczyńców przez kilka minut ściskał go za gardło żelaznym uchwytem, jak gdyby chciał mieć całkowitą pewność i zdusić najmniejszą iskrę życia, która mogła jeszcze pozostać w moim biednym bracie.

Mordercy przywiązali konia do drzewa w sadzie. Obrabowawszy ciało, przeciągnęli je w górę strumienia i ukryli pod zwisającymi brzegami cieku wodnego.

Następnie starannie zatarli wszystkie ślady krwi na drodze i schowali pistolet w strzesze nieużywanej chaty stojącej niedaleko przydroża. Potem uwolnili konia, aby sam pogalopował do domu, i uciekli przez okoliczne pola w stronę własnej chaty”.

Następnego dnia statek opuścił Wyspę Świętej Heleny i po odpowiednim czasie dotarł do Plymouth.

Podczas całej podróży George Northey ani na chwilę nie zmienił przekonania, że Hart został zamordowany dokładnie tak, jak widział to we śnie, oraz że to właśnie za jego pośrednictwem sprawiedliwość dosięgnie zabójców.

Dalszy ciąg wydarzeń wykazał, że morderstwo zostało rzeczywiście dokonane dokładnie w sposób, w jaki brat ujrzał je we śnie.

Zbrodnia wywołała powszechne przerażenie i oburzenie. Podjęto wszelkie możliwe działania, aby odnaleźć morderców i postawić ich przed sądem.

Podejrzenie padło na dwóch braci noszących nazwisko Hightwood. Podczas przeszukania ich chaty znaleziono ubrania poplamione krwią, lecz nie odnaleziono pistoletu, choć młodszy brat przyznał, że posiadał taką broń, ale ją zgubił.

Opowieść jest kontynuowana:

„Obaj bracia zostali aresztowani i doprowadzeni przed sędziów. Dowody przeciwko nim nie były szczególnie mocne, lecz ich zachowanie sprawiało wrażenie, jakby byli winni.

Nakazano im stanąć przed sądem podczas najbliższej sesji w Trebodwinie. Każdy z nich przyznał się do winy, mając nadzieję na ocalenie życia, lecz obaj zostali skazani na powieszenie.

Wciąż pozostawała jednak pewna wątpliwość dotycząca pistoletu.

Przed egzekucją George Northey przybył z Wyspy Świętej Heleny i oświadczył, że broń znajduje się w strzesze starej chaty stojącej niedaleko miejsca, w którym zamordowano Harta Northeya, dokładnie tam, gdzie sprawcy ją ukryli.

– Skąd pan to wie? – zapytano.

George Northey odpowiedział:

– Widziałem tę straszliwą zbrodnię we śnie, który miałem na Wyspie Świętej Heleny w noc morderstwa.

Pistolet odnaleziono w strzesze zrujnowanej chaty, dokładnie tak, jak przepowiedział George Northey”.

Ufamy, że w sposób zadowalający wykazaliśmy tożsamość psychomancji występującej w stanie czuwania z psychomancją snu.

KONIEC

Powrót do Praktyczna Psychomancja =>

źródło: LESSON XI. Dream Psychomancy; Practical Psychomancy and Crystal Gazing by William Walker Atkinson, 1908.