Grymuar Papieża Honoriusza

Grymuar Papieża Honoriusza

PRZEDMOWA

(która zostaje zamieszczona w tym miejscu, aby ukazać, jak wielkim poważaniem cieszą się pewne księgi wśród najwybitniejszych adeptów nauk okultystycznych. Warto również przypomnieć, że wydawca Chacornac z Paryża wśród swojej klienteli kupującej GRYMUARY miał takie osoby jak: księżna Radziwiłł; hrabina Pillet-Will; pani Segond-Weber; pani Mary Diana; hrabia de Grammont; baron de Pallandt; Jego Królewska Mość król Milan; Boutroux z Akademii Francuskiej; słynny prof. Branly; dr Voronoff, Izoulet z Collège de France; dr Berillon; Maxwell, Prokurator Generalny przy Sądzie Apelacyjnym w Bordeaux; Marcone Palelologue, ambasador Francji; Alta; pułkownik de Rochas; Han Ryner; Tiffeneau; Albert Poisson; Pappus; Gaboriau; A. Lemnia; poeci Paul Verlaine; Maurice Maeterlinck; Louis Labegue; uczony Reone Sadler; Mitrecey; malarz Rochegrosse; pani Garçoni, Dina… uważamy, że to wystarczy za odpowiedź dla przeciwników tego typu publikacji).

Bardzo długo wahaliśmy się, zanim zdecydowaliśmy się oddać do druku to tak bardzo poszukiwane dzieło, ponieważ jest ono uznawane przez okultystów za najbardziej przewrotne i złowrogie, jakie kiedykolwiek napisano. Jeśli jednak zdecydowaliśmy się je opublikować, i to bez obaw oraz bez wyrzutów sumienia, to dlatego, że jesteśmy przekonani – jak już pisaliśmy w naszej broszurze Tajemnice Magii dla Szczęścia – iż niewielu ludzi jest w stanie rzeczywiście wyrządzić zło za pomocą nauk i ilustracji rozproszonych po tomach tego rodzaju. Praktyczna realizacja zjawisk magicznych zależy bowiem przede wszystkim od energii i dynamizmu psychicznego operatora; dynamizmu, który, na szczęście, bardzo niewiele osób posiada w tak wysokim stopniu, a wielkie powtarzane formuły kabały mogą jedynie służyć jako znaki pomocnicze. Jednak, aby zrozumieć ich moc, rozkazywać im, potrzeba takiej siły intuicji, świadomości i szerokiej wiedzy, że kiedy ktoś osiąga taki rezultat po latach studiów, ludzka natura obraca się w innym kierunku i przestaje odczuwać potrzebę czynienia zła.

(1) Nie mylić z innym tomem o tym samym tytule, wydanym niedawno w Mediolanie, w znacznie okrojonej wersji i pozbawionym oryginalnej strony tytułowej, będącej główną przyczyną działania i jego magicznej racji.

Opublikowaliśmy więc tę książkę eksperymentalnie. W związku z tym zwracamy się do wszystkich, którzy będą w praktyce próbować opisanych tu metod, aby informowali nas o uzyskanych rezultatach. Dzięki temu będziemy mogli dowiedzieć się, jakie zjawiska rzeczywiście da się osiągnąć, czy są one dostępne dla wszystkich, czy tylko dla niektórych osób, określić procent tych, którym się udaje, a także wytyczyć linię postępowania dla przyszłych eksperymentatorów oraz dla magicznej nauki przyszłości. Nigdy nie wiadomo, do jakich pożytecznych wniosków można w ten sposób dojść.

Powtarzamy za Flammarionem: „odmawiać zajmowania się pewnymi praktykami ze strachu przed opinią publiczną, to zniżać się do godnej pogardy słabości charakteru i zdradzać interesy całej ludzkości. Nikt w istocie nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji odkrycia, gdy w grę wchodzą nowe siły. Bursztyn Greków, od którego pochodzi nazwa elektryczności, wydawał się dziecięcą zabawką, a żabki Galvaniego – mało znaczącą ciekawostką…” (1)

To prawda – jak napisaliśmy w Tajemnicach Magii dla Szczęścia – że niewielu ludziom udaje się osiągnąć pozytywne rezultaty w magii, ale niektórzy jednak tego dokonują. I jeszcze raz, za Flammarionem: „Tysiąc negatywnych faktów nigdy nie podważa faktu pozytywnego”.

Studiujmy więc i eksperymentujmy ze wszystkim, co przekazała nam w spuściźnie starożytność, pamiętając, że nasi odlegli przodkowie w wielu sprawach wiedzieli więcej od nas – czego dowodem są choćby słynne woskowe figurki do rzucania uroków, z których jeszcze niedawno drwiono, a których skuteczność udowodnił de Rochas w swoim laboratorium naukowym. Alchemia, czyli sztuka przemiany ubogich metali w złoto, długo uznawana niemal za czystą fantazję, przyniosła pozytywne rezultaty w Douai w tyglach i alembikach francuskiego uczonego Jollivet Castelota – i moglibyśmy mnożyć te przykłady.

A teraz posłuchajcie, co mówią o tym dziele wielcy okultyści.

Najbardziej znanym ze wszystkich grymuarów jest bez wątpienia Grymuar Papieża Honoriusza, zawierający zbiór najrzadszych sekretów.

„Ten grymuar” – pisze Elifas Levi w Historii Magii – „nie jest pozbawiony znaczenia dla miłośników nauk tajemnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zbiorem odrażających absurdów; jednak dla wtajemniczonych w znaki i sekrety Kabały staje się prawdziwym pomnikiem ludzkiej przewrotności; diabeł ukazany jest tam jako narzędzie potęgi… Doktryna tego grymuaru jest taka sama, jak ta Simona i większości gnostyków; zasadę bierną zastępuje się zasadą czynną, namiętność zyskuje pierwszeństwo przed rozumem; zmysłowość zostaje ubóstwiona; kobieta jest stawiana ponad mężczyzną, co jest tendencją obecna we wszystkich mistycznych systemach antychrześcijańskich; ta doktryna wyrażona jest poprzez pewien pantakl, znajdujący się na początku księgi. W centrum znajduje się cofająca się luna; wokół sierpa księżyca widać trzy trójkąty tworzące jeden; trójkąt zwieńczony jest krzyżem ansata z podwójnym poprzecznym ramieniem; wokół trójkąta, wpisanego w okrąg, w przerwach utworzonych przez trzy segmenty okręgu, z jednej strony widnieje znak stylusa i kabałistyczna pieczęć Salomona; z drugiej – magiczny nóż i inicjał Binariusza; poniżej zaś – odwrócony krzyż, tworzący kształt lingamu, a imię Boga także zapisane do góry nogami; wokół okręgu można odczytać te słowa, zapisane niczym sentencja: Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im poddani, aby was chronili.

Te linie ze strony tytułowej mówią więcej, niż ja sam mógłbym wam wytłumaczyć. Ten wybitny mag często zajmował się w swoich dziełach Grymuarem Honoriusza: należy przeczytać w Kluczu Wielkich Misteriów znakomitą i zarazem mroczną historię księdza Vergera, która zaczyna się od piekielnych inwokacji i wytrwałej lektury grymuaru, a kończy się szaleńczą obsesją księdza, która miała go doprowadzić do zbrodni.

Egzemplarz, który posiadam – pisze Stanislas de Guaita – rzekomo wydanie rzymskie z 1750 roku, w formacie duodecymo; w rzeczywistości jest to przedruk wydany w Lille przez Blecquela. Na ostatniej stronie widnieją cztery diabelskie znaki, o krwawym odcieniu, które nie zostały wykonane ani piórem, ani prawdopodobnie pędzlem.

Są to najbardziej jawnie satanistyczne i bluźniercze hieroglify, jakie widziałem w swoim życiu:

1° Pastorał z trzema rozwidlonymi poprzeczkami i dwoma kwadratowymi punktami u podstawy;
2° Czarny trójkąt pomiędzy dwiema rogami Bafometa;
3° Odwrócona litera Shin;
4° Ciemna dłoń z rozpostartymi pięcioma palcami pod odwróconą literą Shin; ta dłoń symbolizuje zaprzeczenie dogmatu pentagramu.

Zleciłem analizę barwnika (czerwono-brązowego), którym zostały wykonane te znaki: była to krew.


Przypisy:
(1) Flammarion: C. d. F. Dla nauki o duszy (Tajemnice Życia i Śmierci). Studia, fakty i komentarze dotyczące niewyjaśnionych zjawisk oraz nieznanych sił istoty ludzkiej… Neapol, Società Editrice Partenopea – ul. Conservazione dei Grani 5, Cena: 10 lirów.

Papier jest pożółkły na całym obwodzie, a właściwie lekko przypalony, jakby od płomienia świecy.

Według Elifasa Leviego, autorem tego grymuaru nie był papież Honoriusz III, Cencio Savelli, któremu powszechnie się go przypisuje – skoro już sama biografia tego papieża przeczy takiemu twierdzeniu – lecz niejaki Cadalo, Cadaloo lub Cadolao, który był antypapieżem pod imieniem Honoriusza III w 1061 roku i prowadził wyjątkowo rozwiązłe życie zarówno jako człowiek, jak i duchowny. Wspierany przez cesarza Henryka IV, zaatakował w Rzymie samego papieża Aleksandra II, został pokonany i zniknął. Tak więc ten grymuar byłby w jego zamyśle aktem zemsty na papiestwie.

Pewne jest, że zanim trafił w ręce szerokiej publiczności, krążył potajemnie wśród kabalistów. Jest to, w pełnym znaczeniu tego słowa, podręcznik złej magii i czarnej magii.

Pentakl znajdujący się na okładce, analizowany symbol po symbolu, oznacza:

– Krzyż ansata z podwójną poprzeczką, symbol binariusza, będący obrazem zła, wskazuje, że zło dominuje nad wszystkim.
– Ta idea jest jeszcze mocniej wyrażona w centralnej figurze; cofająca się luna, obraz bierności, umieszczona w centrum trójkątnej piramidy, pokazuje nam zło narzucające się w sposób matematyczny.
– Po lewej stronie symbol ducha ludzkiego góruje nad pieczęcią Salomona. Dla mnie ta pieczęć, ze swoimi dwoma splecionymi trójkątami, sama w sobie jest pentaklem wszechświata, ukazującym jego podwójny nurt: inwolucji i ewolucji. Można to przetłumaczyć tak: „Ponad naturą jest tylko duch ludzki.”
– Po prawej nóż ofiarny dominujący nad binariuszem pokazuje, że trzeba poświęcić wszystko, by dojść do zła.
– Wreszcie na dole, imię boskie i krzyż, oba odwrócone, głoszą: „Nie ma Boga, nie ma odkupienia.”

Jeśli chodzi o napis, który otacza pentakl i wygląda na religijny – służy on zmyleniu tych, którzy nie wnikają w istotę dzieła, a faktycznie stanowi groźbę wobec ewentualnych osób pragnących ujawnić jego tajemnice.

Ten pentakl został przetłumaczony w całości przez Elifasa Leviego w następujący sposób:

„Fatum panuje matematycznie; nie istnieje inny Bóg poza naturą.”

„Dogmaty są dodatkiem do władzy kapłańskiej i narzuca się je tłumowi, aby usprawiedliwić ofiary.

„Wtajemniczony stoi ponad religią, z której korzysta, i głosi zupełnie co innego, niż w co wierzy ogół.

„Posłuszeństwo nie potrzebuje uzasadnienia – jest narzucone; wtajemniczeni są stworzeni do rozkazywania, a profani do posłuszeństwa.”

Tak pisze Lancelin w Magii Wiejskiej.

Po całej tej tyradzie nabywcy tej książki będą się zastanawiać (jak zresztą pytają nas przy każdym tego typu tomie, który kupują): „Ale czy nam się kiedykolwiek uda dokonać dzieła doskonałego?”

Musimy odpowiedzieć, że to nie zależy ani od książki, ani od nas. Dajcie dłuto i blok marmuru Michałowi Aniołowi – powstanie arcydzieło odpowiadające Mojżeszowi. Dajcie paletę i płótno Leonardowi da Vinci – powstanie arcydzieło znane jako Mona Lisa. Dajcie jednak to samo dłuto i blok marmuru, tę samą paletę i płótno mnie… no cóż, przygotujcie wiele białych popiersi, bo trzeba będzie sporo ich rozdawać jako nagrody za moją „twórczość”!

Giuseppe G. Rocco

pobierz książkę: Grimoire_du_Pape_Honorius

źródło: Il Grimoire di Papa Onorio;  Mondo Occulto –  31 Gennalo 1925.