Wieszcz

O snach – obrazy pamięci i mediumizm transowy

Trzeba uznać, że istnieje więcej niż jeden rodzaj snu. Niektóre sny są wyraźnie pouczające i przekazują w czytelnych symbolach przesłania o praktycznej wartości. Niektóre, w rzadkich przypadkach, mają charakter proroczy i także tutaj zdaje się ujawniać prowadząca i inteligentna siła należąca do jakiejś innej sfery, która celowo kieruje naszymi myślami. Oba te rodzaje należą do tej kategorii snu, czy raczej wizji, o której zdaje się mówić psalmista, kiedy występuje przeciw daremnemu przeciążaniu się nauką i stwierdza, że nielicznym wybranym dane są równe skarby poznania nawet we śnie – „albowiem On obdarza swego umiłowanego we śnie” – co w autoryzowanym przekładzie błędnie oddano jako „tak daje On swemu umiłowanemu sen”, choć taki wniosek nie wynika ze słów poprzedzających.

Jednak obok tych natchnionych snów, które należałoby raczej nazwać prawdziwymi wizjami, istnieją znacznie liczniejsze i o wiele bardziej zagadkowe fantastyczne sny, stanowiące powszechne doświadczenie większości ludzi. Powszechnie uważa się, że sny pojawiają się tylko nad ranem. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że towarzyszą nam przez większą część snu, lecz pamiętamy jedynie te, z których się budzimy i które dzięki temu możemy uchwycić świadomą uwagą, zanim pogrążą się w zapomnieniu. Potwierdza to fakt, że śpiący często zdradza, iż śni, wykonując gesty, a nawet wypowiadając słowa w samym środku najgłębszego snu; a jeśli zostaniemy nagle obudzeni o dowolnej porze nocy, niemal zawsze odkrywamy, że wyrwano nas z jakiegoś niknącego snu, który przez chwilę możemy sobie przypomnieć, mniej lub bardziej niewyraźnie, lecz który rano zazwyczaj całkowicie znika z pamięci.

Jeśli chodzi o te fantastyczne sny, to tym, co przede wszystkim czyni je tak niewytłumaczalnymi, jest ich niespójność oraz fakt, że tak często nie wykazują żadnego widocznego związku z tym, o czym myśleliśmy, kładąc się spać. Nawet gdy wiążą się z doświadczeniami poprzedniego dnia, tajemnica pozostaje prawie równie wielka, ponieważ nie ma żadnego oczywistego powodu, dla którego doświadczenia dnia minionego miałyby powracać w zniekształconej postaci, gdy zasypiamy.

OBRAZY PAMIĘCI

Nieco światła na ten problem rzuca jednak teoria, dziś już na ogół przyjmowana przez czołowych psychologów, że obrazy pamięci mogą być wywoływane poprzez skojarzenie idei ze stanami funkcjonalnymi, które pierwotnie im towarzyszyły. Zasada ta znajduje szczególnie uderzającą ilustrację – jak wskazywali Oliver Wendell Holmes i inni – w przypadku wspomnień związanych z zapachami. Jeśli jakieś doświadczenie dzieciństwa zbiegło się z pierwszym zetknięciem z określonym zapachem, to niemal pewne jest, że ilekroć ów zapach zostanie ponownie wyczuty w późniejszym życiu, wspomnienie tamtego dziecięcego przeżycia automatycznie odtworzy się w umyśle. Mamy tu do czynienia z określonym stanem funkcjonalnym – pobudzeniem nerwu węchowego – towarzyszącym określonemu doświadczeniu, a związek skojarzeniowy zostaje ustanowiony, tak że każde powtórzenie podobnego pobudzenia nerwu węchowego przywołuje do umysłu to konkretne przeżycie, czymkolwiek ono było, które pierwotnie towarzyszyło właśnie tej aktywności organizmu.

To, co tak wyraźnie i powszechnie obserwujemy w związku z nerwem węchowym, odnosi się również do innych czynności ciała. Organizm jest wspólnotą niezliczonych procesów fizjologicznych, z których większość przebiega nieświadomie albo podświadomie, lecz każdy z nich może – jeśli dokładnie się powtórzy – stać się ogniwem skojarzenia z jakimś doznaniem lub przeżyciem, które mu towarzyszyło przy poprzedniej okazji. Jeśli powtarza się cały szereg stanów funkcjonalnych, związek skojarzeniowy będzie odpowiednio silniejszy, a jeśli jednocześnie powtórzą się dwa lub więcej odrębnych stanów funkcjonalnych, z których każdy powiązany jest z zupełnie innymi przeżyciami, powstanie mieszanina obrazów pamięci albo obraz złożony.

Z wyjątkiem stanów związanych z nerwem węchowym, które tworzą szczególnie silne ogniwa skojarzenia – z powodów, które Oliver Wendell Holmes pomysłowo wiązał z faktem, że tylko ten nerw jest przedłużeniem samej substancji nerwowej – obrazy pamięci powstałe przez skojarzenie czynności funkcjonalnych z towarzyszącymi im pierwotnie wrażeniami są zazwyczaj zbyt słabe, by w stanie czuwania tworzyć dostrzegalne obrazy. W większości przypadków są one całkowicie przyćmione przez bezpośrednie wrażenia zmysłowe, które zajmują naszą uwagę przez całe godziny świadomości. Jednak w stanach nieświadomości, gdy jesteśmy wolni od blasku zewnętrznych wrażeń, obrazy pamięci mogą stać się wyraźnie widoczne – podobnie jak gwiazdy, które choć znajdują się nad nami przez cały dzień, stają się widzialne dopiero wtedy, gdy zniknie pełniejsze światło słońca i ich blask może oddziaływać na nasz wzrok.

SNY A AKTYWNOŚĆ KOMÓRKOWA

Naszkicowana tu teoria wydaje się dawać dość pełne wyjaśnienie większości zjawisk zwykłych fantastycznych snów. W toku wszystkich kalejdoskopowych zmian aktywnych funkcji naszego złożonego mechanizmu cielesnego, z jego niezliczonymi procesami trawienia, wydzielania, asymilacji i innymi przemianami organicznymi, musi oczywiście bardzo często zdarzać się tak, że pewna mała grupa aktywności komórkowych powtarza dokładnie ten sam cykl ruchów fizjologicznych, jaki wykonała przy jakiejś wcześniejszej okazji – być może wczoraj, być może w zeszłym roku, a może wiele lat temu. Wraz z tym powtórzeniem fragmentu cyklu aktywności komórkowej pojawiają się, zgodnie z prawem skojarzenia, te same wrażenia lub doświadczenia, które rzeczywiście mu towarzyszyły poprzednio. Nie ma znaczenia, że przy tamtej okazji aktywności komórkowe mogły być całkowicie podświadome; były jednak realne i to wystarcza, by utworzyć ogniwo skojarzenia. Dlatego jeśli powtarzają się wtedy, gdy bodźce zewnętrzne są wygaszone, jak podczas snu, śnimy dawne doświadczenie, widzimy osobę, która była wtedy obecna, albo wykonujemy czynności, którymi byliśmy wówczas zajęci.

Lecz czynności funkcjonalne naszego organizmu są tak nieskończenie liczne, że częściej zdarza się, iż dwa lub więcej z nich powtarza się jednocześnie, niosąc każde własne skojarzenia i wytwarzając w stanie snu złożony obraz pamięci, pełen niespójności, a nawet niemożliwych sytuacji, tak dobrze znanych każdemu z nas z krainy snów. Ta mieszanina może być takim splotem fragmentarycznych wrażeń, że sprawia wrażenie całkowicie nowego przeżycia – czegoś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy ani nie wyobrażaliśmy sobie w życiu – lecz gdybyśmy potrafili przeanalizować ten chaos obrazów zjednoczonych w jedną niespójną całość, odkrylibyśmy, że wszystkie jego elementy pochodzą ze skojarzeń z oderwanymi i różnorodnymi wrażeniami zmysłowymi najrozmaitszego rodzaju.

Takie ujęcie bardzo zbliża nas do racjonalnego rozwiązania tajemniczego problemu. Największy podziw budzi tu niezwykła rejestracja zdarzeń, jaką to zakłada – czynność gruczołu odtwarzająca, gdy sama zostaje odtworzona, konkretne doświadczenia, które jej towarzyszyły nawet dziesięć czy dwadzieścia lat wcześniej. A jednak, choć taka rejestracja jest zadziwiająca, nie jest bynajmniej niewiarygodna. Przeciwnie, całkowicie zgadza się z wieloma ustaleniami psychologii, których nie sposób już podawać w wątpliwość, a sam pojedynczy przykład niezwykłej siły zmysłu węchu w przywoływaniu minionych wspomnień stanowi wystarczającą podstawę, by przypuszczać, że inne czynności funkcjonalne mogą mieć nie mniejszą moc w sprzyjających warunkach, takich jak sen.

TEORIA PRZEKAZÓW W TRANSIE

U spirytualisty naturalnie pojawi się pytanie, czy teoria ta, jeśli ją przyjąć, nie wymaga rozważenia możliwości zastosowania podobnych zasad w przypadku mediumizmu transowego. Tutaj, podobnie jak podczas snu, mamy bowiem do czynienia z koniecznym warunkiem wyciszenia świadomości, który pozwala obrazom pamięci ujawnić się. Czy nie może się zdarzyć, że autentyczne wizje jasnowidzącego zostaną zakłócone przez te przywołane obrazy senne, nasuwające się umysłowi na skutek skojarzenia z procesami fizjologicznymi?

Trzeba przyznać, że istnieje wszelkie prawdopodobieństwo, iż tak właśnie może być, i że fakt ten być może nie był dostatecznie uwzględniany. Tak jak czasem śnimy prawdziwie, a czasem fantastycznie, tak samo objawienia medium w transie mogą raz być rozświetlone prawdziwym natchnieniem, a innym razem zniekształcone przez obrazy czysto fizjologiczne, powracające na zasadzie skojarzenia. Zamiast pomijać tę możliwość, należy ją bardzo starannie rozważyć, gdyż może mieć istotne znaczenie dla problemów mediumizmu transowego, a być może stanowi proste wyjaśnienie wielkich nierówności wartości uzyskiwanych rezultatów – nierówności, którym nie sposób zaprzeczyć, a które bez wyjaśnienia tego rodzaju pozostają całkowicie niezrozumiałe.

źródło: On Dreams; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, APRIL 3, 1915.