Dobre i złe duchy w magii ceremonialnej

Rozdział VIII klasycznego dzieła poświęconego magii ceremonialnej przedstawia dawną naukę o dobrych i złych duchach, aniołach opiekuńczych, demonach oraz duchowej walce o duszę człowieka. Autor odwołuje się do Biblii, Orygenesa, Hermesa, Jamblicha, Homera i tradycji starożytnej, ukazując człowieka jako istotę znajdującą się pomiędzy wpływem duchów dobrych i złych. Tekst porusza również temat aniołów stróżów, geniusza człowieka, duchowej opieki, demonicznych pokus oraz tajemniczej hierarchii bytów duchowych.


Część I. Magia ceremonialna

Rozdział VIII

O dokuczliwości złych duchów oraz o ochronie, jaką otrzymujemy od duchów dobrych

Teologowie są zdania, że wszystkie złe duchy mają taką naturę, iż nienawidzą zarówno Boga, jak i człowieka. Dlatego Boska Opatrzność ustanowiła nad nami duchy czystsze, którym nas powierzyła niczym pasterzom i zarządcom, aby codziennie nam pomagały, odpędzały od nas złe duchy, powściągały je i krępowały, tak by nie mogły nam wyrządzać szkody, jak uczyniłyby to w przeciwnym razie. Czytamy bowiem w Księdze Tobiasza, że Rafael pochwycił demona zwanego Asmodeuszem i związał go na pustkowiu Górnego Egiptu.

Hezjod powiada, że na ziemi żyje trzydzieści tysięcy duchów Jowisza, które są strażnikami śmiertelnych ludzi i które — aby móc obserwować sprawiedliwość oraz uczynki miłosierdzia — przyoblekłszy się w powietrze, przemierzają całą ziemię wzdłuż i wszerz.

Nie byłoby bowiem bezpieczne żadne możne państwo ani żadna kobieta nie zachowałaby nieskalanej czci, żaden człowiek w tej dolinie niewiedzy nie mógłby też osiągnąć kresu wyznaczonego mu przez Boga, gdyby dobre duchy nas nie strzegły albo gdyby złym duchom pozwolono swobodnie zaspokajać swoje pragnienia.

Jak bowiem pośród dobrych duchów każdemu człowiekowi wyznaczony zostaje właściwy opiekun lub obrońca, który sprzyja duszy człowieka i prowadzi ją ku dobru, tak pośród złych duchów istnieje wróg, władający ciałem i jego pożądliwością. Dobry duch walczy więc w naszej obronie jako opiekun przeciwko temu nieprzyjacielowi i przeciw cielesności.

Człowiek znajduje się zatem pośrodku tych dwóch przeciwników i pozostawiony jest własnemu osądowi, aby temu, komu zechce, oddał zwycięstwo. Nie możemy więc oskarżać aniołów ani odmawiać im wolnej woli, jeżeli nie doprowadzają powierzonych im narodów do poznania prawdziwego Boga i prawdziwej pobożności, lecz pozwalają im popadać w błędy i przewrotny kult. Wina spoczywa bowiem na nich samych, skoro z własnej woli zboczyli z prawej drogi, przylgnęli do duchów błędu i oddali zwycięstwo diabłu. Albowiem w ręku człowieka leży decyzja, do kogo zechce się przyłączyć i kogo zechce pokonać. Albowiem ten, kto raz przezwycięży diabła, czyni go swoim sługą, a pokonawszy go, sprawia, że nie może on już walczyć z innym, podobnie jak osa, która utraciła żądło.

Do tej opinii nawiązuje Orygenes w swojej księdze Periarchon, stwierdzając, że święci walczą przeciwko złym duchom, a zwyciężając je, pomniejszają ich zastępy; ten zaś, kto został pokonany, nie może już więcej nikogo niepokoić.

Skoro więc każdemu człowiekowi dany jest dobry duch, podobnie każdemu przypisany jest również zły duch diabelski. Każdy z nich poszukuje zjednoczenia z naszym duchem i usiłuje przyciągnąć go do siebie oraz złączyć się z nim niczym wino z wodą. Dobry duch poprzez wszystkie dobre uczynki, zgodne z jego naturą, przemienia nas niejako w aniołów, jednocząc się z nami, jak napisano o Janie Chrzcicielu u Malachiasza:

„Oto Ja posyłam anioła mego przed obliczem twoim”.

O tym zjednoczeniu i zespoleniu napisano także w innym miejscu, że ten, kto przylgnął do Boga, staje się z Nim jednym duchem.

Podobnie zły duch, poprzez złe uczynki, stara się upodobnić nas do siebie i połączyć się z nami, jak Chrystus mówi o Judaszu:

„Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem”.

I właśnie o tym mówi Hermes, gdy stwierdza, że kiedy duch wywiera wpływ na duszę człowieka, rozsiewa w niej nasiona własnej natury; z nich zaś dusza, niejako nimi obsiana i przepełniona gwałtowną siłą, rodzi rzeczy niezwykłe i zdumiewające.

Takie właśnie są działania duchów. Gdy bowiem dobry duch oddziałuje na świętą duszę, wynosi ją ku światłu mądrości; lecz gdy zły duch przenika duszę niegodziwą, pobudza ją do kradzieży, zabójstwa, pożądliwości i wszelkich innych występków, które są dziełami złych duchów.

Dobre duchy — jak powiada Jamblich — oczyszczają dusze w sposób najdoskonalszy, a także zstępują na nas lub na inne dobre istoty; swoją obecnością zapewniają zdrowie ciału, cnotę duszy oraz bezpieczeństwo. Usuwają z nas to, co śmiertelne, podtrzymują naturalne ciepło i czynią je skuteczniejszym dla życia, a poprzez harmonię nieustannie wlewają światło w umysł zdolny do poznania.

Co do tego, czy wielu ludzi ma wielu opiekunów, czy też jednego tylko, teologowie nie są zgodni. My jednak sądzimy, że jest ich więcej, prorok bowiem mówi:

„Aniołom swoim przykazał o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich”.

Słowa te, jak powiada Hieronim, należy rozumieć zarówno o każdym człowieku, jak i o Chrystusie.

Wszyscy ludzie są więc kierowani przez posługę rozmaitych aniołów i wynoszeni ku określonemu stopniowi cnoty, zasług i godności — o ile postępują w sposób godny powierzonych im duchowych opiekunów. Ci jednak, którzy okazują się ich niegodni, zostają strąceni i zepchnięci, zarówno przez złe, jak i przez dobre duchy, ku najniższym stopniom nieszczęścia, odpowiednio do swych złych zasług.

Ci zaś, których przydzielono wzniosłym aniołom, przewyższają innych ludzi. Aniołowie bowiem otaczają ich opieką, wywyższają ich i za pomocą pewnej tajemnej mocy podporządkowują im innych. Chociaż ani jeden, ani drugi nie musi być tego świadomy, człowiek podlegający takiemu wpływowi odczuwa pewien ciężar pierwszeństwa i przewagi, od którego nie może się łatwo uwolnić. Lęka się tej siły i okazuje jej szacunek, ponieważ wyższe anioły sprawiają, że moc ta spływa na istoty niższe, a pewien rodzaj grozy budzi w nich respekt wobec zwierzchności.

Homer zdaje się mieć to na myśli, gdy opowiada, że Muzy, córki Jowisza, zawsze towarzyszyły królom jako ich nierozłączne towarzyszki i że dzięki nim królowie stawali się czcigodni i wspaniali.

Podobnie czytamy, że Marek Antoniusz, niegdyś połączony szczególną przyjaźnią z Oktawianem Augustem, często z nim grywał, lecz niemal zawsze przegrywał. August bowiem niezmiennie odchodził zwycięsko. Pewien mag poradził więc Antoniuszowi:

„O Antoniuszu, cóż czynisz z tym młodzieńcem? Unikaj go i trzymaj się od niego z dala. Choć jesteś od niego starszy, bardziej doświadczony i zręczniejszy, choć podejmujesz trafniejsze decyzje i przeszedłeś przez wojny z liczniejszymi wrogami, twój geniusz lęka się geniusza tego młodzieńca, a twoje szczęście schlebia jego szczęściu. Jeżeli nie będziesz od niego stronił, wydaje się, że całkowicie przed nim ustąpi”.

Czyż nie dzieje się podobnie z księciem wobec innych ludzi? Jak mogliby inni odczuwać wobec niego lęk i szacunek, gdyby jakaś boska groza nie wywyższała go ponad nich i nie wzbudzała w nich obawy, nakazującej im oddawać mu cześć jako władcy?

Dlatego powinniśmy dążyć do tego, aby poprzez dobre uczynki oczyszczać się, podążać za rzeczami wzniosłymi oraz wybierać właściwe czasy i pory. Dzięki temu możemy zostać powierzeni opiece coraz wyższych i potężniejszych aniołów, którzy troszcząc się o nas, mogą sprawić, że zostaniemy wyniesieni ponad innych.

źródło: CHAP. VIII. OF THE ANNOYANCE OF EVIL SPIRITS, AND THE PRESERVATION WE HAVE FROM GOOD SPIRITS, Book II;  „The Magus” Francis Barrett, London 1801.