Wieszcz

Czy Zwierzęta Przetrwają

ODPOWIEDŹ DLA DR. ELLISA T. POWELLA.
Autor: A. J. WOOD.

Przyjmijmy na wstępie, że istnieje wiele dowodów na to, iż zwierzęta istnieją w świecie duchów. Czy są to dusze zmarłych stworzeń, czy też zawdzięczają swoje istnienie innym przyczynom – to kwestia sporna. Dowody na to, że stanowią one przetrwanie niegdyś żyjących zwierząt, są tak dalece niejednoznaczne, że nawet same duchy nie są w tej sprawie zgodne, a wiele ich wypowiedzi zdradza niepewność co do własnej wiedzy. Potrzeba zatem znacznie więcej światła, zanim będzie można dojść do ostatecznego wniosku; bo choć nie jest to sprawa o życiowym znaczeniu, to jednak pozostaje sprawą bardzo interesującą.

Główna trudność w przyjęciu nieśmiertelności zwierząt polega na ustaleniu, gdzie wyznaczyć granicę. Jeśli na przykład doprowadzimy do logicznego końca obserwacje Luciusa z tekstu „Rays and Reflections” (s. 415), zamieszczonego w tym samym numerze „Light”, w którym ukazał się artykuł dr. Powella, że „całe życie jest nieśmiertelne”, a zatem „zasada życia w zwierzętach trwa nadal”, to nie upłynie wiele czasu, zanim będziemy zmuszeni przyznać nieśmiertelność całemu światu zwierzęcemu i roślinnemu, ponieważ one również posiadają życie, a „całe życie” itd. Byłoby to reductio ad absurdum w pełnym znaczeniu tego słowa! Potrzebujemy zatem, jeśli to możliwe, określonej i naukowej zasady ograniczenia – takiej, która byłaby teoretycznie uzasadniona i zarazem dostatecznie szeroka, aby wyjaśnić wszelkie formy zjawisk zwierzęcych obserwowanych w świecie duchów.

Jest jedna rzecz, przed którą musimy się szczególnie strzec: przed wkradaniem się sentymentalizmu lub uprzednich założeń do sprawy, która powinna zostać rozstrzygnięta wyłącznie na podstawach dowodowych lub racjonalnych.

Z pewnością nie możemy ograniczać – jak zdają się czynić niektórzy autorzy (prawdopodobnie wskutek osobistych upodobań) – przetrwania zwierząt jedynie do koni, psów czy kotów; bo wtedy miłośnicy innych, bardziej osobliwych ulubieńców natychmiast zaprotestują przeciw naszej wybiórczości.

Właśnie dlatego sugeruję – zakładając na chwilę samo przetrwanie – że gdzieś trzeba wyznaczyć granicę, nie arbitralnie, lecz na podstawie jakiejś jasno określonej zasady filozofii duchowej.

Żaden autor piszący o zagadnieniach duchowych nie miał więcej do powiedzenia o duszach zwierząt niż Swedenborg, a zapewne bardzo niewielu ludzi zainteresowanych tym tematem zna liczne objaśniające wypowiedzi, jakie na ten temat pozostawił – zwłaszcza w tych fragmentach, które zamierzam zacytować, a które, jakkolwiek by je oceniać, zawierają argument równie jasny i przekonujący, jakiego trudno byłoby szukać, i który z pewnością zasługuje na poważne przemyślenie.

Mówiąc najpierw o różnych rodzajach zwierząt, które można zobaczyć w świecie duchów, stwierdza on:

„Istnieje tak wielkie podobieństwo między zwierzętami, które ukazują się w tamtym świecie, a tymi z naszego świata, że nie sposób ich odróżnić; a ponieważ zawdzięczają one swoje istnienie uczuciom aniołów nieba albo żądzom duchów piekła, wynika z tego, że naturalne uczucia i żądze są ich duszami, i że te, przyoblekłszy się w ciało, stają się zwierzętami w odpowiedniej formie.”

Prawo lub zasada, na którą tu wskazano, zostaje dość wyraziście zilustrowana w pewnym zdarzeniu opisanym w przekazach Vale’a Owena. Chodzi o rodzaj wizji sennej, jaką miał pan Vale Owen, dotyczącej jakiegoś miejsca w Mrocznych Regionach, gdzie zobaczył „zwierzęta podobne do tygrysów i panter oraz inne dzikie zwierzęta z rodziny kotowatych”, po czym zapytał komunikującego ducha: „Co mogły uczynić zwierzęta, by zasłużyć na takie piekło?” Otrzymał odpowiedź, że „te zwierzęta nigdy nie były w ciele, lecz są tworami złych mocy, które do tego stopnia potrafią je wyłaniać”, oraz że są one „tak pełne, jakimi kiedykolwiek będą, dzięki dopełnieniu elementów mrocznych regionów”. Innymi słowy, były ucieleśnieniami w świecie duchowym własnych żądz czy właściwości istot złych, przybierającymi formy zwierzęce odpowiadające tym cechom i przedstawiające je obiektywnie. Chrystus nie nazwał Heroda „lisem”, a pewnych innych ludzi „drapieżnymi wilkami”, nie mając jakiegoś wglądu w duchowy związek między nimi.

Przyjrzyjmy się teraz temu, co Swedenborg mówi o duszach zwierząt i pod jakim względem różnią się one od dusz ludzi. Najpierw stwierdza on całkiem wyraźnie, że dusza zwierząt, rozważana sama w sobie, jest duchowa (jak zresztą wszelkie życie), lecz jest duchowa w stopniu niższym lub podrzędnym – to znaczy, jak to ujmuje, jedynie naturalnym – podczas gdy dusza człowieka jest zarówno naturalna, jak i duchowa: naturalna w odniesieniu do jego czysto zwierzęcej natury, a duchowa w odniesieniu do jego człowieczeństwa. Tak więc człowiek rodzi się w dwóch stopniach bytu, a zwierzęta tylko w jednym. Oddajmy mu jednak głos:

„Człowiek jest duchowy, a zarazem naturalny; zwierzę natomiast nie jest duchowe, lecz naturalne. Człowiek posiada wolę i rozum. Zwierzę nie ma ani woli, ani rozumu; zamiast pierwszej ma uczucie, a zamiast drugiego – poznanie.

U zwierzęcia z kolei uczucie i poznanie stanowią jedno i nie mogą zostać rozdzielone; jego poznanie ogranicza się bowiem do jego uczucia, a jego uczucie odpowiada jego poznaniu.

A ponieważ te dwie zdolności, które nazywają się poznaniem i uczuciem, nie mogą w przypadku zwierzęcia zostać rozdzielone, dlatego też zwierzę nie było zdolne zniszczyć porządku swego życia i rodzi się wyposażone we wszelką wiedzę, jaka przynależy jego uczuciu. Inaczej jest z człowiekiem. Jego dwie zdolności życia, zwane rozumem i wolą, mogą zostać rozdzielone; dlatego właśnie ma on moc niszczenia porządku swego życia, myśląc wbrew swej woli i chcąc wbrew swemu rozumowi. Stąd też rodzi się w stanie czystej niewiedzy – po to, aby przez różne stopnie poznania, za pośrednictwem rozumu, zostać z niej wprowadzonym w porządek.

Żadne zwierzę nie jest do tego zdolne, ponieważ jego poznanie, niepochodzące z żadnego rozumu, jest poznaniem wywodzącym się z uczucia – tego uczucia, które stanowi jego duszę. A ponieważ człowiek posiada zarówno umysł duchowy, jak i naturalny, przy czym pierwszy znajduje się ponad drugim i jest takiej natury, że ma zdolność oglądania i miłowania dobra i prawdy na każdym stopniu – czy to w połączeniu z umysłem naturalnym, czy też oddzielnie od niego – wynika stąd, że jego wnętrze, należące do obu umysłów, może być przez Pana wzniesione do zjednoczenia z Nim; stąd też każdy człowiek żyje wiecznie.

Nie jest tak ze zwierzęciem; nie cieszy się ono posiadaniem żadnego umysłu duchowego, choć ma umysł naturalny; dlatego jego wnętrze, wypływające jedynie z poznania i uczucia, nie może zostać przez Pana wzniesione ani z Nim połączone; i dlatego nie żyje po śmierci.”

Nikt, kto przeczyta powyższy fragment (a przytoczony argument został znacznie skrócony dla oszczędności miejsca), nie może nie uderzyć się ogromną jasnością i szczegółowością, z jaką została tu opisana zasadnicza różnica między duszą zwierzęcą a ludzką, ani nie dostrzec, jak silnie przemawia on do intuicyjnego poczucia jego prawdziwości.

Jeśli to, co mówi Swedenborg, jest słuszne – a nie widzimy, jak można by temu zaprzeczyć, nie sprowadzając duchowo człowieka do poziomu zwierzęcia albo nie podnosząc zwierzęcia do poziomu człowieka – to powinno być jasne, że być może istnieją inne, bardziej racjonalne podstawy wyjaśnienia rzekomego przetrwania dusz zwierząt; podstawy, które dostarczyłyby właśnie tej zasady potrzebnej do ostatecznego rozstrzygnięcia tej od dawna dyskutowanej kwestii.

Zobaczmy.

W świecie ducha uczucie i myśl mają – jak wiemy z wielu przekazanych materiałów – bezpośrednie skutki twórcze, tak że byłoby całkowicie zgodne z tym, co wiemy o tym prawie, gdyby niektóre zwierzęta tam widywane (tj. na przykład ukochane domowe zwierzęta) były bezpośrednim wytworem działania tych twórczych sił i naturalnie przybierały wygląd oraz cechy, z którymi duchy były tak dobrze obeznane w życiu ziemskim, dając tym samym początek przekonaniu, że są to dusze ich dawnych ziemskich odpowiedników. Ziemskie więzi i uczucia w naturalny sposób dominują we wczesnych stadiach nowicjatu duchów, a ich otoczenie – zarówno ożywione, jak i nieożywione – musiałoby oczywiście, zgodnie z prawami świata duchowego, wyrażać ich własne cechy wewnętrzne i je przedstawiać. Dopiero w miarę postępu w wiedzy i zbliżania się ku anielskości mogłyby one w jakimkolwiek stopniu poznać głębsze przyczyny leżące u podstaw zjawisk zewnętrznych wobec nich.

W tym, jak sądzimy, tkwi w skrócie klucz do tej szczególnej tajemnicy pozornego przetrwania zwierząt. W istocie uważamy, że można to przyjąć za fundamentalną prawdę filozofii duchowej, iż wszystkie obiektywne zjawiska tamtego świata nie mają istnienia niezależnego od myśli i uczuć aniołów i duchów, które go zamieszkują. Tego właśnie wyraźnie naucza szwedzki wizjoner, a można to także wywnioskować z wielu znamiennych fragmentów przekazów Vale’a Owena.

Życie, które niegdyś ożywiało ziemski organizm zwierzęcia, po śmierci ponownie zlewałoby się z wielkim oceanem życia, z którego wyszło – podobnie jak duchowe kwiaty i inne twory świata ducha, które więdną i znikają, gdy warunki rządzące ich istnieniem przestają działać.

FUNDUSZ POMOCY DLA LITTLE ILFORD. – Pani Jamrach (11, Sheringham-avenue, E.12), przewodnicząca Towarzystwa Chrześcijańskich Spirytystów w Little Ilford, pragnie wyrazić wdzięczność komitetu powyższego funduszu za paczki z odzieżą otrzymane w ciągu ubiegłego miesiąca od następujących życzliwych darczyńców: pani Hudson (Huddersfield), panny L. George oraz pana V. M. M. Huntera (Banstead).

CNOTY ZWIERZĄT. – W „Sunday Illustrated” z 10 lipca 1921 r. pan Horatio Bottomley zamieszcza artykuł zatytułowany „Do Animals Live After Death?”, z którego przytaczamy następujący fragment: „A co z Miłością i Wiernością – dwiema z najwspanialszych cech ludzkiej natury? Jak pytałem w niedawnym artykule – czy zdarzyło się wam kiedykolwiek znać psa, który udawał sympatię do człowieka? A to dodaje jeszcze Szczerość do jego natury. A Odwaga – jakiż pies (a pies jest typowy dla wyższego świata zwierzęcego) nie będzie walczył w obronie swego pana – nawet aż do śmierci! A Posłuszeństwo i Dyscyplina, a także pełne poczucie winy za złe postępowanie. To wszystko w nich jest. I nie jestem pewien, czy pewien autor nie posunął się zbyt daleko, gdy powiedział: ‘Można wątpić, czy jakikolwiek człowiek osiągnął kiedykolwiek wyższy poziom ofiarnego oddania niż ten, jaki spotyka się u niektórych psów, lub większą odwagę niż ta, którą wykazuje mały sikorek, który bez lęku atakuje człowieka tysiąc razy większego od siebie.’”

źródło: DO ANIMALS SURVIVE?, LIGHT – A JOURNAL OF SPIRITUAL PROGRESS & PSYCHICAL RESEARCH,  July 16, 1921.