ZŁE OKO
Milwaukee, 5 września 1899 r.
Do redakcji:
Chciałabym bardzo zadać Państwu pytanie. Mam przyjaciółkę, która ma kłopoty z mężem. On twierdzi, że jakaś kobieta go zahipnotyzowała i że jeśli tylko znajdzie się w odległości trzech przecznic od jej domu, nie jest w stanie oprzeć się pokusie, by do niej pójść, a gdy już tam jest, ulega wszystkim jej życzeniom. Budzi to we mnie ogromne oburzenie. Jeśli mężczyzna lub kobieta mogą mieć tak całkowitą kontrolę nad inną osobą, moja wiara w dobro hipnotyzmu zostaje zachwiana. Powiedziałam jej, że to niemożliwe. Nie sądzę, by jej mąż kiedykolwiek został naprawdę uśpiony.
Czy można mu zasugerować, by był wierny żonie, tak by nie mógł się temu oprzeć, nawet gdyby chciał?
Jeśli to jest możliwe w jednym przypadku, musi być możliwe w innych – a wiele niegdyś szczęśliwych domów mogłoby zostać przez to zniszczonych. Jestem pewna, że jako przyjaciel powie mi Pan prawdę. Zwracam się do Pana, bo naprawdę chcę poznać prawdę.
Z poważaniem,
Mrs. C. S. C.
Chociaż ten list ma w pewnym stopniu charakter prywatny, jego pytanie jest interesujące dla wszystkich czytelników i można na nie odpowiedzieć zwięźle.
Wpływ, jaki dana kobieta może mieć na określonego mężczyznę, nie jest hipnotyczny, lecz psychotyczny. Różnicę między psychotyzmem a hipnotyzmem wyjaśniałem kilka miesięcy temu na łamach tego czasopisma.
Nie ma sensu mówić temu mężczyźnie, że jest skończonym głupcem, wierząc, że jakaś kobieta może rzucić na niego urok, ani że jego wymówka to jedna z najbardziej lichych, jakie kiedykolwiek wymyślono, by usprawiedliwić niewierność. Nie ma sensu mu tego mówić, ponieważ rzeczywiście może być tymczasowo w stanie psychotycznym. Ale twierdzenie, że przez to jest nieodpowiedzialny i godny współczucia, to absolutny nonsens. Z całą pewnością odpowiada za swoje postępowanie. Pociąga go ta kobieta i rezygnuje ze swojego poczucia moralności, lecz później dręczy go sumienie.
Fakt, że ucieka się do argumentu, iż nie może sobie pomóc, uważam za bardzo niepokojący. Uważam, że mąż Twojej przyjaciółki jest osobą słabą i bez charakteru, ponieważ przerzuca ciężar swojej winy na kogoś innego. W dawnych czasach spalono by tę kobietę na stosie jako czarownicę, a mąż Twojej przyjaciółki z pewnością oskarżyłby ją o czary. On właśnie do tego typu ludzi należy.
Jeśli będziesz miała okazję, powinnaś znaleźć sposób, by przekazać mu tę opinię i zobaczyć, jaki skutek wywrze na nim taki psychiczny wstrząs. Sądzę, że nie będzie potrzebował niczego więcej poza uświadomieniem sobie własnej małości, by przez jakiś czas powrócić na ścieżkę uczciwości. Żaden człowiek nie może znieść z bliska widoku własnej podłości – godnej pogardy, drobnostkowej, żałosnej – ze spokojem, a świadomość własnej nędzności powinna pobudzić jego ambicję do działania.
Patrząc na tę sprawę bez emocji, zamiast wygłaszać kazanie, powiem tylko, że mąż Twojej przyjaciółki to słaby materiał i nie jest wart całego tego zamieszania, ale możesz przywrócić go do cnoty, pozbawiając go pychy. Należy jednak do tych, których skrucha jest „pisana na piasku”.
— Redakcja
źródło: THE EVIL EYE; Suggestive Therapeutics – October, 1899.