SIŁA WYOBRAŹNI
Autor: Prof. Gerald J. Macaura, Nowy Jork
Pozwólcie, że przedstawię Wam jeden z wielu sposobów, w jakie stosowałem sugestię, a także zachęcałem innych do jej stosowania – choć pod inną nazwą czy hasłem.
Podczas podróży po Londynie, nieco ponad rok temu, poznałem byłego menadżera pokazów. Był sprawnym organizatorem i agentem, ale wówczas nie miał żadnych perspektyw na zarobek. Dostrzegając w nim pewne zalety oraz możliwości biznesowe, zainteresowałem się nim i powiedziałem mu, że jestem odkrywcą „elektrycznego płynu”, który może wyleczyć wszystko – od reumatyzmu, przez różne rodzaje paraliżu, ślepotę, głuchotę, po niemal wszystkie zaburzenia czynnościowe i nerwowe. Powiedziałem mu, że mam trochę tego specyfiku i mogę mu go dać, a jeśli będzie postępował zgodnie z moimi wskazówkami, może na tym zarobić. Natychmiast się na to zgodził.
Program wyglądał następująco: wynajął tanie kino i rozreklamował ten cudowny płyn – bilety i leczenie były darmowe dla wszystkich. Sala wypełniła się po brzegi, a wśród widzów nie brakowało osób niepełnosprawnych, które mogły posłużyć za materiał do demonstracji. Rozpoczął od wykładu na temat cudownych właściwości płynu, a następnie zademonstrował jego leczniczą moc, wlewając niewielką ilość na plecy pacjenta, twierdząc, że kręgosłup to centrum nerwowe ciała, a dotarcie do tego centrum płynem i odpowiednie manipulacje w dotkniętych częściach ciała pobudzają uśpione nerwy do działania, co oznaczało wyleczenie.
Sprawił, że sześciu niepełnosprawnych wróciło do domu bez kul i wyleczył wiele innych, długotrwałych dolegliwości.
Teraz pojawiło się pytanie, czy te uzdrowienia są trwałe – co było istotne zarówno dla widzów, jak i dla samych pacjentów. Odpowiedziałem sobie na nie w ten sposób: jeśli leczenie polegałoby jedynie na tzw. „uzdrawianiu magnetycznym”, nie byłoby trwałe, i z doświadczenia wiem, że nie mogłoby być trwałe, ponieważ bliscy pacjentów, przez swoje negatywne sugestie, często niweczyliby efekty leczenia. Jednak w tym przypadku pacjenci i znaczna część widowni kupili po kilka, a nawet kilkanaście dwuszylingowych buteleczek tego cudownego „elektrycznego płynu” wraz z instrukcją stosowania, co samo w sobie wystarczało, by podtrzymać aktywność ich wyobraźni i stać się podstawą silnej autosugestii.
Gdy już zadziwił swoją publiczność i sytuacja się uspokoiła, zadziwiłem jego, informując, że ten cudowny płyn to nic innego, jak tylko pachnąca nafta, a prawdziwą siłą leczniczą była sugestia, co mu wyjaśniłem. Do dziś leczy tak zwane przypadki „nieuleczalne”. Kilka kropel nafty nałożonych na skórę, przy odpowiednim wsparciu wyobraźni, może wywołać przyjemny dreszcz w całym układzie nerwowym.
Zauważyłem w Journal kilka miesięcy temu list z zapytaniem od mojego ucznia z Middletown w hrabstwie Cork w Irlandii, proszącego o wyjaśnienie zjawiska „czytania myśli” przez „Osmondów”. Oni nie są czytaczami myśli, lecz zwykłymi iluzjonistami. Znam ich metody działania. Są zręczni jako sceniczni „czytacze myśli”, ale nie są hipnotyzerami.
Wasz korespondent z Middletown jest jednym z wielu, którzy zainteresowali się hipnozą przedstawianą w sposób uczciwy. Około rok temu przeprowadziłem pokaz hipnozy w mieście Cork w Irlandii, pod patronatem burmistrza miasta. Moja publiczność składała się ze wszystkich warstw społecznych, wśród których wielu znało się na hipnozie, i wyrazili swoje uznanie dla siły sugestii, pozbawionej już jej tajemniczości.
źródło: THE FORCE OF IMAGINATION; Suggestive Therapeutics – December 1899.