Przez panią S. E. Woodruff
Za waszym łaskawym pozwoleniem przychodzę z pozdrowieniami miłości i radosną wieścią do moich Braci i Sióstr z S. A. O. of Light.
Umiłowani, nie lękajcie się ani nie pozwalajcie, by wasze serca były zatrwożone. Pomimo wielu przeszkód, które zawsze zasypują ścieżkę pionierskich ruchów, nasz Boski Zakon kroczy wspaniale ku chwale i zwycięstwu.
Drodzy, bądźcie pewni, że wiem, o czym mówię, gdy powiadam, iż nigdy wcześniej ruch pionierski nie uczynił tak wielkich postępów w tak krótkim czasie, jak uczynił to S. A. O. of L.
Już teraz nasza sześcioramienna gwiazda świeci własnym blaskiem w Anglii, Australii, Ameryce Południowej, Kanadzie i wielu stanach oraz terytoriach naszego kraju.
Nigdy wcześniej pionierzy nie zostali tak obficie wynagrodzeni za swoje wysiłki, jak zostali wynagrodzeni pionierzy tego ruchu.
Nigdy bowiem wcześniej w pisanej historii planety nie zaplanowano i nie zorganizowano ruchu reformatorskiego, którego pracownicy zostaliby skierowani do czynnej pracy przez wzniosłe anioły, które same stały się wyższe od materialności.
Innymi słowy: zakończyły one pracę daną im do wykonania dla siebie samych, to znaczy stały się zdolne panować nad materią.
I chociaż wielu twierdzi inaczej, twierdzenia te wysuwają jedynie ci, którzy nie wiedzą, o czym mówią.
Zapewniam was, że od chwili wcielenia naszego Zakonu nie było jeszcze takiego czasu, w którym tak liczne wielkie dusze interesowałyby się nim i zgłaszały się po członkostwo, jak obecnie.
Nigdy wcześniej w dziejach świata zasłona oddzielająca ten świat od wyższych sfer duchowych nie została tak całkowicie odsunięta, jak dziś.
Gdyby wszyscy, którzy mają oczy do widzenia, uszy do słyszenia i rozum do pojęcia moich słów, mogli być ze mną przez ostatnie dwanaście miesięcy!
Moglibyście wtedy zobaczyć wzniosłe anioły przychodzące ze sfer duchowych swoich własnych planet domowych, gdy przybywały do nas do centrum domowego w Mexico, N.Y.
Nawet podczas naszego ostatniego kręgu zakonnego moglibyście zobaczyć chwalebną Collevę ze sfer wyższych planety Mars i wysłuchać jej cudownej mowy o tej planecie.
Miejsce nie pozwala na więcej niż krótki zarys, ale tyle mogę powiedzieć. Stwierdziła ona, że planeta Mars znajduje się znacznie dalej od Ziemi, niż się przypuszczało. Sztuki mechaniczne osiągnęły tam niemal doskonałość; są tam rzeki, wzgórza, równiny, koleje, kanały, mosty – krótko mówiąc, wszystko, co mamy tutaj, tylko na znacznie wyższą i doskonalszą skalę.
Powiedziała także, że każdy z obecnych tam ludzi żył i cieszył się na tej planecie życiem o wiele bardziej harmonijnym niż życie, które my prowadzimy tutaj. Wszystko to wynika z większego duchowego rozwoju planety i jej dzieci.
Chciałabym móc powiedzieć wam więcej, lecz muszę pospieszyć ku drogiej Neoffie ze sfer wyższych planety Celestia. Ponieważ to ona jako pierwsza przedstawiła ideę Zakonu, spróbuję przekazać ją tak jasno, jak tylko potrafię.
Powiedziała, że była to zdecydowanie najważniejsza inkarnacja, jaką kiedykolwiek znaliśmy. Misja Saidie na ziemi niemal osiągnęła swoje spełnienie. Jej wielkim zadaniem było w ciągu obecnego stulecia odpowiedzieć na wezwanie ochotników, którzy mieli przyjść na ziemię – i którzy w tym szczególnym czasie naprawdę tu są – w podwójnej roli: nie tylko jako nauczyciele i przekaźnicy owych wyższych prawd, które obecnie po raz pierwszy zostają przyniesione na ziemię, lecz także jako ci, którzy dzięki wcieleniu właśnie w tym celu otrzymają od dzieci właściwą moc.
Wcieleni nauczyciele mają zakończyć pracę dla samych siebie, którą Wszechojciec dał każdemu dziecku do wykonania: pokonać wszystkie niższe dobra swojej istoty, a tym samym zdobyć swoją anielskość – co oznacza nic więcej i nic mniej niż dziecko, które w ten sposób zwycięża.
Ten bowiem, kto zwycięża samego siebie, jest większy niż ten, kto zdobywa miasto.
Powiedziała także, że w siódmej sferze każdej planety znajduje się cudowna świątynia, w której wiszą obrazy życia każdego dziecka danej planety.
Następnie każdego dnia, gdy niestrudzenie wyrywamy zło z samych siebie, błędy i pomyłki wszystkich dawnych żywotów znikają. Gdy wreszcie zwyciężymy wszystko, obraz stanie w całej swojej chwalebnej doskonałości.
Nie myślcie, drodzy, że nie mamy niczego, dla czego warto żyć i pracować.
Lecz abym nie zatrzymała was zbyt długo, przejdę do chwalebnej Carlozeli ze sfer planety Wenus.
Słowa zawiodłyby mnie, gdybym próbowała opisać jej piękno. Wystarczy powiedzieć, że była ona czymś więcej – o wiele więcej – niż można sobie wyobrazić.
Podeszła do mnie, spojrzała mi w oczy, potem ujęła moje dłonie w swoje i powiedziała rzeczy, które napełniły moją duszę radością i weselem.
Następnie, biorąc tabliczkę, własnymi anielskimi rękami napisała swój autograf. Będzie on dla mnie zawsze szczęśliwą pamiątką jej słów.
Nie myślcie, drodzy, że takie świadectwa jak te opisane tutaj są dane jedynie dlatego, że oglądanie różnych odcieni włosów i oczu nie wystarcza, by rozwiać cień wątpliwości mogący spoczywać w umysłach tych, którzy czasem niewłaściwie potępiają osoby, o których nie wiedzą, co mówią.
Powtarzam więc: niech wasze serca nie będą zatrwożone, lecz niech niosą dobrą otuchę. Tak pewnie, jak słońce świeci za dnia, a gwiazdy nocą, nasz S. A. O. of Light przyszedł, aby pozostać. Wkrótce stanie się mocą dobra na ziemi, jakiej ta bolejąca gwiazda nigdy wcześniej nie znała.
Jak może się to dokonać?
Po prostu dzięki potężnym wpływom, które owe wzniosłe istoty będą mogły przez wiernych pracowników ziemskich wywierać na umysły i serca ludzi zajmujących wysokie miejsca we wszystkich działach życia.
Saidie nie przynosi miecza, lecz wyciąga
gałązkę oliwną pokoju i dobrej woli.
Chciałaby, aby wszyscy przestali czynić zło i nauczyli się czynić dobro.
Stara nauka, powiadacie? Tak – lecz diament sprzed osiemnastu stuleci nadal jest diamentem.
Różnica między dawnym a obecnym polega na tym, że dziś otrzymujemy słowa z ust samej matki Saidie. Jesteśmy przez nią uczeni także znaczenia i celu tego życia, wraz z równie jasnym wyjaśnieniem owej cudownej przyszłości, która leży tuż za nim.
A zatem, ukochani i strzeżeni przez aniołów, zachowujcie zawsze przed sobą nagrodę waszego wysokiego powołania.
Nie chwiejcie się, choć głośne i gwałtowne fale świata zewnętrznego mogą was chłostać.
Pamiętajcie: naszym zadaniem jest zwyciężyć i wrócić do domu w triumfie.
Pamiętajcie o naszym Starszym Bracie – znienawidzono Go, gdy był na tym świecie, ponieważ nie był z tego świata.
Powinniśmy uznać za zaszczyt, jeśli staniemy się dziedzicami i współdziedzicami z Nim w chwale, skoro teraz jesteśmy gotowi dzielić Jego prześladowania.
Bo, drodzy, pamiętajcie, że żyjemy już w dniu spełnienia owego proroctwa:
„Gdy zaś przyjdzie to, co doskonałe, ujrzymy twarzą w twarz”.
I dopiero wczoraj wieczorem, w obecności licznej grupy, matka Saidie powiedziała:
„Nie lękaj się, mała trzódko, bo Saidie zapewnia was, że S. A. O. of Light przyszedł, aby pozostać. Nie jest w mocy człowieka zatrzymać jego postęp”.
A ja was zapewniam: ani wysokości, ani głębokości, ani zwierzchności, ani moce nie zdołają nas pozbawić ani odłączyć od miłującego przewodnictwa naszej Mądrej Matki Saidie.
Muszę jednak kończyć – i czynię to, życząc każdemu z boskich ziaren w ich marszu naprzód ku słodkiej letniej krainie dusz odkupionych powodzenia od Boga.
Teachings of the Order
Nauki Zakonu
Przekazane przez ducha Saidie, z Orientalnego Bractwa w Niebiosach, za pośrednictwem pani E. S. Fox, sekretarki Zakonu Słonecznych Aniołów Światła.
Dzieciom w Krainie Ziemskiej – pozdrowienia dla każdego.
Od pierwszego ustanowienia Zakonu na ziemi Saidie was kochała; Saidie przekazała wam jedynie ten fakt, dowiedziony w Życiu, które istnieje w krainie zamieszkiwanej przez ukoronowane anioły.
Nie dała wam żadnej chimery wymagającej dowodu, który można znaleźć wyłącznie w badaniach śmiertelnych ludzi – choć nakłania każde dziecko, by zajrzało w głąb siebie i odnalazło rzeczywisty dowód mądrości jej nauk, porównując je z żądaniami, jakie wasze wewnętrzne postrzeganie prawdy stawia waszej wierze albo niewierze.
Rozum, który Nieskończony zasadził w naturze każdego dziecka, rozświetla te postrzeżenia prawdy. Gdybyśmy pozwolili zamieszkującemu w nas Duchowi mieć pełną władzę sądzenia wszystkich nauk, czy to przekazywanych przez śmiertelnika, czy przez ducha, rzadziej dochodziłoby do braku zrozumienia i błędnych osądów.
Gdyby człowiek pozwolił duchowej części swej natury panować w obszarze umysłu, tylko to, co najwyższe i najświętsze, znajdowałoby w nim miejsce zamieszkania.
Dzieci, w sanktuarium waszej duszy Saidie chciałaby zobaczyć jedynie czystość i pokój.
Zachowujcie to święte miejsce czyste jak Świątynię Wszechmądrego, otwierając jego drzwi tylko dla niegodnej myśli albo nieświętego celu.
Nakazujcie Strażnikowi Duszy – miłującemu powitanie przychodzącemu – pozwalać czystym aniołom wchodzić z ich świętymi aspiracjami. Ich natchnienia odsuną zasłony, które przesłaniają pełne światło mądrości jaśniejącej wewnątrz was.
Wtedy nie będziecie już błądzić po polach zwątpienia, a ślepa wiara nie będzie natchnieniem waszego życia ani nie pozbawi was zasłużonego szczęścia.
Pokój i szczęście są dla każdego dziecka Ojca; są dziedzictwem każdego z nich. Tylko niewiedza i przesąd stawiają nieprzekraczalne bariery przed ziemskim pielgrzymem, który – zdobywając mądrość – może cieszyć się darami Wszechmiłości Ojca.
Saidie patrzy na dzisiejszy stan świata i widzi skutki niewiedzy oraz fanatyzmu, które napełniły ziemię zbrodnią, smutkiem i cierpieniem.
Ludzkość nie potrzebuje tej straszliwej fali mniejszego dobra, która przepływa dziś przez waszą ziemię. Prawo Nieskończonego nie sprowadziło tych ciemnych warunków ani nie jest bezsilne wobec ich usunięcia, aby uwolnić ludzkość z niewoli zła i przynieść przeciwną falę dobra, która zaleje ciemność światłem i z chaosu wyprowadzi porządek.
Ziemia narodziła się w warunkach dysharmonii, a jej dzieci – dzięki mocy ukrytej w ich mózgach – rozwinęły poprzez złe myśli warunki, które żyją i są zdolne odtwarzać same siebie.
Niech teraz od mózgu, który posiada w sobie moc tworzenia, zostanie oddana nowa forma czci. Już zastęp wyznawców jest gotowy przyjąć ją, podążać za nią i – jeśli trzeba – ponieść męczeństwo dla sprawy uznanej za świętą i boską.
Historia dowiodła tego w przeszłości. Ludzkość, udręczona lękiem, popadła w szaleństwo z powodu niepokoju, że nie pozna przyszłości – czy istnieje życie po zmianie zwanej śmiercią.
To gorące pragnienie przeniknięcia następnego świata, pojednania się z istotą żyjącą tylko w mitycznej tradycji danej rasie, dało początek niemądrym ideom. Pozwalano im przyoblekać się w szaty, stawać się żywymi tożsamościami; budowano im niebiosa i piekła, zaludniano je istotami zrodzonymi z ludzkich mózgów.
Dzieci, stan ziemi może czasem wydawać się beznadziejny, lecz Aniołowie Mądrości znają Prawo Ojca i bezpiecznie oraz pewnie poprowadzą ludzkość przez silną falę.
Saidie wzywa każde ukochane dziecko, aby było mocne i nieustraszone, ponieważ musicie stoczyć walkę zarówno widzialną, jak i niewidzialną.
Nie lękajcie się jednak: Cytadela Prawdy jest silna.
Rozum utrzymuje twierdzę. Prawo, Prawda i Sprawiedliwość żyją w niej i uczynią w niej swoje mieszkanie nad wszelkim ludzkim wysiłkiem.
Są masy, których myśli nigdy nie starają się szukać Boga Wszechświata; nadejdzie jednak czas, gdy głos wewnątrz nich zawoła do Boga na zewnątrz, a nowe narodziny wprowadzą ich do Światła Bóstwa. Nowy chrzest obdarzy ich nową nieśmiertelną naturą.
Wtedy zaczną żyć dla wyższego i szlachetniejszego celu. Zaczną odsłaniać swoją boską naturę i odbywać podróż przez materię z wyższym pojmowaniem życia oraz jego prawdziwej misji.
Pozostawcie światu nieśmiertelne dziedzictwo, dzieci, które Saidie kocha. Saidie bowiem od dawna kocha tę planetę; jej nadzieje skupiają się na jej odkupieniu. Wy jesteście nosicielami światła ku jej brzegom.
Niech wasze światło świeci jasno i wyraźnie.
Zbliżacie się do domu. Już teraz słyszycie nuty niesione ku wam na wietrze, które owiewa dalekie wzgórza – nuty znajomego dźwięku, niosące umysł waszego ducha z powrotem ku scenom i życiu, które są wam częściowo przypomniane.
Czujecie chrzty pokoju, które spadają na wasze dusze jak niebiańska rosa.
Niech każdy dobrze wykonuje swoją pracę, aby nie trzeba było wracać na dawne ścieżki, którymi musicie kroczyć. Saidie zapewnia każdego z was, że wasze serca będą tęsknić za radościami i pokojem domu.
Saidie pragnie wypełnić swoją misję wobec planety: chciałaby ujrzeć, jak szalone fale i odmęty niepokoju zostają uciszone w pokoju.
Przyciągajcie do każdej istoty wewnętrznej czystą gołębicę pokoju. Żyjcie w świetle Wyższych Sfer, a Anielscy Posłańcy będą towarzyszyć wam w podróży do krainy błogosławionych.
Pokój niech będzie z wami.
J. B. Fayette
Prezes i sekretarz korespondencyjny Zakonu Słonecznych Aniołów Światła,
Oswego.
źródło: The Sun Angel Order of Light and Teachings of the Order; THE GOLDEN WAY – Vol. 1. March, 1891. No. 1.