Wspomnienia w eterze
Autor: B. M. Godsal (San Diego, Kalifornia)
Każdy spirytualista, który przeczyta niezwykle interesujące objawienie otrzymane przez pannę Cummins, a opublikowane w numerze Light z 28 kwietnia, będzie, jak sądzę, pod wrażeniem jego ogólnego tonu – częściowo dlatego, że wyjaśnia ono bezosobowy charakter tak wielu naszych powszechnych pojęć, lecz przede wszystkim dlatego, że umożliwia pojednanie przekonań, które na pierwszy rzut oka wydają się całkowicie sprzeczne.
Istota prawdy leżącej u podstaw teorii reinkarnacji, jak stwierdził duch Johna Frazer’a, jest zasadniczo zgodna z tym, co szerzej opisano w książce dotyczącej „Naszego Niewidzialnego Gościa”, w której duch o imieniu Stephen mówi:
„To buddyjskie myślenie jest w całości hipotezą emocjonalną. Odrzućmy raz na zawsze jakąkolwiek możliwość nadania znaczenia odrodzeniu (czyli świadomości), które świat nazywa reinkarnacją.”
Te dwa duchowe wyjaśnienia, które w swej istocie są jednym, zostaną zapewne przyjęte przez tych, którzy są skłonni przyznać, że ten świat oferuje liczne lekcje, jakie należy przyswoić; jednak może to nie być satysfakcjonujące dla mniej duchowych dusz, których pragnienia nie wykraczają poza drugie danie tego samego materialnego posiłku.
Co więcej, zarówno John Frazer, jak i Stephen stwierdzają, że cechy przynależne do tzw. „duszy zbiorowej” (group-soul) – dusze, które żyły i odeszły przed nami – współtworzą charakter, z którym się rodzimy.
Powodem do radości dla świata duchowego jest fakt, że świat materialny dąży do naprawienia swoich błędów poprzez teorię reinkarnacji – teorię, która w swej najczystszej formie jest niczym innym, jak materializmem przebranym w duchowe szaty. W czasach, gdy duchowość zaczyna przenikać do nauki, i gdy człowiek pragnie wspiąć się ponad ziemskie sfery, reinkarnacja, w swej ziemskiej interpretacji, rzuca świat ponownie na dawną ścieżkę materii.
Wielu spirytualistów utrzymuje, że teoria ta nie może wyrządzić szkody, skoro śmierć wszystko poprawia. Lecz istnieje wystarczająco dużo dowodów, że śmierć nie zawsze naprawia nasze błędy, zanim wyrządzimy nieobliczalne szkody.
Świat, do którego przechodzimy, jest światem myśli – światem, w którym siła myśli ma ogromne znaczenie, gdy w niego wstępujemy. I często mówi się, że niezliczone nieszczęśliwe dusze, przywiązane do swoich ziemskich pragnień i satysfakcji, tracą nadzieję na wyzwolenie, ponieważ nadal pielęgnują tę samą chciwość, co na ziemi, nie rozwijając duchowości, którą mogłyby posiąść.
Każda myśl lub przekonanie, które przywiązuje duszę do ziemi, przynosi jej szkodę, a im silniej łączy ją z materią, tym bardziej utrudnia osiągnięcie stanu, który mogłaby uznać za prawdziwe życie.
Nie trzeba jednak czekać na śmierć, by przekonać się, jak teoria reinkarnacji działa. Jesteśmy zbyt skłonni do obwiniania człowieka za błędy, które odziedziczył po innych; nie czynimy naszych serc bardziej współczującymi wobec jego cierpień, lecz raczej osądzamy go surowiej.
Nieuniknione skutki tej doktryny można było dostrzec w Indiach, gdzie przez wieki nadawano jej szczególne znaczenie. Przykładem może być wykład pani Annie Besant w Anglii na rzecz cierpiących wdów w Indiach, gdzie mówiła o tym, jak bardzo są one karane za błędy swoich przodków, którzy rzekomo musieli zostać ukarani w tym życiu.
Inne interesujące i sugestywne oświadczenie pochodzi od tego samego ducha, który przekazał ideę „wspomnień w eterze” – czyli że eter przechowuje myśli i emocje, jakie kiedyś nim wibrowały, chociaż najwyraźniej nie zapisuje ich słownie. To sprawia, że niezwykle trudno jest nauczyć się czegokolwiek o przeszłości, ponieważ nic nie zostało tam dosłownie zapisane.
źródło: MEMORIES IN THE ETHER; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; No. 2474. Vol. XLVIII. SATURDAY, JUNE 9, 1928.