Wpływ mózgu na objawienie

autor: S. B. Brittan

Jesteśmy przyzwyczajeni do rozpatrywania innych natur za pośrednictwem naszej własnej. Nasze wrażenia dotyczące form zewnętrznych są określane nie mniej przez doskonałość organicznej struktury, przez którą są postrzegane, niż przez naturę samych przedmiotów.

Nasze myśli – czy zależą od wrażeń zmysłowych, od mocy twórczej umysłu, czy od wewnętrznej wspólnoty z istotami bardziej wzniosłymi – zostają ukształtowane na podobieństwo umysłu, w którym są odlewane.

Tak więc myślimy tak, jakimi jesteśmy; innymi słowy:

„Jak człowiek myśli, takim jest”.

Z jakiegokolwiek źródła czerpiemy nasze idee, nie można zaprzeczyć, że budowa mózgu i systemu nerwowego, a także rozmaite warunki duchowe, temperamentalne i zewnętrzne, w znacznym stopniu modyfikują wszystkie formy myśli.

Tysiąc obrazów wymyka się z ogromnego Nieznanego i tańczy przed nami jak blade cienie w słabo oświetlonych salach, po czym bezgłośnie odpływa. Nie wiemy, czy ich różnorodność formy i wyglądu zależy równie mocno od organicznego medium, przez które są rozpoznawane, jak od rzeczywistości obiektywnej.

Odsłaniamy raczej nasze własne właściwości wewnętrzne niż szczególne cechy rzeczy, które próbujemy opisać albo rozwinąć.

Możemy nie zdołać objawić prawdy tak, jak odnosi się ona do przedmiotów oddziałujących na zmysł fizyczny albo duchowy. Ich cienie mogą zostać niedoskonale zarysowane przed zewnętrznym widzeniem albo mogą niejasno padać na duszę. Lecz usiłując je przekazać, nieuchronnie – choć być może nieświadomie – objawiamy samych siebie.

We wszystkich epokach objawienia ze Świata Duchowego były zasadniczo modyfikowane przez fizyczne i umysłowe cechy osób, za których pośrednictwem przekazywano je ludzkości.

W procesie napływu elementy dwóch umysłów mieszają się ze sobą, a objawienie jest rezultatem ich połączonego działania.

Niekiedy ten napływ jest mozolny i trudny, a duchowy wpływ dostrzegalny jest jedynie jako lekkie, nienormalne ożywienie ludzkich zdolności.

Innym razem sama myśl zostaje bezpośrednio natchniona, lecz pozostawiona umysłowi medium, który ją przyodziewa. Od niego przyjmuje ona nie tylko barwę i szatę, lecz także swoistą formę.

Rzadko duch pozostający en rapport, czyli w duchowej łączności, sprawuje tak nieograniczoną kontrolę psychologiczną, aby mógł wcielić myśl w język własnego wyboru.

Skoro zatem język Objawienia ma zasadniczo ziemskie pochodzenie, czyli jest ludzkim dyktowaniem – a natchniony jest jedynie duch albo prawda w nim zawarta – wynika z tego, że sztywne trzymanie się litery Objawienia jest nie tylko niemądre, lecz w wysokim stopniu niszczycielskie wobec jego duchowych roszczeń. Jest to zresztą stanowisko najdobitniej potępione w Nowym Testamencie.

Twierdzi się, że nowoczesne objawienia nie mają dobrze ugruntowanych podstaw do roszczenia sobie duchowego pochodzenia, ponieważ noszą wyraźne podobieństwo do umysłów mediów.

Że taka zgodność często jest wyraźnie dostrzegalna – to fakt, którego nie zamierzamy ukrywać. Jednak samo to w żadnym razie nie wystarcza do unieważnienia szczególnych roszczeń tych przekazów.

Ludzki umysł bowiem z konieczności odciska swój obraz i nadpisuje własne piętno na prawdzie, której sam jest narzędziem.

Natchniona idea może być niebiańska w swej naturze i pochodzeniu, lecz aby dotrzeć do przytępionego ucha człowieka zmysłowego, musi zostać uformowana według kształtów ludzkiej myśli i znaleźć wypowiedź w niedoskonałej mowie śmiertelników.

Boskie światło jest niewysłowienie chwalebne, lecz promienie Duchowego Słońca bywają często przyćmione albo przechwycone przez ciemne chmury, a dziwaczne kształty pojawiają się blisko i odbijają się w duszy.

Żywe wody, wypływające spod Wiecznego Tronu, są czyste jak kryształ, lecz spływają do nas ziemskimi kanałami, a ten kontakt z grubszymi pierwiastkami może uczynić ich strumienie nieczystymi.

Tak więc, jakkolwiek nieomylna może być nieśmiertelna myśl rozpatrywana sama w sobie, nieomylność nie przysługuje narzędziom ani sposobom jej wyrażenia.

Gdy dusza utrzymuje poufne związki z naturami bardziej wzniosłymi i jest bezpośrednio pouczana przez napływ idei, duchowy wpływ zazwyczaj łączy się z dominującymi elementami umysłu i współdziała z nimi.

Jakakolwiek zdolność

jest najczęściej i najenergiczniej używana, ta z konieczności określi szczególną formę takich przekazów.

Tak więc objawienie przekazywane za pośrednictwem ludzkich władz otrzyma swój właściwy kształt i zabarwienie od tych sił indywidualnego umysłu, które zwykle określają jego myśl i działanie.

Zgodnie z tym poglądem na przedmiot, po zbadaniu licznych mediów piszących, mówiących i innych – zwłaszcza tych, którzy piszą lub mówią pod wpływem wrażeń mentalnych otrzymanych od jakiejś niewidzialnej inteligencji – okaże się, że przejawiają one w większym lub mniejszym stopniu zgodność ze swymi zwykłymi sposobami myślenia oraz stylem wypowiedzi.

Często bywa to tak uderzające, że w wielu umysłach budzi podejrzenie, iż przekazy pochodzą od samych mediów i że w żaden sposób nie zależą od wpływu duchów.

Ci, którzy piszą bez udziału woli albo w których niewidzialne siły oddziałują jedynie na układ nerwowy i mięśniowy, mogą nie zniekształcać – przez bezpośrednie działanie własnych umysłów – formy duchowej idei. Jednak ten sposób, jak nam się zdaje, nie jest pozbawiony wad.

Jeżeli dusza nie zostaje jednocześnie pouczona – jeśli żadna moc nie ożywia i nie inspiruje jej zdolności, udzielając Boskiego impulsu ludzkiej myśli i działaniu – całość jest czysto mechaniczna i nie może szczególnie wspomóc dzieła duchowego rozwoju człowieka.

Powróćmy jednak do rzeczy.

Zauważyliśmy już, że stan medium – fizyczny i umysłowy – może w znacznym stopniu modyfikować wszystkie objawienia ze Świata Duchowego.

W obcowaniu społeczeństwa ludzkiego wszelka myśl wyrażana jest „na sposób ludzi”. Stąd, choć aniołowie nas inspirują, nasze myśli rodzą się na ziemi i noszą obraz istot podobnych do nas samych.

Natchnienie przepływa do nas przez nieczyste kanały i dopełnia się w niedoskonałym języku śmiertelników.

To, że ludzki umysł, dopóki przebywa w ciele, wywiera wpływ i w pewnej mierze określa zewnętrzną formę, czyli słowne ucieleśnienie objawień z tamtego życia, potwierdzają liczne przykłady.

Gdy dominuje Wyobraźnia, przekazy ujmowane są w języku metaforycznym, a przedmiot zostaje przyobleczony w poetyckie obrazy.

Gdy przewagę mają władze Rozumu, natchniona myśl dopełnia się w odpowiedniej formie i zostaje przyodziana w słowa posiadające logiczną trafność i właściwość.

W niektórych przypadkach wpływ duchowy łączy się z umiłowaniem samego siebie u medium i znajduje wyraz w najbardziej przesadnych roszczeniach oraz odrażającym egoizmie; natomiast ci, u których pierwiastek religijny jest najbardziej widoczny, są nieustannie poruszani do aktów pobożności.

To zmieszanie elementów ludzkiego uczucia i myśli z bosko natchnionymi wrażeniami duszy zostaje dobitnie zilustrowane we wszystkich objawieniach dawnych czasów.

Starożytni Żydzi nie tylko podlegali arbitralnej formie rządów, lecz ich przywódcy byli wojowniczy i mściwi. Ten duch charakteryzował objawienia owego okresu; dlatego lex talionis, według Mojżesza, była prawem Boga.

W rządzeniu ludem nieświadomym i bałwochwalczym żydowski prawodawca musiał działać głównie jako ustawodawca i wykonawca prawa. W konsekwencji natchnienie Mojżesza przybrało formę prawną.

Uznał on za konieczne wzbudzić lęk w przesądnym ludzie i skłonić go do posłuszeństwa; Synaj został więc okryty gęstymi chmurami i rozbrzmiewał gromami. Wraz z tymi budzącymi grozę symbolami obecności Jehowy przyszło Prawo.

Dawid był obdarzony ponad wszystkich Hebrajczyków jako poeta i muzyk. Był miłośnikiem Natury i posiadał żywe odczucie piękna oraz harmonii.

Cisza góry i gaju, wzniosłość widzialnych niebios i chwała Syjonu inspirowały jego duszę do pobożnej medytacji i uroczystej pochwały.

Dawid był poetą, a przez niego duch Natchnienia znalazł wyraz w hymnach orfickich, które po dziś dzień stanowią część ćwiczeń nabożnych w świątyniach żydowskich i chrześcijańskich i są czytane przez miliony ludzi we wszystkich językach cywilizowanego świata.

Izajasz był niezwykłym Widzącym, czyli duchowym jasnowidzem. Kierowały nim czyste pragnienia, a istnienie w jego umyśle ukazywało się jako najwyższe, wielkie i piękne dzięki świetlanym i wzniosłym dążeniom, które zaludniały Przyszłość obrazami chwały.

Te cechy zdają się określać charakter jego objawień, które były wymownymi proroctwami wielkiej Ery Duchowej.

Ponad odległymi szczytami wieków zajaśniało światło nowego Dnia. Dalekie panowanie sprawiedliwości było obecne dla nieprzesłoniętej wizji Proroka

, a ziemia przemieniła się w scenę piękna i w „drogę świętości”.

Jeremiasz był usposobienia łagodnego, lecz nie posiadał pogodnego i pełnego nadziei ducha Izajasza. Wydaje się, że był skłonny do rozmyślania i podatny na melancholię.

Będąc z natury głęboko współczujący, miał skłonność do opłakiwania nieszczęść swoich rodaków. Z tego powodu nazwano go „płaczącym prorokiem”.

Jego przypadek ukazuje wpływ warunków mózgowych na objawienie. Natchnienie Jeremiasza osiągnęło swój szczyt w Lamentacjach.

Jezus z Nazaretu, którego pokorne życie i śmierć były dla ludzkości bardziej chwalebne niż podboje tysiąca bohaterów, przewyższał wszystkich w oddaniu ideałowi życia niebiańskiego.

Pośród hałasu namiętności i drażniącej niezgody świata jego dusza pozostawała w pokoju.

Duch ożywiony Boskim ogniem; miłość, która pochłania najgłębszą urazę; przebaczenie współistniejące z każdą ludzką krzywdą – wszystko to było wyraźnie widoczne w życiu Jezusa.

Gdy świat był niewierny i nieposłuszny, on stał samotnie – wzniosły w swej wielkości – w uroczystym zaufaniu i nieśmiertelnej wierności.

Ów błogi pokój duszy, ta niewyczerpana miłość do Ludzkości i boskie przebaczenie wobec winowajców zostały wcielone w objawieniach Jezusa.

Boskie prawo, objawione przez wielkiego duchowego Nauczyciela, było prawem Miłości.

Objawienie przybiera więc formę prawa, poezji, etyki i tym podobnych, a słowny wyraz natchnionej myśli zależy w większym lub mniejszym stopniu od rozmaitych osobliwości indywidualnych oraz od ogólnej doskonałości ziemskich mediów.

żródło: Cerebral Influence on Revelation; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.