Ukryta wartość

Prosta roślina w samotnym miejscu,
Wypchnięta ku górze z pleśniwej ziemi,
A jednak pod cieniem psianki, bujnym i ciemnym,
Spała w mroku chłodnym;
I nigdy z jej bladozielonych liści
Nie mógł się rozwinąć kwiat.

A uwięzione tam, w ciemności,
Zalążki cudownego piękna
Nigdy nie zaznały na swych powiekach
Ciepłego, jasnego dotyku dnia.
Choć przez te blade liście zwrócone ku górze
Szukał go jakiś słaby, budzący promień.

Słyszała zastępy pracowitych pszczół,
Mruczące pośród kwietnych grządek,
Strumyk szemrzący nad swym łożem,
Śpiew dzikiego ptaka;
I marzyła, jak piękne światło
Musi spływać na falę i skrzydło.

Lecz raz, gdy ku płonącemu zachodowi
Staczało się zachodzące słońce,
Życzliwa dłoń usunęła gałęzie,
Które czyniły jej więzienie zimnym.
I na wątłą, olśnioną roślinę
Spadły złote promienie zachodu.

A gdy księżyc zajaśniał na niebie,
Jej liście skąpały się w świetle;
I już nigdy roślina nie zamknęła powiek
Przez całą samotną noc.
Lecz płacząc rosistymi łzami, patrzyła,
Jak księżyc znika z jej oczu.

A jednak wszystkie jej lśniące łzy wzniosły się
Jak kadzidło ku słońcu,
Bo wkrótce cudowny świat dokoła
Zbudził się, gdy dzień się rozpoczął.
I oto! kwiaty, błyskające skrzydła,
Fale migotliwie płynące!

A teraz pośród nich wszystkich jaśnieje
Nic piękniejszego ani jaśniejszego
Niż słodkie pąki i promienne kwiaty,
Które wyrastają z tej samotnej rośliny.
Tak łagodnie skromna wartość rozwija się
Pod troskliwą opieką miłości.

źródło: Hidden Worth by Annette Bishop; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.