Wieszcz

Szybki Rozwój Mediumizmu

Korespondent pisma „Progressive Thinker” pisze następująco o nowym medium w Dallas (Teksas) nazwiskiem R. C. Travers, który – jeśli relację można uznać za poprawną – zdaje się nagle stać w centrum manifestacji o bardzo różnorodnym charakterze:

„Pan Travers był przez całe życie zatwardziałym materialistą. Nigdy nie miał pożytku z duchów, lecz teraz jest ich gorącym wyznawcą. Przyczyna tej wielkiej zmiany w jego przekonaniach dotyczących ‘tamtego świata’ nie była pozbawiona dobrych i wystarczających powodów – przynajmniej dla samego pana Traversa oraz dla szerokiego kręgu jego przyjaciół. Za radą kapitana J. C. Watkinsa pan Travers zaczął około dwa miesiące temu badać zjawiska spirytualizmu. Mając do dyspozycji jedynie żonę, dwóch przyjaciół i siebie samego jako krąg rozwojowy, zasiadając wokół stołu we własnym domu, uzyskano niezwykłe manifestacje. Już na pierwszym posiedzeniu wszedł do prowizorycznie urządzonego ‘gabinetu’.[1] Zmaterializowały się duchowe dłonie, a niewidzialne inteligencje wystukiwały wiadomości. Na kolejnych posiedzeniach wydarzyły się rzeczy bardzo znamienne.

Pewnego wieczoru do pokoju przyniesiono z zewnątrz dwie doniczki z kwiatami, mimo że w tym czasie drzwi były zamknięte. Postacie duchów wielokrotnie materializowały się i wychodziły z gabinetu, w którym pan Travers znajdował się w transie. Rozmawiano z nimi i rozpoznawali je przyjaciele. Pisano wiadomości po łacinie, której nikt z obecnych nie rozumiał, a gdy później przetłumaczyły je osoby nieuczestniczące w seansach, okazywało się, że są poprawne. Inne wiadomości podawały numery domów, ulicę i miasto, gdzie duch-kontrola prowadził interesy przed przejściem ‘na tamtą stronę’; po sprawdzeniu okazywały się one zgodne z prawdą.

Jedną z najbardziej zdumiewających stron tego medium jest przenikanie ciał stałych przez ciała stałe. Pewnego wieczoru w zeszłym tygodniu zdarzyła się szczególna okoliczność. Krąg dwudziestu pięciu pań i panów siedział w jednym pokoju. Gabinet zajmował przestrzeń otwartego przejścia-łuku do drugiego pokoju. Składał się z ramy okrytej tkaniną, która wypełniała wejście aż do mniej więcej jednej stopy (około 30 cm) od górnej krawędzi. W następnym pokoju stał zwykły stół jadalniany. Stół ten został przez duchy przeniesiony do pokoju, w którym odbywał się seans, bez poruszenia ramy. Było absolutnie niemożliwe, aby stół przeciągnięto przez wolną przestrzeń o wysokości jednej stopy. Następnie przyniesiono obrus z jeszcze innego pokoju – wszystkie drzwi pozostawały zamknięte. Serwetki, naczynia, formy do pieczenia itd. zostały przyniesione tą samą siłą z różnych kredensów. Przez cały czas, gdy to się działo, uczestnicy nie puszczali swoich rąk, a medium siedziało w gabinecie w głębokim, ‘martwym’ transie; sam gabinet nie został przesunięty ani naruszony. Wszyscy obecni byli przekonani o autentyczności zjawisk.

Tabliczki (slates) zamknięte w szafce są przez tę samą siłę wyjmowane i niezależnie zapisywane. Osoby siedzące w kręgu są dotykane przez niewidzialne dłonie. Tamburyn unosi się w powietrzu i jest energicznie uderzany przez duchowe ręce. Głosy duchów dołączają także do śpiewu kręgu lub gwiżdżą akompaniament. Zmaterializowane postacie wychodzą z gabinetu i łączą swoje głosy ze śpiewem.

Pan Travers jest cichym, skromnym, nienarzucającym się dżentelmenem, nie mającym skłonności do przechwalania się świeżo odkrytymi mocami. Nie pobiera żadnych opłat za udział w swoich seansach, które są bezpłatne dla każdego uczciwego badacza. Choć pracuje codziennie w swoim zawodzie, urządza seanse dwa razy w tygodniu w swoim domu.”

Dallas, Teksas. M.

[1] „Cabinet” – w praktyce seansowej: wydzielona zasłoną przestrzeń (rodzaj kabiny), w której medium przebywa podczas manifestacji.

źródło: RAPID DEVELOPMENT OF MEDIUMSHIP; Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; Saturday, JUNE 9, 1894