Temat snów, po tym jak stał się przedmiotem korespondencji w jednym z tygodników, zdołał – zapewne na zasadzie pewnego zarażenia – przenieść się także do innych gazet. Pojawiło się wiele rozmaitych teorii mających wyjaśnić te sny, które zdają się wymykać zwyczajowym, materialistycznym objaśnieniom.
Jeden z naszych trzeźwo myślących rozmówców zauważył w dyskusji, że nie widzi powodu, dla którego przyczyny zewnętrzne, wystarczające do wyjaśnienia większości snów, nie miałyby z równym prawem tłumaczyć wszystkich. Odpowiedzieliśmy, że choć niewątpliwie uprościłoby to pracę badacza i zapewniło spokój ducha filozofowi o racjonalistycznym usposobieniu, byłoby to założenie całkowicie nie do utrzymania. Twarde fakty naszego własnego doświadczenia, a także doświadczenia tysięcy innych osób, pokazują, że sny należą do więcej niż jednego porządku. Natura zresztą zawsze pozostaje wspaniale obojętna wobec materialistycznych reguł logiki i konsekwencji. Kiedy według zasad gry – przynajmniej tak, jak zarządza nimi intelekt – powinna uczynić coś określonego, bardzo często robi coś zupełnie innego. Być może właśnie dlatego zawsze myślimy o Naturze w rodzaju żeńskim.
Różne rodzaje snów
Rozmyślając później nad tym zagadnieniem, przypomnieliśmy sobie kilka przykładów doświadczeń sennych, które z grubsza ilustrują różne ich typy.
Sen zwiastujący chorobę
Był na przykład człowiek, który stale śnił, że przechodzi przez próbę kary śmierci – nie pamiętamy już, czy chodziło o stryczek, czy o topór, zresztą nie ma to większego znaczenia. Zauważył jednak, że sen ten przychodził zawsze tuż przed atakiem choroby, na którą cierpiał.
W tym przypadku przyczyna wydawała nam się wyraźnie fizjologiczna. Narządy wewnętrzne wyczuwały zbliżanie się choroby wcześniej, nim pojawiły się zewnętrzne objawy, i przekazywały tę wiadomość podświadomości własnymi, wewnętrznymi drogami.
Sen z zapomnianego obrazu
Był też przypadek znajomego, który opowiedział nam o niezwykłym śnie, w którym odwiedził potężną jaskinię, a niewidzialny towarzysz powiedział mu, że miejsce to nazywa się „Jaskinią Wiatrów”. Przeżycie zrobiło na nim ogromne wrażenie; uważał je za doświadczenie psychiczne i z zachwytem mówił o romantycznej nazwie tej jaskini.
Jakiś czas później, przeglądając książki w jego bibliotece, natrafiliśmy na ilustrowany tom, zawierający rycinę wielkiej groty. Pod nią widniał podpis: „The Cave of the Winds”. Nasz przyjaciel nieco posmutniał, kiedy zwróciliśmy mu na to uwagę. Przyznał, że musiał kiedyś widzieć ten obraz, lecz całkowicie wypadł mu z pamięci.
To zdarzenie pokazuje, jak niebezpieczne bywa wyciąganie zbyt pochopnych wniosków w takich sprawach.
Sen z włosami w dwóch kolorach
Trzeci przykład – również z naszego bezpośredniego doświadczenia – dotyczy człowieka, który we śnie przeżył serię tak zachwycających przygód, że obudził się w stanie niemal euforii i usiłował je sobie przypomnieć. Prawie jedyną rzeczą, którą zachował w pamięci wyraźnie, był moment, gdy ujrzał swoją twarz w lustrze i zauważył z pewnym zdumieniem, że jego włosy znów stały się młodzieńcze i mają dwa różne odcienie.
Kiedy opowiedział o śnie żonie, ta natychmiast przyznała, że podczas jego snu – powodowana małżeńską troskliwością – potraktowała jego siwiejące włosy odrobiną środka przywracającego kolor.
Mamy tu przykład snu, w którym jakiś fakt zewnętrzny dotarł do umysłu innymi drogami niż te, którymi posługuje się świadomość na jawie. Takich przypadków są tysiące. Wyraźnie wykraczają one poza ciasny obszar zainteresowań skrajnych materialistów, a zarazem nie wymagają jeszcze czysto psychicznego wyjaśnienia.
Sen proroczy
A teraz dochodzimy do takiego typu snu, wobec którego wszystkie teorie materialisty muszą się załamać.
Przed laty pewien znajomy, zainteresowany nadzwyczajną stroną życia, opowiedział nam o śnie, który pod niejednym względem różnił się od przeciętnego snu tak bardzo, że wywarł na nim silne wrażenie. Zaznaczył, że zdarzył się w stanie pośrednim między snem a czuwaniem i że wybudził się z niego z osobliwym wstrząsem.
We śnie znajdował się w jakiejś wiosce, którą jakoś rozpoznawał jako szkocką, choć nie umiał określić jej dokładniej. Tam rozpoczął rozmowę z mieszkańcem tej miejscowości, który zdawał się pełnić rolę przewodnika i zaproponował, by zeszli razem do pobliskiej kopalni węgla. Zjazd odbył się wśród turkotu maszyn. Potem ów towarzysz zaprowadził go do starej, krytej strzechą chaty, gdzie został serdecznie przyjęty przez kilka sędziwych kobiet, które – jak zrozumiał – były krewnymi człowieka towarzyszącego mu w drodze.
Ten sen, choć nie spełnił się – jak się okaże – co do joty, został jednak w osobliwy sposób potwierdzony kilka miesięcy później, kiedy nasz znajomy został wezwany z Londynu do odwiedzenia szkockiej osady górniczej w związku ze swoją pracą dziennikarską. Była to podróż całkowicie nieoczekiwana.
Tam – jak opowiadał – spotkał człowieka ze swojego snu: życzliwego górnika, który oprowadzał go po okolicy i wyraził chęć zabrania go do kopalni. Okazało się to jednak niemożliwe, ponieważ akurat przypadało górnicze święto. Nie ten człowiek jednak, lecz inny, zaprowadził go do starej krytej strzechą chaty i przedstawił trzy wiekowe kobiety, swoje ciotki, z którymi mieszkał.
Przyszłość nie jest całkiem ustalona
Był to wyraźny przypadek przewidzenia przyszłości, a odnotowane przez nas rozbieżności mają własną wymowę. Pokazują, że przyszłe wydarzenie nie jest całkowicie z góry ustalone, lecz może ulegać zmianie pod wpływem okoliczności. Polecamy tę uwagę wszystkim fatalistom.
Wstrząs przy przebudzeniu
Owo drobne zjawisko wstrząsu, które tak często towarzyszy przebudzeniu z transu, zasługuje zresztą na uwagę badaczy stanów psychicznych. Większość jasnowidzów dobrze je zna.
Znany i wybitny autor, który nie kryje swojej niechęci do badań psychicznych, opowiedział nam niedawno o osobliwej wizji, jakiej doświadczył w stanie podobnym do transu, z którego – jak sam szczególnie podkreślał – obudził się „z szarpnięciem”. Nieświadomie potwierdził tym samym jedną z cech właściwych autentycznemu transowi.
On także wierzył w sny prorocze. Ale badać je naukowo i sprowadzać do uporządkowanej wiedzy – to wydawało mu się niemal świętokradztwem. Podobnie jak Keats, nie chciał, aby tęcza została poddana analizie, by nie utraciła swojego piękna.
Nauka nie niszczy piękna
Tymczasem piękno życia nie kończy się na powierzchni. Wnikamy w świat snów tylko po to, by odkryć, że znajduje się za nim inna kraina snów – wyższa i bardziej promienna.
Jak wspaniale powiedział sir William Crookes o Naturze:
Zasłona po zasłonie została uniesiona, a jej oblicze z każdą usuniętą barierą staje się coraz piękniejsze, wznioślejsze i bardziej zdumiewające.
„Jaś od snów” nie musi więc obawiać się Nauki. Jeśli jego wizje są prawdziwe i rzeczywiste, przetrwają wszelkie żrące kwasy analizy.
źródło: Dreams and Dreamers; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, December 18, 1915.