Szanowny Panie,
Doświadczenie pani Champion de Crespigny podczas seansu, kiedy manifestującą się „inteligencją” okazała się postać z jednej z jej własnych powieści, należy właśnie do tych kluczowych przypadków, którae skłaniają niektórych z nas – niebędących spirytystami – do zamienienia całej naszej umysłowości w jeden wielki znak zapytania.
Jest w wyjaśnieniach odwołujących się do „form myślowych” coś pociągającego, jeśli nie wręcz zwodniczo łatwego – zwłaszcza gdy mówi się o takich, które „silna wyobraźnia rzutuje na plan astralny” i które dzięki temu „przez pewien czas zachowują kształt i istnienie”. Dlaczego jednak miałyby kiedykolwiek utracić „kształt i istnienie”, skoro raz już posiadają „istnienie” jako takie – to zagadka wymagająca równie starannego wyjaśnienia jak sama tajemnica ich powstania. Ale zostawmy to na boku.
Przez cały okres swego naturalnego życia owe formy myślowe nigdy nie wydają się wybawiać nas z Zamku Zwątpienia. Jakakolwiek chwilowa satysfakcja, jaką dają, przypomina raczej słowne środki znieczulające – dobroczynne dzięki swojej mglistej naturze i proteuszowej giętkości, lecz wymykające się, gdy tylko poddać je dokładniejszemu badaniu.
Czym właściwie jest „forma myślowa”?
Czymże jest cokolwiek we wszechświecie, czego jesteśmy świadomi, jeśli nie „formą myślową”?
Człowiek „w ciele”, siedzący na seansie, i człowiek „w duchu”, ukazujący się w odsłoniętej postaci – obaj, z punktu widzenia obserwatora, są w swej istocie „formami myślowymi”. Tym, co należałoby uchwycić, jeśli chcemy dojść do wyjaśnienia, które rzeczywiście wyjaśnia, jest różnica między nimi. Samą istotę mamy już przecież bezpośrednio daną w doświadczeniu.
Prawdziwy problem brzmi więc: jak odróżnić „materię” od „ducha”?
Czy doświadczenie psychiczne „emanować” może z mózgu?
Autorka uważa za „wysoce nieprawdopodobne”, by manifestujący się podczas seansu „duch” postaci, którą stworzyła jako powieściopisarka, emanował z jej własnego mózgu. Ja także tak sądzę – choć zapewne nie z tych samych powodów.
Czy cokolwiek w naturze doświadczenia psychicznego naprawdę „emanowało” kiedykolwiek z mózgu? Czy mózg jest czymś więcej niż mechanizmem odbioru i hamowania – organem narzucającym czasowe i przestrzenne ograniczenia rzeczywistości, która w swej istocie ma charakter kosmiczny?
Jeśli wyjaśnienie funkcji mózgu zmierza właśnie w tym kierunku, to różnicy między manifestacją przedśmiertną „w ciele” a manifestacją pośmiertną „w duchu” należałoby szukać w jakiejś właściwości samego kosmicznego przepływu, kiedy przechodzi on w świadomość. Można by jej na przykład upatrywać w sposobie, w jaki dla postrzegającego zwykle kształtuje się i zostaje uchwycone egoistyczne centrum osobowości, ów ogniskowy punkt intuicji.
Osobowość jako zasłona i objawienie
Interpretacja idąca tym tropem zakłada syntezę tezy i antytezy – zespolenie „materii” i „ducha” w pojęciu osobowości wyższego rzędu. Byłaby to osobowość stanowiąca wyraz indywidualności kosmicznie zasilanej i podtrzymywanej w taki sposób, że może objawić się jedynie poprzez osobiste zasłonięcie własnego przesłania.
Tak więc wszyscy widzimy „jakby przez ciemne szkło”. Jedno medium jest jasnowidzem, inne jasnosłyszącym, trzecie bywa „kontrolowane”, by mówić, pisać lub eksternalizować postać, i tak dalej. Każde z nich wyraża pewne aspekty kosmicznej rzeczywistości, objawiając prawdę obecną w sobie samym – ale zawsze w kategoriach własnej osobowości.
Oznacza to, że każdy przekaz zostaje dostarczony z ograniczeniami czasowymi i warunkowany jest przez:
- czas,
- miejsce,
- okoliczności,
- wykształcenie,
- uprzedzenia,
- oczekiwania,
- dziedziczność,
- i tym podobne czynniki.
Arthur G. Meehe
Newcastle-on-Tyne
źródło: A Dream Problem and Some Solutions; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, December 25, 1915.