Nasza korespondentka, podpisująca się jako „Pomona”, przysyła opis domu, który często odwiedza we śnie. Jak zauważa, w „Observerze” niedawno zdarzyło się, że scena ze snu opisana przez jednego z korespondentów została rozpoznana przez innego. „Pomona” przypuszcza więc, że być może któryś z czytelników Light również rozpozna to miejsce.
Dom ze snu
Akcja snu rozgrywa się w starym, niezamieszkanym domu – tak przynajmniej sądzę. Sama nigdy nie trafiam do żadnej jego części poza dwoma pokojami, ale jestem przekonana, że dom jest stary i pusty.
Nagle znajduję się w bardzo niskim pokoju. Na jego końcu jest długie, nisko osadzone okno z drobnymi szybkami w ołowianych ramach, wychodzące na sad. Można wychylić się przez nie i dotknąć drzew rosnących poniżej. Zawsze mam poczucie, że są to jabłonie.
To niezwykły sad i myślę, że potrafiłabym poruszać się po nim z zawiązanymi oczami, bo tyle razy patrzyłam na niego z tego okna. Wewnątrz znajduje się niski, szeroki parapet, niemal jak siedzisko, a same małe szybki mają osobliwy, lekko błękitnawy odcień.
Dwa pokoje
Zawsze najpierw znajduję się właśnie w tym pokoju, patrząc przez okno, ale nie pamiętam, bym kiedykolwiek wchodziła do domu czy wspinała się po schodach, które mogłyby do niego prowadzić.
Z tego pokoju przechodzę do drugiego. Oba są pokojami od strony ogrodu i wychodzą na sad. Nigdy nie widzę pomieszczeń ani drzwi, które musiałyby znajdować się od frontu domu, a które przecież z pewnością powinnam zobaczyć, gdybym szła korytarzem lub podestem w zwykły sposób.
Ten drugi pokój jest nienaturalnie wysoki. Ściany do wysokości około sześciu stóp obiega stara dębowa boazeria, a powyżej są gładkie i mają jasnopomarańczowy kolor. Okno znajduje się po lewej stronie, jest bardzo wysokie i wąskie, ale nie ma drobnych szybek.
Tajemnicze pomieszczenie
W prawym, dalszym rogu stoi ogromna szafa albo kredens, przypominający mały pokój. Nie sięga on aż do sufitu – nad nim pozostaje wolna przestrzeń.
W ścianie naprzeciw drzwi, którymi wchodzę, znajdują się osobliwe, wąskie, wysokie dębowe drzwi, do których prowadzą trzy stopnie. Te drzwi są zawsze otwarte i prowadzą do jeszcze mniejszego pokoiku, również o pomarańczowych ścianach.
Nigdy do niego nie wchodzę, ale zatrzymuję się na chwilę w dużym pokoju, gdzie za każdym razem ogarnia mnie w jakiś tajemniczy sposób przeświadczenie, że w tym większym pokoju sypiała matka, a w tym małym, otwierającym się z niego pokoiku – dziecko, chyba chłopiec.
Sen, który wraca bez wyjaśnienia
Ten sen zawsze wygląda tak samo i nie potrafię znaleźć dla niego żadnego wyjaśnienia.
źródło: A Recurring Dream; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, December 18, 1915.