Do Redaktora „Light”
Szanowny Panie, Poniższa opowieść może być interesująca jako swoiste uzupełnienie snu przytoczonego przez pana Edwarda T. Bennetta w Państwa ostatnim numerze. Została przekazana mojemu śp. ojcu przez pewną panią mieszkającą w Liverpoolu. Przepisuję ją z jej listu. Sny te zdają się w najprostszej postaci ilustrować zjawisko jasnowidzenia. Sen i wydarzenia w nim ujrzane wydają się być równoczesne. Z poważaniem,
Anna Mary Howitt Watts.
„Moja ciotka miała około dziewięciu lat, gdy jej matka, pani Bumford, pewnej nocy śniła, że widzi, jak mężczyzna kradnie owcę na polu zwanym Ruishton Meadows, w Bathpool, niedaleko Taunton, i ukrywa ją w dziupli wydrążonego drzewa – ogławianej wierzby – przy brzegu rzeki. Sen był tak wyrazisty, że obudziła męża i opowiedziała mu o nim; on jednak tylko się roześmiał i kazał jej iść spać dalej. Drugi raz miała ten sam sen i drugi raz go obudziła, lecz z takim samym skutkiem. Za trzecim razem sen znów się powtórzył; tym razem nie obudziła już męża.
Rano pasterz przyszedł powiedzieć swemu gospodarzowi, że brakuje jednej owcy. Mój pradziadek i pasterz, wraz z innymi, poszli wtedy na łąki i znaleźli tuszę w dziupli tego wydrążonego drzewa – ogławianej wierzby – przy brzegu rzeki, dokładnie tak, jak moja prababka widziała to w swoim śnie.
Ustawiono wartę i w nocy przyszło dwóch mężczyzn; podeszli do drzewa i zamierzali wyjąć mięso, gdy wartownicy ujęli ich i nad ranem przyprowadzili do domu. Gdy tylko moja prababka ich zobaczyła, kiedy wraz z wieloma innymi zbliżali się do domu, natychmiast powiedziała – wskazując jednego z mężczyzn: „To właśnie ten człowiek, którego widziałam we śnie!”
Skórę znaleziono w rzece. Mężczyźni byli obcymi, przybyłymi z daleka. Żyje jeszcze mój wuj, który dobrze znał wszystkie osoby w to zamieszane i ręczy za prawdziwość tego świadectwa.”
źródło: A CLAIRVOYANT DREAM; LIGHT – A Journal Devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, SATURDAY, JANUARY 29, 1881.