Wieszcz

Sen i Osobowość – gdy człowiek widzi siebie

Jedno z tych osobliwych doświadczeń, w których człowiek postrzega własną osobowość jako coś znajdującego się na zewnątrz i odrębnego od jego prawdziwego ja, zostało jakiś czas temu opisane w „The Scotsman”. Historia ta, w skróconej formie, przedstawia się następująco:-

Śniło mi się, że przebywam w pewnym wiejskim domu – nie w tym, w którym spałem, ani nawet w żadnym znanym mi miejscu. Panowała burza śnieżna i silny wiatr, a wyglądało na to, że ktoś wyszedł w jakimś celu, nie wrócił i zaczęto się obawiać, że zgubił się w śniegu. Ruszono więc na poszukiwania. Wyszedłem wraz z innymi, i dopiero wtedy po raz pierwszy uderzyło mnie, że tym zaginionym byłem ja sam. Nie wywołało to we mnie żadnego poczucia niedorzeczności. Przeciwnie, pomyślałem, że mam większą szansę powodzenia niż pozostali poszukiwacze, ponieważ mogę sobie przypomnieć, którędy szedłem. Poszedłem więc za mglistym wspomnieniem własnej drogi, aż dotarłem do otwartej szopy, i tam ujrzałem niewyraźnie – bo była noc – jakieś ciało, wyprostowane i oparte o ścianę, lecz niewątpliwie martwe, zamarznięte na śmierć. Nie byłem na tyle blisko, by zobaczyć twarz, ale natychmiast rozpoznałem własną postać i, cofając się przed bliższym przyjrzeniem się jej, już miałem rzucić się do domu po pomoc, gdy się obudziłem.

Przypomina nam to wizję Scrooge’a (w „Opowieści wigilijnej”) o własnych zwłokach leżących bez żalu i opuszczonych w jego komnatach; a także – pozostając nadal przy Dickensie – pewien epizod utrzymany w lżejszym tonie, choć dla moralisty jest w nim więcej tragedii niż humoru: mamy na myśli umysłowe zamroczenie biednego młodego Davida Copperfielda po tym, jak potraktował swoich przyjaciół i samego siebie „nie mądrze, lecz aż za dobrze”, gdy ktoś – nie miał najmniejszego pojęcia kto – spadł ze schodów i, ku jego oburzeniu, „ktoś inny powiedział, że to Copperfield.”

Powstaje pytanie, czy takie wrażenia mogłyby w ogóle się pojawić, gdyby nasza świadomość pozornie zewnętrznego wszechświata nie obejmowała również własnej fizycznej postaci. Ciało wraz ze swoimi właściwościami musi jawić się jako coś zewnętrznego wobec tego, co je postrzega, a w takich przypadkach jak powyższy – czy to rzeczywistych, czy fikcyjnych – owo wrażenie zewnętrzności zostaje po prostu spotęgowane, aż dochodzi do wyobrażenia rzeczywistej niezależności i oddzielenia.

źródło: DREAM AND PERSONALITY; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, August 21, 1915.