Zabawnym i zarazem pouczającym epizodem sporu, który wyłonił się wokół „Aniołów spod Mons”, jest pojawienie się historii o „Aniołach” w magazynie parafialnym pewnego proboszcza z Yorkshire, wielebnego J. F. Howsona, o którym przypomina się dziś, że przed kilkoma laty wyrażał oburzenie, gdy wielebny Charles L. Tweedale, wikariusz z Weston, dawał świadectwo niezwykłym zjawiskom doświadczanym przez niego samego oraz wielu innych świadków w jego własnym domu. Mówi się, że ów proboszcz określił postępowanie pana Tweedale’a jako godne pożałowania.
Wahaliśmy się – z oczywistych względów – odnieść się do tej sprawy, dopóki nie pojawiły się dostateczne podstawy dla wizji spod Mons, lecz obecnie możemy zacytować fragment listu podpisanego „Yorkshireman”, opublikowanego w „Wharfedale and Airedale Observer” z 2 lipca ubiegłego roku, w którym po przedstawieniu faktów i wskazaniu dziwnej niekonsekwencji postawy owego proboszcza autor pisze dalej:-
Pan Tweedale dał świadectwo rzeczom, których on sam i jego rodzina doświadczyli we własnym domu, w obecności około dwudziestu świadków i przy wielu różnych okazjach, w warunkach wykluczających pomyłkę albo złudzenie.
Pan Howson drukuje w swoim magazynie to, co opowiedziano mu przez innych, a nie to, czego był świadkiem osobiście.
Wszystko to jest bardzo interesujące, a listy pana Howsona i doktora Hortona są znamiennym znakiem czasu. Pokazują, że zjawiska dowodzące rzeczywistości i naturalności świata duchowego oraz możliwości komunikowania się z nim, poświadczane przez wikariusza z Weston i innych pionierów, są wreszcie tak szeroko potwierdzane i dokumentowane przez uczonych oraz badaczy w różnych częściach świata, iż Kościół nie może ich już dłużej ignorować.
Osobliwością całej tej sprawy jest to, że właśnie te kwestie stanowią podstawowe fakty i doświadczenia wiary chrześcijańskiej, a jednak Kościół, pomijając ten fakt, przez całe pokolenia uczył swoje dzieci, że takie rzeczy są albo złudzeniami, albo dziełem diabła.
Pamiętam słowa pewnego znanego duchownego, wypowiedziane do mnie rok czy dwa lata temu. Powiedział: „Za kilka lat, kiedy wszyscy będą już znali rzeczywistość tych zjawisk, otrzymamy uroczyste listy od naszych duchowych pasterzy i zwierzchników, zwracające naszą uwagę na rzeczy, o których ty i ja wiedzieliśmy już dwadzieścia lat temu.”
Ach, cóż – miło widzieć oznaki przebudzenia. Lepiej późno niż wcale.
źródło: THE CHURCH AND THE “VISIONS.” A Change of Attitude; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, September 4, 1915.