Weźmy, na przykład, jedno z najszerszych uogólnień dotyczących tajemnicy mocy okultystycznych, a mianowicie to, że działania odruchowe i impulsywne muszą zostać – do pewnego stopnia – zniesione albo pozornie unicestwione. Zasada zachowania energii oraz korelacji sił (która, trzeba pamiętać, daje się zrozumieć jedynie łącznie z uznaniem hipotezy falowej) dostarcza jaśniejszego wyjaśnienia tej kwestii niż to, z jakim zwykle się spotykamy.
Prześledźmy jeden przykład praktycznie. Mówi się, że główna trudność w patrzeniu w kryształ polega na tym, iż po kilku minutach wpatrywania się nowicjusz niemal nieuchronnie stwierdza, że nie jest w stanie opanować odruchowego ruchu powieki, która zaczyna drgać, a tym samym niszczy rezultat jego wysiłków, które trzeba rozpoczynać od nowa. Adept potrafi opanować ten odruch i patrzeć tak długo, aż osiągnięty zostanie stan wizji. Co więc się wydarzyło? Mamy w człowieku dwa szczególne ośrodki siły (a może raczej dwa szczególne ośrodki dwóch sił):
- woli,
- odruchu lub impulsu.
Adept pozornie unicestwił pewną miarę siły odruchowej. Lecz zgodnie z hipotezą falową nie dzieje się tak naprawdę. Posłużył się zasadą korelacji sił. Zwiększył moc jednej w proporcji do zmniejszenia drugiej i tym samym osiągnął to, co nazywa się mocą nienormalną, ujawniającą się w patrzeniu w kryształ.
We wszystkich ćwiczeniach służących praktykowaniu tak zwanej magii zdaje się istnieć jako podstawowy warunek to, że adept musi nauczyć się pozornie znosić działanie impulsywne. W ten sposób kieruje on ogromny zasób energii i czyni go możliwym do przekształcenia w inną siłę, tak jak uderzenie w kawałek żelaza może przekształcić siłę działającą między masami w siłę działającą między cząsteczkami, która – choć pozostaje tą samą siłą – ujawnia się w nowej postaci ciepła.
Dysponujemy ogromnym zasobem tej energii impulsywnej, czyli odruchowej. Jest to układ drgań odmienny od drgań woli, a okultysta, adept, mag albo jakkolwiek zechcemy go nazwać, jest człowiekiem, który przekształca te utajone zasoby energii w ruchy innego rodzaju. W samym akcie stania lub siedzenia nasze mięśnie, nieświadomie dla nas samych, wywierają siłę w niezliczonych kierunkach, aby umożliwić ciału zachowanie równowagi. Cała ta siła bywa często przekształcana w stanach mocy okultystycznej, w których katalepsja i sztywność mięśni pozwalają odwrócić tę energię od nich samych i skierować ją ku innym celom.
Inny wielki zasób energii, należący do trybu impulsywnego, czyli mimowolnego, poświęcony jest funkcjom wegetatywnym – odżywianiu, trawieniu i tym podobnym. Okultysta przygotowuje się do wielkiego wysiłku woli przez post albo okres diety wegetariańskiej, aby uwolnić te zasoby energii impulsywnej i umożliwić im przejawienie się w innej formie.
Fluorescencja, czyli zdolność zmiany tempa drgań światła przez obniżenie ich częstotliwości, oraz wnioski Tyndalla dotyczące pokrewnego zjawiska rezonansu, mogą być może mieć swój odpowiednik w drgających układach ducha. Takie zjawiska jak lunatykowanie i stany transowe niemal nieuchronnie muszą mieć swoje odpowiedniki, choć dotąd rzadko ich poszukiwano. Pewne przebłyski prawdopodobnej odpowiedniości z tymi „tonami wynikowymi” są sugerowane przez pewne zjawiska, które obecnie interpretuje się przy pomocy mało trafnie dobranych terminów, takich jak myśli podświadome, podświadoma cerebracja i tym podobne. Tyndall zauważa, że gdy dwa płomienie gazowe wydają kolejno nutę i jej kwintę, odzywa się brzęczący dźwięk, będący różnicą ich drgań, a jednocześnie powstaje nowy i nieoczekiwany ton, o oktawę niższy od niższego z dwóch tonów wydawanych przez płomienie.
Czyż to zjawisko nie jest bardziej sugestywnym obrazem pewnych niejasnych zjawisk psychicznych niż określenia w rodzaju „podświadomej cerebracji” i tym podobne?
źródło: THE SECRET OF OCCULT POWERS; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, August 7, 1915.