Pani St. Clair Stobart o książce J. A. Findlaya pt. „Skała Prawdy”
„Jeśli spirytualizm jest – jak twierdzi pan Findlay – religią, to jest on religią chrześcijańską; jego wierzenia są bowiem identyczne nie z założeniami «kościelnictwa», lecz z naukami i wiarą Twórcy chrześcijaństwa”.
Tymi słowami pani St. Clair Stobart, podczas przemówienia wygłoszonego w ubiegłą niedzielę rano w Grotrian Hall w Londynie dla Wspólnoty Spirytualistycznej, podsumowała swoje poglądy na temat rozdziału książki J. Arthura Findlaya Skała Prawdy (The Rock of Truth), dotyczącego relacji między chrześcijaństwem a spirytualizmem.
Pani Stobart rozpoczęła wystąpienie od stwierdzenia, że na osobach przemawiających z publicznych trybun i piszących książki o spirytualizmie – uznawanych za liderów ruchu – spoczywa wielka odpowiedzialność, gdyż w dużej mierze to oni kształtują przyszłość religii.
Zauważyła, że łatwo jest zdefiniować spirytualistę w sposób szeroki i ogólny jako „kogoś, kto wierzy w istnienie sfery duchowej oraz w to, że w określonych warunkach istoty ludzkie mogą się z tą sferą porozumiewać”. Poza tym stwierdzeniem ryzykowne byłoby orzekanie o tym, w co wierzą spirytualiści, gdyż ich poglądy rozciągają się w szerokim spektrum – zarówno w aspekcie religijnym, jak i naukowym – od skrajnej łatwowierności po krańcowy sceptycyzm. Każdy, kto akceptuje te dwa wymienione aksjomaty, może mienić się spirytualistą i tylko pod tak szeroką definicją pani Stobart mogłaby „zmieścić się pod jednym parasolem” z prezesem Wspólnoty (panem Hannenem Swafferem) oraz liderami Narodowego Związku Spirytualistów (S.N.U.), Ligi Większego Świata, Londyńskiego Przymierza Spirytualistycznego i innych organizacji.
Prelegentka zakwestionowała tezę wielu spirytualistów, jakoby spirytualizm był osobną religią, a do ponownego zabrania głosu w tej sprawie skłoniła ją właśnie książka pana Findlaya. Przytoczyła cytaty ze Skały Prawdy, w których autor twierdzi, że „spirytualizm jest jedyną prawdziwą religią teraźniejszości i przyszłości” oraz że „wiara chrześcijańska jest główną przeszkodą w zaakceptowaniu spirytualizmu w krajach chrześcijańskich”. Pani Stobart oceniła, że Findlay popełnia błąd, myląc wiarę chrześcijańską z naleciałościami dodanymi do niej przez sobory i Kościoły.
„Czy możemy jednoznacznie powiedzieć, czego nauczał i co usankcjonował Twórca chrześcijaństwa?” – zapytała pani Stobart. „Przyjmijmy w tej kwestii ustalenia samego pana Findlaya”.
Findlay napisał: „On (Jezus) nauczał bardzo prostej religii – wiary w Ojcostwo Boga, braterstwo ludzi, wiary w życie pozagrobowe; tego, że jak żyjemy tutaj, tak będziemy żyć tam, oraz że jeśli będziemy wybaczający i dobrzy tutaj, tak też otrzymamy wybaczenie i dobroć tam”.
Pani Stobart poprosiła słuchaczy o porównanie tego zarysu z Siedmioma Zasadami Spirytualizmu opracowanymi przez S.N.U. Są to:
-
Ojcostwo Boga.
-
Braterstwo ludzi.
-
Obcowanie duchów i posługa aniołów.
-
Ciągłość istnienia ludzkiej duszy.
-
Osobista odpowiedzialność.
-
Rekompensata i kara w życiu przyszłym za wszystkie dobre i złe uczynki dokonane na ziemi.
-
Wieczny postęp otwarty dla każdej ludzkiej duszy.
„Pytam państwa” – mówiła pani Stobart – „porównajcie te Siedem Zasad z zasadami, których według samego pana Findlaya nauczał Jezus. Czyż nie są one niemal identyczne? Powinniśmy zapytać: co było pierwsze – S.N.U. czy Jezus? Jeśli uznamy, że takie nauki mają charakter religijny, to jak logicznie pan Findlay może twierdzić, że spirytualizm jest jedyną prawdziwą religią przyszłości, skoro sam wykazuje, że nauki spirytualistów są tożsame z naukami autora chrześcijaństwa oraz innych natchnionych Inicjowanych, którzy go poprzedzili? Jak może on żądać, używając gwałtownego języka, byśmy odrzucili chrześcijaństwo i zastąpili je czymś, co w najlepszym wydaniu jest jego plagiatem?”
Pan Findlay napisał: „Jezus był reformatorem”. Pani Stobart zgodziła się, że wszyscy wielcy nauczyciele religijni byli reformatorami, ale reformatorzy nie są ikonoklastami. Przekonywała, że spirytualiści lepiej przysłużą się swojej sprawie, jeśli przyjmą rolę reformatorów i będą dążyć nie do zniesienia instytucji Kościołów, które przez wieki stały na straży religii, lecz do usunięcia narośli, które zniekształciły prostą naukę wczesnego chrześcijaństwa.
Przyznała, że w Kościołach istnieją „betonowi” tradycjonaliści, którzy nigdy nie porzucą dogmatów będących dla nich „skałami prawdy”, ale oni prędzej czy później odejdą w zapomnienie (jak ptak dodo). Jednak instynkt mówiący, że reforma jest niezbędna do dalszego istnienia, przenika duchowieństwo w stopniu, którego pan Findlay być może nie docenia. Pani Stobart wierzy, że gdyby wśród spirytualistów przeważył chrześcijański duch współpracy, niedaleki byłby dzień, w którym Kościoły powróciłyby do pierwotnego chrześcijaństwa Jezusa. Spirytualizm zyskałby wtedy wsparcie tych, dla których religia była życiowym powołaniem i którzy wnieśliby do ruchu kulturę, edukację i doświadczenie.
„Demokracja ma swoje dobre strony” – stwierdziła pani Stobart – „ale są sfery życia, w tym kult religijny, w których prostactwo, brak wykształcenia i brak odpowiedzialności za standardy kompetencji są opłakane”. Przypomniała, że w pierwszym Kościele chrześcijańskim jasnowidzenie, jasnosłyszenie i mówienie językami były częścią nabożeństw. Podejrzewała, że zanikły one głównie dlatego, iż po czasach pierwszych uczniów praktyki te przeszły w ręce osób niewykształconych lub szukających łatwego zysku i poklasku.
„Uważam” – dodała – „że spirytualizm wykonuje świetną pracę, gdy odróżnia proste nauki Jezusa od doktrynalnego kościelnictwa i stara się przywrócić dawną czystość wiary. Czyni jednak szkodę, gdy nie odróżnia prawdy od fałszu i wyrzuca całe chrześcijaństwo na śmietnik historii”.
Kończąc, pani Stobart oceniła: „Książka pana Findlaya pomoże osobom o skostniałych poglądach zerwać ze zużytymi dogmatami, ale jako narzędzie nawracania Kościołów i chrześcijan na spirytualizm odniesie odwrotny skutek. Mam nadzieję, że przynajmniej zmusi ludzi do samodzielnego myślenia”.
Jej pragnieniem było, aby spirytualiści nie tworzyli nowego Kościoła, co tylko pogłębi podziały na sekty, lecz by użyli spirytualizmu jako siły przywracającej Kościołom owo pentekostalne (zielonoświątkowe) natchnienie, które niegdyś było źródłem ich potęgi.
Wśród licznie zgromadzonej publiczności słuchającej tego wystąpienia obecny był sam pan J. A. Findlay.
źródło: THE ROLE OF SPIRITUALISM – MRS. ST. CLAIR STOBART ON MR. J. A. FINDLAY’S – BOOK, ” THE ROCK OF TRUTH „; Light on Spiritualism and Psychical Research, OCTOBER 6, 1933.