Minęło już niemal dziesięć lat, odkąd J. R. Buchanan, M.D., poczynił swoje pierwsze obserwacje w dziedzinie psychometrii i ukuł termin, pod którym przedmiot ten stał się powszechnie znany. W roku 1842 wygłosił w Nowym Jorku, Bostonie i innych miejscach doniosłe wykłady, ilustrujące kilka faz systemu antropologii, któremu poświęcony był jego „Journal of Man”.*
Należy zauważyć, że dotychczas zapis obserwacji i eksperymentów doktora Buchanana stanowi zdecydowanie większą część historii psychometrii. Kiedy z jednej strony spotykamy tak wiele nierozumnego sceptycyzmu, a z drugiej ślepej łatwowierności, szczególnie interesujące jest zetknięcie się z kimś, kto z natury i wykształcenia jest przygotowany do prowadzenia badań nad nowymi zagadnieniami z tak wielką szczerością i rozróżniającym sądem.
Doktor Buchanan był wyjątkowo dobrze przygotowany do prowadzenia tego przedmiotu metodą racjonalną i naukową – ani nie odrzucając faktów dlatego, że są nowe i osobliwe, ani też pochopnie nie przyjmując rezultatów, które są złudne.
Zdolność rozpoznawania charakteru osób jedynie przez przyłożenie listu do czoła – której to zdolności poświęciliśmy już kilka interesujących ilustracji – jest właściwością, mogącą w licznych przypadkach znaleźć wielkie praktyczne zastosowanie.
W związku z tym przedstawiamy dalsze odczyty pani Mettler. Pierwszy zarys został podany w chwili, gdy pani M. trzymała starannie złożony list, który redaktor właśnie otrzymał od doktora Buchanana.
* „Buchanan’s Journal of Man”, wydawany w Cincinnati w stanie Ohio, jest dziełem o szczególnym zainteresowaniu i wartości, i nie może nie służyć sprawie nauki i ludzkości przez ukazywanie wielorakich relacji człowieka.
Dr Buchanan
„Autor tego listu jest człowiekiem energicznych nawyków, skłonnym jednak do myśli i medytacji. Jego umysł jest z natury aktywny i został udoskonalony przez kształcenie. Ma wielki szacunek dla Prawdy – rodzaj religijnej czci.
Wymaga jednak, aby prawda silnie przemawiała do jego rozumu. W swoich wnioskach polega głównie na sobie, nie zaś na świadectwie innych. Sądzę, że osoba ta uczyniła naturę, a szczególnie naturę ludzką, przedmiotem badań. Być może wskutek tego, że czasami bywał zwodzony, wydaje się teraz ostrożniejszy niż dawniej. Niekiedy może być trochę zmieszany lub niezdecydowany. Nie brak mu jednak stanowczości i pewności, gdy jest przekonany, że ma rację.
Mógłby być nieco oporny w przyjmowaniu nowych idei, jeśli nie zostałyby potwierdzone osobistą obserwacją. Gdyby został postawiony przed nową teorią, wymagałby znacznych dowodów. Człowiek ten ma skłonność do teoretyzowania, lecz zarazem uważnie obserwuje fakty. Potrafi trafnie zauważać, a następnie łatwo przypomina sobie fakty i idee, o których inni zapomnieli. Pragnie prawdy i jest sumienny we wszystkim.
Odbieram wrażenie, że autor ma silną miłość do domu i do scen swego dzieciństwa, nad którymi może czasem zatrzymywać się z pewnym melancholijnym upodobaniem. Ma większą miłość do dzieci, niż zwykłby to okazywać. Sądzę, że wolałby obcować z ludźmi, jeśli nie byłby obojętny wobec kobiet.
Potrafi być bardzo miły w kręgu towarzyskim i dostosować się do społeczeństwa, w którym się znajduje. Jeśli wymaga tego okoliczność, może być bardzo wesoły i sprawiać, że inni także dobrze się czują. Gdyby to, co mówi lub czyni, spotkało się z dezaprobatą albo zostało zlekceważone, mógłby zostać urażony, ale nie byłby skłonny otwarcie okazywać swoich uczuć. Potrafi ukrywać emocje przed światem, a charakter nie zdradza ich łatwo i ciepło, choć jest bardzo prawdomówny.
Nie wiedziałabym, co o nim sądzić na podstawie zwyczajnej rozmowy. Jego sfera wpływałaby na moje nerwy, gdybym znajdowała się w jego bezpośredniej obecności. Niektórzy mogliby uznać go za dość ekscentrycznego. Jego siły są różnorodne – jest on człowiekiem pisarstwa; kocha sztukę, ale bardziej kocha Naturę. Czasami niemal dziwi się, dlaczego Natura nie potrafi mówić wyraźniej o swoim tajemniczym pochodzeniu.”
B. B. R. – „Czy ta osoba jest duchownym?”
Pani M. – „Myślę, że nie; posługa duchowna nie jest jego sferą. Jest moralny, kocha prawdę i ma wielką życzliwość – zawsze kierowaną przez osąd – lecz nie ma tyle religijnego uczucia, ile byłoby konieczne, aby zawód duchownego był dla niego przyjemny.”
S. B. B. – Czy jest prawnikiem?
Pani M. – Mógłby dobrze odnieść sukces w prawie. Może być lekarzem, lecz to wrażenie nie jest tak jasne. Nie jest tak sympatyczny, jak chciałabym, aby był, gdyby miał się mną opiekować w tym charakterze.
S. B. – Co uważałaby pani za główny cel jego życia?
Pani M. – Natura ludzka była głównym przedmiotem jego badań. Studiował Człowieka – a w całej jego naturze, jak się wydaje, równie dokładnie.
Bez najmniejszej wskazówki, na podstawie której pani Mettler mogłaby wyprowadzić choćby najdrobniejszy zarys charakteru, jaki miała opisać, podałem jej następnie list napisany w New Castle, w hrabstwie Lawrence, w stanie Pensylwania, przez:
Judge Whippo
Po kilku chwilach zwłoki – spowodowanej zewnętrznymi zakłóceniami, które utrudniały osiągnięcie właściwego stanu receptywności – pani M. mówiła dalej:
„List ten został napisany przez osobę posiadającą stanowczość, samodzielność i zdecydowanie charakteru. Okazywałby swoją stanowczość przy okazjach publicznych, a jego wielkie zdolności wykonawcze pozwoliłyby mu osiągnąć zamierzenia.
Moje wrażenie wskazuje, że jest to osoba o niezwykłej koncentracji umysłu. Kiedy czyta lub rozważa jakiś ważny przedmiot, potrafi tak silnie skierować swoją uwagę na jedną rzecz – pomijając inne – że umie oderwać się od sfery zewnętrznych wydarzeń i pogrążyć w refleksji.
Ma silne zdolności odporności lub wytrwałości, którym towarzyszy znaczny stopień spokoju; potrafi dobrze argumentować i zachować panowanie nad sobą. Dla niektórych może nie wydawać się otwarty ani niepowściągliwy; jest jednak szczery i bez udawania.
Osoba ta jest miłosierna i życzliwa, a także ma silne zdolności społeczne i uczuciowe. Cieszy ją towarzystwo obu płci i jest niezwykle przywiązana do przyjaciół oraz domu. Ma upodobanie do dobrej opowieści i mogłaby być duszą towarzystwa. Pragnie, aby wszystko było uporządkowane, i wyróżnia się szybkością oraz punktualnością. Człowiek ten ma umysł literacki; jego idee są gotowe, a język dość obfity.
Ma dobrą pamięć zdarzeń i mógłby z wielką dokładnością nosić w umyśle kształty rzeczy. Szybko spostrzega, wydaje się mieć dobre pojęcie o muzyce, i sądzę, że dobrze oceniłby wykonanie muzyczne. Dysonansowe dźwięki przeszkadzają mu.
Jest trafnym sędzią natury ludzkiej i nie dałby się zwieść w swojej ocenie ludzi. Wydaje się mieć szlachetny podziw dla tego, co wzniosłe i piękne. Charakter jest silny, a umysł dojrzały. Jego cześć dla prawdy ujawnia się uderzająco – chce mieć prawdę i nic prócz prawdy. Umysłowe i moralne siły są w przewadze, a człowiek ten będzie najbardziej kochany przez tych, którzy znają go najlepiej.”
S. B. B. – Jakie stanowisko albo sferę działania uznałaby pani za właściwe dla autora tego listu?
Pani M. – Wydaje mi się, że zajmuje się czymś, co wymaga od niego przemawiania publicznie. Gdyby mówił o kwestiach politycznych, prawdopodobnie łączyłby w swoich wystąpieniach pouczenie moralne i religijne.
S. B. – Do którego z uczonych zawodów należy: teologii, prawa czy medycyny?
Pani M. – Nie wydaje mi się, aby był duchownym, choć ma religijne idee i uczucia. Wydaje mi się teraz, że uczynił prawo swoim zawodem. Nie znam sędziego Edmondsa, ale ten pan przypomina charakter, który słyszałam mu przypisywany.
Frances Harriet Green
„Autorką tego listu musi być kobieta. Posiada niezwykłą życzliwość, a jej charakter odznacza się najgłębszym współczuciem znanym ludzkiemu sercu. Jej wrażliwy duch zawsze szuka przyjaźni i sympatii jakiegoś pokrewnego jestestwa; nie może być obojętna wobec interesów żadnej żywej istoty.
Jest tak niezwykle ufna, że nie zawsze zachowuje tyle ostrożności, ile byłoby pożądane. Pewna doza szacunku dla samej siebie byłaby jej pomocna i bynajmniej nie byłaby nie na miejscu wobec jej zdolności.
Pani ta ma wielkie pragnienie uszczęśliwiania innych i uzyskiwania aprobaty we wszystkim, co czyni. Odczuwa ciężar bardzo głęboko, ale jest wyrozumiała. Jej wielkoduszność nie przyjmie formy sekciarskiej; jest zbyt głęboka i naturalna. Jest niezwykle sumienna i we wszystkim odczuwa ducha czci. Umysł jest tak bardzo zajęty, że jej
naturalne umiłowanie porządku nie wydaje się znajdować zastosowania w układzie przedmiotów zewnętrznych. Jest szybka w swoich zobowiązaniach i odczuwa święty wzgląd na słowo. Przywiązanie do obu płci wydaje się równe; miłość domu i krewnych jest bardzo silna, a ona sama niezwykle kocha dzieci. Jest przywiązana i stała. Jej przyjaźń trwa przez całe życie.
Jako osoba literacka, obdarzona znacznymi zdolnościami, umysł działa z wielką intensywnością – zdolny jest do głębokiej abstrakcji umysłowej i silnej koncentracji myśli. Ma umysł twórczy i pamięć dobrą do zapamiętywania. Wydaje się mieć skrajną miłość do wszelkich przedmiotów naturalnych, szczególnie do kwiatów. Jej pisma będą wyrażały wielką żarliwość i oddanie pięknu oraz boskości natury.
Jej wojowniczość jest silna i potrafi posługiwać się znacznym dowcipem oraz sarkazmem, jeśli zajdzie taka potrzeba; używanie tej zdolności jest jednak w znacznym stopniu ograniczane przez jej wielką życzliwość i umiłowanie prawdy. Dominujący duch jej pism i jej życia jest serdeczny i miłujący. Siły intelektualne i moralne tej osoby znacznie przewyższają jej skłonności. Pisze pięknie i żarliwie, zarówno prozą, jak i wierszem. Jej sfera oddziałuje na mnie przyjemnie i wydaje się ona miłym duchem.”
John S. Taylor
„Tematem jest dżentelmen, o którym sądzę, że ma dobry wygląd osobisty i ujmującą aparycję. Jego temperament jest żarliwy, a umysł aktywny i dobrze zrównoważony. Jego myśli są dość szybkie i potrafi wyrażać je z wielką łatwością. Posiada takie naturalne zdolności, które uczyniłyby go dobrym mówcą publicznym.
Mógłby być potężnym bojownikiem na polu myśli i argumentacji. Gdyby jego dążenia prowadziły go w tym kierunku, wiele swojej siły czerpałby z żywości temperamentu i głębokiej, uczciwej pewności, która go pobudza. Jego spostrzeżenia są bardzo jasne, a gdy jest zainteresowany, potrafi być prawdziwym i gorliwym rozmówcą. W działaniach jego umysłu jest wiele wdzięku, a także swobody i żywiołowości.
W rodzinie i wśród przyjaciół człowiek ten okazuje wiele życzliwości i będzie dla wszystkich przyjacielski oraz uprzejmy. Ma silne uczucia; kocha dzieci dla ich niewinności, a kobietę dla wszystkiego, co piękne w jej naturze i charakterze.
Osoba ta ma silne zdolności wykonawcze i prawdopodobnie doprowadzi do końca to, czego się podejmie; działa jednak z rozwagą i osądem. Jest stanowczy, lecz chętnie ustąpiłby, gdyby przekonał się, że jest w błędzie, choć wymagałoby to wielu dowodów, aby zachwiać jego umysłem, ponieważ bardzo polega na własnych przekonaniach. Ma intuicyjne postrzeganie tego, co właściwe, i to wpływa na niego silniej niż rzeczy zewnętrzne.
Jest niezwykle sumienny i nie może zniżyć się do żadnej rzeczy niskiej ani podłej. Kocha pieniądze raczej jako środek ludzkiego szczęścia. Jego rachuby, w zwyczajnych sprawach życia, są jasne, a jego plany dobrze ułożone. Pragnie, aby wszystko odbywało się we właściwym porządku i czasie; ma dobre upodobanie i wykazuje przyjemne poczucie stosowności. Ma dobrą pamięć i jest doskonałym sędzią natury ludzkiej – rzadko pomyliłby się w charakterze i zamiarach ludzi.
Autor tego listu jest bardzo ludzki i nie może patrzeć na okrucieństwo ze spokojem. Odczuwa silne oburzenie wobec tego, co niskie w zasadach i czynach. Życzliwość charakteryzuje każde jego słowo i czyn. Ma wielki szacunek – graniczący niemal ze wzniosłością – dla myśli oraz nigdy nie jest niewrażliwy na piękno i podniosłość Natury.
Zdolności moralne i religijne przeważają, nadając ton całemu życiu. Niekiedy może wydawać się nieco melancholijny, ale sądzę, że wynika to raczej z lekkiej abstrakcji umysłu. Nadzieja może czasem nieco słabnąć, lecz łatwo daje się pobudzić. Z jego charakterem wiąże się szlachetność i czuję, że zasługuje on na to, by uważać go za wzór. Sfera oddziałuje na mnie rozkosznie.”
Pani Mettler przerwała na chwilę, a potem dodała:
„Osoba ta bardzo zajmuje się czymś dotyczącym literatury.”
Pan Taylor jest przedsiębiorczym wydawcą przy Nassau Street w Nowym Jorku. Z dżentelmenem tym łączy nas jedynie bardzo niewielka osobista znajomość, a ukazanie się tego artykułu będzie pierwszą wiadomością dla pani Mettler, że jego charakter kiedykolwiek został poddany jej badaniu.
O wierności powyższego zarysu pan Taylor i jego przyjaciele mogą najlepiej osądzić sami. Niemniej jednak, mimo wszystkiego, co powiedziano, aby nas od tego odwieść, ośmielamy się wziąć odpowiedzialność za jego publikację.
źródło: Psychometry; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.