Psychomancja przyszłości

Practical Psychomancy and Crystal Gazing
Lekcja X
Psychomancja przyszłości

„Psychomancja przyszłości”, jak wskazuje sama nazwa, jest określeniem tej klasy zjawisk, w których człowiek potrafi odbierać na planie astralnym wrażenia dotyczące nadchodzących wydarzeń – psychiczne cienie rzucane naprzód przez to, co dopiero ma nastąpić.

Przedstawienie uczniowi technicznego wyjaśnienia okultystycznych przyczyn leżących u podstaw tych zjawisk wymagałoby wielu tomów najgłębszych rozważań metafizycznych. Dziedzina ta wykracza jednak poza cele niniejszej książki, która zajmuje się samymi fenomenami i nie wkracza w metafizyczną stronę zagadnienia.

Wystarczy, aby uczeń zrozumiał, że zarówno na planie astralnym, jak i fizycznym „nadchodzące wydarzenia rzucają przed sobą cienie”. Nie wdając się w rozważania o przeznaczeniu, losie ani podobnych kwestiach, można stwierdzić, że gdy przyczyny zostają wprawione w ruch, następują po nich skutki – chyba że wkroczą inne przyczyny.

W niektórych przypadkach określonym skutkom udało się zapobiec dzięki wcześniejszej wizji. W takich sytuacjach zadziałały inne przyczyny, co wskazuje, że sprawa nie była całkowicie przesądzona. Przypomina to człowieka idącego w stronę przepaści: spadnie z niej, jeśli nie zostanie w jakiś sposób ostrzeżony. Nie jest mu „przeznaczone”, aby spaść, lecz mimo to spadnie, jeśli nikt go nie ostrzeże i nie powstrzyma. Czy rozumiecie, co mamy na myśli?

Z drugiej strony zdarzają się przypadki, w których człowiek wydaje się niezdolny do uniknięcia skutku przyczyn już wprawionych w ruch. Co więcej, usiłując przed nim uciec, zdaje się wręcz zmierzać mu naprzeciw.

W związku z tym można przytoczyć krótką perską przypowieść.

Opowiada ona, że pewien człowiek przebywał w towarzystwie Salomona, gdy pojawił się Anioł Śmierci i zaczął uporczywie mu się przyglądać. Dowiedziawszy się, kim jest tajemniczy przybysz, człowiek powiedział do Salomona:

– Proszę, przenieś mnie na swoim magicznym dywanie do Damaszku, abym mógł uciec przed tym straszliwym posłańcem.

Salomon spełnił jego prośbę i człowiek został natychmiast, w sposób magiczny, przeniesiony do Damaszku.

Wówczas Anioł Śmierci powiedział do Salomona:

– O Salomonie, wpatrywałem się tak uważnie w twego przyjaciela, ponieważ otrzymałem z Wysokości rozkaz odebrania mu życia w Damaszku. Kiedy ujrzałem go tutaj, w Jerozolimie, byłem bardzo zakłopotany, nie wiedząc, w jaki sposób mam wykonać polecenie. Ty jednak, przenosząc go do Damaszku, znacznie ułatwiłeś mi zadanie. Dziękuję ci za pomoc udzieloną na prośbę przyjaciela, o królu!

Po tych słowach Anioł Śmierci uleciał do Damaszku, aby zgodnie z rozkazem odebrać człowiekowi życie.

Zjawiska przeczuć, przewidywania oraz „drugiego widzenia” są różnymi postaciami psychomancji przyszłości. W tych rozmaitych formach występują dość często i spotyka się je na całym świecie.

Na wyspie Skye wiele osób posiada dar drugiego widzenia w różnym stopniu. Twierdzi się jednak, że mieszkaniec wyspy traci tę zdolność, gdy przenosi się na stały ląd. Podobnie szkocki góral – wśród którego ludu dar ten jest stosunkowo częsty – ma niekiedy tracić tę umiejętność po przeprowadzce na niziny. Zdolnością drugiego widzenia słyną również chłopi westfalscy.

Znanym w Anglii przykładem tego rodzaju zjawiska jest przypadek związany z zabójstwem pana Percevala w westybulu Izby Gmin. Czyn ten został przewidziany przez Johna Williamsa, zarządcę kopalni z Kornwalii, około dziewięciu dni przed jego rzeczywistym dokonaniem. Wizja była niezwykle dokładna, aż do najdrobniejszych szczegółów.

Williams doświadczył jej trzykrotnie, za każdym razem w tej samej postaci. Widział niewysokiego mężczyznę ubranego w niebieski surdut i białą kamizelkę, wchodzącego do westybulu Izby Gmin. Wtedy inna osoba, ubrana w surdut tabaczkowego koloru, wystąpiła naprzód, wyjęła pistolet z wewnętrznej kieszeni, strzeliła do niskiego mężczyzny i trafiła go w lewą pierś.

Williams miał następnie zapytać jednego ze świadków, kim była ofiara, i otrzymał odpowiedź, że był to pan Perceval, kanclerz skarbu.

Wizja wywarła na Williamsie tak silne wrażenie, że poważnie rozważał wyjazd do Londynu, aby ostrzec przyszłą ofiarę. Przyjaciele, którym opowiedział o zdarzeniu, wyśmiali go jednak i przekonali, aby nie udawał się w taką „głupią misję”.

Kilka dni później nadeszła wiadomość o zabójstwie pana Percevala, dokonanym dokładnie w sposób ukazany w wizji.

George Fox, kwakier, doznał wrażenia „tchnienia śmierci” otaczającego Cromwella, gdy spotkał go jadącego konno w Hampton Court, na krótko przed jego śmiertelną chorobą.

Fox przepowiedział również usunięcie tak zwanego Parlamentu Kadłubowego, restaurację Karola II oraz wielki pożar Londynu. Żona Cezara otrzymała ostrzeżenie dotyczące śmierci męża. Biblia jest pełna podobnych przypadków.

Lekcję zakończymy opisem niezwykłego przypadku Cazotte’a, którego przepowiednia i jej dosłowne spełnienie należą dziś do historii Francji. La Harpe przedstawia tę opowieść następująco:

„Wydaje się, jakby wydarzyło się to zaledwie wczoraj, a przecież było to na początku 1788 roku. Jedliśmy obiad u jednego z naszych kolegów z Akademii, człowieka wielkiego majątku i niemałego talentu.

Rozmowa przybrała poważny charakter. Wyrażano wielki podziw dla przewrotu w sposobie myślenia, którego dokonał Voltaire, i zgodzono się, że właśnie to stanowiło jego najważniejszy tytuł do sławy.

Doszliśmy do wniosku, że rewolucja ta wkrótce musi się dopełnić, że przesądy i fanatyzm powinny ustąpić miejsca filozofii. Zaczęliśmy obliczać, kiedy może to nastąpić i kto z obecnych będzie jeszcze żył, aby to zobaczyć.

Najstarsi skarżyli się, że z trudem mogą żywić taką nadzieję. Młodsi cieszyli się natomiast, że mają wszelkie podstawy, by oczekiwać tego wydarzenia. Szczególnie gratulowano Akademii, że przygotowała to wielkie dzieło i stała się głównym miejscem spotkania, centrum oraz siłą napędową wolności myśli.

Tylko jeden z gości nie uczestniczył w powszechnej radości. Łagodnie i pogodnie powściągał nasz wspaniały entuzjazm. Był nim Cazotte – człowiek sympatyczny i oryginalny, lecz niestety owładnięty rojeniami iluminatów.

Przemówił niezwykle poważnym tonem:

– Panowie – powiedział – możecie być spokojni. Wszyscy ujrzycie tę wielką i wzniosłą rewolucję, której tak bardzo pragniecie. Wiecie, że mam pewną skłonność do przepowiadania przyszłości. Powtarzam: ujrzycie ją.

Odpowiedziano mu pospolitym żartem:

– Nie trzeba być czarownikiem, aby to przewidzieć.

– Być może – odparł – lecz trzeba być kimś nieco więcej niż czarownikiem, aby przewidzieć to, co mam wam jeszcze do powiedzenia. Czy wiecie, jakie będą następstwa tej rewolucji? Czy wiecie, jakie będą konsekwencje dla każdego z was i jaki będzie bezpośredni, pewny i powszechnie uznany skutek dla wszystkich tutaj obecnych?

– Ach! – powiedział Condorcet z bezczelnym, ledwie powstrzymywanym uśmiechem. – Posłuchajmy. Filozof nie ma nic przeciwko spotkaniu z prorokiem.

– Pan, panie de Condorcet, wyda ostatnie tchnienie na podłodze więziennej celi. Umrze pan wskutek trucizny, którą sam zażyje, aby uniknąć egzekucji – trucizny, którą szczęście owej epoki zmusi pana do noszenia zawsze przy sobie.

Panie de Chamfort, przetnie pan sobie żyły dwudziestoma dwoma cięciami brzytwy, a mimo to umrze dopiero kilka miesięcy później.

Spojrzeli po sobie i znów się roześmiali.

– Panie Vicq d’Azir, nie przetnie pan sobie żył, lecz podczas napadu podagry każe pan upuścić sobie krew sześciokrotnie w ciągu jednego dnia, aby mieć większą pewność śmierci. Umrze pan tej samej nocy.

Pan, panie de Nicolai, umrze na szafocie. Pan, panie Bailly – na szafocie. Pan, panie de Malesherbes – na szafocie.

– Dzięki Bogu! – zawołał Roucher. – A co ze mną?

– Pan również umrze na szafocie.

– Dobrze – odpowiedział Chamfort – lecz kiedy to wszystko nastąpi?

– Nie upłynie sześć lat, zanim wszystko, co wam powiedziałem, się spełni.

– Oto niezwykłe cuda – powiedziałem wówczas ja sam, La Harpe – ale nie umieścił mnie pan na swojej liście.

– Pan także będzie stanowił równie niezwykły cud: zostanie pan wówczas chrześcijaninem.

Ze wszystkich stron rozległy się gwałtowne okrzyki.

– Ach – odpowiedział Chamfort – pociesza mnie to. Skoro zginiemy dopiero wtedy, gdy La Harpe zostanie chrześcijaninem, jesteśmy nieśmiertelni”.

„Wówczas księżna de Grammont zauważyła:

– My, kobiety, możemy być szczęśliwe, że w podobnych rewolucjach nie bierze się nas pod uwagę. Mówiąc, że nie bierze się nas pod uwagę, nie twierdzę, iż czasem trochę się do nich nie mieszamy, lecz powszechnie przyjmuje się, że nie zwraca się uwagi ani na nas, ani na naszą płeć.

– Tym razem wasza płeć was nie ochroni, panie. Byłoby dla was znacznie lepiej, gdybyście do niczego się nie mieszały, ponieważ zostaniecie potraktowane dokładnie tak samo jak mężczyźni, bez najmniejszej różnicy.

– Ale o czym pan właściwie mówi, panie Cazotte? Przepowiada nam pan koniec świata.

– Niczego o tym nie wiem. Wiem natomiast, że pani, pani księżno, zostanie zawieziona na szafot, podobnie jak wiele innych kobiet, na wozie kata i ze związanymi z tyłu rękami.

– Ach! Mam nadzieję, że w takim razie otrzymam przynajmniej powóz obity czarną tkaniną.

– Nie, pani. Kobiety wyższej rangi niż pani pojadą podobnie jak pani na zwykłym wozie, ze związanymi z tyłu rękami.

– Kobiety wyższej rangi? Co pan mówi? Księżniczki krwi?

– Jeszcze bardziej wyniosłe osoby.

W tym momencie całe towarzystwo ogarnęło wyraźne wzburzenie, a twarz gospodarza pociemniała. Zaczęto odczuwać, że żart staje się zbyt poważny.

Księżna de Grammont, chcąc rozproszyć ciężką atmosferę, zignorowała odpowiedź i powiedziała niedbałym tonem:

– Jak widzicie, nie pozostawia mi nawet spowiednika!

– Nie, pani. Nie będzie pani miała spowiednika – ani pani, ani nikt inny. Ostatnią ofiarą, której zostanie udzielony ten przywilej, będzie…

Urwał na chwilę.

– No dobrze! Kim będzie ten szczęśliwy śmiertelnik, któremu przypadnie ten przywilej?

– Będzie to jedyny przywilej, jaki wówczas mu pozostanie. Otrzyma go król Francji”.

Zdumiewającym dalszym ciągiem tej historycznej przepowiedni było jej spełnienie w każdym szczególe, o czym wiedzą wszyscy badacze rewolucji francuskiej. Wszystko nastąpiło również w ciągu sześciu lat, dokładnie tak, jak przepowiedział Cazotte.

Powrót do Praktyczna Psychomancja =>

źródło: LESSON X. FUTURE TIME PSYCHOMANCY; Practical Psychomancy and Crystal Gazing by William Walker Atkinson, 1908.