JAK OTRZYMANO SKRYPTY KLEOFASA
autor: panna Geraldine Cummins
Z dwóch powodów mediumizm umysłowy – taki jak pismo automatyczne, trans czy tablica ouija – zawsze wydawał mi się bardziej interesujący niż jakiekolwiek inne działy badań psychicznych. Po pierwsze, rezultaty można uzyskać w świetle dziennym. Po drugie, informacje zdobyte w ten sposób można później zbadać i poddać chłodnej analizie. Jeśli zostaną zachowane odpowiednie środki ostrożności, wydaje się, że istnieje niewielka szansa świadomego lub nieświadomego oszustwa.
Przekonujący dowód w postaci osobowości, światopoglądu i psychologii jest – jak sądzę – testem kluczowym, najbardziej przekonującą formą dowodu. Dowód taki jest pod pewnym względem analogiczny do świadectwa zawartego w trzech książkach, mianowicie Skrypty Kleofasa, Paweł w Atenach oraz Wielkie dni Efezu. Książki te zostały napisane przeze mnie metodą pisma automatycznego; a wybitni krytycy, którzy je badali, byli pod ogromnym wrażeniem atmosfery Skryptów oraz precyzyjnej wizji, jaką przedstawiają one epokę starożytną.
Krytycy ci utrzymują, że umysły stojące za tymi pismami zdają się należeć do I i II wieku, ze względu na charakter pisma oraz jego sposób widzenia świata. Mój umysł jest w pełni umysłem XX wieku. Jest on zupełnie niezdolny do przeskoczenia osiemnastu stuleci wstecz i przyjęcia formy mentalnej właściwej pierwszym wiekom naszej ery. Zanim jednak przejdę do tego zagadnienia, muszę podać krótki opis Wielkich dni Efezu oraz pozostałych Skryptów Kleofasa.
Obecnie składają się one z co najmniej miliona słów i mają przedstawiać historyczną rekonstrukcję wczesnych czasów chrześcijaństwa. Powstawały w obecności licznych świadków. Nigdy nie starałam się uzyskiwać takich zapisów w samotności. Od razu mogę powiedzieć, że było to sprzeczne z moimi skłonnościami, aby tworzyć narrację dotyczącą historii I wieku. Moja niewiedza na temat tego okresu jest znaczna, podobnie jak w odniesieniu do większości epok. W całym swoim życiu zdałam tylko jeden egzamin – z stenografii. Nawiasem mówiąc, mój sukces w tym przypadku był dla mnie tak wielkim wstrząsem, że nigdy więcej nie przystąpiłam do żadnego egzaminu.
Nie znam greki, hebrajskiego ani łaciny; a moja lektura ogranicza się do literatury współczesnej. A jednak zostałam skłoniona do kontynuowania tych zapisów, ponieważ ich treść była całkowicie odmienna od moich świadomych tekstów. Zawierały również wiedzę o epoce, znacznie wykraczającą poza jakiekolwiek lektury czy studia, które mogłabym była podjąć. Niemniej jednak jedynie eksperci w dziedzinie egzegezy Nowego Testamentu i historii mogą wydać opinię o ich wartości z punktu widzenia badań historycznych i parapsychologicznych.
OPINIE UZNANYCH UCZONYCH
Rękopisy zostały przedłożone profesorom, którzy – jak stwierdza dr Lamond we wstępie do drugiego wydania – są „uznanymi uczonymi, reprezentującymi Kościół i uniwersytety”. Autorytety te, po starannej analizie, napisały, że Skrypty Kleofasa „zawierają wiele elementów, które – w świetle życia i mentalności pośrednika, panny Cummins – wydają się zupełnie niewytłumaczalne przy założeniu autorstwa ludzkiego”.
Wartość krytyki w takich sprawach zależy w dużej mierze od jej źródła. Ludzie, którzy sformułowali to stwierdzenie, są wieloletnimi badaczami wczesnej historii chrześcijaństwa.
Szybkość pisania stanowi interesujący punkt do rozważenia dla badaczy zjawisk psychicznych. Jest ona zawsze znaczna – 2042 słowa napisane w ciągu godziny i piętnastu minut; 2600 słów w dwie godziny; 1750 słów w ciągu godziny i pięciu minut, w poprawnym języku angielskim. O ile z jakiegoś szczególnego powodu nie zostanę wyrwana ze stanu snu lub półtransu, w który zapadam, nigdy nie powstaje mniej niż czternaście do piętnastu setek słów jednorazowo, bez przerwy czy pauzy.
Interesującym faktem w związku z tymi zapisami jest to, że obecność innych osób nie wydaje się wpływać na treść przekazywaną podczas sesji. Pamiętam jedno spotkanie, podczas którego obecnych było siedmiu świadków, w tym kilku uczonych, a na zewnątrz szalała głośna burza. Przed rozpoczęciem tej sesji naprawdę obawiałam się, że nie będę w stanie wprowadzić się w szczególny stan transu niezbędny do pisania. Jednak Posłaniec, który rzekomo przekazuje te Skrypty, pisał wówczas przez półtorej godziny z bardzo dużą prędkością, bez ani jednej przerwy.
Uczeni uniwersyteccy, którzy badali te zapisy, stwierdzili, że „istnieje bliskie i interesujące podobieństwo – niemal przypominające rodzinne pokrewieństwo – pomiędzy obecnym traktatem a całym korpusem apokryficznych i pseudograficznych pism towarzyszących Staremu i Nowemu Testamentowi; że można wskazać uderzające paralelizmy”. Odnoszą się oni w szczególności do Apokryficznych Dziejów Apostołów oraz do Rozpoznań Klementyńskich. Nigdy nie przeczytałam ani jednego słowa Apokryficznych Dziejów Apostołów, ani też Rozpoznań Klementyńskich. Kto spośród was – nawet wśród historyków – posiada tak intymną, tak dokładną znajomość Rozpoznań Klementyńskich, bym mogła zaczerpnąć ją z waszej podświadomości i wytworzyć nie kopię tego dzieła, lecz tekst napisany w tym samym stylu i duchu, a ponadto wydobywać treści z podświadomości obcego człowieka w tempie 1700 słów na godzinę? Założenie telepatii wydaje się absurdalne.
DOKŁADNOŚĆ HISTORYCZNA
Przykładem historycznej precyzji jest użycie terminu „archont”, który pojawia się w Skryptach jako tytuł zwierzchnika wspólnoty żydowskiej. Przed rokiem 11 n.e. przywódca tej wspólnoty nosił tytuł „etnarcha”. Krytycy piszą: „Byłoby wybaczalnym błędem, gdyby Posłaniec użył słowa ‘etnarcha’, lecz podał on termin właściwy – ‘archont’”.
Istnieje pewien typ badacza naukowego, który nie przyjmuje oświadczeń żadnego mężczyzny ani kobiety. Nie uwierzyłby on nawet w istnienie jednego George’a Washingtona. Postrzega on ludzkość w ten sam sposób co poborca podatkowy – każdy jest winny, dopóki nie udowodni swojej niewinności.
Spróbujmy w pewnym stopniu przyjąć postawę tego cynicznego badacza. Załóżmy, że nie akceptujecie moich oświadczeń ani oświadczeń panny Gibbes i innych dotyczących mojego życia, zainteresowań oraz braku wiedzy o historii chrześcijaństwa I wieku. Załóżmy, że jestem uczoną gruntownie obeznaną z gnostyckimi listami i starożytnymi kronikami. Nawet gdyby tak było, twierdzę, że teoria ta nie tłumaczyłaby w pełni normalnego powstania tych trzech książek, które zawierają opublikowane części Skryptów Kleofasa.
Nawet gdybym była znawcą historii tego wczesnego okresu, nie mogłabym – w obecności świadków – świadomie komponować i zapisywać dzień po dniu, tak szybko jak moja ręka formuje litery, długich, szczegółowych narracji tworzących ciągłą historię, której fakty zostały skrupulatnie sprawdzone przez ekspertów. W takim przypadku wiedza byłaby przeszkodą, a nie pomocą. Powiedziano mi, że krytycy wczesnego chrześcijaństwa często się ze sobą nie zgadzają. Gdybym znała ich teorie, stanęłabym przed setką różnych dróg. Nie wiedziałabym, którą wybrać. Nigdy w ogóle nie rozpoczęłabym tej podróży.
Wreszcie, eksperci, porównując te Skrypty z pismami apokryficznymi, stwierdzają, że „pod względem tonu i ogólnej atmosfery zawierają one wiele elementów, których nie da się wyjaśnić jedynie przez reprodukcję lub zależność”. Czuję zatem, że nawet cyniczny naukowiec nie jest w stanie dowieść, iż książki te są wytworem mojej inteligencji.
Jeśli jednak są one przekazywane przez inteligencję pozbawioną ciała, stajemy wobec argumentu, że powinny były zostać napisane w języku greckim, łacińskim lub aramejskim – językach tamtej epoki. Sugeruje się, że narracja przekazywana jest za pomocą obrazów lub myśli; myśl zaś zostaje przetłumaczona na słowa poprzez zasób słów zgromadzony w ośrodkach pamięci mózgu piszącego. Sądzę, że możemy znaleźć przykłady tej metody komunikacji w wielu przypadkach psychometrii oraz w relacjach rzekomo pochodzących od osób niedawno zmarłych.
WYJĄTKOWY PRZYPADEK
Przytoczę w tym kontekście jeden niezwykły przypadek, opisany w Psychic Science, dotyczący Parsy, który udał się do pani Dowden na seans. Przyniósł on pani Dowden jedwabną nić i poprosił, aby uzyskała na jej temat przekaz w piśmie automatycznym. Pojawiła się wiadomość rzekomo pochodząca od parsyjskiej kobiety, która od pewnego czasu nie żyła. Między innymi poprosiła ona, aby przypomnieć jej babce, że gdy wnuczka miała sześć lat, nałożyła jej na palec srebrny pierścień i powiedziała, by zawsze pamiętała o niej dzięki temu pierścieniowi.
Było to konkretne stwierdzenie faktu, a z punktu widzenia uczuć – ważne wspomnienie. Pars, który przyniósł nić, nie znał babki. Jednak później ustalono, że historia srebrnego pierścienia była całkowicie prawdziwa. Pani Dowden nigdy nie widziała tej babki, która mieszkała w Indiach, i nie znała ani jednego słowa jej języka.
Wydaje się zatem, że albo pani Dowden otrzymała to świadectwo od inteligencji pozbawionej ciała, która za życia nie znała języka angielskiego, albo też – poprzez telepatię z nieznanym cudzoziemcem mieszkającym setki kilometrów dalej – wydobyła te informacje. Niezależnie od wyjaśnienia, logiczne byłoby, aby otrzymała ona te i inne dowody – poprawne w każdym szczególe – w języku Parsów. Tymczasem zostały one zapisane po angielsku. Oczywiste jest więc, że wspomnienie nie zostało przekazane w formie słów, lecz w postaci myśli lub obrazów.
Możliwe, że Skrypty Kleofasa zostały mi przekazane w ten sam sposób. Mógłbym przytoczyć inne przypadki, w których poprawne informacje były podawane po angielsku, mimo że faktyczny komunikator był cudzoziemcem. Uważam jednak, że ten przykład wystarczająco jasno ilustruje punkt, który chcę podkreślić – mianowicie, że istnieje uniwersalny język myśli, a komunikacja często odbywa się za pomocą myśli, a nie słów.
Pisząc na łamach London Forum, panna Edith Harper przedstawia interesujące wyjaśnienie sposobu, w jaki historia I wieku została mi przekazana. Być może komunikatorzy przemawiają poprzez łańcuch pośredników, schodzący w dół przez stulecia, każdy z nich „dostrojony” i nieco bliższy naszym czasom, a ich przekazy są przekazywane – można by rzec – ze stacji na stację. W ten sposób, jak sprytnie zasugerowano, czas zostaje skrócony, podobnie jak przestrzeń została zmniejszona przez samolot, a odległość zniesiona przez radio. „Dalekie jest bliskie, bliskie jest dalekie” – było to zagadkowe wyjaśnienie udzielone kiedyś zdumionemu pytającemu przez niewidzialnego mędrca.
Taka jest fascynująca spekulacja panny Harper.
[Powyższy tekst stanowi fragment wykładu Ligi Przetrwania, wygłoszonego przez pannę Cummins w Caxton Hall, Westminster, w piątek wieczorem ubiegłego tygodnia, 30 stycznia 1935 roku.]
źródlo: Problems of Automatic Writing: How the Cleophas Scripts Were Received; Light on Spiritualism and Psychical Research, January 31, 1935.