Pismo automatyczne można najlepiej zrozumieć, przedstawiając krótko serię rozbudowanych eksperymentów przeprowadzonych przez panią Verrall.¹
Zjawiska pisma automatycznego były wytworami jej własnej psychiki. Pani Verrall przeprowadziła na sobie długą serię eksperymentów – około 322 – i uzyskała tyleż zapisów sporządzonych „świadomie”.
Wyraźnie stwierdzono, że była już przyzwyczajona do tego, iż jej podświadome życie umysłowe bywało, by tak rzec, „uruchamiane” lub „sondowane”. W latach 1889–1892 rejestrowała, a następnie opublikowała serię obserwacji dotyczących własnych doświadczeń podczas wpatrywania się w kryształ.
Pozwoliła jednak tej zdolności pozostawać w uśpieniu, aż po wielokrotnych próbach odkryła, że w 1901 roku potrafi wytwarzać pismo automatyczne.
JAK ROZWIJAŁA ZDOLNOŚĆ PISMA AUTOMATYCZNEGO
Zastosowana przez nią metoda rozwijania tej zdolności jest pouczająca. Pisała:
„17 stycznia 1901 roku spędziłam około kwadransa, a może nieco więcej, siedząc zupełnie nieruchomo w przyćmionym świetle, z ołówkiem w dłoni, aby dać sobie możliwość rozpoznania wszelkiego wrażenia, jakie mogłoby się pojawić. Powtarzałam to codziennie. Jeżeli moja uwaga nie była aktywnie zajęta czymś innym, ołówek się nie poruszał. Gdy próbowałam skupić uwagę na czytaniu, ołówek zapisywał jedynie niektóre słowa z książki albo kreślił znaki przypominające te widniejące na mosiężnym stoliku, na którym leżały papier i ołówek”.
Próby te kontynuowano codziennie przez około dwa tygodnie, po czym w następnym miesiącu podjęto je jedynie trzykrotnie.
Gdy eksperymenty wznowiono, uzyskano pierwszy pomyślny rezultat. Pani Verrall poczuła silny impuls, aby zmienić położenie ołówka.
Jak relacjonowała:
„Posłuszna temu impulsowi ujęłam ołówek między kciuk a palec wskazujący, a po kilku bezsensownych słowach zaczął szybko pisać po łacinie. Podczas pierwszej udanej próby, 5 marca 1901 roku, moja ręka zapisała około osiemdziesięciu słów, niemal wyłącznie po łacinie. Chociaż słowa następowały po sobie i zdawały się tworzyć zdania, a niektóre zwroty wydawały się zrozumiałe, cały ustęp nie miał ogólnego sensu”.
¹ Mrs. A. W. Verrall, „On a Series of Automatic Writings”, Proceedings of the Society for Psychical Research, t. XX, październik 1906.
Od bezsensownych zapisów do rozbudowanych kompozycji
Pierwsze próby przynosiły jedynie bezwartościowe, chaotyczne zapisy. Jednak dzięki dalszej „praktyce” pismo zaczęło przyjmować postać logicznego wyrazu myśli.
Najpierw zrozumiałe stały się całe zwroty, a następnie zapis rozwinął się w rozbudowane kompozycje tworzone na przemian po angielsku, łacinie i grecku. Eksperymentatorka bardzo dobrze znała dwa ostatnie języki.
Wśród zapisów pojawiały się również prymitywne rysunki.
Co ciekawe, choć pani Verrall doskonale znała język francuski, często śniła po francusku i posługiwała się nim spontanicznie w wyobrażonych rozmowach z samą sobą, w jej piśmie automatycznym nie pojawił się żaden ślad tego języka.
Nie była świadoma tego, co zapisuje jej ręka. Czasami dostrzegała jedno lub dwa słowa, lecz nigdy nie wiedziała, czy pozostają one w sensownym związku z tym, co zostało zapisane wcześniej.
W sprawozdaniu czytamy:
„W takich okolicznościach, choć w chwili pisania zdaję sobie sprawę, jakiego języka używa moja ręka, po zakończeniu zapisu często nie potrafię powiedzieć, w jakim języku został on sporządzony, dopóki go nie przeczytam, ponieważ pamięć słów zanika niezwykle szybko”.
Z reguły pismo ustawało po zapełnieniu jednej kartki papieru, czyli po zapisaniu od 70 do 90 słów. Zdarzało się jednak, że powstawało ich aż 265.
Treść zapisów obejmowała najróżniejsze tematy:
- aluzje,
- opisy osób i miejsc,
- napomnienia,
- wiadomości,
- wspomnienia,
- anegdoty,
- rozważania filozoficzne i quasi-matematyczne,
- zagadkowe lub wyroczne sentencje.
Niekiedy powstawały także łacińskie i greckie wiersze, choć badana twierdziła, że w stanie normalnym nie potrafi pisać poezji nawet po angielsku.
Wpływ treści na emocje piszącej
Interesującym zjawiskiem był wpływ treści zapisu na samą piszącą, mimo że nie znała ona jego zawartości.
Pani Verrall wspominała:
„Pewnego razu po zakończeniu pisania zauważyłam, że po twarzy płyną mi łzy. Treść zapisu najwyraźniej nawiązywała do dwojga moich przyjaciół, którzy zmarli w tragicznych okolicznościach”.
Innym razem jej lewa ręka, która nie uczestniczyła w pisaniu, stała się bardzo zimna, a badana zachowała wspomnienie powiewu odczuwanego po lewej stronie ciała.
Obserwacje te pozostają zgodne z podobnymi zjawiskami opisywanymi w nieprawidłowych stanach psychicznych, gdy podświadome idee wywołują u badanego emocje uniesienia, przygnębienia lub lęku.
W ogromnej większości przypadków podczas pisania pani Verrall znajdowała się w „zupełnie normalnym stanie”, choć często odczuwała senność, a kilka razy utraciła świadomość otoczenia.
Nieudane próby telepatyczne
Podejmowano również eksperymenty telepatyczne, których jawnym celem było sprawdzenie, czy za pomocą pisma automatycznego można przekazać informacje nieznane osobie piszącej.
Próby te zakończyły się właściwie niepowodzeniem.
Autor uznaje ten wynik za szczególnie wartościowy, ponieważ uwalnia pismo automatyczne od interpretacji ponadnormalnej i pozwala traktować je jako odtwarzanie wcześniejszych doświadczeń albo jako fantazje zbudowane na ich podstawie.
Zjawiska towarzyszące
Czasami pojawiały się objawy towarzyszące, takie jak:
„nagły impuls” do pisania – w 21 spośród 306 przypadków,
zmęczenie i dyskomfort w prawej ręce.
Nie występowało jednak znieczulenie ręki piszącej ani ten głęboki stan odcięcia od otoczenia, połączony z uporządkowanym zanikiem wrażliwości czuciowej i funkcji ruchowych, jaki obserwowano w automatyzmie histerycznym.
W przypadkach histerii stan oderwania może być tak głęboki, że ze zwykłej świadomości na jawie pozostaje bardzo niewiele albo nie pozostaje nic.
W takich okolicznościach kształtuje się niejako nowa, naprzemienna osobowość i to ona wykonuje zapis.
Właściwe „ja” zostaje wówczas zredukowane do wąskiego automatyzmu, niemal całkowicie uśpionego, podczas gdy osobowość wtórna pozostaje aktywna, czujna i inteligentna.
Tego rodzaju pismo automatyczne, powstające przy głębokim oderwaniu świadomości, obserwowano w przypadku Beauchamp oraz w przypadku pani B. opisanym przez Pierre’a Janeta.
W pewnym stopniu zjawisko to występowało także w przypadku amnezji Lowella, choć zapis składał się tam jedynie z fragmentów rozszczepionych doświadczeń.
Znaczenie eksperymentalne pisma automatycznego
Pismo automatyczne ma wielką wartość eksperymentalną.
Jest jedną z najprostszych postaci rozszczepienia psychicznego. Dzięki niemu można badać między innymi:
- czy mamy do czynienia jedynie z mechanicznym powtarzaniem wcześniejszych doświadczeń,
- czy zachodzi nieświadoma aktywność, której towarzyszy myślenie,
- czy proste stany automatyczne są niedorozwiniętymi formami osobowości naprzemiennej,
- w jaki sposób automatyzm i samodzielna aktywność uczestniczą w rozszczepieniu psychicznym.
Pismo automatyczne jest zatem nie tylko sposobem „dotarcia” do podświadomości, lecz także prostą metodą eksperymentalną, pozwalającą analizować wiele spornych zagadnień psychologicznych.
Dlaczego nie jest to wyłącznie proces fizjologiczny
Interpretowanie pisma automatycznego jako wyłącznie fizjologicznego procesu nerwowego, pozbawionego treści myślowej, pozostaje sprzeczne z obserwowanymi faktami.
W zapisach pojawiają się bowiem nie tylko wspomnienia wcześniejszych doświadczeń, lecz również:
- rozbudowane konstrukcje wyobrażeniowe,
- rozumowanie matematyczne,
- zadania arytmetyczne,
- nastroje,
- uczucia,
- emocje.
Czasami ujawnia się niedorozwinięta osobowość wtórna lub naprzemienna.
W innych przypadkach może powstawać rzekomo nowy język, jak w przypadku pani Smead opisanym przez Hyslopa oraz panny Hélène Smith badanej przez Théodore’a Flournoya.
W obu przypadkach twierdzono, że dochodziło do komunikacji z planetą Mars, czemu towarzyszyło utworzenie rozbudowanego „języka marsjańskiego”.
Świadomość piszącego nie jest rozstrzygająca
Osoba wykonująca pismo automatyczne może, lecz nie musi, zdawać sobie sprawę z tego, co zapisuje jej ręka.
We wszystkich przypadkach występują jednak automatyzm oraz niezależna aktywność.
Kryterium pisma automatycznego nie stanowi sam fakt świadomości lub jej braku, lecz niezależność działania tej części świadomości, która dokonuje zapisu.
Pismo automatyczne może pojawiać się w wielu stanach, w których dochodzi do rozszczepienia świadomości albo w których psychika łatwo poddaje się dysocjacji.
Osoby wykonujące pismo automatyczne mogą przejawiać również inne oznaki dezintegracji psychicznej, takie jak wizje kryształowe.
Zjawisko to obserwowano także w osobowości mnogiej oraz w niektórych postaciach amnezji czynnościowej.
W obu tych stanach zapis odtwarza doświadczenia, których badany nie potrafi świadomie przywołać jako wspomnień.
Sama zdolność pisma automatycznego nie zawsze jest jednak objawem choroby. Może pojawiać się i rozwijać dzięki ćwiczeniu także u osób zupełnie zdrowych i dobrze zrównoważonych.
Znaczenie doświadczeń pani Verrall
W eksperymentach pani Verrall treść zapisu nie była jedynie mechanicznym powtarzaniem wcześniejszych doświadczeń, które można by wyjaśnić fizjologicznym automatyzmem procesów nerwowych pozbawionym myślenia.
Często pojawiały się bowiem rozbudowane, oryginalne kompozycje.
Dane przedstawione przez autorkę mają ogromną wartość dla badań nad podświadomością. Pokazują możliwość rozszczepienia świadomości i powstawania dużych, uporządkowanych systemów podświadomego myślenia u osób zdrowych.
Są to przykłady podświadomej aktywności występującej w życiu codziennym u ludzi wolnych od objawów chorobowych.
Dane pani Verrall przeczą zatem poglądowi niektórych psychologów akademickich, zgodnie z którym zjawiska podświadome, podobnie jak tiki i ruchy pląsawicze, są jedynie wytworem fizjologicznych procesów nerwowych pozbawionych myśli.
Pomagają także zrozumieć stany patologiczne.
Jeżeli podświadome idee mają charakter niepożądany – są pełne lęku, grozy, odrazy albo wiążą się z traumatycznymi doświadczeniami – mogą oddziaływać niekorzystnie na świadomość osobową i cały organizm, wytwarzając zjawiska obserwowane w histerii.
Dobrze ilustrował to przypadek panny F., opisany w rozdziale VIII. Przerażające doświadczenie oddzieliło się od jej świadomości osobowej i wywołało serię napadów histerycznych.
Ataki ustąpiły dopiero wtedy, gdy odłączone doświadczenie zostało ponownie zintegrowane ze świadomością na jawie.
Brak dowodów na wiedzę ponadnormalną
We wszystkich eksperymentach pani Verrall nie pojawiło się nic, co wskazywałoby, że treść pisma automatycznego wykraczała poza wcześniejszą wiedzę i doświadczenia badanej.
Najbardziej wymowny przykład czystej, wysoce imaginacyjnej fabrykacji zawartej w piśmie automatycznym stanowi „cykl marsjański” w słynnym przypadku panny Hélène Smith opisanym przez Flournoya.²
Rzekoma ponadnormalna wiedza osobowości transowej była tam w takim samym stopniu wytworem fantazji jak same przekazy.
W przypadku pani Verrall fakt, że w zapisie pojawiały się nawiązania do frazeologii neoplatońskiej, zanim badana – jak sądzono – przeczytała dane dzieła, można wyjaśnić krótkim, lecz zapomnianym spojrzeniem na ich tekst albo lekturą jakiegoś później zapomnianego eseju.
² Zob. Théodore Flournoy, From India to the Planet Mars, s. 139–274.
Wpatrywanie się w kryształ
Wiele z tego, co powiedziano o mechanizmie pisma automatycznego, można zastosować również do wpatrywania się w kryształ.
Pomimo roli, jaką kryształom przypisywano w nekromancji i mistycyzmie Wschodu, w wizji kryształowej nie może pojawić się nic, co wcześniej nie stanowiło części osobistego doświadczenia – nawet jeśli doświadczenie to uległo rozszczepieniu lub zostało zapomniane.
Jak powstają wizje kryształowe
Aby wywołać wizję, badany wpatruje się w kryształową kulę, starając się jednocześnie utrzymać umysł w stanie pustki i odciąć go od bodźców zewnętrznych.
Wytworzony w ten sposób stan oderwania pozwala „uruchomić” podświadome doświadczenia podobnie jak w piśmie automatycznym.
Po krótkim czasie w krysztale zaczynają pojawiać się pojedyncze albo złożone obrazy.
Początkowo są one zazwyczaj bardzo niewyraźne, lecz z czasem nabierają ostrości.
Podobnie jak pismo automatyczne, wizje kryształowe mogą występować u osób zdrowych. Łatwiej jednak pojawiają się u ludzi odznaczających się nieprawidłową niestabilnością psychiczną albo cierpiących na patologiczny rozpad osobowości.
W przypadku Beauchamp wizje kryształowe rzuciły wiele światła na doświadczenia poszczególnych osobowości.
W jednym z przypadków obserwowanych przez autora – u pani Y. – metoda ta pozwoliła odtworzyć niektóre zdarzenia związane z rozszczepieniem osobowości.
Przypadek pani Y.
Pani Y. przejawiała cztery odmienne stany hipnotyczne, których po przebudzeniu nie pamiętała.
Wizje kryształowe tej pacjentki były odtworzeniami wcześniejszych doświadczeń.
Niektóre z nich pamiętała świadomie, inne można było przywołać wyłącznie w hipnozie.
W jednym ze stanów hipnotycznych, którego po przebudzeniu nie pamiętała, reakcją emocjonalną były nienawiść i odraza.
Kiedy w wizji kryształowej odtworzono to samo doświadczenie, pojawiła się identyczna reakcja emocjonalna.
Wydaje się zatem, że bez względu na to, jakiej metody syntezy używano – hipnozy czy wpatrywania się w kryształ – odtworzone wspomnienia pozostawały związane z określonymi emocjami.
Emocje te zostały przyłączone do rozszczepionych doświadczeń, a kiedy wspomnienia ożywały za pomocą którejkolwiek z metod, powracały również towarzyszące im uczucia.
Poniżej znajduje się fragment zapisu wizji kryształowych odnoszących się do rozszczepionych doświadczeń z życia badanej. Ich szczegóły ujawniono podczas hipnozy, lecz po przebudzeniu pacjentka ich nie pamiętała:
„Widzę mojego męża, jak mnie dusi, tego strasznego człowieka, który ściska mnie dłonią za gardło”.
„Widzę doktora J., który rozmawia ze mną. Jestem w jego gabinecie. To takie dziwne – siedzę tam i wydaje mi się, że dokądś się spieszę”.
„Widzę mojego brata, chirurga w armii brytyjskiej. Właśnie wrócił z Birmy. Ma na sobie szary mundur i stoi obok mnie oraz mojej siostry. Mundur ma czerwone wykończenia, a brat nosi wszystkie swoje odznaczenia. Scena rozgrywa się na plaży”.
Panna Beauchamp i osobowość Chris
Łatwość, z jaką u panny Beauchamp powstawały wizje kryształowe, stanowiła jeden z dowodów na to, jak łatwo dochodziło u niej do dezintegracji osobowości.
Jeden z epizodów dobrze ilustruje sposób, w jaki podświadome doświadczenia mogą zostać odtworzone w postaci wizji kryształowej.³
Chris i panna Beauchamp były odmiennymi osobowościami tej samej osoby.
Chris, nazywana także Sally, była psotna, lubiła zabawę i praktyczne żarty. Panna Beauchamp była natomiast spokojna, stateczna i powściągliwa.
Podczas rozmowy 1 maja Chris zauważyła, że wyczuwa zapach papierosa, którego palił lekarz. Zaproponował jej papierosa.
Zachwycona pomysłem przyjęła go, choć paliła bardzo nieporadnie. Fakt, że palenie było dla panny Beauchamp czymś absolutnie odrażającym, dodatkowo bawił Chris. Zachowywała się jak dziecko dopuszczające się psoty.
„Ależ ona będzie zła” – roześmiała się.
„Dlaczego?”
„Nie ma zwyczaju palić papierosów. Ja jednak będę paliła”.
Po przebudzeniu panna Beauchamp nie wiedziała nic o tym, co robiła. Skarżyła się jedynie na gorzki smak w ustach, lecz nie potrafiła go rozpoznać. Lekarz nie wyjaśnił jej przyczyny.
Podczas następnej rozmowy powiedział do Chris:
„Czy to nie było zabawne widzieć pannę Beauchamp, kiedy poczuła smak tytoniu w ustach i nie wiedziała, co to jest?”
Chris roześmiała się i uznała to za świetny żart.
„Tak. Myślała, że włożyłeś jej do ust chininę, ale nie ośmieliła się zapytać”.
Później panna Beauchamp potwierdziła, że rzeczywiście tak pomyślała.
Była to jedna z wielu wypowiedzi wskazujących, że Chris znała myśli panny Beauchamp.
ODTWORZENIE SCENY W KRYSZTALE
Dalszy ciąg tej historii był zabawny.
W późniejszym okresie lekarz prowadził eksperymentalne badania nad wizjami i poprosił pannę Beauchamp, aby wpatrywała się w szklaną kulę. Ujrzała w niej różne obrazy.
Zjawiska nazywane wizjami kryształowymi pojawiały się u niej z łatwością, a pacjentka okazała się znakomitym obiektem badań.
Wizje te były w większości odtworzeniami wcześniejszych doświadczeń.
Podczas jednego z eksperymentów panna Beauchamp ze zgrozą i zdumieniem zobaczyła w kuli całą scenę z papierosem, odtworzoną ze wszystkimi szczegółami.
Widziała samą siebie siedzącą na sofie – dokładnie tej samej, na której znajdowała się w chwili eksperymentu – i palącą papierosa.
Jej oczy w wizji były zamknięte, tak jak zawsze zamykała je wówczas Chris.
Zabawnie było obserwować wyraz zdumienia i zawstydzenia, z jakim panna Beauchamp spoglądała na siebie wykonującą ten, w jej przekonaniu, „bohemiczny” gest.
Z oburzeniem zaprzeczyła, że scena była prawdziwa. Twierdziła, że nigdy w życiu nie paliła papierosa.
Denerwował ją również dziecięcy wyraz twarzy postaci w wizji – twarzy Chris – który określiła jako „głupkowaty”.
³ The Dissociation of a Personality, s. 54–56.
Inny przypadek pisma automatycznego
Autor obserwował również inny przypadek pisma automatycznego.
Pierwsze próby badanej przynosiły jedynie rozproszone i niepowiązane słowa.
W miarę ćwiczeń zdolność pisania rozwijała się, a zapisy stawały się coraz bardziej złożone, aż kobieta zaczęła prowadzić komunikację z rzekomym „duchem kontrolującym”.
Nie występował u niej ani stan oderwania, ani trans. Świadomość podczas pisania pozostawała niemal pełna.
Myśli zdawały się poprzedzać zapis o ułamek sekundy, lecz były automatyczne i niezależne od samej badanej.
Nie miała kontroli ani nad tymi myślami, ani nad ruchami ręki.
Obserwowanie jej podczas pisania było bardzo osobliwe.
Miała szeroko otwarte oczy i śledziła poruszający się w dłoni ołówek.
Czasami zapis był słaby, lecz innym razem ręka pisała gwałtownie i z tak wielką siłą, że grafit często się łamał, a papier rozdzierał.
W pewnych warunkach powstawały jedynie znaki i bazgroły, w innych – słowa oraz zdania.
Zazwyczaj nawet zdania miały jednak niejasne znaczenie, a rozbudowane fantazje nie występowały.
Badana bardzo łatwo poddawała się hipnozie. Kilkakrotnie, pozostając w stanie normalnym, spontanicznie doświadczała poczucia nierzeczywistości.
Zjawiska te, w połączeniu z pismem automatycznym, świadczyły o łatwości, z jaką dochodziło u niej do dysocjacji psychicznej.
Pismo automatyczne i wpatrywanie się w kryształ są zatem jedynie technicznymi metodami wykorzystywanymi w psychopatologii, za pomocą których można ożywić doświadczenia dawno zapomniane i niemożliwe do przywołania świadomym wysiłkiem.
Pismo automatyczne jako spełnienie życzenia
Czasami pismo automatyczne może jedynie spełniać lub urzeczywistniać pragnienie osoby badanej, podobnie jak dzieje się to w snach, prowadząc do działań objawowych.
Autor osobiście obserwował interesujący przykład takiego spełnienia życzenia.
Przypadek dotyczył młodej kobiety, która podczas jego urlopu kilkakrotnie bez powodzenia próbowała się z nim skontaktować.
Wcześniej eksperymentowała z planszetką – mechanicznym urządzeniem służącym do pisma automatycznego.
Pewnego dnia postanowiła zapytać „instrument”, kiedy lekarz powróci.
Ołówek uporczywie zapisywał cyfrę pięć, a następnie dodał:
„5 września”.
Badana uznała, że lekarz wróci właśnie tego dnia.
W rzeczywistości powrócił kilka dni wcześniej, lecz kobieta zgłosiła się dopiero 5 września.
Podczas rozmowy okazało się, że była to dla niej najdogodniejsza data.
W ten sposób własnym działaniem urzeczywistniła pragnienie wygody, które wcześniej ujawniło się w piśmie automatycznym.
źródło: Automatic Writing and Crystal Gazing; ABNORMAL PSTCHOLOGY BY ISADOR H. CORIAT, M.D. – New York 1921.