Thomas L. Harris
Dr Harris, zatrzymując się tymczasowo w St. Louis, pewnego wieczoru czuwał przy łożu swej chorej żony. Po okresie niepokoju pacjentka zasnęła. On zaś, nagle owładnięty przez ducha, napisał bez żadnego świadomego wysiłku następujące, bardzo piękne wersy:
Jej cierpienia kończą się; śpi, ona śpi;
Po łożu sączy się księżycowa poświata;
To srebrne morze, które obmywa brzeg
Zewnętrznego snu na wieczność;
To ciche morze, które odpływa i przypływa
Wokół mglistych wysp odpoczynku,
I z eterycznych głębin niesie
Ich spokojny spoczynek.
Ona śpi, ona śpi.
Jej puls bije cicho i łagodnie. Ona śpi.
Od zmysłów ku duszy zakrada się światło snu;
To srebrne morze, które obmywa brzeg
Wewnętrznego przebudzenia na wieczność;
To ciche morze, które odpływa i przypływa
Wokół zasłoniętych Edenów odpoczynku,
I z czystych, nieśmiertelnych głębin niesie
Ich ujrzane w wizji kształty.
Ona śpi, ona śpi.
Jej twarz staje się piękna. Ona śpi.
Ze światów anielskich sączy się światło miłości;
To srebrne morze, które obmywa brzeg
Wewnętrznego życia na wieczność;
To ciche morze, które odpływa i przypływa
Wokół serc spoczywających w Bożej miłości,
I z niebiańskich, niezmąconych głębin niesie
Ich nieskończoną radość.
Ona śpi, ona śpi.
źródło: A Song of Sleep; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.