Paranormalne moce świętej Dipa Ma

(Część cyklu lekcji o Dipa Ma z książki „Siddhi: Przewodnik po mocach paranormalnych w jodze i buddyzmie”)

W 1965 roku Dipa Ma wkroczyła w nowy etap swojej praktyki medytacyjnej. Według przekazu mistrz Munindry zasugerował mu, że skoro wkrótce powróci do Indii – „kraju siddhów” – powinien poznać coś na ich temat. Chciał, aby Munindra sam wyszkolił się w mocach siddhi, jednak ten zamiast tego postanowił szkolić swoich najbardziej zaawansowanych uczniów. Wiedział bowiem, że im głębsza praktyka medytacyjna, tym silniej przejawiają się siddhi. Tak więc rozpoczął nauczanie Dipa Ma, jej siostry Hemy oraz ich córek, bezpośrednio na podstawie Visuddhimaggi. To właśnie ten sam system nauki jest opisany w tej książce.

Pod kierunkiem Munindry siostry i ich córki przeszły trening mający na celu opanowanie całego spektrum mocy parapsychicznych opisanych w Visuddhimagdze. Obejmowały one między innymi: zdolność odwiedzania światów niebiańskich i piekielnych, materializowania się i dematerializowania, gotowania jedzenia poprzez emitowanie ciepła z rąk, poznawania poprzednich wcieleń, a nawet przechodzenia przez ściany. W tych praktykach Dipa Ma szybko stała się mistrzynią. Munindra opowiadał, że gdy była w żartobliwym nastroju, potrafiła po prostu przejść przez ścianę i rozmawiać z nim. Jej siostra Hema również potrafiła to robić. W końcu Dipa Ma osiągnęła zdolność wykonywania wszystkiego, co opisane zostało w Visuddhimagdze.

W 1966 roku Munindra wyjechał z Birmy do Indii, a Dipa Ma zaczęła nauczać swoich sąsiadów i każdego, kto pragnął się uczyć. W 1967 roku wszyscy cudzoziemcy zostali zmuszeni do opuszczenia Birmy – dotyczyło to również Dipa Ma, ponieważ urodziła się w Indiach. Mnisi zapewniali ją, że mogłaby uzyskać pozwolenie rządu na pozostanie, lecz z troski o edukację córki postanowiła wrócić do Indii i zamieszkała u krewnych w Kalkucie.

Było to bardzo ubogie miejsce – maleńkie mieszkanie nad warsztatem szlifierskim. Nie było tam bieżącej wody, więc trzeba ją było nosić na czwarte piętro. Sama Dipa Ma spała na słomianej macie rozłożonej na podłodze. Wkrótce jednak jej duchowa aura zaczęła przyciągać ludzi i tłumy przychodziły do niej po nauki medytacji. Dipa Ma uczyła, że każdą chwilę można wykorzystać do praktyki, powtarzając nieustannie:

„Cała ścieżka uważności sprowadza się do tego: cokolwiek robisz, bądź tego świadomy.” — Dipa Ma

Głęboko wierzyła, że zwykli ludzie mogą nauczyć się medytacji, dlatego nadano jej przydomek „świętej patronki ludzi świeckich”. W tym czasie dysponowała tak wielką energią, że spała zaledwie cztery godziny każdej nocy. Wtedy też zaczęli pojawiać się pierwsi zachodni uczniowie, m.in. Joseph Goldstein. Dom Dipa Ma był wypełniony uczniami od rana do wieczora.

Można by ją nazwać guru, gdyby użyć tego terminu, jednak ona traktowała każdego ucznia jak własne dziecko – obdarzając go miłością, współczuciem i życzliwością. Jack Engler, który spotkał ją w 1970 roku, opowiadał, że jej obecność była tak potężna, iż cała wspólnota mieszkaniowa stawała się spokojniejsza.

Dipa Ma była drobną kobietą – ledwie trochę ponad 120 cm wzrostu – a jednak „otaczało ją pole energii, w którym mogły dziać się rzeczy magiczne: zmiany percepcji, komunikacja umysł–umysł” i inne zjawiska, które zgłaszali jej uczniowie. Miała nastawienie samuraja – praktykować z najwyższym skupieniem i determinacją, jakby od tego zależało życie. A w jej przypadku kiedyś rzeczywiście tak było. Jednocześnie zachowywała dziecięcą radość i poczucie zabawy.

Joseph Goldstein wspominał, że podczas ostatniej rozmowy z nią Dipa Ma poleciła mu medytować nieprzerwanie przez dwa dni. Gdy zareagował zdziwieniem, odpowiedziała krótko: „Nie bądź leniwy.” Sama była do tego zdolna i praktykowała w ten sposób pod okiem Munindry – dlatego właśnie miała taką kontrolę nad siddhami. Innemu uczniowi zaleciła dwie godziny medytacji rano i dwie wieczorem. Dla większości ludzi Zachodu to niewyobrażalna praktyka.

Pewien uczeń poskarżył się, że nie ma nawet pięciu minut dziennie na medytację. Dipa Ma kazała mu więc natychmiast usiąść z nią i medytować właśnie przez te pięć minut. Po tej próbie mógł już znaleźć codziennie taki czas, a z biegiem dni praktyka się wydłużała.

Mówiła cicho, ale wymagała nadludzkiej determinacji. Jej przesłanie brzmiało: praktykuj gdziekolwiek i kiedykolwiek masz okazję. Żadnych wymówek. Nie miała czasu na plotki, towarzyskie pogadanki czy rozrywki – liczyło się tylko poszukiwanie światła. Twierdziła, że nawet jej sny są stanem uważności; być może można to porównać do świadomego śnienia, w którym człowiek wie, że śni w trakcie samego doświadczenia.

źródło: The Paranormal Powers of Saint Dipa Ma (Part of a series of lessons on Dipa Ma from the book Siddhi: A Guide to Paranormal Powers in Yoga and Buddhism); by Arundell Overman Telekinesis Training : Moving Objects With Mind by Arundell Overman.