Wieszcz

Osobliwe doświadczenie senne

Splot rzeczywistości i fikcji

W jednym z niedawnych numerów amerykańskiego czasopisma „The Spiritual Alliance Weekly” znajdujemy osobliwy przykład snu złożonego, w którym idea zrodzona z całkiem błahego zdarzenia splata się z tym, co zdaje się być autentycznym doświadczeniem duchowym.

Narratorka, Josephine Haalam, opowiada, że pewnego dnia, czując się niedobrze, leżała na kanapie, gdy odwiedziła ją pani W., kobieta, z którą łączyła ją jedynie powierzchowna znajomość. Gościnnie przyniosła jej powieść w miękkiej oprawie autorstwa Marie Corelli. Na okładce widniał wizerunek młodej kobiety unoszącej zapaloną pochodnię.

Po wyjściu gościa chora sięgnęła po książkę i przeczytała ją jednym tchem. Tej nocy przyśniło jej się, że idzie przez ciemny korytarz, gdy nagle naprzeciw niej pojawia się postać trzymająca zapaloną pochodnię. Gdy zbliżyła się bardziej, rozpoznała w niej młodą kobietę z okładki książki i powiedziała jej o tym. Dziewczyna uśmiechnęła się i odparła:
„Być może to ja”, po czym dodała: „Czy chciałabyś udać się do świata, w którym żyję?”
„Tak”, odpowiedziała śniąca, „zabierz mnie tam.”

Wówczas młoda przewodniczka, gestem zachęcając do podążania za sobą, poprowadziła ją przez korytarz, aż w końcu wyszły na jego końcu. „Spójrz na piękno świata duchów” – powiedziała.

Śniąca spojrzała i z zachwytu zaparło jej dech w piersiach. Znalazła się na szczycie góry, skąd rozciągał się widok na przepiękną dolinę skąpaną w różowej poświacie. Kontynuowały podróż, przemierzając z łatwością rozległe przestrzenie, aż w końcu dziewczyna, ku wielkiemu żalowi swojej towarzyszki, oznajmiła, że nadszedł czas powrotu. Zapaliwszy ponownie pochodnię ruchem w powietrzu, poprowadziła ją z powrotem przez ciemny korytarz.

Gdy dotarły na jego koniec, zapytała:
„Czy chciałabyś poznać moje imię?”
Na twierdzącą odpowiedź odrzekła:
„Nazywam się Carrie de la Mar. Możesz jej to przekazać wraz z moją miłością.”

Wizja rozwiała się, a śniąca się obudziła.

Kilka dni później pani W. ponownie odwiedziła Josephine. Przy oddawaniu książki narratorka wspomniała, że w związku z ilustracją na okładce miała niezwykły sen, który następnie szczegółowo opowiedziała.

Pani W. słuchała z lekkim znudzeniem, lecz jej wyraz twarzy zmienił się, gdy padło imię i przekaz.
„Czy to możliwe” – zapytała – „że wspomniałam ci kiedyś to imię?”

Po zapewnieniu, że nigdy wcześniej go nie słyszała, pani W. wyjaśniła, że przed przyjazdem do Ameryki była guwernantką na wyspie Wight w rodzinie francuskiej o nazwisku De la Mar. W rodzinie było pięć córek, z których najmłodsza, siedemnastoletnia Carrie, zmarła nagle na szkarlatynę. Po pogrzebie rodzina zamknęła dom i wyjechała w podróż, a ona sama udała się do Stanów Zjednoczonych.

W tym kontekście warto przytoczyć poglądy Hosei Biglowa na temat snów:

Nasze życie we śnie jest jak strumienie, które płyną
Między brzegami ciała i ducha,
Gdzie cienie obu stron splatają się i mieszają
W coś, co nie jest w pełni ani jednym, ani drugim;
A gdy odcumujesz od Dnia Dzisiejszego
I odpływasz ku Jutru,
Obrazy splątane w nurcie
Tworzą nowy, odwrócony świat snu:
Czasem przypominają zorze i przestrogi
Tego, co czeka w niebie w niedzielny poranek,
A jednocześnie – jakby na przekór –
Coś podpowiada, że kolacja nie była najlepsza.

źródło: A curious dream experience – Reality and Fiction Blended;  LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, September 4, 1915.