O niektórych zjawiskach mediumicznych

Su alcuni fenomeni medianici (Vecchi appunti)

O niektórych zjawiskach mediumicznych
(Stare notatki)

  1. Ręce dynamiczne to te, które działają – najczęściej niewidzialnie – podczas seansów spirytystycznych i mogą być zarówno zdwojeniem ciała medium, jak i formacjami spirytystycznymi. Gdy przypominają ręce samego medium, nie ma wątpliwości, że chodzi o zdwojenie animiczne; ale jeśli różnią się anatomicznie i rozmiarem – np. są większe lub mniejsze – trudno nie uznać ich pochodzenia spirytystycznego.

Tak więc na seansach Palladino pojawiały się ręce różnych rozmiarów i kształtów – od gigantycznych i charakterystycznych dla jej Ducha Przewodnika, Johna Kinga, po ręce dzieci. Czy można zakładać, bez żadnych dowodów, że taka polimorficzna zdolność znajduje się w podświadomości medium? Kto chce, niech wierzy!

Dalej: siła fizyczna tych rąk jest zmienna, proporcjonalna do ich objętości. Ogromna dłoń Johna wykazywała siłę Hercule’a – znacznie większą niż ta Palladino – i czasem prezentowała zaskakującą moc. Zadaję sobie pytanie: gdzie znajdował się punkt podparcia dla tej potężnej dźwigni? Wewnątrz, czy na zewnątrz ciała medium? A jeśli na zewnątrz – to gdzie? W powietrzu?!

Jeśli ciało medium byłoby akumulatorem sił witalnych pobranych z otoczenia, samo medium powinno dysponować tą przewagą dynamiczną – której jednak nie miało!

Zatem: jeśli siła zbiorowa gromadzi się w ciele medium, zostaje z niego wyprowadzona i koncentruje się w ektoplaście, poza nim. Tak czy inaczej, tak jak siła magnetyczna przejawia się, gdy zbliżamy żelazo do magnesu – tak i siła życiowa, niewykrywalna dla fizjologa czy chirurga, objawia się w mediumizmie.


Jeśli te ręce dynamiczne są zdwojeniami, to mogłyby być także – jak określił to prof. Bottazzi – „nadliczbowe”; ale jeśli są spirytystyczne, czyli zewnętrzne, to z pewnością nie są tylko wytworem medium.

  1. Myślę – może błędnie – że lewitacje, przenoszenie przedmiotów, rzuty i inne zjawiska mediumiczne, są z reguły wynikiem działania niewidzialnych sił, czyli dynamicznych – jak wykazał na fotografiach prof. Crawford w swoich klasycznych eksperymentach.

Czasami – nawet przy świetle – jak w eksperymentach Crookesa – kwiat potrafił być przenoszony w powietrzu bez widocznego podparcia, choć później widoczna forma zaczynała przypominać mgłę, dłoń, itd. Zatem niewidzialność nie dowodzi braku działania siły, ale raczej jej ukrytej obecności.

To samo dotyczy lewitacji stołu: może być przeprowadzona, powiedziałbym, mechanicznie, z pomocą dźwigni lub niewidocznych uchwytów. Dlaczego nie?


Często zdarzało się również – nawet przy świetle – że pod suknią Palladino pojawiał się ukryty człon (lub ręka) umożliwiający manipulację – złapanie nogi stołu, jego podniesienie itd. Dlatego niektórzy podejrzewali oszustwo – że medium wykorzystywała własną stopę. Inni sugerowali obecność ukrytego agenta działającego w sposób psychofizjologiczny.


  1. Nadprzyrodzone ręce zstępujące z góry, ściskające i podnoszące ręce uczestników – czy były przymocowane do ciała medium? A jeśli nie – do czego były przymocowane w powietrzu? Trudno wyobrazić sobie istotę, która wisi w powietrzu i trzyma się, jakby była ptakiem zawieszonym na gałęzi…

John powiedział kiedyś:

„Teraz podniosę stół razem z krzesłem i tobą”,
po czym uczynił to z zadziwiającą łatwością. Medium, nie wchodząc w trans, czuło się podnoszone za pachy i przenoszone.

4). Stół używany w seansach spirytystycznych może ulegać na przemian dwóm przeciwstawnym siłom: levifica i gravifica – pierwsza odpowiada za lewitację, druga za unieruchomienie.

Jeśli przyjmiemy hipotezę (podzielaną również przez Du Prela) o odwróceniu polaryzacji ciał, by pokonać siłę grawitacji ziemskiej w procesie lewitacji – i jeśli ma to tłumaczyć zjawiska „antyfizyczne” – to jak wytłumaczyć przypadki immobilizacji? Tym bardziej, że operator pozostaje ukryty, a jego sposób działania – jeszcze bardziej tajemniczy.

To samo dotyczy tzw. lotu ekstazy u mediów: mamy tu bowiem do czynienia nie tylko z psychologią, ale również z fizjologią i fizyką transcendentalną splecionymi razem!


5). Lewitacja stołu podczas seansów – oto, co zaobserwowałem:

Stół wydaje się automotoryczny (porusza się sam). Gdyby ręce unosiły go na zasadzie magnetyzmu, powinniśmy odczuwać jego ciężar, tak jak czujemy ciężar kawałka żelaza podnoszonego magnesem.

A jednak – nie czuć ciężaru stołu. Wręcz przeciwnie: stół odpycha ręce, gdy próbujemy go opuścić. Opiera się, jakby unosił się na wodzie. Siła, która go unosi, wydaje się podstawowa i penetrująca strukturę drewna.

Zjawisku temu towarzyszą inne: np. przedmioty umieszczone na stole (lewitującym) nie spadają, lecz poruszają się w sposób nieregularny, kołyszą, wykonują skoki i obroty – ale nigdy nie spadają. Nawet kieliszek pełen wody nie rozlewa się ani kropla!

Czy nie pokazuje to, że mamy do czynienia z inteligentną siłą, która posługuje się sobą, by działać według celu, a nie przypadkowo?

Dlatego też siłę tę nazwano psychiczną, a nie mechaniczną, właśnie ze względu na jej inteligentną naturę.


Tak więc – jak pokazuje sto przykładów – w doświadczeniach spirytystycznych siła ta:

  • zmusza przedmioty do unoszenia się i działania,

  • rzuca przedmiotami, ale rzadko rani ludzi,

  • jeśli coś uderza – przypomina to uderzenie waty,

  • działa celowo i z zamiarem, jak agent z określonym celem.


Z tego wynika jasno, że istnieje siła życiowa, która wychodzi poza organizm i działa nawet gdy jest niewidzialna – przyjmując formy mechaniczne, służące inteligencji.

To potwierdza Vitalizm, obalając materialistyczne poglądy, które ignorują istnienie tego, co określamy jako quid proprium Vitae – wewnętrzna esencja życia.


6). Generalnie trzeba pamiętać, że istnienie celu oznacza przyczynę – a zatem, skoro wszechświat jest zrozumiały, to musi istnieć Inteligencja przynajmniej równa jego skutkom.

Fenomenologia psychiczna bardziej należy do filozofii, która bada „dlaczego”, niż do nauki, która bada „jak”. Te dwie dziedziny powinny się połączyć w filozofii nauki.

Dowiadujemy się z tego, że w naturze istnieje pierwiastek psychiczny, który nie jest mózgowy, lecz inteligentny – a skoro inteligentny, to również świadomy i działający celowo.


Trzeba być naprawdę ślepym, by tego nie zauważyć – lub zamykać oczy umysłowe, jak to robi wielu „ludzi nauki”, którzy nie uznają prawdziwości tak ewidentnych zjawisk, tylko dlatego, że nie są empiryczne i trzeba by było… przyznać rację psychiatrom!

W konsekwencji materializm mechanistyczny doznaje w tym punkcie kompletnej porażki – pozostaje tylko żałosnym konfliktem z psychologią fenomenologiczną, która jest subiektywna, ale jednocześnie obiektywna.


Wielka Kosmiczna Rzeczywistość znajduje się w Psychodynamizmie, a – lepiej powiedzieć – w Spiritualizmie, po prostu i bez ogródek, bez hipokryzji czy tchórzliwych unikań akademików,
bez „kawowych debat” i „sekciarskich zwojów”, czy politykujących „uczonych”.

Matką i królową wszelkich sił jest Inteligencja Najwyższa, która rządzi i podtrzymuje wszechświat: pierwotny element, stwórca i twórca – obecny również w najmniejszym.

Inteligencja Najwyższa – przekraczająca wszelkie poznanie – to właśnie Nadinteligencja!

V. Cavalli
(1924)

źródło: Su alcuni fenomeni medianici (Vecchi appunti);  Mondo Occulto Settembre-Ottobre 1928.