Norweski Duchowny Medium

Streszczenie wykładu wygłoszonego podczas Międzynarodowego Kongresu Badań Psychicznych w Oslo przez H. Bloma Svendsena, głównego archiwistę Archiwów Królestwa Norwegii.


Rev. J. J. Anderssen (1850–1921)

Był to człowiek wysoce inteligentny i powszechnie szanowany, duchowny mieszkający w północnej Norwegii. Przez 43 lata pełnił służbę jako pastor w tej samej diecezji — Ofoten, w pobliżu Narwiku. Był również przez pewien okres członkiem norweskiego parlamentu i często powierzano mu różne oficjalne zadania.

Jego osobowość była trzeźwa i rozważna. Początkowo odnosił się niechętnie do współczesnego spirytualizmu, lecz własne doświadczenia odmieniły jego pogląd.


Kontakt z duchami: córka jako przewodnik

Jego dwuletnia córka utonęła w jeziorze. Osiem lat później, poprzez pisanie automatyczne, nawiązał z nią kontakt. Zaczęło się to w Wigilię, gdy nagle wydawało mu się, że widzi córkę, która dołącza do pozostałych dzieci wokół choinki. Później tego samego wieczoru, gdy pracował nad kazaniem na Boże Narodzenie w bibliotece, poczuł, jakby ktoś chwycił jego prawe ramię i napisał wiadomość automatycznie. Przez pewien czas przychodziło do niego wiele takich przekazów, a jego córka była „duchem przewodnim”.

Kilka lat później, gdy zdolność pisania automatycznego całkowicie ustąpiła, podczas spirytystycznego seansu w Oslo otrzymano dla niego wiadomość od córki — zawierającą szczegóły jej tragicznej śmierci oraz prośbę, by przekazano ją ojcu.


Kosmogeneza – przekazy od poprzednika

Otrzymywał również wiadomości od zmarłego pastora Arona Arctandera, który żył sto lat wcześniej i był jego poprzednikiem w diecezji Ofoten. Pismo automatyczne przypisywane Arctanderowi było zapisane starą „gotycką” czcionką, trudną do odczytania nawet dla Anderssena — choć podobną do zapisków w dawnych księgach parafialnych.

Przekazy te zostały spisane w obszernym tomie o „Powstaniu świata” (Cosmogenesis). Dyktowane były Anderssenowi od grudnia 1905 do stycznia 1906 roku i stanowiły wyjaśnienie wizji, jaką miał dwanaście lat wcześniej — widzenia powstawania ziemi i rozwoju ludzkości. Tuż przed śmiercią Anderssen podyktował wstęp do tego dzieła i wyraził życzenie, by jego skrót został wydany drukiem — co do dziś nie nastąpiło.


Trudności kontaktu i złe duchy

W okresach, gdy utracił zdolność pisania automatycznego, próbował nawiązywać kontakt poprzez „psychografię”, lecz uznał, że działa tam zbyt wiele „złych duchów” i zrezygnował.

Przykłady:

  • Skontaktował się z duchem samobójcy, którego istnienie i śmierć przez powieszenie później potwierdzono w aktach lokalnych.

  • Otrzymał wiadomość od kobiety, która – jak opisała – zmarła ze strachu w polu, szukając owiec, a potem jej duch próbował obudzić śpiącego męża, zanim wróciła i odnalazła własne ciało.


Śmierć żony i dalsze kontakty

Gdy w 1905 roku zmarła jego żona, oczekiwał wiadomości od niej, lecz przez trzy miesiące nic się nie pojawiło. W końcu nadszedł przekaz, że „z tamtej strony” bardzo trudno jest nawiązać kontakt z żyjącymi. Po pierwszym sukcesie żona stała się jego „duchem przewodnim”, z którym był w stałym kontakcie.

Rodzina zachowała wspomnienie pierwszej Wigilii po jej śmierci. Po przeczytaniu ewangelii bożonarodzeniowej, w obecności choinki, Anderssen nagle wstał i udał się do biblioteki. Po pół godzinie wrócił z zapisanym arkuszem papieru, mówiąc:
„Ona stoi teraz obok mnie. Wy jej nie widzicie, ale ja tak.”

Później zdolność pisania automatycznego znów zanikła, ale twierdził, że nadal czuje jej myśli wewnątrz siebie oraz że daje mu różne znaki zewnętrzne — m.in. dźwięki, lewitacje, materializacje. Twierdził nawet, że widział, jak jej duchowa forma wyrasta z jego ciała — „z okolic pępka”.


Łaciński żart ducha

Pewnego wieczoru, gdy jego żona jeszcze żyła, pisał automatycznie pod wpływem ducha Arctandera, a jednocześnie czytał książkę. Żona przyniosła mu talerz świeżych ciastek, prosząc, by „na chwilę odprawił duchy”. Anderssen zakończył seans. Przy kolejnej okazji duch przekazał łacińskie zdanie:
„O voramen, absque te homines oblivisse mandere.”
Nie znalazł słowa „voramen” w słowniku, lecz uznał, że sens brzmi:
„O gardle, bez ciebie ludzie zapomnieliby, jak się żuje.”
(Udowadniając poczucie humoru po „tamtej stronie”).


Obietnica pośmiertnego znaku

Na łożu śmierci umówił się ze sceptycznie nastawionym kolegą, że po swojej śmierci spróbuje dać mu znak. Kolega długo czekał, bez skutku, aż w końcu otrzymał list za pośrednictwem nieznanego medium. Anderssen przekazał, że próbował się z nim skontaktować, lecz kolega był zbyt „materialistyczny”, by go odebrać. Dodał też, że nadal troszczy się o ludzkie dusze, żyje w dużym domu z pięknym ogrodem, a kolory „tamtej strony” — szczególnie błękit — są nie do opisania ziemskimi słowami.


Człowiek harmonii

Nigdy nie próbował rozgłaszać swoich doświadczeń publicznie ani dowodzić ich naukowo — traktował je jako rzecz świętą. Mówił o nich tylko wtedy, gdy go o to wprost pytano.

Był człowiekiem pokoju i harmonii. Obcokrajowiec, który współpracował z nim w komisji państwowej, przesłał kiedyś pozdrowienia:
„Pozdrów księdza Anderssena — to najbardziej harmonijna dusza, jaką kiedykolwiek spotkałem.”

źródło: NORWEGIAN CLERGYMAN-MEDIUM; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; October 10, 1935.