Krótkie noty z „The Shekinah” o proroczym śnie, hipotezie elektryczności w manifestacjach oraz spirytualizmie wśród Jezydów.
Właśnie usłyszeliśmy następującą relację, podaną z wiarygodnego źródła.
Około dwóch lub trzech lat temu, gdy w miastach zachodnich panowała cholera, pewien kupiec z Chicago przekonał swoją żonę i córkę, aby wróciły do dawnego miejsca zamieszkania w Cazenovii, w stanie Nowy Jork. Chciał, aby pozostały tam, dopóki zaraza nie ustąpi, zostawiając go w Chicago, aby zajmował się interesami.
Jakiś czas po przybyciu do Cazenovii żona miała pewnej nocy sen, że jej mąż został zaatakowany przez cholerę w nocy i że będąc zupełnie sam, bez możliwości zaalarmowania przyjaciół i uzyskania pomocy, umrze.
Śniło jej się, że rano otrzyma opiekę, lecz będzie już za późno; i że dwóch mężczyzn, których wyraźnie ujrzała w swej wizji, przyniesie jej depeszę telegraficzną z wiadomością o śmierci męża.
Około jedenastej następnego dnia, gdy schodziła po schodach, usłyszała dzwonek do drzwi. Ponieważ była blisko wejścia, otworzyła je — i zobaczyła dwóch identycznych mężczyzn, których widziała w swojej wizji, jako posłańców z depeszą.
Krzyknęła i zemdlała. Gdy rodzina, zwabiona jej krzykiem, zdołała częściowo ją ocucić, zawołała:
„To ci ludzie! To ci ludzie!”
Mężczyźni okazali wtedy depeszę telegraficzną, którą właśnie przynieśli z urzędu w sąsiednim mieście. Zawierała ona wiadomość, że jej mąż zmarł tego ranka na cholerę.
Okoliczności jego choroby i śmierci, aż po najdrobniejsze szczegóły, były dokładnie takie, jak śniła jego żona.
Domniemana elektryczność
Kręgi — prawdopodobnie liczne — odbywają się co noc w tym mieście w celu obserwowania ruchu stołów, krzeseł i tym podobnych przedmiotów, poruszanych przez niewidzialny czynnik.
Zjawiska tego rodzaju występują nieustannie i — jak się przyznaje — nie dają się przypisać żadnej sile mięśniowej ani mechanicznej.
Aby wyjaśnić te tajemnicze i pozornie nadnaturalne zdarzenia, powszechnie przywołuje się elektryczność jako jedyne możliwe rozwiązanie, ponieważ — jak się zdaje — filozofowie ci nie potrafią pojąć żadnego wyższego, niewidzialnego źródła mocy.
Warto jednak zauważyć, że ta teoria elektryczności nigdy nie była, o ile wiemy, choćby przez chwilę podtrzymywana przez naukowego elektryka. A jeśli nawet była, to utrzymywano ją przy całkowitym braku jakichkolwiek delikatnych eksperymentów z elektrometrem, za pomocą których można by wykryć obecność najmniejszej ilości wzbudzonej elektryczności.
Naszym głównym celem przy pisaniu tego akapitu jest zasugerowanie, że z reguły spirytualiści powinni unikać sporów z wyobrażeniami tych, którzy przypisują rozważane zjawiska działaniu elektryczności.
Osoby te nie są jeszcze w stanie znieść idei duchowej interwencji. Gdyby od początku uczynić ją dla nich choćby prawdopodobną, wielu natychmiast porzuciłoby badanie i zamknęło umysły przed dalszym światłem.
Pozostawmy ich więc w rękach Duchów, za których pośrednictwem — jak wierzymy — manifestacje te są dokonywane. One niewątpliwie wiedzą, jak uczynić rozrywkę płynącą z tej „elektrycznej” hipotezy stopniem prowadzącym ku dalszemu światłu, które będzie stopniowo odsłaniane, gdy umysły będą się do niego przygotowywać.
Wtedy nawet najbardziej materialistyczni z tych badaczy zostaną doprowadzeni do uznania przenikającego wpływu Świata Duchowego.
Spirytualizm wśród Jezydów
Pewien podróżnik po Wschodzie, pisząc do „N. Y. Tribune” relację z wizyty u osobliwego azjatyckiego plemienia znanego jako Jezydzi, czyli „czciciele diabła”, mówi:
„Zauważyłem wielką liczbę małych stożkowatych budowli, które — jak powiedziano — oznaczają miejsca, gdzie ich szejkowie odbywali rozmowy z aniołami.
Później widziałem »człowieka w czerni«, który utrzymuje bezpośrednią łączność między szejkiem Nasirem, religijną głową Jezydów, a jego Szatańską Mością. Doktryna duchowych puknięć nie jest więc tak nowa, jak sądzą niektórzy z was, Amerykanów”.
źródło: Miscellaneous; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.