Wieszcz

Nadzwyczajne Postrzeganie i Sny Prorocze

Do Redaktora „Light”

Szanowny Panie,  Wielokrotnie opowiadałem przyjaciołom następujący sen. Być może zainteresuje on „C. C. M.” oraz niektórych innych Pańskich czytelników: —

Miałem ten sen około trzynastu lat temu. W tym czasie mieszkałem w północnej części Londynu, niedaleko od damy, która jest dziś moją żoną. Następnego ranka po moim śnie miała ona udać się wcześnie do City, a ja umówiłem się, że się z nią spotkam i pójdę tam razem z nią.

Mój przyjaciel, pan C., występujący w tym śnie, był żonaty od nieco mniej niż roku. On i ja byliśmy urzędnikami w tym samym biurze i chociaż często widywałem panią C., zanim wyszła za mąż, od tego czasu jej nie spotkałem. Wiedziałem, że nie była silna i obawiałem się, że może paść ofiarą gwałtownej gruźlicy, ale nie miałem żadnego powodu przypuszczać, by moje obawy podzielał mój przyjaciel. Od czasu jego małżeństwa nie słyszałem, by wyrażał jakikolwiek niepokój o zdrowie żony, ani nie miałem podstaw sądzić, że jej stan był gorszy niż wtedy, gdy widziałem ją po raz ostatni.

Przyśniło mi się, że idę w stronę City z wyżej wspomnianą damą i mówię do niej: „Śniło mi się zeszłej nocy, że żona pana C. nie żyje”, po czym szczegółowo opowiedziałem — jak następuje — to, co było snem we śnie. Byłem w biurze i zastanawiałem się, dlaczego C. jeszcze nie przyszedł, kiedy usłyszałem jego kroki na korytarzu prowadzącym do naszych pokoi. Zauważyłem, że szedł powoli, i obawiając się, że stało się coś niedobrego, uniosłem się, aby spojrzeć ponad przegrodę oddzielającą moje biurko od drzwi; kiedy wszedł, zobaczyłem, że ma na kapeluszu szeroką żałobną wstęgę. Wszedł do biura i minął mnie, kierując się do swojego pokoju, z twarzą białą od bólu. Po chwili, podczas której ja i pozostali urzędnicy zastanawialiśmy się wspólnie, co mogło się wydarzyć, wszedłem do jego pokoju i zastałem go szlochającego, z twarzą ukrytą w dłoniach. W odpowiedzi na moje pełne niepokoju pytanie powiedział: „Moja żona nie żyje”.

Taki był mój sen i spełnił się on dosłownie. Rano poszedłem do City z panną, tak jak się umówiliśmy, i wspomniałem jej o swoim śnie, choć w tamtej chwili nie wywarł on na mnie większego wrażenia. C. często nie przychodził do biura przed wpół do jedenastej i gdy tego ranka tam dotarłem, fakt, że jeszcze go nie było, nie przywołał od razu mojego snu; dopiero około kwadransa przed jedenastą uderzył mi do głowy z silnym przeczuciem, że właśnie ma się urzeczywistnić. Powiedziałem jednemu z innych urzędników: „Mam nadzieję, że u C. nic złego się nie stało. Śniło mi się zeszłej nocy, że jego żona umarła”. Żartobliwa odpowiedź odesłała mnie z powrotem do biurka. Kilka minut później przyszedł C. Usłyszałem jego kroki, spojrzałem ponad przegrodę i zobaczyłem szeroką żałobną wstęgę na kapeluszu, a potem jego bladą twarz, i minutę później wypowiedział smutne słowa: „Moja żona nie żyje”. Kiedy obudził się tego ranka, zastał żonę siedzącą na łóżku – martwą. Najwidoczniej obudziła się w nocy, czując się źle, usiadła, aby napić się wody ze szklanki stojącej na stoliku przy łóżku, i zmarła, unosząc szklankę do ust.

Miewałem też inne osobliwe sny. Pewnego razu wiedziałem, że jeden ze statków mojego ojca spodziewany jest wkrótce w Londynie z São Miguel, i zamierzałem wypatrywać wiadomości o jego przybyciu, aby móc wejść na pokład po pomarańcze. Pewnej nocy przyśniło mi się, że jadę pociągiem do City i składam gazetę, gdy mój wzrok padł na nagłówek „Wiadomości żeglugowe”, a kiedy spojrzałem niżej w kolumnę, znalazłem ogłoszenie o przybyciu statku, którego oczekiwałem. To dokładnie urzeczywistniło się następnego ranka.

Moja żona jest dobrą śniącą i często ma przeczucia drobnych wydarzeń w naszym codziennym życiu. Pewnego dnia powiedziała mi: „Dużo ostatnio myślałam o pani S. i zastanawiałam się, dlaczego nie mam od niej wiadomości. Być może się przeprowadziła. Śniło mi się zeszłej nocy, że ją odwiedzam, ale nie było to w ich domu przy ulicy”. Następnie opisała, jak widziała to we śnie, dom i wejście, a także sposób ustawienia mebli oraz nowe sprzęty kupione po przeprowadzce. Wkrótce potem otrzymała list od przyjaciółki z prośbą, by odwiedziła ją w nowym domu. Kiedy pani Pearce tam poszła, zastała dom, wejście i umeblowanie dokładnie zgodne ze swoim snem.

R. Pearce
Holders Hill, Hendon, N.W.

źródło: SUPERSENSUOUS PERCEPTION & PROPHETIC DREAMS; LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, October 7,1882.