Mistyczna Świadomość
Autor: S…S…XII
Niezwykle interesujące fragmenty z pamiętników Zaawansowanego Członka Zakonu
Świat Psychiczny
Między godziną północy a świtem prowadzę życie tak odmienne od reszty dwudziestu czterech godzin, jak ciemność różni się od światła. To życie mistyczne – i choć wiem o nim niewiele, to wiem, że istnieją rzeczy, których żadna argumentacja nie jest w stanie usunąć ani zmienić.
Często zastanawiałem się nad tym naszym podwójnym życiem: życiem dziennej, obiektywnej świadomości oraz tym z mistycznych godzin snu. Które z nich jest prawdziwym czasem i stanem życia?
Mówię, że jestem teraz obudzony, żyję obiektywnie, w normalnym życiu, a gdy zasypiam nocą – żyję życiem zawieszonego działania, swego rodzaju przerwą między okresami dziennej użyteczności. Mówię tak, bo mnie tego nauczono i wierzę w to, a także dlatego, że większość ludzi tak mówi i wierzy. Ale czy to prawda? Czy teraz jestem obudzony w rzeczywistym świecie, a w nocy śpię w świecie snu, czy też świat snu to prawdziwa rzeczywistość, a ten stan czuwania jest jedynie fantazją?
Myślę, że w ciągu dnia jestem materialnie i obiektywnie zajęty, a nocą nieaktywny, więc życie dzienne to prawdziwy okres egzystencji i aktywności. Ale nie jestem już tego taki pewien – i im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że jest w tym jakiś błąd. Nie mogę o tym rozmawiać z wieloma ludźmi, bo większość pomyślałaby, że straciłem rozum, który kiedyś posiadałem. Ale ponieważ wielu czytelników tego artykułu może mieć podobne wątpliwości co do prawdy wszystkiego, czego nas uczono, mogę śmiało rozważyć to tutaj i teraz.
Załóżmy więc, że nasza prawdziwa egzystencja – o ile chodzi o prawdziwą użyteczność i boski cel – zaczyna się w chwili, gdy wchodzimy w stan snu; że sen to prawdziwy stan, a czuwanie – jedynie złudzenie. Przypuśćmy, że podczas psychicznego okresu istnienia w godzinach nocnych pamiętamy równie mało z naszego światowego, obiektywnego życia, jak w dzień pamiętamy z tego, co działo się nocą… co wtedy?
Wiem, że wykonuję w tym czasie pewne wielkie prace. Często przypominam sobie w ciągu dnia miejsca, które odwiedziłem, osoby, które widziałem, i rzeczy, których dokonałem, będąc wolnym od wszelkich fizycznych ograniczeń czasu i przestrzeni. Niektóre z tych wspomnień są niejasne, inne – tak żywe, że mogę je odtworzyć w najdrobniejszych szczegółach. Wielu moich „nocnych” wizyt i działań dowodzi fakt, że kontaktuję się z ludźmi, którzy potwierdzają, że widzieli mnie lub słyszeli o mnie w nocy.
Czy te zjawiska są jedynie odosobnionymi przypadkami niespokojnego umysłu lub ciała psychicznego? Czy powinienem być zadowolony z wyjaśnienia, że „czasami coś się nam śni”? Ale czy w ogóle śnimy, będąc w stanie zawieszonej świadomości?
Może – tylko może – ja przez setki dni podczas „nocnego czasu” odwiedzałem miejsca i dokonywałem rzeczy, których nie pamiętam! Dla psychicznego świata mojego snu nie istnieją ograniczenia tak sztywne jak dla tego fizycznego świata. Może jestem w stanie czynić tam rzeczy, których nawet nie mogę sobie wyobrazić podczas mojego „dziennego” czasu?
Świat Ograniczony
Rzeczywiście, ten nasz obiektywny świat jest ograniczony. Nauka o okultyzmie jasno to wykazuje. Pokazuje jego ogrom, masywność, a zarazem jego pozorność, złudność i ostateczną bezradność. Słaby dzieciak, który pierwszy raz wychyla się z kołyski do tego świata i staje na własnych nogach, nie wie jeszcze, że wszedł w świat zamkniętych przestrzeni i ograniczonej wolności. Istnienie względne i względna świadomość to wszystko, co może tutaj znaleźć – chyba że nauczy się o czymś więcej.
Nie mogę już dłużej patrzeć na ten świat bez uprzedzeń, jeśli naprawdę wierzę, że jego ograniczenia to nie cała prawda. Pragnę wyrwać się z jego murów, zrzucić materialne rzeczywistości świata, które nie są całością mnie. Chcę – jeśli zachowam rozsądek – mieć zawsze w pamięci tę cudowną myśl, że fizyczne ciało to tylko tymczasowa siedziba mojego prawdziwego „ja”.
Czuję, że muszę się podnieść. Pragnę spojrzeć na książkę, by tylko użyć oczu i umysłu. Ale w pokoju obok nie ma nic, co mogłoby mi pomóc bez poruszania mojego ciała. Aby ją dosięgnąć, muszę wstać, podejść i sięgnąć po nią – to ogromna strata czasu. Gdybym tylko mógł przenieść się tam, nie ruszając fizycznie!
Często pragnę rozmawiać z prawnikiem lub przyjacielem, ale jeśli nie znajdują się blisko mnie, muszę albo podróżować fizycznie, albo korzystać z pojazdu, telefonu, listu – wszystko to są formy ograniczenia. A przecież mógłbym dotrzeć do nich bez ciała, gdyby tylko moja myśl była wystarczająco wolna.
Gdy stoję na górnym balkonie domu i próbuję zawołać sąsiada, którego dom stoi dwieście jardów dalej, moje słowa nie docierają. Muszę zejść, pójść przez drogę, podejść bliżej – znowu ograniczenia. Podobnie z komunikacją: telefon wymaga opłat, czasu, zgody drugiej strony, a ja tylko chcę przekazać myśl – jakże ograniczone są nasze fizyczne środki kontaktu!
Ciało Psychiczne
Czyż nie rozpoznałem już tysiące razy, że mam Ciało Psychiczne, tak jak mam Ciało Materialne? A jednak nie nauczyłem się jeszcze na dobre, że ciało materialne jest częścią ograniczonego świata, a Ciało Psychiczne – częścią świata nieograniczonego, duchowego?
Dwa światy, dwa ciała, dwie formy istnienia! Które z nich jest prawdziwe? Ciało materialne nie jest częścią mnie, która jest wieczna. To ciało, które moi przyjaciele dotykają i znają, przemija. Ale moje Ciało Psychiczne to to, które moi przyjaciele kochają, rozumieją, z którym łączy ich więź. Tak jak ich Ciała Psychiczne, które ja znam i kocham.
Mój stary przyjaciel – człowiek mądry, teolog – mówił do mnie: „Nie kocham twego ciała, które przemija, lecz twe ciało duchowe, które nie zna zniszczenia i które mówi do mnie prawdą i wiecznością.” Gdy mówił o swoich doświadczeniach i wizjach, wiedziałem, że mówił o rzeczywistym świecie.
W tym tak zwanym świecie snu, w Świecie Psychicznym, mogę to wszystko robić. I rzeczywiście, robiłem to wielokrotnie: spotykałem ludzi, leczyłem ich, pocieszałem, pomagałem – tak jak chciałem, gdy tylko tego pragnąłem. Dlatego nie mogę zaakceptować myśli, że świat dzienny jest jedyną rzeczywistością. Jeśli tak, to nasza egzystencja byłaby zbyt ograniczona. Jestem skłonny wierzyć, że gdzieś tkwi błąd w naszych wierzeniach – lub popularnych przekonaniach.
Wiedza jako Klucz
Wiedza pozwala człowiekowi stać się Mistrzem bardziej złożonej sytuacji, która powoli odsłania się po dzieciństwie. Musi poznać to, co zostało ukryte. Prawo nie zostało mu jasno przedstawione – ani w szkole, ani przez ignorancję w religii.
Właśnie to ofiarują uczniowi wielcy Mistrzowie, którzy nauczają z ramienia zakonu Różokrzyżowców. Ci, którzy ich słuchali, zostali wyzwoleni z niewolnictwa rzeczywistości fizycznej. Zyskali dostęp do Bramy Wiedzy – tej, która otwiera się tylko tym, którzy pragną prawdy, chcą przejść przez błąd ku światłu i opanować prawa Umysłu i Życia.
(Ciąg dalszy nastąpi)
źródło: źródło: The Mystic Consciousness; The Mystic Triangle – February, 1927.
Mistyczna Świadomość – ciąg dalszy
Autor: S…S…XII
Seria komentarzy jednego z Zaawansowanych Członków
Wiara i przekonania
W moim poprzednim paragrafie mówiłem o wiedzy jako kluczu. To zdumiewające, jak wielu ludzi uważa, że jakakolwiek informacja stanowi wiedzę.
Bardzo często, gdy opowiadam o swoich „doświadczeniach” innym, poruszam kwestie, które są kontrowersyjne dla większości mężczyzn i kobiet. Natychmiast jestem wtedy kwestionowany. Żąda się ode mnie dowodu. Jeśli mówię o czymś, czego sam doświadczyłem, traktuję to jako dowód – przynajmniej dla mnie. Jeśli jednak mój rozmówca nie miał podobnych doświadczeń, nie uzna tego za dowód, tylko za stwierdzenie oparte na cudzej opinii.
Jednak podczas gdy inni mogą – i powinni – odrzucić moje słowa, nie przyjmując ich bezkrytycznie, często akceptują stwierdzenia zawarte w książkach tylko dlatego, że są one „wydrukowane”. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć takiej formy rozumowania.
Jako nauczyciel i specjalista w niektórych dziedzinach, często musiałem się z tym mierzyć. A teraz, próbując przekazać pewne prawdy życiowe z mistycznego punktu widzenia, spotykam się z tym częściej niż kiedykolwiek.
W kółko słyszę: „Cóż, czytałem to w książce, która ma szeroki nakład i dobrą reputację, więc wierzę w to bardziej niż w ustne stwierdzenie.” Kiedy słyszę takie coś, jak np.: „Tacy a tacy uznani eksperci powiedzieli, że to prawda, i akceptuję ich ustalenia” – wtedy zgadzam się z rozmówcą, ale tylko do momentu, gdy jest rzeczywisty powód, by mieć wiarę i przekonanie wobec danego twierdzenia.
Ale gdy ktoś akceptuje dane twierdzenia tylko dlatego, że pojawiły się w jakiejś książce – bez względu na autora i jego kwalifikacje – wtedy tracę cierpliwość. Nie próbuję dalej przekonywać umysłu, który nie analizuje.
Wiara i przekonania mogą mieć swoje miejsce w strukturze życia – i prawdopodobnie muszą poprzedzać Wiedzę. Rozumiem, że bez żadnej wiary nie poszukiwalibyśmy prawdy ani nie osiągnęlibyśmy wiedzy. W tym sensie wiara jest jak kamień milowy do wiedzy. Ale trwanie na tym etapie, bez dalszego rozwoju, wydaje mi się jedną z najbardziej zdumiewających cech ludzkości – szczególnie w świecie, w którym istnieje tyle sposobów na zdobywanie wiedzy.
Umysł dziecka, nieprzeszkolony w analizie i rozumowaniu, naturalnie opiera się na wierze. Ale to, co jest urocze u dziecka, staje się groteską u dorosłego.
Książki, książki i jeszcze raz książki
Jeśli mielibyśmy akceptować i czynić częścią siebie wszystko, co pojawia się w książkach o globalnym zasięgu, to dlaczego nie założymy towarzystwa sadzenia fasoli i wspinania się po gigantycznych łodygach na spotkanie z olbrzymem, jak zrobił to Jaś z bajki? Przecież mamy „najlepsze możliwe informacje”, by wierzyć w istnienie olbrzymów na końcu fasoli – zostało to przecież „wydrukowane”.
Książki, książki, książki. Biblioteki są nimi przepełnione. Gdy tylko znajdziemy jedno stanowisko na jakiś temat, natychmiast możemy znaleźć książkę, która zawiera całkowicie przeciwstawne twierdzenie. To bardzo wygodne – wybieramy, co nam pasuje, i cytujemy książkę, mówiąc: „Cytuję z tej książki, więc to prawda.”
Wiara i przekonania
Cytuje się więc: „Ten i ten powiedział, że potrafił to zrobić, a skoro raz się udało, to można to zrobić ponownie.” To typowy sposób rozumowania osób powołujących się na cytaty z książek.
Dlaczego nie miałaby powstać firma, która wysyłałaby pociski z ludźmi w środku na Księżyc? Przecież już raz się to udało – dowód? Książka, która zawiera takie twierdzenie w druku i ma szeroki międzynarodowy nakład!
Na świecie są miliony książek, które zawierają twierdzenia w formie pozytywnych deklaracji prawdy i faktów – ale są to często tylko arbitralne deklaracje autorów, zaczerpnięte z wyobraźni, nadziei, aspiracji lub wymyślone dla zysku, oszustwa czy sensacji. Wiele z nich pisane było przez tych, którzy kochają pisać i mają środki na własny druk – w większości przypadków autorzy ci są całkowicie nieznani i ich reputacja nie może być w żaden sposób sprawdzona.
Biblioteki są nimi przepełnione. Na każde jedno twierdzenie można znaleźć przeciwne. To bardzo wygodne – możemy znaleźć książkę, która będzie wspierać nasz pogląd, i powiedzieć: „Cytuję jako autorytet właśnie tę książkę.”
Autorytet
W końcu, książka – jakakolwiek, nawet Biblia – jest autorytetem jedynie w zakresie… tworzenia książek. Może dowodzić istnienia druku, papieru i atramentu, stanowić dowód pracy drukarskiej – i nic więcej.
Autorytet wypływa z charakteru, reputacji, doświadczenia i wiedzy autora książki. Gdy prawnik mówi w sądzie: „Blackstone twierdzi tak a tak,” nie musi wspominać jego nazwiska – wszyscy znający prawo natychmiast uznają, że cytat ten ma wagę. Ale jeśli autor byłby nieznany, wszyscy natychmiast zapytaliby, dlaczego warto go cytować.
Jak wielu studentów okultyzmu dzisiaj zadaje sobie trud, by sprawdzić kwalifikacje nauczycieli, których akceptują jako autorytety? Co czyni autora wiarygodnym w twoich oczach? To, że napisał wiele książek? Jules Verne też napisał wiele książek – czy to czyni go autorytetem?
To, że autor ma wielu zwolenników? Szatan też miał wielu wyznawców – to nie czyni jego nauk prawdziwymi.
Orientalna wiedza?
Istnieje książka szeroko sprzedawana w Ameryce i za granicą, dotycząca nauk Joginów. Tytuł jest atrakcyjny i „wszystkoobejmujący”. Spis treści sugeruje, że to kompletna encyklopedia praktyk jogi z punktu widzenia prawdziwego Wschodu, włącznie z „tajnymi systemami” i metodami.
Nazwisko autora brzmi bardzo hindusko – tak bardzo, że gdy się je czyta, wydaje się ono znajome i „naturalne”. Rzekomo książka ta miała wiele wydań i była bardzo popularna…
Wiara i przekonania – część końcowa
Pozorna wiedza i fałszywe autorytety
Książka, która jest szeroko sprzedawana w Ameryce i w niektórych krajach zagranicznych, traktuje o jodze i jej naukach. Tytuł tej książki jest atrakcyjny i wszechobejmujący. Spis treści sugeruje, że mamy do czynienia z pełną encyklopedią orientalnych praktyk, rzekomo przedstawionych z punktu widzenia prawdziwego Wschodu.
Nazwisko autora brzmi bardzo „hindusko” – tak bardzo, że gdy czytasz je na głos, wydaje się znajome i naturalne. Książka miała wiele wydań i „setki tysięcy” osób ją zaakceptowały. Ale… autor to tak naprawdę Amerykanin, który nigdy nie był ani w Indiach, ani w żadnym kraju Wschodu. Nie wie o jodze więcej niż przeciętny czytelnik. Systemy opisane w książce nie są autentyczne, tylko tak zaaranżowane, by przyciągnąć uwagę i przynieść ogromne zyski ze sprzedaży.
To tylko jeden z wielu przykładów książek, które dziś są sprzedawane tym, którzy poszukują wiedzy mistycznej i okultystycznej.
Czym jest prawdziwa instrukcja (nauczanie)?
Z punktu widzenia mistyka, prawdziwa instrukcja nie polega na samych słowach czy twierdzeniach. Sama hipoteza – choćby naukowa – to nie nauczanie. Nawet najlepszy esej, rozprawa czy praca naukowa, która zdobywa nagrody i tytuły, to jeszcze nie „lekcja”.
Prawdziwe nauczanie to przewodnictwo i ukierunkowanie. To systematyczna prezentacja praw i zasad, połączona z metodami ich zastosowania w praktyce. Każda lekcja powinna być:
- możliwa do samodzielnego zweryfikowania,
- zawierać istotę zastosowania wiedzy,
- przewidywać trudności i pokazać, jak je pokonać,
- nie zawierać niczego, czego nie da się przetestować krok po kroku i przemienić w fakt.
Ilu autorów książek duchowych rzeczywiście oferuje takie nauczanie? Jeśli lekcje nie pochodzą od kompetentnego autorytetu lub uznanej organizacji duchowej, nie są godne poważnego studiowania. Jeśli nie pozwalają uczniowi eksperymentować, testować i stosować prawa, to uczeń zdobywa tylko wiarę, a nie wiedzę przez doświadczenie.
Rosikrucjanie i ich metoda
Rosikrucjanie znani są na całym świecie ze swojej praktycznej wiedzy i skutecznych metod nauczania. Każde ich twierdzenie opiera się na faktach, które są im znane z doświadczenia. Jestem gotów przyjąć naukę od organizacji AMORC (Starożytny i Mistyczny Zakon Różokrzyżowców), ponieważ po 27 latach nauki w najlepszych szkołach i uczelniach Ameryki i Europy oraz kontaktach z najznamienitszymi umysłami świata, wiem, że AMORC ma poparcie tychże autorytetów.
Ale – gdyby ten sam Zakon AMORC wydał broszurę pt. „Prosty sposób uprawy pszenicy na Marsie”, wiedziałbym od razu, że to niegodne uwagi. Bo wiem, że AMORC nie jest autorytetem w sprawach rolnictwa ani marsjańskich warunków glebowych.
Tak samo – przeczytałbym wszystko, co Paderewski napisał o muzyce, ale nie oczekiwałbym, że napisze dobrą książkę o sadzeniu brzoskwiń – to zostawiłbym Burbankowi.
Prawda dla mistyka
Prawdziwy mistyk ceni tradycję, ale nigdy nie pozwala, by zastąpiła ona doświadczenie. W jego świadomości rośnie przekonanie, że jedyna prawdziwa wiedza pochodzi z wnętrza – przez doświadczenie.
Tylko takie poznanie – osobiste, wywiedzione z kontaktu z prawami przyrody, zasadami i działaniem natury – jest rzeczywistą wiedzą. Nie można jej uzyskać przez same wierzenia, wiarę, czy przekonania innych. Każdy musi poznać prawdę samodzielnie. Na tej zasadzie AMORC – zgodnie z prawdziwym duchem Różokrzyżowców – prowadzi każdego ucznia do zdobywania wiedzy przez własne doświadczenie.
Uwagi redakcyjne:
Ten cykl artykułów rozpoczął się w styczniu 1927 roku i ukazywał się w numerach ze stycznia, lutego oraz obecnym (kwietniowym). Egzemplarze tych numerów można zamówić po 50 centów za sztukę, pisząc do Działu Wydawniczego.
źródło: The Mystic Consciousness by S…S…XII; The Mystic Triangle – April, 1927.