Misterium, Symbol i Pieśń

Jeśli chodzi o poezję jako taką, niniejsze czasopismo zazwyczaj nie może poświęcić jej więcej niż przelotne (choć nie nieżyczliwe) uznanie, ponieważ zajmuje się głównie tematami odpowiadającymi jego celowi. Nie znaczy to, że poezja sama w sobie jest rzadkim gościem, gdyż większość tego, co pod tym tytułem się ukazuje, jest jedynie słabą prozą, przetykaną urywkami rymowanych wersów.

W przypadku najnowszego tomu pana Waite’a, „A Book of Mystery and Vision” („Księga tajemnicy i wizji”), jednakże, możemy pozwolić sobie na nieco większą gościnność krytyczną, ponieważ – mimo iż tom ten przybiera formę poetycką – nasycony jest wielkim przesłaniem mistycyzmu. Ciężar pieśni poety w tym przypadku spoczywa na wieczności i świecie niewidzialnym, a podejmowane tematy pozostają w ogromnym kontraście do żałosnych nut tych bardów, którzy starają się wyrazić jedynie swoje drobne, osobiste uczucia i przeżycia.

Przeglądając niniejszy tom (pięknie wydany, z okładką autorstwa panny Mary Tourtel i godną uwagi ryciną tytułową pędzla Madame Isabel de Steiger), bardziej prozaiczny czytelnik może się zastanawiać, dlaczego pan Waite tym razem wybrał właśnie wiersz jako nośnik swej mistycznej tezy. Odpowiedź, bez wątpienia, tkwi w tym, że wiele z inspiracji mistyka przychodzi do niego nie inaczej, jak właśnie w rytmie muzyki sfer, w rytmie poruszeń planetarnych, i dlatego naturalnie przybiera formę metryczną.

Zasięg i cel niniejszego tomu zostały podsumowane w przedmowie, która może wydać się dla czytelnika świeckiego lekkim wstrząsem, a nawet dla umysłu mistycznego – śmiałym przedsięwzięciem.

„Te poematy” – mówi autor –

„są wyznaniem człowieka, który zna jedną tylko postać prawdziwej doskonałości w ludzkim życiu, a jest nią charakter wyrażający stosunek duszy do wieczności. Są one pod wieloma względami nowym eksperymentem w myśli poetyckiej, ponieważ w toku doświadczenia na ścieżkach mistycznych człowiek stał się współuczestnikiem jednego z największych sekretów ducha i natury.”

Autor następnie zastanawia się, w jakim stopniu uświadomienie sobie tej największej z prawd – duchowego życia wszechświata – przeniknęło dzieła niektórych z uznanych poetów przeszłości i współczesności. I tutaj szczery krytyk może mieć pewne zastrzeżenia. Bo autor odnajduje jedynie „urywki” tego w Wordsworthcie i „ledwie ślad czy przebłysk” w Shelleyu, podczas gdy w Whitmanie widzi on objawienie pełne szczególnej witalności i pełni.

Pan Waite zapewne nie docenił w pełni czysto duchowej głębi i natchnienia poematów „Intimations of Immortality” („Przeczucia nieśmiertelności”) czy „Adonais”, w których dziełach Wordsworth i Shelley wyrazili swój najgłębszy duchowy wymiar. Zestawiając ich z utworami Walta Whitmana – wielkimi, ludzkimi, surowymi – można zauważyć, że te ostatnie często są jedynie przekształconym materializmem. Whitman jest olbrzymem wśród karłów.

Niemniej, to właśnie w tej kwestii tkwi osobliwa śmiałość przedmowy pana Waite’a, w której twierdzi on, że dla szkoły mistycznej „jest rzeczą całkowicie niemożliwą, aby – jak na przykład Shakespeare – mimo całego swego ludzkiego geniuszu – posiadała ona jakiekolwiek znaczenie, gdyż nie odnosi się do tego, co powszechnie rozumie się przez ludzkie zainteresowanie”.


Przypis:

* „A Book of Mystery and Vision.” By Arthur E. Waite. Price 7s. 6d. (Philip Wellby).

Teraz jest to stwierdzenie, które od razu tworzy dwa sprzeczne obozy opinii, z których krytyczne środowisko jest z pewnością liczniejsze. Słusznie rozważając, wieczne przeznaczenie człowieka leży w jego najgłębszym interesie, jest jego najwyższą troską; przemyślany krytyk chętnie to przyzna, lecz ten bardziej trzeźwy i rozumny zapewne nie zgodzi się wykluczyć takiego elementu z ludzkiej myśli i będzie mu się stanowczo opierał.

Dotychczas krytyk taki mógł z życzliwą tolerancją przyjmować mistyczne obcowanie z rzeczami poza zasięgiem zwyczajnej psychologii – interpretację przypowieści, symbolu i sakramentu, wyrażonych w wyszukanych słowach, często z obfitym posypaniem łaciny. Jednakże nawet taki krytyk może się wzdrygnąć przed sprowadzeniem mistycznej myśli do dytyrambów – jak w obecnym przypadku – lecz wobec proponowanego stopnia oddzielenia pomiędzy ludzkimi uczuciami a duchowym życiem – wątpimy, by był skłonny się całkowicie podporządkować.

Można by odwołać się tu do zasad pierwszych i zapytać, czy jakakolwiek szkoła myślenia może się rozwijać, jeśli u swych podstaw nie ma pierwiastka humanistycznego. Światło bez ciepła, intelekt pozbawiony równowagi uczuć – to znaczy, jak taka szkoła wpłynie na umysł człowieka refleksyjnego, który ujrzy w niej coś na kształt reliktu dawnego monastycyzmu.

Jeśli chodzi o same poematy, pan Waite już wcześniej zyskał uznanie w kręgach krytyków zajmujących się poezją jako taką, a obecny tom dorównuje jego poprzednim dziełom zarówno w zakresie precyzji języka, jak i ogólnej doskonałości artystycznego rzemiosła.

Najznamienitszym wierszem w całym tomie jest zapewne dramatyczny poemat zatytułowany „The Lost Word” („Zaginione Słowo”). Utwór ten podejmuje temat wielkiego kościoła lub ciała duchowego, które utraciło swoje żywe natchnienie. Przewodnią myślą poematu jest uznanie prawdy, że światło i przewodnictwo udzielane są ludzkości nie za pomocą zewnętrznej percepcji i widzialnych znaków, lecz poprzez inne, wewnętrzne kanały.

W tomie znajduje się wiele innych krótszych poematów, z których każdy poprzedzony jest „Argumentem” w stylu dawnych poetów. Niektóre z nich zajmują się duszą i jej „wielkimi poszukiwaniami” przez „Otchłań”.

„Jej skrzydła niespokojnie przemierzają morza,
a wciąż jest to samotne dążenie, choć poeta zapewnia nas w jednym miejscu, że

Jeśli smutek mieszka w samotności,
I samotność w wysokościach ducha,
Gwiazdy zsyłają światło tam,
Gdzie nigdy nie wkracza strach.

A do lękliwego wędrowca kieruje pytanie:

„Czy wyrzekłbyś się wolności, by badać
Te krainy straszne i nieznane,
Ponieważ wchodzisz sam
Na wieczność?”

Jeśli chodzi o resztę, książka, obfitująca w pełne uroku tytuły, zajmuje się sakramentami, przypowieściami, symbolami i znakami Natury, gdyż poeta jest w pełni zgodny z wielkim wizjonerem Emersonem, dla którego „cały świat był zarazem omenem i znakiem”.

Jest tam kilka poematów, które miłośnik poezji – niekoniecznie skłonny ku mistycyzmowi – może czytać z przyjemnością i zainteresowaniem. Należą do nich: „Foundations of Sapphire” („Szafirowe Fundamenty”), „A Door for White Doves” („Drzwi dla Białych Gołębi”), „In Those Heights” („W Tamtych Wysokościach”), „Jam Noli Tardare” („Już Nie Zawlekaj”), „La Vie Intime” („Życie Wewnętrzne”) oraz „A Song of the Sleeping World” („Pieśń Śpiącego Świata”).

Jednakże dzięki swym blaskom i cieniom wizji i tajemnicy książka ta znajdzie uznanie wśród wielu dusz mistycznie usposobionych, nawet jeśli nie przejawiają one szczególnego zamiłowania do poezji.

Dla czytelników z tej ostatniej grupy – czyli dla bractwa mistycznego – roszczenie, że w tym tomie sakramentalne postrzeganie wszechświata po raz pierwszy przybiera formę literacką, będzie miało szczególne znaczenie i wartość.

DAVID GOW

źródło: MYSTERY, SYMBOL, AND SONG; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research;  No. 1,114.- Vol. XXII. [Registered as] SATURDAY, MaY 17, 1902.