Różdżka wróżbiarska

Różdżka wróżbiarska

Autor: Joseph de Kronhelm, Podolia, Rosja

W moim artykule o Rhabdomancji (Light, nr 1077, 31 sierpnia 1900 r.) wspomniałem, że wróżenie za pomocą różdżki sięga najdawniejszych czasów i, jak wiemy z Biblii, było znane Izraelitom. W średniowieczu praktykowano je przy poszukiwaniu źródeł wody, metali, ukrytych skarbów, a także przy wykrywaniu złodziei i morderców.

Dnia 5 lipca 1692 roku, około godziny dziesiątej wieczorem, w mieście Lyon we Francji dokonano brutalnego morderstwa na właścicielu sklepu z winem i jego żonie. Złodzieje zabrali gotówkę i kosztowności, po czym uciekli. Następnego dnia, gdy znaleziono ciała, rozpoczęto śledztwo, lecz nie odkryto żadnych śladów ani wskazówek.

Na miejscu znaleziono jednak duży kosz wypełniony słomą oraz nóż pokryty krwią. Ustalono, że nóż był jednym z narzędzi użytych w zbrodni, ale ten dowód nie wystarczył, aby doprowadzić śledczych na trop sprawców. Dochodzenie utknęło w martwym punkcie.

Wtedy sąsiad, zainteresowany losem ofiar, zaproponował oficerom, aby zwrócili się o pomoc do pewnego mężczyzny, znanego z niezwykłych zdolności – chłopa imieniem Jacques Aymar, mieszkającego w wiosce w Dauphiné. Był on prostym, lecz dobrze znanym w okolicy rolnikiem, słynącym z umiejętności posługiwania się różdżką przy poszukiwaniu źródeł wody, metali, a nawet sprawców przestępstw.


Niezwykły dar Jacques’a Aymara

W 1698 roku, gdy Aymar mieszkał w wiosce Crolles niedaleko Grenoble, doszło tam do kradzieży odzieży. Został wezwany i przyprowadzony do pomieszczenia, gdzie znaleziono część skradzionych rzeczy. Po chwili wahania Aymar wyjął swoją różdżkę i rozpoczął poszukiwania.

Wkrótce różdżka zaczęła się poruszać, aż wskazała jedno miejsce w pokoju, w którym – jak później odkryto – ukryto część łupu. Następnie, za pozwoleniem sędziego, Aymar wyszedł z budynku i kontynuował śledzenie śladu na ulicy, kierując się ruchem różdżki. W końcu dotarł do więzienia, gdzie znajdowali się podejrzani.

Zażądał, aby wprowadzono go do środka, po czym kazał ustawić więźniów w szeregu. Podchodził kolejno do każdego z nich, kładąc stopę na ich nogach. Różdżka pozostała nieruchoma przy pierwszym, drgnęła lekko przy drugim, a przy trzecim zaczęła się gwałtownie obracać.

Aymar, wbrew protestom więźnia, ogłosił, że ten człowiek jest winny kradzieży. Następnie, kierowany intuicją i ruchem różdżki, wskazał drugiego współsprawcę, który po pewnym czasie przyznał się do winy. Obaj złodzieje doprowadzili śledczych do gospodarstwa w okolicy, gdzie znaleziono część skradzionych rzeczy.

Zdolności Aymara były tak niezwykłe, że lokalni chłopi nie mieli wątpliwości co do skuteczności jego różdżki. Wkrótce potem, przy jej pomocy, Aymar wskazał także miejsce pochówku ciała kobiety, która zaginęła cztery miesiące wcześniej.

Jej zwłoki znaleziono dokładnie tam, gdzie wskazała różdżka, a winnego okazał się jej własny mąż, który po chwili przyznał się do zbrodni.


Morderstwo w Lyonie

Powróćmy jednak do wydarzeń z Lyonu, z 5 lipca 1692 roku.

Po brutalnym morderstwie właścicieli sklepu z winem, władze były zdesperowane. W tamtych czasach stosowanie tortur w śledztwach było legalne, lecz często bezskuteczne. Wobec braku innych tropów sędziowie zdecydowali się skorzystać z pomocy różdżkarza.

Z rekomendacji sąsiada wezwano Jacques’a Aymara. Ten, po wysłuchaniu szczegółów zbrodni, oświadczył, że jest w stanie odkryć ślady morderców, podążać ich tropem i rozpoznać miejsce, w którym popełniono przestępstwo, jeśli tylko pozwoli mu się użyć różdżki.

Prokurator publiczny, w towarzystwie komendanta policji (Lieutenant du Roi), zgodził się na to i podjął decyzję o przeprowadzeniu eksperymentu. Zgromadzeni urzędnicy poprowadzili Aymara na miejsce zbrodni, aby rozpoczął swoje poszukiwania.

(Ciąg dalszy nastąpi.)


źródło: THE DIVINING ROD; New Age Interpreter, No. 1,118. VOL. XXII. [Registered as] Saturday, June 14, 1902.


(Ciąg dalszy z poprzedniej części, str. 284)
z nr: No. 1,119. Vol. XXII. [Registered as] SATURDAY, JUNE 21, 1902. 

Prokurator publiczny oraz naczelnik policji (lieutenant criminel) wręczyli Jacques’owi Aymarowi różdżkę i poprowadzili go na miejsce zbrodni. Gdy tylko znalazł się przy pierwszym krzaku winorośli, w pobliżu piwnicy, Aymar rozpoczął badanie terenu. Różdżka pozostawała nieruchoma, dopóki nie przeszedł nad dokładnym miejscem, gdzie leżało ciało zamordowanego właściciela sklepu z winem. Wtedy nagle gwałtownie się skręciła.

Aymar był silnie poruszony – jego puls przyspieszył, a oddech stał się płytki i przyspieszony. Reakcja ta nasiliła się, gdy dotarł do miejsca, gdzie znaleziono ciało drugiej ofiary, żony handlarza winem.

Po dokonaniu tego odkrycia Aymar otrzymał pozwolenie, aby kontynuować badanie piwnicy. Kierując się ruchem różdżki, przeszedł na dziedziniec należący do pałacu arcybiskupa, przeciął go i dotarł do bramy Rhône, gdzie zakończył poszukiwania około drugiej w nocy.

Następnego dnia wznowiono śledztwo. Aymar ponownie wziął różdżkę i rozpoczął badanie terenu w poszukiwaniu śladów morderców. Towarzyszyło mu trzech ludzi – prokurator, naczelnik policji oraz posterunkowy. Wyszli z Lyonu przez most i ruszyli prawym brzegiem rzeki, w kierunku jej ujścia, aż do wsi oddalonej o około godzinę drogi.

Tam Aymar zatrzymał się przy domu ogrodnika, wskazując go jako miejsce, w którym ukrywają się trzej wspólnicy morderstwa. Został przyjęty przez gospodarzy i, w obecności ich dzieci, przeprowadził badanie. Gdy dotknął różdżką dwóch z dzieci, ta pozostała nieruchoma, lecz gdy doszedł do trzeciego, różdżka gwałtownie się skręciła.

Okazało się, że dziecko należało do jednej z kobiet, które – jak później ustalono – wiedziały o zbrodni i ukrywały przestępców. Kobiety, przesłuchane następnego dnia, przyznały, że w nocy widziały trzech nieznanych ludzi, którzy przyszli do ich domu, pijani i splamieni krwią.

Po tym wstępnym potwierdzeniu skuteczności różdżki, sędziowie nabrali większego zaufania do Aymara. Jednak zanim pozwolili mu kontynuować śledztwo, prokurator postanowił przeprowadzić kilka dodatkowych prób w obecności urzędników oraz osób o wysokiej pozycji społecznej.

Jak wspomniano wcześniej, w piwnicy, gdzie dokonano morderstwa, znaleziono zakrwawiony kij od żywopłotu, którym – jak przypuszczano – zabito właściciela wina i jego żonę. Sędziowie zlecili zakopanie kija w ogrodzie, wraz z dwoma innymi, identycznymi kijami, by sprawdzić, czy Aymar potrafi wskazać właściwy.

Nie wiedząc, gdzie zakopano oryginalny kij, Aymar przeszedł nad każdym z trzech. Przy dwóch pierwszych różdżka pozostała nieruchoma, ale gdy znalazł się nad kijem znalezionym wcześniej w piwnicy, natychmiast zaczęła się poruszać. Nawet najbardziej sceptyczni świadkowie uznali ten wynik za przekonujący, a sędziowie – przekonani o jego darze – postanowili powierzyć mu dalsze śledztwo.

Wkrótce Aymar, w towarzystwie prokuratora, policjantów i konstabli, udał się ponownie na poszukiwania sprawców. Mieszkańcy Lyonu, poruszeni niezwykłymi wieściami o „czarowniku” i jego różdżce, z niecierpliwością i ciekawością oczekiwali wyników jego działań.

Jak zawsze w takich przypadkach, opinie były podzielone. Jedni wierzyli głęboko w nadprzyrodzony dar różdżkarza i uznawali Aymara za człowieka obdarzonego przez Boga. Inni natomiast kpili z całej historii, nazywając go oszustem i szarlatanem.

Nie brakowało też takich, którzy podejrzewali, że Aymar utrzymuje bliskie stosunki z diabłem i że zawarł pakt z Lucyferem, sprzedając mu swoją duszę.

(Ciąg dalszy nastąpi.)


(Ciąg dalszy z poprzedniej części, str. 297)
ciąg dalszy z nr: No. 1,120.Vol. XXII. [Registered as] SATURDAY, JUNE 28, 1902

Jacques Aymar, kierując się swoją różdżką, rozpoczął pościg za mordercami właściciela sklepu z winem. W towarzystwie urzędników, którzy mieli go nadzorować, podążał wzdłuż brzegu Rodanu, mniej więcej pół mili od Lyonu. Na piasku, przy brzegu rzeki, odnaleziono ślady trzech osób.

Ślady te urywały się w miejscu, gdzie znajdowała się łódź przycumowana do brzegu. Z tego powodu urzędnicy uznali, że mordercy odpłynęli w dół Rodanu. Po krótkiej naradzie Aymar i jego towarzysze wynajęli rybaka, który zgodził się przewieźć ich łodzią.

Podczas rejsu Aymar dowiódł, że potrafi odnaleźć trop morderców również na wodzie – z taką samą pewnością, jak wcześniej na lądzie. Kiedy łódź przepływała pod kamiennym łukiem mostu w Vienne, Aymar oznajmił, że zbiegowie nie mieli przewodnika, lecz sami sterowali łodzią.

Rejs trwał kilka dni. W tym czasie Aymar wskazywał miejsca, w których zbiegi mieli wysiadać na brzeg. W każdej z tych lokalizacji przeprowadzano kontrole i odnajdywano ślady, które potwierdzały jego słowa – miejsca, w których siedzieli, odpoczywali czy jedli.

W ten sposób dotarli do obozu wojskowego, tymczasowo rozlokowanego w Sablons, między Vienne a Saint Vallier. Tam Aymar uznał, że jego misja dobiegła końca: był przekonany, iż mordercy znajdowali się w tym obozie.

Jego towarzysze – urzędnicy państwowi – zaczęli wątpić w prawdziwość jego zdolności. Lecz Aymar nalegał, że ślady zbrodniarzy prowadzą właśnie tam. Był całkowicie pewien, że są wśród żołnierzy.

Sędziowie wojskowi sprzeciwili się jego prośbie o natychmiastowe przeszukanie obozu, uznając to za nieuzasadnione. Aymar, nie mogąc przekonać ich słowami, zwrócił się o pomoc do władz Lyonu. Te, zdumione jego wcześniejszymi sukcesami, wydały mu oficjalne dokumenty upoważniające go do dalszego działania jako asystenta prokuratora królewskiego (substitut du procureur du roi).

W ciągu sześciu dni Aymar prowadził dalsze badania, zapisując w dzienniku każdy nowy ślad – miejsca, gdzie przestępcy spali, i stoły, przy których jedli. Ostatecznie jego trop doprowadził do miasta Beaucaire, w czasie trwania wielkiego jarmarku.


Ujęcie morderców

W Beaucaire Aymar, w towarzystwie lokalnych władz, przeszedł ulicami i placami, gdzie gromadziły się tłumy kupców i mieszkańców. Nagle oświadczył, że jeden z morderców znajduje się właśnie w więzieniu miejskim.

Uzyskawszy zgodę sędziego, by przetestować swoje zdolności, przeszedł obok wszystkich osadzonych, aż dotarł do garbatego mężczyzny, który został zatrzymany zaledwie godzinę wcześniej za drobną kradzież.

Różdżka Aymara zaczęła gwałtownie drżeć i obracać się, gdy tylko zbliżył się do tego więźnia. Aymar stanowczo oświadczył, że człowiek ten jest jednym ze wspólników w morderstwie.

Garbaty zaprzeczył, lecz po chwili, pod wpływem przesłuchania, przyznał się do winy i wskazał dwóch pozostałych wspólników, którzy wkrótce zostali również ujęci.


Powrót do Lyonu

Aymar, upewniwszy się, że ma do czynienia z prawdziwymi sprawcami, natychmiast rozpoczął powrót do Lyonu. Towarzyszyli mu urzędnicy sądowi, naczelnik policji oraz żandarmi, którzy mieli dopilnować, by schwytani więźniowie zostali bezpiecznie doprowadzeni przed oblicze sprawiedliwości.

Mieszkańcy Lyonu z niecierpliwością oczekiwali jego powrotu i wieści o rozwiązaniu tajemniczej sprawy.

(Ciąg dalszy nastąpi.)


(Ciąg dalszy z poprzedniej części, str. 304)
ciąg dalszy z nr: No. 1,121. Vol. XXII. [Registered as] Saturday, July 5, 1902.

W Lyonie Aymara czekał prawdziwy triumf. Garbaty mężczyzna, który wcześniej utrzymywał, że Aymar jest oszustem i że jego różdżka nie działa, oświadczył teraz, że kłamał z obawy. Przyznał, że to on był jednym z morderców właściciela sklepu z winem, oraz że nigdy wcześniej nie był w Lyonie – jednak w miarę jak Aymar i jego towarzysze odtwarzali trasę ucieczki, rozpoznawał jedno po drugim miejsca, w których się zatrzymywali.

Wreszcie, po dotarciu do wioski Bagnols, został skonfrontowany z gospodarzami domu, którzy rozpoznali go jako człowieka, który kilka dni wcześniej zatrzymał się u nich w towarzystwie dwóch innych osób – dokładnie odpowiadających opisowi wspólników podanemu przez dzieci ogrodnika.

Ten splot dowodów był tak przekonujący, że garbaty mężczyzna zdecydował się na pełne wyznanie winy. Przyznał, że rzeczywiście przebywał w tym domu kilka dni wcześniej wraz z dwoma chłopami z Prowansji. Ci ludzie byli, według jego słów, faktycznymi mordercami. Twierdził, że to oni dokonali zbrodni, podczas gdy on sam był jedynie świadkiem wydarzeń, nie biorąc w nich czynnego udziału.

Dodał jednak, że pomagał im w ucieczce i w ukryciu łupów – składających się z monet o łącznej wartości 130 louis d’or oraz srebrnego pasa.

Po dokonaniu morderstwa trzej wspólnicy uciekli z Lyonu, udali się do wsi, gdzie spędzili noc w warsztacie drwala, a następnie, około ósmej wieczorem, wyruszyli do miasta, w którym dokonali kradzieży narzędzi i zbrodni. Po wszystkim zbiegli, przeprawiając się przez Rodan łodzią i kierując się ku dolnym partiom rzeki.

Podróżowali nocami, odpoczywając w ciągu dnia w zaroślach lub stodołach. Aymar, rekonstruując ich drogę, wskazał dokładnie miejsca, w których spali, jedli i pili – co później potwierdzono zeznaniami miejscowych.

W końcu dotarli do Sablons, gdzie zatrzymali się na kilka dni. W tym czasie łupy i skradzione przedmioty mieli jeszcze przy sobie. Zadowoleni z wyników śledztwa sędziowie uznali zdolności Aymara za niezwykłe i polecili mu natychmiast kontynuować poszukiwania pozostałych przestępców.

Dwa dni później, z eskortą i upoważnieniem władz, Aymar wyruszył w stronę Beaucaire, gdzie spodziewano się odnaleźć kolejnych wspólników.

W Beaucaire udał się prosto do więzienia, do celi, w której – jak sądził – znajdował się jeden z morderców. Gdy przeszedł obok więźniów, jego różdżka zaczęła gwałtownie drżeć przy młodym człowieku, który został aresztowany zaledwie godzinę wcześniej. Był to dziewiętnastoletni chłopak, garbaty mężczyzna wskazał go jako wspólnika, a Aymar potwierdził to ruchem różdżki.

Chłopak zaprzeczył, lecz pod wpływem przesłuchania przyznał się do winy.


Wyrok i zakończenie sprawy

Garbaty został przewieziony do Lyonu, aby stanąć przed sądem. W tym czasie prawo nie pozwalało na aresztowanie cudzoziemców za granicą, więc Aymar, który chciał kontynuować śledztwo poza Francją, musiał je zakończyć.

Tymczasem w Lyonie rozpoczął się proces. Dwudziestu dziewięciu sędziów przesłuchało świadków i zatwierdziło wyrok śmierci.

Dnia 30 sierpnia 1692 roku garbaty mężczyzna został skazany na złamanie kołem na placu des Terreaux, w miejscu, gdzie znajdował się sklep zamordowanego handlarza winem.

W drodze na egzekucję przeszedł obok miejsca zbrodni i – jak zanotowano w kronikach – upadł na kolana, prosząc Boga o przebaczenie ofiarom, których śmierć spowodował, wplątując ich w kradzież i morderstwo.

Jak podaje „Les Archives Judiciaires de Lyon”, które stanowią źródło tej relacji, sędziowie nie mieli żadnych wątpliwości co do słuszności wyroku, ponieważ każde szczegóły sprawy zostały potwierdzone zarówno przez wyznanie oskarżonego, jak i przez nieomylne wskazania różdżki Jacques’a Aymara.

(Koniec relacji)