Jedyna prawdziwa magia, czyli wiedza tajemna
Jak już wyżej wielokrotnie wskazywano, pod zalążkiem przesądu spoczywa ziarno wiary, które – pozbawione należytej pielęgnacji, światła, ciepła i innych sprzyjających warunków – rozwinęło się w karłowatą roślinę.
Bez wiary w to, co wieczne, bez wiary jako czegoś wrodzonego ludzkiej piersi, nie mogłoby istnieć również przesądne wierzenie.
Choć zatem można gorliwie zwalczać przesąd jako hańbę rozumnego człowieka i jako nieprzyjaciela jego szczęścia – zarówno słowem, jak i pismem, w kościołach i szkołach – nie wolno jednak czynić tego bez rozwagi i ostrożności.
Trzeba bowiem pamiętać, aby wraz z chwastem przesądu nie wyrwać zarazem szlachetnej rośliny wiary, zwłaszcza że u mniej wykształconych ludzi przesąd jest ściśle związany z religią.
Dlatego nie należy występować przeciwko przesądowi bez jednoczesnego wskazania prawdziwej, rozumnej wiary i bez jej zalecania. Nie powinno się poprzestawać na obalaniu błędnych poglądów, lecz należy je również zastępować i niszczyć tak, aby czysty diament wiary mógł zabłysnąć tym jaśniej.
Prawdziwa podstawa magii
Właśnie w tym znaczeniu pragniemy na zakończenie niniejszej pracy poszukać tego, co w tajemnych naukach starożytnych i współczesnych stanowi rzeczywistą podstawę magii, a tym samym nakreślić główne rysy chrześcijańskiej nauki o prawdziwej magii.
Jak już wspomniano, zarówno dawni, jak i nowsi znawcy magii rozumieli przez nią wyższą wiedzę i znajomość natury, połączoną z nadnaturalną zdolnością wywoływania skutków przewyższających siły innych ludzi, a zarazem panowania nad przyrodą za pomocą środków duchowych.
Tę magię w szlachetniejszym znaczeniu, którą później odróżniano od magii czarnej – mającej powodować określone skutki przy pomocy złych duchów – określano jako
opierała się na twierdzeniu, że człowiek dzięki swojej wyższej, duchowej naturze może stać się zdolny do rozwinięcia w sobie i poza sobą wyższej mocy oddziaływania, tak iż niejako jako pan panuje nad naturą niższą. Jak wyraźnie zauważa Kleuker w dodatku do Zend-Awesty:
„Uznanie prawdziwego maga jest modlitwą Bożą i boskim słowem, bez którego niczego nie może on dokonać i od którego nigdy nie wolno mu odstępować”.
O dawnym rozumieniu magii
Dawni magowie pojmowali tę zasadę w taki sposób, że człowiek za pomocą owej wyższej mocy oddziaływania może bezpośrednio wpływać na wyższą i niższą naturę, niejako rozkazywać jej według własnej woli i zmuszać ją do służenia swoim celom.
Ze względu na ich niedostateczne pojęcia o religii i naturze, a szczególnie z powodu ich zmysłowych wyobrażeń o świecie duchów, byłoby rzeczą dziwną, gdyby chcieli pojmować to inaczej.
Niemniej jednak także w tym tkwi pewna prawda: człowiek nie może nigdy wznieść się ponad granice swojej natury, wejść ze światem duchowym w fizyczny związek ani uwolnić się od praw przyrody, według których nawet Bóg rządzi światem i których sam nigdy nie narusza.
Zasada ta jednak – oświetlona światłem wiecznej prawdy chrześcijaństwa – posiada sens znacznie wyższy i pod wieloma względami prawdziwszy.
Jest bowiem niezaprzeczalne i pozostaje faktem, że człowiek musi wydawać się zależny od niższej natury w takim stopniu, w jakim jego duch pozostaje niewykształcony. Im bardziej jednak wznosi się on ponad samego siebie i stworzenie, tym pełniej urzeczywistnia swoje przeznaczenie, aby być panem świata, i tym bardziej dzięki prawdziwej mądrości oraz cnocie staje się zdolny i godny wejść w bliższy duchowy związek z Bogiem.
Dwa rodzaje panowania nad naturą
Istnieje wielka różnica pomiędzy człowiekiem, który poznaje głębiny natury, rozumie jej prawa, harmonijnie kształci swojego ducha i dzięki prawdziwej religijności osiąga najwyższą wolność, do jakiej człowiek jest zdolny, a człowiekiem ubogim i dzikim, który niewiele różni się od zwierzęcia.
Na poziomie pierwotnej surowości człowiek służy naturze. Na wyżynie prawdziwego wykształcenia staje się jej panem.
Tam stoi wobec jej niszczących mocy bezradny; tutaj ujarzmia jej dzikie siły, posługuje się nimi i wykorzystuje je dla swoich celów.
Człowiek niewykształcony żyje w najbogatszej okolicy w głębokim ubóstwie; wykształcony wydobywa z jałowych stepów raj.
Niewykształcony przechodzi obojętnie nad złożami złota jak nad zwykłą rudą; wykształcony wnika w serce ziemi i wydobywa jej najcenniejsze skarby.
Człowiek ubogi w poznanie nie zna żadnej sztuki życiowej. Gdy tylko zaspokoi najpilniejszą potrzebę, pogrąża się w bezczynnym lenistwie. Oświecony przemierza pracowicie odległe morza.
Pospolity człowiek używa życia jak zwierzę polne i nie posiada żadnego szlachetniejszego poglądu na świat; jego dążenie i działanie kierują się ku samej rozkoszy życia.
Człowiek myślący i czczący Boga nadaje także temu, co pospolite, wyższe znaczenie, a cały widzialny świat staje się dla niego zwierciadłem ducha.
Prawdziwa magia jako panowanie ducha
Wiedza bez siły moralnej jest jak pożar w ręku szaleńca, który uważa siebie za centrum ziemi i spala wszystko, dokąd tylko potrafi sięgnąć.
Wszystko składa on na ołtarzu własnej samolubności. Zniszczenie religii jest dziełem szatana, a jego działanie oznacza niszczenie.
Rozum zjednoczony z cnotą wznosi człowieka do prawdziwego podobieństwa Bożego. Człowiek wolny przechadza się jak anioł po ziemi i zachowuje czystość swoich śladów.
Wznosi się ponad ziemskie pragnienia i ziemski ból, zostaje wtajemniczony w święty porządek świata ustanowiony przez Boga i działa zgodnie z nim a ponieważ w całym swym działaniu czuje się prowadzony przez Boga, staje się wolny dla najwyższych celów. Jest z Bogiem i dlatego Bóg jest z nim, otaczając go mocą swojej siły.
Walczy o światło przeciwko królestwu ciemności; jest wybawcą i obrońcą niewinności, rozjemcą dla teraźniejszości i przyszłości. Stojąc stopą na ziemi, a sercem przebywając w niebie, zgodnie ze swoim wzniosłym przeznaczeniem zwalcza niższe namiętności i uśmierca w sobie człowieka ziemskiego, aby tym pełniej rozwinął się człowiek duchowy.
Na czym polega prawdziwa magia
Na tym właśnie opiera się prawdziwa magia, której dawni mędrcy daremnie poszukiwali, błądząc jedynie w pełnym zagadek, tajemnym świecie wiedzy i obejmując zaledwie jej cień.
Dopiero chrześcijaństwo odsłoniło ją w pełni. Kto całym sercem i duszą przeniknięty jest wzniosłym duchem Ewangelii, kto żyje i działa w duchu Chrystusa, ten jest prawdziwym magiem, ponieważ stał się panem samego siebie oraz otaczającego go świata zewnętrznego.
Posiada wiarę zdolną przenosić góry, to znaczy ma siłę dokonywania tego, co największe. Otrzymuje miłość, która trwa nawet wtedy, gdy wszystko inne przemija. Posiada nadzieję ogarniającą wieczność.
Prawdziwi magowie ludzkości
W starożytności ludzi prawdziwie wielkich nazywano dobroczyńcami rodzaju ludzkiego i oddawano im cześć boską jako synom bogów.
Abraham, Mojżesz, Chrystus, Luter – dokonali wielkich rzeczy jako duchowi rycerze, zakładali królestwa oraz instytucje życia.
Tacy ludzie są prawdziwymi magami.
U nich powinniśmy pobierać naukę, aby poznać prawdziwą, wyższą mądrość, przede wszystkim jednak u Chrystusa, największego Mistrza ze szkoły mądrości.
Wielu jest jednak takich, którzy mówią o tajemnej mądrości, ponieważ w ten sposób dowodzą, że jest ona dla nich niedostępna – to znaczy dlatego, że nie chcą jej szukać.
Słowa Pisma:
„Bojaźń Boża jest początkiem wszelkiej mądrości”
leżą otwarte przed oczami wszystkich ludzi. Lecz – niestety – jak wielu nimi gardzi! Jak wielu naucza ich, samemu ich nie rozumiejąc! Jak wielu je rozumie, ale nie czyni żadnego użytku z tego poznania!
Wiedza a mądrość
Istnieje wielka różnica pomiędzy książką a człowiekiem, pomiędzy martwym tekstem a żywym duchem.
Wszystko zależy od ducha.
Nie sama wiedza, lecz stosowanie wiedzy prowadzi do prawdziwej mądrości.
Święte dążenie ku wyższej mądrości, która daje nam wewnętrzne zadowolenie, nadaje wiedzy wyższe znaczenie, prowadzi ku prawdziwej wolności, uszlachetnia odwagę i siłę, uczy z radością umierać oraz żyje nadal w każdym człowieku.
Takiej czystej mądrości próżno szukalibyśmy w pismach dawnych lub nowszych magów. Tutaj nikt jej nie znajdzie.
Mądrość tych ludzi była dzieckiem ich epoki. Szukajmy jej tak, jak u Chrystusa – i szukajmy właściwie – a nie będziemy szukali nadaremnie.
Albowiem jej prawdziwe imię brzmi:
prawdziwe uwielbienie Boga i wewnętrzna pobożność – działanie dla dobra ludzkości.
Krótka interpretacja zakończenia
Wohlfarth ostatecznie całkowicie odchodzi od rozumienia magii jako sztuki wywoływania nadprzyrodzonych zjawisk. „Prawdziwa magia” oznacza dla niego:
- panowanie nad sobą,
- moralną siłę,
- wiedzę połączoną z cnotą,
- chrześcijańską wiarę,
- służbę ludzkości,
- duchową przemianę człowieka.
Jest to więc nie tyle traktat o praktykach magicznych, ile próba chrześcijańskiego przekształcenia pojęcia magii w etykę samodoskonalenia i odpowiedzialnego działania.
źródło: Die allein wahre Magie oder geheime Wissenschaft; Abracadabra, oder die dritte und letzte Stufe der höhern Weihe in die gesammten geheimen Wissenschaften oder Magie, authot Dr Johann Friedrich Theodor Wohlfarth – Weimar 1843.