Wieszcz

Destrukcyjny poltergeist – Davenport

„Western Evening Herald” z Plymouth niedawno zwrócił uwagę na zjawiska poltergeistyczne, które wyszły na jaw w Devonport. Streszczając tę historię dla „LIGHT”, pan John Butler pisze:

Pani C., kobieta, w której obecności dochodzi do tych zjawisk, ma dwoje dzieci – dziewczynkę w wieku czterech lat oraz chłopca w wieku trzech miesięcy. Jest żoną marynarza i mieszka w umeblowanych pokojach.

Jej ostatnia gospodyni, pani B., wypowiedziała jej mieszkanie, ponieważ działy się tam rzeczy, których nie potrafiła wyjaśnić. W każdym razie termin wyprowadzki wyznaczono na sobotę, 20 lipca.

Pan B. poszedł tego ranka zaciągnąć zasłony zaciemniające i sięgnął po drążek, który stał w kącie na podeście. Gdy to zrobił, drążek zeskoczył na bok i spadł ze schodów.

Na podeście powyżej tego miejsca pani B. miała cynowy kufer, w którym trzymała kapelusze. Kufer był przykryty kawałkiem brązowego papieru, przytrzymywanego deską. Nagle pani B. zobaczyła, jak deska spada ze schodów, a zaraz po niej sam kufer. Na górze nikogo nie było. Pani C. stała w drzwiach znajdujących się w połowie drogi między dwoma podestami.

Następną rzeczą, jaka się wydarzyła, było to, że szafa w sypialni pani B. przewróciła się przodem w dół na łóżko, choć w pokoju nikogo nie było. Kobieta postawiła szafę z powrotem i zeszła na dół. Kiedy wróciła, dzban na wodę i misa były rozbite na drobne kawałki.

Pani B. weszła do sąsiedniego pokoju i szafa znów się przewróciła.

Sądząc, że może być to spowodowane elektrycznością – choć w domu jej nie było – albo też nalotami lotniczymi, poszła zapytać sąsiadkę, panią L. Sąsiadka, uznając, że pani B. być może jest przemęczona, odprowadziła ją z powrotem do domu i stała w korytarzu, pocieszając ją, gdy wspornik lampy naftowej został wyrwany i rzucony w górę schodów. Szklany komin lampy pozostał nietknięty.

Przerażona pani L. wybiegła i wezwała policjanta. Gdy ten próbował uspokoić kobietę, wiadro z wodą trzymane na podeście na wypadek pożaru nagle podskoczyło na wysokość sześciu stóp i wylało całą wodę po schodach.

Policjant wezwał więc miejskiego inżyniera. Gdy przebywał on w domu, szafa ponownie się przewróciła. Podniósł ją, sprawdził, czy stoi właściwie, i powiedział, że już się nie przewróci. Gdy tylko wyszedł z pokoju – pozostawiając go pustym – szafa upadła ponownie i roztrzaskała cały jeden panel.

Następnie policjant i inżynier weszli do sąsiedniego pokoju, w którym siedziała pani C. wraz z rodziną. Pani B. zeszła na dół do męża.

W obecności tych mężczyzn żelazko stojące na piecu w rogu pokoju wyskoczyło i uderzyło panią C. w głowę, raniąc ją, lecz nie rozcinając skóry. Również szczotka do włosów opuściła kominek i zatańczyła po przeciwległej ścianie.

W końcu, gdy pani C. opuszczała dom, naczynia w kuchni porzucały swoje miejsca i same rozbijały się o podłogę w pewnej odległości od niej.

Pani C. poinformowała reportera, że już wcześniej miewała podobne, kłopotliwe doświadczenia – zwykle w kwietniu, w pobliżu urodzin swojej matki, albo w lipcu, blisko rocznicy jej śmierci. Zazwyczaj po takich wydarzeniach otrzymywała jakiegoś rodzaju złe wiadomości.

źródło: A Destructive Poltergeist; Light – A JOURNAL OF SPIRITUALISM, PSYCHICAL, OCCULT AND MYSTICAL RESEARCH,  August 1, 1940.