Aniołowie Stróże
Do redaktora „Light”.
Szanowny Panie,
Dopóki nie przeczytałem Pańskich oraz „C. C. M.” komentarzy w numerze z 21 bieżącego miesiąca, sądziłem, że nauka o Aniołach Stróżach, którzy nieustannie czuwają nad ludźmi i wywierają na nich wpływ, należy do najbardziej szlachetnych i drogich zasad wielkiego credo „wyższego spirytyzmu”.
Dla mnie osobiście myśl, że jesteśmy wspomagani i strzeżeni przez duchy opiekuńcze i anielskich sług, jest szczególnie pociągająca i krzepiąca.
Jednak mimo to w pełni uznaję, że nie zawsze wolno nam przyjmować przekonanie tylko dlatego, że jest ono przyjemne; nie możemy też dochodzić do rozkosznych wniosków bez zadowalających i przekonujących dowodów.
Nie należy wciągać duchów w każdą zagadkę życia, aby wyjaśniać nimi tajemnice, które mogą zostać rozwiązane bardziej zwyczajnymi sposobami.
Zagadnienie, które należy teraz rozważyć, brzmi:
czy popadłem w „pochopne przypuszczenie”, przypisując interwencji Aniołów Stróżów zjawiska, które mogłyby zostać lepiej wytłumaczone przez rozumną analizę naukową?
Kiedy to „lepsze naukowe” wyjaśnienie zostanie należycie ustalone, nie będę się wahał je uznać;
lecz dopóki pozostaje ono jedynie przypuszczeniem, proszę o wyrozumiałość, jeśli uznam je za niewystarczające dla mojego celu, jakim jest rzucenie światła na zjawiska, które dotąd zadziwiały uczonych.
Wiedzę o Aniołach Stróżach i ich zadaniach zdobyłem na podstawie długiego doświadczenia, pod duchowym kierunkiem niezwykle utalentowanej i jasnowidzącej osoby, a przekonanie, które ośmieliłem się ogłosić publicznie, zostało mi narzucone przez przytłaczający i niepodważalny zbiór faktów.
W krytyce dotyczącej historii z tygrysem „C. C. M.” najwyraźniej nie przeczytał całej relacji zawartej w mojej książce; kierował się jedynie skrótową wersją opublikowaną w Pańskim piśmie.
Dalej pisałem bowiem:
„W moim przypadku ostrzeżenie okazało się bezużyteczne.
Może tak było dosłownie, lecz Anioł Stróż, którego wiedza jest ograniczona i który niekoniecznie jest proroczy, nie mógł wcześniej wiedzieć, że wrażenie wywarte na mnie okaże się zbędne.
Miał obowiązek do spełnienia i wykonał go, dając mi jednocześnie dowód swej obecności i mocy, który być może miał wywołać subtelniejszy i głębszy efekt niż zwykła fizyczna pomoc.”
Nie zawsze możemy wesprzeć nasze wielkie przekonania faktami tej samej skali, ale jestem pewien, że „C. C. M.” jest zbyt wielkim filozofem, by mierzyć wagę zasad małością zdarzeń, które je ilustrują.
Przytoczony przez „C. C. M.” przypadek pani, która miała przeczucie o treści akapitu, jaki następnie ukazał się w gazecie Echo, dokładnie zgodnie z jej przewidywaniem, wydaje mi się charakterystycznym przykładem anielskiej interwencji.
Duch obdarzony darem proroczym przekazał umysłowi odbiorczyni przeczucie nadchodzącego wydarzenia.
Czyż nie jest to naturalne, oczywiste i proste wyjaśnienie tego zjawiska?
Jeśli chcemy obalić naukę o Aniołach Stróżach, musimy zastosować taktykę naszych przeciwników – materialistów: zignorować całą masę uciążliwych faktów i przypisać skutkom niewystarczające przyczyny.
Świadectwa wielu jasnowidzów musiałyby zostać odrzucone jako bezwartościowe.
Tymczasem znam pewną wyjątkową i wiarygodną jasnowidzącą, która potrafi czasem przewidzieć, co mówca zamierza powiedzieć, ponieważ widzi jego Anioła Stróża, który inspiruje go słowami, jakie następnie wypowiada.
Opisała mi sposób, w jaki duch dokonuje tego aktu inspiracji:
Duch przekazuje w języku duchowym idee mówcy, którego umysł natychmiast i nieświadomie asymiluje oraz tłumaczy przesłanie na mowę ludzką.
Ten język duchowy jest bardzo osobliwy – mogę go określić jedynie jako świetlisty stenogram.
Wiele przykładów wraz z tłumaczeniami tego języka znajduje się w książce Light in the Valley, wydanej około 25 lat temu, niestety dziś już niedostępnej.
W ostatnich latach dużo słyszeliśmy o naukowcach, którym udało się uczynić światło słyszalnym.
Spirytyści potrafią więcej – uczynić inspirację widzialną!
Skoro wiemy, że duchy mogą przekazywać myśli i wrażenia z jednej osoby drugiej, wszelkie trudności dotyczące czytania myśli i pokrewnych zjawisk stają się natychmiast zrozumiałe i wytłumaczalne.
W tej dyskusji posługuję się faktami i dowodami – cóż więcej mogę uczynić?
Nie mogę nie wierzyć, że nauka o Aniołach Stróżach jest zarówno wzniosła, jak i prosta – jedna z najszlachetniejszych i najjaśniejszych idei, jakie zrodził spirytyzm.
W istocie spirytyzm pozbawiony tej nauki byłby dla mnie pustym i bezdusznym przedsięwzięciem, którego nie warto by bronić.
Z wyrazami szacunku,
Newton Crosland
Maj 1881 r.
źródło: „Guardian Angels”; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; May 28, 1881.