Wieszcz

Pan Sinnett i „The Occult World”

MR. SINNETT AND THE “OCCULT WORLD” 

Dowiadujemy się z „Bombay Summary”, że dnia 5 lipca odbyło się specjalne zebranie Bombajskiego Towarzystwa Teozoficznego, zwołane w celu powitania pana A. P. Sinnetta, wiceprzewodniczącego Macierzystego Towarzystwa Teozoficznego, po jego powrocie z Europy.

Po przyjęciu kilku nowych członków pan Sinnett został poproszony przez niektórych obecnych współbraci, aby przekazał Towarzystwu pewne informacje o swojej nowej książce „The Occult World”, której wielu członków z prowincji zapewne nie będzie miało sposobności przeczytać. Odpowiedział na to, że szczegółowe streszczenie zawartości książki zajęłoby wiele czasu; wyjaśni jednak, w jaki sposób doszedł do jej napisania, i przedstawi ogólne pojęcie o jej charakterze. Następnie zdał sprawę z tego, w jaki sposób powstała jego korespondencja z jednym z Braci pierwszej sekcji, jak rozwijała się i pogłębiała, oraz jak w końcu powziął myśl opublikowania wyjątków z listów swego korespondenta dla pożytku szerokiej publiczności. Przedstawił również powody, dla których z całą stanowczością utrzymuje, że listy te zostały napisane przez osobę zupełnie inną niż Madame Bławatska — czego niektórzy sceptycy podejrzewali się dość niemądrze. Jak powiedział, było fizycznie niemożliwe, aby tak było; istniały też inne ważne powody, by twierdzić, że nie tylko nie była ich autorką, lecz że przez większość czasu nawet nic nie wiedziała o ich treści. Na pierwszym miejscu stał fakt, że ich styl był absolutnie odmienny od tego, którym pisała Madame Bławatska, a dla każdego, kto potrafi docenić subtelności stylu literackiego, styl posiada równie bezwzględną indywidualność jak charakter pisma.

Pomijając jednak to rozważanie, pan Sinnett zwrócił uwagę na pewne zdarzenia, pełniej opisane w samej książce, które wykazywały, że telegram do niego został nadany w urzędzie telegraficznym w Jhelum z przeznaczeniem do Allahabadu, i że został napisany tym samym charakterem pisma, co słynne listy. Telegram ten stanowił odpowiedź na list od niego do „Brata”, który zaadresował do Madame Bławatskiej, przebywającej wówczas w Amritsarze. Został on nadany w ciągu godziny lub dwóch od chwili doręczenia tamtego listu do Amritsaru (co w sposób rozstrzygający wykazywał stempel pocztowy na kopercie, zwróconej mu później). W ten sposób powstał pełny łańcuch dowodów wykazujący, że pismo, którym sporządzono wszystkie listy Brata, było z całą pewnością dziełem osoby, która nie była Madame Bławatską.

Następnie wyjaśnił, że ostateczny i całkowicie przekonujący dowód nie tylko tego, że listy były dziełem kogoś innego niż Madame Bławatska, lecz również cudownej władzy nad powszechnie nieznanymi prawami natury, jaką ta osoba wykazała, został mu dany właśnie rankiem tego samego dnia, w którym przemawiał. Oczekiwał odpowiedzi na swój niedawny list do swego znakomitego przyjaciela Koota Hoomiego, a po śniadaniu, gdy siedział przy stole w pełnym świetle dnia, oczekiwana odpowiedź nagle spadła — jakby z niczego — na stół przed nim. Wyjaśnił wszystkie okoliczności, w jakich do tego doszło, okoliczności, które nie tylko wykluczały przypuszczenie, że Madame Bławatska — a w danym czasie nie było obecnej w ciele żadnej innej osoby — mogła przyczynić się do pojawienia się listu, lecz czyniły samo przypuszczenie jakiegokolwiek oszustwa w tej sprawie czymś wręcz śmiesznie niedorzecznym.

Serce każdego obecnego członka pochodzenia indyjskiego musiał rozgrzać widok Anglika, człowieka o uznanej pozycji literackiej, okazującego tyle szacunku i czci hinduskiemu mistykowi. Na każdej twarzy malowała się duma narodowa, a nasi członkowie musieli sobie uświadomić, jak dobroczynne w tym względzie okazały się wysiłki Madame Bławatskiej i pułkownika Olcotta.

Następnie pan Moorad Alee Beg, przewodniczący Towarzystwa Teozoficznego w Saurasztrze, który również był obecny, wstał i oświadczył, że znał i widział tych Braci nie tylko po przystąpieniu do Towarzystwa, lecz już na długo przedtem. Jak jednak doszedł do tego, że ich poznał i z nimi rozmawiał, podobnie jak innych szczegółów dotyczących naszej pierwszej sekcji, nie wolno mu ujawniać światu. Kilku innych członków również powstało i złożyło świadectwo, że osobiście widzieli tych ludzi przy różnych okazjach, zarówno w siedzibie głównej, jak i w innych miejscach.

Po gorącym głosowaniu z podziękowaniem dla pana Sinnetta oraz po pożegnalnym przemówieniu przewodniczącego oddziału bombajskiego zebranie [tekst urywa się w dostarczonym fragmencie].

Pewna dama pisze: — Bierzemy „Light” od jego pierwszego numeru i jesteśmy zachwyceni jego wysokim poziomem. Jego pojawienie się jest dla tego domu wydarzeniem tygodnia, na które czeka się z największym zainteresowaniem.

źródło: MR. SINNETT AND THE “OCCULT WORLD”;  LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, 'September 10,1881.