Wizje na froncie bitwy

„Pax”, korespondentka pisma Light, która aktywnie zajmowała się badaniem opowieści o wizjach na froncie walk, przesyła nam następujący fragment listu otrzymanego od artylerzysty 26 ubiegłego miesiąca:

Jeśli chodzi o opowieści, które słyszała Pani o „aniołach i duchach” ukazujących się naszym chłopcom w okopach, mogę jedynie powiedzieć, że sam ich nie widziałem, ale oczywiście nie przebywamy w okopach długo i nie mamy takich doświadczeń jak piechota. Słyszałem kilku ludzi rozmawiających o tym i oni absolutnie ręczą za prawdziwość tych relacji. Mogą mieć rację, ale oczywiście trzeba pamiętać, że służba w okopach jest wyczerpująca psychicznie i wyniszczająca nerwy, i to może w pewnej mierze tłumaczyć wiele z tych opowieści.

„Pax” dodaje jednak, że słyszała całkowicie wiarygodne relacje o wizjach, które nie były widziane w okopach.

„Notatki miesiąca” w bieżącym numerze Occult Review zajmują się tą sprawą dość obszernie, przytaczając kilka relacji, które ukazały się w Light. Redaktor, pan Ralph Shirley, wspomina o szerokiej dyskusji, jaka toczyła się w prasie na temat rzekomych zjawisk psychicznych podczas bitwy pod Mons, i odnosząc się do ataku przypuszczonego przez Evening News na stwierdzenia pana Sinnetta opublikowane w Occult Review, a także do bezpodstawnego twierdzenia tej gazety wieczornej, jakoby przedstawiona relacja pochodziła z dobrze już znanego opowiadania pana Machena, pisze:

Widząc ten atak, natychmiast napisałem odpowiedź, przedstawiając rzeczywisty stan sprawy. Z przykrością muszę stwierdzić, że, odstępując od wszelkich tradycji szanującego się dziennikarstwa, „Evening News” nie zamieścił mojej repliki.

Pan Shirley relacjonuje, że rozmawiał z dwiema Angielkami pracującymi jako pielęgniarki w szpitalu w Saint-Germain-en-Laye, w pobliżu Paryża. Panie te oświadczyły, że wspomniane relacje były we Francji „nie tylko bez zastrzeżeń uznawane za prawdziwe, lecz absolutnie wiedziano, że są prawdą”, a następnie dodały, „że żadna francuska gazeta nie naraziłaby się na śmieszność, podważając autentyczność czegoś, za co ręczą tysiące niezależnych świadków naocznych”.

Pan Shirley zwraca uwagę, że ci, którzy byli świadkami tych nadzwyczajnych zjawisk i o nich opowiadali, nie bez powodu wahają się ujawniać swoje nazwiska wobec sceptycyzmu ogółu społeczeństwa – i jest to okoliczność, która, jak przekonaliśmy się z doświadczenia, odnosi się do zjawisk psychicznych w ogóle. Jak zauważyliśmy niedawno w rubryce „Uwagi na marginesie”, niektórych ludzi z trudem można nakłonić do opowiedzenia o własnych doświadczeniach psychicznych, a tym bardziej do poświadczenia ich własnym nazwiskiem dla publicznej satysfakcji. Świadectwo, które wychodzi na jaw, jest jedynie ułamkiem tego, które pozostaje przemilczane.

Kiedy rzeczywistość istnienia duchów stanie się sprawą powszechnej wiedzy, powstanie inna atmosfera, lecz do tego czasu potrzeba świadków znacznie się zmniejszy. Świadków potrzebujemy teraz, by pomóc – i tu możemy ponownie zacytować Occult Review – „przełamać nazbyt rozpowszechnioną niewiarę w rzeczywistość świata niewidzialnego, która bardziej niż cokolwiek innego w chwili obecnej hamuje dalszy marsz ludzkiego postępu”.

źródło: Visions at the Battle Front; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, July 10, 1915.