Tak jak Równonoc Jesienna ukazuje coroczny pojedynek w naturze między siłami światła a siłami ciemności, tak historia Tannhäusera przedstawia potężną walkę w życiu każdego adepta – zmaganie między siłami jego duszy a magnetycznym pociągiem życia zmysłowego. Konflikt ten znajduje swoje muzyczne streszczenie w uwerturze do opery Wagnera opartej na tej rywalizacji. W Tannhäuserze, który koresponduje z Równonocą Jesienną, Wagner nakreślił próby i pokusy nawiedzające ścieżkę ucznia, gdy ten stara się osiągnąć cel Oczyszczenia – przewodnią nutę tego okresu roku.
Uwertura otwiera się frazami z Chóru Pielgrzymów. Ta przepiękna muzyka stanowi temat przewodni całego dzieła, gdyż przedstawia muzycznie głos sumienia w zmaganiu pomiędzy wyższą i niższą naturą człowieka. Te same frazy kończą operę w chwale, jako symbol zwycięstwa wyższej natury. Ta walka pomiędzy duszą a zmysłowością jest długim i trudnym doświadczeniem, dobrze znanym każdemu, kto dąży ku duchowym wyżynom. Jedynie dzięki sile oddanej woli można osiągnąć ostateczne mistrzostwo.
Na początku opery Rycerz Tannhäuser zostaje przedstawiony jako całkowicie owładnięty czarami Wenus – sytuacja dramatycznie oddana w poruszającej, zmysłowej muzyce Venusbergu, będącej przeplataniem się przejmujących motywów z Chóru Pielgrzymów z lekkimi, uwodzicielskimi frazami przypisanymi Wenus i jej królestwu czarów. W całej muzyce odczuwa się próbę zdobycia przewagi przez każdy z żywiołów walczących o duszę aspirującego Rycerza. Ten słyszy bicie dzwonów – symboliczny zawsze głos ducha – i udaje mu się wyrwać spod zaklęcia Wenus, czyli ponęty życia zmysłowego, wzywając imienia Najświętszej Marii Panny.
Od tego momentu postanawia iść naprzód ścieżką duchowego wzrostu, symbolizowaną przez jego wejście do zamku Wartburg, aby wziąć udział w turnieju śpiewaczym.
W wielkiej sali, gdzie odbywa się konkurs, opera ponownie ukazuje zmaganie między wyższą i niższą naturą człowieka. Wolfram – święty Rycerz, który uosabia duchowe ja – śpiewa o wzniosłej miłości, łączącej duszę z duszą, o miłości będącej zapowiedzią pięknego towarzyszenia, jakie zaistnieje między kobietami i mężczyznami w nadchodzącej Erze Wodnika. Lecz Tannhäuser, ponownie znajdujący się pod urokiem Wenus i jej zmysłowych uniesień, śpiewa o miłości pożądliwej, zaborczej – tej, która przez całą obecną Erę Ryb przynosiła ludziom smutek, ból i tragedię.
Po tym dzikim wybuchu Tannhäuser, ponownie przytłoczony żalem z powodu własnej słabości i chwiejności, przyłącza się do grupy pielgrzymów. Wzmocniony nowym postanowieniem – wyrażonym w temacie muzycznym sumienia, czyli Chórze Pielgrzymów – wyrusza do Rzymu, by uzyskać rozgrzeszenie.
W ostatniej scenie opery cały pejzaż spowity jest mgłą, a widz odczuwa melancholijny nastrój jesieni. Opadające liście w odcieniach purpury i złota spadają na pogrążoną w żalu Elżbietę – symbol mocy obudzonego ducha – gdy ta klęczy przed figurą Matki Bożej, szukając przebaczenia dla Tannhäusera. W uroczystej kadencji Chór Pielgrzymów rozbrzmiewa z oddali.
Następuje ponowne przedstawienie konfliktu między duszą a życiem zmysłowym. Wolfram opisuje – w prawdziwej muzycznej rapsodii – arią Gwiazd Wieczornych – najwyższą chwałę jedności duszy z Bogiem. W ostrym kontraście do tego cudownego objawienia duchowego spełnienia, wchodzi Tannhäuser – wzburzony i pełen grozy – i oświadcza w twardych, gorzkich tonach, że odmówiono mu rozgrzeszenia i że zmierza z powrotem do Venusbergu. Gdy wypowiada tę groźbę, otacza go jaskrawa, czerwona poświata, a Wenus nawołuje go w miękkich, pieszczących kadencjach.
W samym środku tej dramatycznej sytuacji rozbrzmiewa żałobny śpiew. Pojawia się procesja niosąca na marach ciało świętej Elżbiety. Tannhäuser, całkowicie załamany żalem, odwraca się od Wenus i w szale skruchy rzuca się obok mar. Gdy ponownie poświęca swoje życie drogom ducha, głos Wenus cichnie, śpiewając: „Utraciłam go na zawsze”. W tej chwili nadchodzi kolejna grupa pielgrzymów, niosąca laskę papieską, która zakwitła jako znak przebaczenia dla Tannhäusera. Wielkie dzieło kończy się wspaniałymi frazami Chóru Pielgrzymów – już nie smutnego i stłumionego, lecz radosnego i triumfującego.
Tannhäuser jest prawdopodobnie najpiękniejszą opowieścią o regeneracji i transmutacji, jaką można znaleźć w całej literaturze i muzyce. Tylko poprzez wiarę, wytrwałość i nieustępliwość może adept zdobyć chwalebne wyzwolenie duszy, które przychodzi wraz ze zwycięstwem ducha nad roszczeniami zmysłów – wyzwolenie przynoszące objawienie miłości wiecznej i życia nieśmiertelnego.
Kolorystyczne nuty tego wielkiego wizjonera muzyki, Richarda Wagnera, jaśnieją miękką poświatą fioletowo-liliową, w połączeniu z migoczącym blaskiem bieli i złota.
Czwarta i ostatnia część tej serii pojawi się w następnym numerze.
„Zawsze bądź na szczycie swojej świadomości, a zawsze wydarzy się to, co najlepsze.
W niebezpieczeństwie lub kryzysie wezwij najwyższe przeznaczenie modlitwą, aspiracją i oddaniem się Boskości.
Wtedy boska interwencja musi nadejść.” – Sri Aurobindo
źródło: Wagner’s Tannhäuser; New Age Interpreter, V()U XVIV THIRD QUARTER, 1963.