Wieszcz

Taniec Duchów

Taniec Duchów

Wśród najniezwyklejszych manifestacji świata duchów w dziejach

Nie ma na świecie innej historii
Podobnej do indiańskiego Tańca Duchów, o cechach
Humoru, namiętności, wiary i tragedii
Przewyższających wszelkie opowieści. Kiedyś ktoś napisze
Ten cud jako dramat, by przewyższył
Wszystko, co poeci opiewają po dziś dzień.

I.
Gdy biali ruszyli po ziemie zachodu,
A Indian targały namiętności, do łagodnego Pajuty,
Wavoki, znanego białym jako Chief Joseph,
Przyszedł – jak oświadczył – posłaniec z Nieba
Z wieścią, że Zbawiciel białych
Nadchodzi, by wybawić lud czerwony.
„Bo – mówił – wszyscy ludzie są braćmi;
zatem
Nie godzi się zabijać białych; zatem –
i jeszcze raz –
Ta ziemia należy do ludu czerwonego. Europa
Jest domem ludu białego. Tańczcie” – rzekł –
„By moc świata duchów
Mogła użyć kręgu, który tworzycie, a wy
Będziecie mieć widzenia i poznacie, że mówię prawdę.
Po pewnym czasie biali zobaczą świat
Za wodami, a tę ziemię – pozostawioną
Ludowi czerwonemu; wojownicy, mieszkający teraz
W krainach duchów, i wszystkie bizony,
I bydło, i dzikie konie powrócą”.
Czerwoni szukali proroka w Nevadzie,
A on udzielał mądrej rady: „Gdy przyjaciele
odchodzą,
Nie wolno wam rozpaczać. Nie wolno wam polować
Na żadne stworzenie.
Nie wolno wam walczyć. Trwajcie jednak w dobrym postępowaniu,
A ujrzycie ich znowu. On jest jak obłok.
Jezus powrócił. On jest jak obłok.
Wszyscy zmarli Indianie maszerują wraz z nim.
Gdy ziemia zadrży od tupotu
Ich stóp,
Tańczcie pięć dni w tygodniu przez siedem tygodni,
A potem nadejdzie wybawienie”. Wieść
Rozeszła się po Zachodzie i Indianie zaczęli
Tańczyć Taniec Duchów – Pajutowie i Siuksowie,
Arapaho, Szejenowie i Wichita.
Wszyscy porzucili wojnę, by tańczyć. Dłoń spleciona z dłonią,
Plemiona powoli krążyły, a ktoś
W indiańskim monotonnym śpiewie wyśpiewywał swe widzenie;
Inni – w transie, sztywni lub półleżący – doznawali „mocy” ducha,
Która przynosiła im pieśń na następny dzień.
A gdy tańczyli nazajutrz,
Odkładano białe ubrania,
A pojawiały się twarze z jeleniej skóry, pióra we włosach,
I malowane oblicza. Widzenia przychodziły
Kobietom tak samo jak mężczyznom. Po raz pierwszy
W czasach nowożytnych kobiety dopuszczono
Na równi z mężczyznami do obrzędów i ceremonii.

II.
Biały człowiek był zdumiony i przestraszony
Tym odrodzeniem własnej religii,
Które zwróciło się przeciw niemu: miało większą
Obietnicę
Niż chrześcijaństwo u swego zarania.
Cały świat się poruszył. Choć wszystko
Działo się
W szczerej wierze i w pokoju, część białych
Wpadła w histerię, oczekując
Możliwej masakry. Agenci indiańscy
Radzić więc zaczęli, by taniec przerwać;
I wielu przyjęło tę radę,
Lecz Sitting Bull, wojownik Północy,
Nie chciał usłuchać prośby. Sam dla siebie
Zaczął widzieć widzenie – mówił, że widzi:

Umarłych nadchodzących z krańca świata,
Lecz gotowych do bitwy. Słysząc to,
Czerwoni znów zaczęli tańczyć i nauczyli się
Nasłuchiwać nocą dudnienia kopyt
Milionów konnych zmarłych. Prorok
Wojowniczej gorliwości miał naturalny dar
Wymowy i przemawiał z wielką siłą
Do bezczynnych tancerzy, czekających na dusze
Zmarłych. Gdy mówił, niemal
Można było ujrzeć nagły błysk miecza
Na rozległym niebie, a chmury stawały się
Białymi bizonami, które miały iść na przedzie
Duchowych krzyżowców. Biali zdawali się
Czuć większy lęk niż wtedy,
Gdy w osadach, noc po nocy,
Czerwony człowiek odwiedzał swą tlącą się nienawiść.
Zawsze, gdy świat duchów jakby odsuwa zasłony,
Które odgradzają nas od światła,
Robactwo pragnie zatrzymać wszystkich w ciemności.
Zażądano więc, by władze
Powstrzymały tańce.

III.
Gdy napięcie sięgnęło zenitu,
Nadeszła wieść z agencji Pine Ridge
O wielkim cudzie. Pomniejszy wódz
Umarł i odbyły się zwykłe obrzędy.
Wtem poruszyła się postać w bandażach
I, uwolniona niczym biblijny Łazarz,
Usiadła i rzekła: „Marsz
Dusz
Rozpoczął się w Niebiosach. Dajcie mi
Moją wojenną pałkę”. A gdy to uczyniono, opadł w tył –
Martwy.
Wyruszyła grupa Indian,
By spotkać Wovokę. Gdy otrzymali od niego
Orzeszki pinii, w drodze powrotnej
Wojownicy, znani im z dawnych dni,
Od dawna zmarli, jechali z nimi wiele
Mil,
Jedli z nimi i dawali nowe pieśni z
Nieba.
Czerwoni opowiadali o tych rzeczach po całym
Zachodzie,
Lecz wpływ Wovoki był taki,
Że nie powstali. Wtedy Sitting Bull zganił
Ich za bezczynność; a plony spłonęły,
I nagłe epidemie przerzedziły ich szeregi;
Indianie uznali to za znaki; nastało
Gorączkowe oczekiwanie. Biali, zaniepokojeni,
Zażądali, by rząd wymusił
Zaprzestanie tańców.

IV.
Mając władzę,
Uczynili rzecz najniemądrzejszą: obcięli
Zasiłki dla Indian, gdy ci
I tak nie mieli dość jedzenia;
Rozgniewało to ludzi, a wymowa
Sitting Bulla zaczęła na nich działać.
Agenci na Zachodzie wyczuli niebezpieczeństwo; wysłali więc
Do tipi sędziwego starca
Pajutów swego najbardziej lubianego przedstawiciela. Bull
Przyjął go chłodno, choć jako człowieka
Darzył go szacunkiem. Wysłuchał prośby
O dalsze rokowania, po czym podniósł fajkę
Pokoju, złamał ją na pół i rzucił
Odłamki pod stopy przemawiającego.
A gdy biały wciąż błagał, Indianin
Otulił się szczelnie kocem i, krocząc,
Wyszedł sprzed jego oblicza. Potem posłał
Po Kicking Bear i kazał mu wznowić
Przerwany Taniec Duchów. Rozpoczął się
I rozszedł po wszystkich plemionach. Przyszło posłanie:

Od duchów dawnych wojowników, że są
Gotowi do dzieła, a człowiek gotów jest dla nich.

V.
Wówczas Sitting Bull oznajmił, że nazajutrz
Wielki Wybawiciel na pewno ukaże się
Jemu widzialnie. Rząd,
Śmiertelnie zaniepokojony, wysłał oddział,
By pojmać przywódców tańca,
W tym „odstępców” – Indian, którzy w nocy
Spadli na nich i pojmali wodza. Lecz gdy Indianie
Zobaczyli, że go ujęto, w gniewie otoczyli
Indiańską policję. Jeden z nich strzelił,
Zabijając Bull Heada, dowódcę oddziału
Dokonującego aresztowania. On zaś, konając,
Zastrzelił Sitting Bulla – i tak ten w śmierci być może
Spełnił swoją przepowiednię. Indianie rzucili się
Na grupę dokonującą aresztowania
I wybili wszystkich prócz jednego. Ten zaniósł wieść
Do kwatery głównej; kawaleria
Ścigała wycofujących się „czerwonych”. Dopadli ich
Niedaleko strumienia Wounded Knee i kazali
Złożyć broń. Lecz oni zwlekali.
Dni mijały na pertraktacjach. W końcu
Czerwoni zrzucili koce i ukazali się
Uzbrojeni do bitwy. Nagle, bez
Rozkazów, karabiny maszynowe wlały się w ich
Szyk
Deszczem śmierci. Wojownicy padali
Pokosami,
A kobiety i dzieci ginęły. Z całej
Rzeszy Indian mniej niż dwadzieścia osób
Uciekło w góry. Tak jak duchy
Zakończyli swój los ludzcy wojownicy, którzy ufali,
Że duchy zmarłych będą walczyć za nich
I przyniosą im zwycięstwo. Nieokrzesany mesjasz
Nagle zapadł w niepamięć –
Twór tradycji, która głosi,
Że żył jak pustelnik przez blisko pięćdziesiąt lat,
Nauczając i uzdrawiając; że przepowiadał
Sąd nad białymi; i że zniknął
W roku wielkiej wojny. Od czasu Tańca
Duchów
Indianie już nie wojowali, lecz wzrośli
W liczbie i wpływach, aż stali się
Potężniejsi niż wtedy, gdy przybył Kolumb.
Mają zemstę za zduszenie ducha,
Bo przez wiele lat wśród białych byli wieszcze,
Którzy podążali za indiańskimi przewodnikami. Lecz cóż za
Dramat
Na szerokiej scenie Ameryki –
Z duchami i ludźmi jako aktorami, a świat
Patrzył na różnorodne akty z osłupieniem!


Klejnoty z Emersona

W każdym nieszczęściu jest ziarnko mądrości.
To, czego potrzebuję, dostanę, a jeśli tego nie dostanę,
To tylko dowodzi, że nie było mi to potrzebne.

Za wszystko, co otrzymujemy, coś zostaje nam odebrane.
Za wszystko, co zostaje odebrane, coś jest dane.

Wszystko, co Szekspir mówi o królu,
Tamten chłopiec, co czyta w kącie, czuje, że jest prawdą o nim samym.

Ci, którzy propagują przemoc, zabiegają o publiczne potępienie socjalizmu.

 

 

źródło: The Ghost Dance  ;The Ghost Dance; The New World Lincoln Phifer’s Paper-Magazine, December 1918.