Wieszcz

Dar Uzdrawiania

DAR UZDRAWIANIA
PANI ST. CLAIR STOBART TWIERDZI, ŻE MA ON CHARAKTER DUCHOWY, A NIE PSYCHICZNY

„Mówi się, że Dar Uzdrawiania jest cechą przyrodzoną niektórym osobom, które jasnowidze często wywołują podczas publicznych spotkań, mówiąc im, że posiadają zdolność uzdrawiania i powinni ją praktykować”.

„To sprawia, że przechodzą mnie dreszcze” – powiedziała pani St. Clair Stobart – „gdyż Medium nie wie nic, lub nie powinno wiedzieć nic, o prywatnym charakterze czy warunkach życia wybranej osoby, którą wprowadza się w błąd, sugerując, że posiada OWE COŚ i że może od tej chwili swobodnie z TEGO korzystać lub nie, według własnej woli”.

Pani Stobart przemawiała podczas nabożeństwa Wspólnoty Spirytystycznej w Grotrian Hall w Londynie w ubiegłą niedzielę wieczorem (18 lutego). Jej tematem była „Moc Uzdrawiania”. Rozpoczęła od stwierdzenia, że prawdopodobnie narazi się na dużą niepopularność, ponieważ chce mówić otwarcie i spróbować wyjaśnić kilka nieporozumień dotyczących tego, co nazywa się „darem uzdrawiania”.

Pomijając medycynę dyplomowanych lekarzy i skalpel akredytowanych chirurgów, istnieje wiele odmian metod uzdrawiania – w tym masaż, osteopatia, leczenie poprzez utrzymywanie odpowiednich myśli w Chrześcijańskiej Nauce (Christian Science), magnetyczny dotyk psychoterapeutyczny, metoda Coué, nakładanie rąk, uzdrawianie wiarą, uzdrawianie przez sugestię, leczenie na odległość, leczenie hipnotyczne, egzorcyzmy oraz bezpośrednie uzdrawianie przez media psychiczne za pośrednictwem duchów z „drugiej strony”.

„Uderzające w tej różnorodności metod jest to” – kontynuowała pani Stobart – „że każda z nich jest w stanie wykazać wystarczająco duży procent wyleczeń, aby pozornie uzasadnić swoją praktykę. Jak można to wyjaśnić? Czy to wszystko czysty przypadek? Bynajmniej. Sugeruję, że powód leżący u podstaw sukcesu jest przede wszystkim taki: za każdym zewnętrznym leczeniem stoi wielka zasada Natury – 'Zachowanie Idei Gatunku’; ta wielka idea zachowawcza działa w ludzkich organizmach, wspomagając różne środki zewnętrzne, a w wielu przypadkach działając nawet wbrew zastosowanym lekarstwom”.

Istnieją dwa główne czynniki, które sprzyjają wypełnieniu tego celu przez Naturę. Są to: (a) eliminacja Świadomego Umysłu z jego dominującą cechą, jaką jest Strach; oraz (b) poddanie się Podświadomemu Umysłowi, w którym dominującą cechą nie jest Strach, lecz jego antyteza – Wiara.

Do pewnego momentu ewolucji żywych organizmów Natura nie napotykała oporu w osiąganiu swojego celu. Tak więc twórcze moce Natury mogły odtworzyć utracone szczypce kraba, a eksperymenty wykazały, że nawet oko salamandry może zostać zregenerowane w ciągu roku, jeśli nerw wzrokowy pozostał w oczodole.

„Dlaczego zatem” – pytała – „Natura nie może zrobić tego dla człowieka? Aby na to odpowiedzieć, należy pamiętać o rozróżnieniu między Świadomym a Podświadomym Umysłem i utożsamić Naturę z działaniami Podświadomości. Świadoma inteligencja człowieka nie tylko nie posiada wrodzonej wiedzy o procesach, dzięki którym odbywa się krążenie krwi, mówienie czy chodzenie; zazwyczaj nie wie nawet, po której stronie ciała znajduje się tak ważny organ jak wątroba”.

„Sukces zostanie osiągnięty dokładnie w takiej mierze, w jakiej Uzdrowiciel ma moc wyeliminowania Świadomego Umysłu pacjenta” – powiedziała pani Stobart – „pozostawiając wolne pole dla regeneracyjnego działania Podświadomości – owego Vis Medicatrix, Idei Zachowania Gatunku”.

Kontynuowała, że ważne jest, aby pamiętać, iż tak zwane cuda uzdrawiania w różnych systemach terapeutycznych uzyskuje się niemal wyłącznie w chorobach czynnościowych, w odróżnieniu od organicznych.

Osoby niebędące spirytystami, niemające doświadczenia z cudownymi rezultatami uzyskiwanymi, gdy Medium w transie jest kontrolowane przez ducha-lekarza, mogą szydzić z tej idei jako trącącej fantazją czy oszustwem i uważać wiarę w taką interwencję duchów za szczyt głupoty współczesnego spirytyzmu.

Słowo do szyderców
„Pozwolę sobie przypomnieć owym szydercom” – mówiła pani Stobart – „że starożytni Grecy – być może najbardziej inteligentny lud, o jakim mamy wzmiankę – u szczytu swojej chwały wierzyli, że cała wiedza, zarówno religijna, jak i medyczna, przyszła na świat przez Wyrocznie, dzięki inspiracji Mediów, czyli Pytii, jak je nazywano. Wierzono, że w ten sposób objawiono nie tylko religię. Nauka medycyny wzięła swój początek z Wyroczni. Według 'Timajosa’, egipscy kapłani twierdzili, że medycyna została objawiona i usystematyzowana przez boginię Neith i przeniesiona poprzez objawienie do Attyki przez tę samą boginię, znaną tam pod imieniem Ateny”.

„Sądzono, że to sam Asklepios w formie duchowej ukazał się sofistcie Polemonowi i nakazał mu pić gorącą wodę jako lekarstwo na artretyzm. Te same dawne dolegliwości i te same dawne lekarstwa – wczoraj, dziś i na zawsze! Czy nasi lekarze z Harley Street zdają sobie sprawę, gdy zalecają szklankę gorącej wody rano i wieczorem, że recepta ta pochodzi pierwotnie, wraz z wieloma innymi, o których nie wiedzą, ze świata duchów?”.

Odnosząc się do uzdrowień dokonanych przez Jezusa, pani Stobart stwierdziła, że większość z nich była tym, co nazwalibyśmy uzdrowieniami przez wiarę. Jezus wyróżniał się tym, że uzdrawiając ciała ludzi, posiadał najwyższą zdolność uzdrawiania również ich dusz. Wiedział bowiem, że tak jak eliminacja myśli pełnych lęku ze Świadomego Umysłu otwiera śluzy dla swobodnego działania podświadomego instynktu dążącego do zachowania fizycznej Idei Gatunku, tak jednocześnie eliminacja lęku ze świadomości otwiera śluzy dla swobodnego działania nadświadomego instynktu Boskiej natury w nas, który zawsze pracuje nad zachowaniem duchowej Idei Gatunku.

„Jeśli przyjmiemy Świadomość jako spektrum ludzkiego umysłu” – kontynuowała – „możemy powiedzieć, że rozciąga się ono poza widzialne granice: z jednej strony w kierunku Podświadomości z instynktowną mocą zachowania ciała, a z drugiej w kierunku Nadświadomości z jej równie instynktowną mocą zachowania ducha. Na obu krańcach operacje te są poza kontrolą naszych świadomych władz. Jeśli jednak jeden koniec nazwiemy 'Naturą’, a drugi 'Bogiem’, okażą się one ostatecznie terminami synonimicznymi dla owej Boskiej Siły, która działa w równym stopniu przy uzdrawianiu ciała, jak i odkupieniu duszy. Wreszcie wydajemy się być w pozycji, by pojąć wraz z Apostołem Pawłem chwalebną prawdę, że choć różne są działania, jest tylko jeden Duch – Duch Boży, który jest Naturą i który jest w istocie samą Mocą Uzdrawiającą”.

„Czy jest zatem jasne” – pytała pani Stobart – „co staram się przekazać? Mianowicie, że od tych, którzy chcieliby być Uzdrowicielami ludzi, wymaga się wielu darów i wielu przymiotów, aby skutecznie radzić sobie z różnymi typami chorób i różnymi typami istot ludzkich. Powinniśmy posiadać magnetyczny dotyk, powinniśmy być jasnowidzący w diagnozie, powinniśmy rozumieć, jak pozyskać pomoc i radę tych po 'drugiej stronie’, którzy są kompetentni do pomocy; powinniśmy mieć wyczucie psychologiczne, by rozeznać, czy dolegliwość pacjenta wynika z grzechów ciała, umysłu czy duszy, czy też z niewiedzy w diecie i sposobie życia, czy z przyczyn, nad którymi pacjenci jako ludzie nie mają kontroli. Powinniśmy też posiadać odrobinę zdrowego rozsądku, by wiedzieć, kiedy pożądane jest wezwanie lekarza lub chirurga”.

„Mając tak ogromne moce i możliwości zawarte w słowach 'Moc Uzdrawiania’, nie używajmy ich lekkomyślnie ani nie wykorzystujmy naszych darów w sposób świętokradczy. Starajmy się rozumieć i używać tej Mocy tak, jak rozumiał i używał jej Jezus, i czyńmy z siebie kanały dla transmisji tej Boskiej Mocy, która – właściwie użyta – mogłaby uzdrawiać ciała i dusze ludzi, przywracać duchowe życie i zdrowie choremu światu i zmieniać całe oblicze ziemi”.

„Pragnęłabym, abyśmy zamiast traktować Moc Uzdrawiania jako zdolność psychiczną, używaną na równi z innymi zdolnościami psychicznymi, patrzyli na nią jako na dar duchowy, do którego wykonywania wymagane są szczególne cechy charakteru i specjalne szkolenie”.

„Wydaje mi się” – powiedziała na zakończenie pani Stobart – „że w temacie Uzdrawiania spirytyści mają wspaniałe okazje do udowodnienia duchowej wartości swoich wierzeń. Prymitywne i ignoranckie metody mogą przynieść całemu zagadnieniu złą sławę i sprawić, że świat przegapi chwalebne możliwości tkwiące w darze Uzdrawiania, gdy jest on studiowany inteligentnie”.

„I w moim odczuciu jest czymś gorszym niż głupota, gdy media estradowe wybierają z publiczności jakąś nieznaną osobę, o której charakterze i możliwościach nauki nie mają pojęcia, i obdarowują ją darem Uzdrawiania w taki sam sposób, w jaki mówią jej, że posiada jakikolwiek inny dar psychiczny”.

„Dar Uzdrawiania jest darem duchowym, a nie psychicznym. A psychizm jest bękarcą siostrą spirytualizmu”.

źródło:  THE GIFT OF HEALING ; Light on Spiritualism and Psychical Research   February 23, 1934.


Tekst pani St. Clair Stobart z 1924 roku (opublikowany w piśmie spirytystycznym) to krytyka ówczesnego podejścia do uzdrawiania. Autorka, sama będąc działaczką spirytystyczną, ostrzega przed traktowaniem uzdrawiania jako „magicznej sztuczki” czy zwykłej cechy biologicznej.

Oto kluczowe punkty, które wyjaśniają jej tok rozumowania:

1. Rozróżnienie: Psychizm vs Duchowość

To najważniejszy punkt tekstu. Autorka ostro oddziela te dwa pojęcia:

  • Zdolności psychiczne (Psychism): Według niej to rodzaj „surowej” umiejętności (jak jasnowidzenie), którą można posiadać bez względu na charakter moralny. Nazywa go „bękarcą siostrą”, bo uważa, że samo bycie medium nie czyni nikogo dobrym uzdrowicielem.

  • Dar duchowy (Spiritual Gift): Uzdrawianie wymaga według niej wysokiej etyki, wiedzy i specjalnego przygotowania. Uważa, że rozdawanie ludziom na spotkaniach etykiety „uzdrowiciela” jest niebezpieczne i nieodpowiedzialne.

2. Mechanizm uzdrawiania: Rola podświadomości

Stobart przedstawia ciekawą, jak na tamte czasy, teorię psychologiczną:

  • Świadomość = Strach: To nasz logiczny umysł blokuje powrót do zdrowia, bo generuje lęk i wątpliwości.

  • Podświadomość = Natura: Podświadomość utożsamia z „Siłą Życiową” (Vis Medicatrix). To ona wie, jak regenerować ciało (podaje przykład odrastającego oka salamandry).

  • Rola Uzdrowiciela: Dobry uzdrowiciel to ktoś, kto potrafi „wyłączyć” lęk w świadomości pacjenta, aby naturalna siła regeneracyjna podświadomości mogła wykonać swoją pracę.

3. „Zachowanie Idei Gatunku”

Autorka używa tego pojęcia, by wyjaśnić, dlaczego tak wiele różnych metod (od masażu po modlitwę) działa. Twierdzi, że to nie konkretna metoda leczy, ale instynkt natury, który dąży do tego, by osobnik był zdrowy i zgodny z „wzorcem” swojego gatunku. Metody zewnętrzne (nawet te medyczne) jedynie pomagają temu wewnętrznemu mechanizmowi.

4. Krytyka mediów estradowych

Stobart uderza w popularne wówczas (i dziś) zjawisko „showmanshipu” w spirytyzmie. Krytykuje media, które na publicznych spotkaniach wytykają palcem przypadkowe osoby i mówią: „Ty masz dar uzdrawiania”. Uważa, że:

  • Pochlebia to ego tych osób.

  • Zachęca do praktykowania bez żadnej wiedzy medycznej czy psychologicznej.

  • Może przynieść więcej szkody niż pożytku, ośmieszając całą ideę pomocy duchowej.

5. Nawiązanie do Jezusa i Starożytności

Dla Stobart ideałem jest Jezus, ponieważ łączył on leczenie ciała z leczeniem duszy. Przywołuje też Greków i Egipcjan, by pokazać, że medycyna zawsze miała korzenie duchowe (np. zalecenie picia gorącej wody miało pochodzić od ducha Asklepiosa). Jej zdaniem nowoczesna medycyna zapomniała o tym źródle, a spirytyści powinni je przywrócić w sposób godny i przemyślany.


Podsumowanie w jednym zdaniu:

Autorka apeluje o to, by uzdrawianie przestało być rozrywką spirytystyczną, a stało się odpowiedzialną dyscypliną, łączącą intuicję, wysoki poziom moralny uzdrowiciela oraz zrozumienie psychologii pacjenta.


Pani St. Clair Stobart (właściwie Mabel Annie Stobart, 1862–1954) nie była jedynie „teoretyczką” spirytyzmu. To postać o niezwykłej odwadze, którą współcześni nazywali „Kobietą na koniu”. Jej życie to połączenie radykalnego feminizmu, bohaterstwa wojennego i głębokiego mistycyzmu.

Oto najważniejsze fakty z jej barwnego życiorysu:

1. „Bohaterka Bałkanów” i dowódca

W czasach, gdy kobiety miały zakaz zbliżania się do linii frontu, Stobart udowodniła, że potrafią one zarządzać logistyką wojenną lepiej niż mężczyźni.

  • Wojny Bałkańskie (1912): Założyła kobiecy oddział medyczny (Women’s Convoy Corps). Była przekonana, że kobiety powinny służyć w armii nie tylko jako pielęgniarki, ale jako w pełni wykwalifikowani lekarze i personel pomocniczy.

  • I Wojna Światowa: W 1915 roku, podczas inwazji na Serbię, dowodziła kolumną medyczną. Przeszła z wojskiem przez góry Albanii w morderczym odwrocie – jako jedyna kobieta-dowódca jednostki polowej. Serbowie nadali jej stopień majora, a w Anglii stała się symbolem kobiecej siły.

2. Od wojny do spirytyzmu

Trauma wojenna i widok niewyobrażalnego cierpienia sprawiły, że Stobart zaczęła szukać odpowiedzi na pytania o sens życia i to, co dzieje się po śmierci.

  • Po wojnie uznała, że tradycyjne religie zawiodły, bo nie zapobiegły rzezi.

  • Zwróciła się ku spirytyzmowi, ale traktowała go bardzo poważnie (wręcz naukowo i politycznie). Założyła Spiritualist Community w Londynie, gdzie wygłosiła tekst, który wcześniej tłumaczyłem.

3. Jej filozofia: „Niewidzialne wojsko”

Stobart wierzyła, że świat duchowy to nie jest miejsce „odpoczynku”, ale aktywna strefa, z której istoty wyższe (duchy) próbują pomagać ludzkości, by ta nie zniszczyła się w kolejnych wojnach.

  • Jej podejście do uzdrawiania (które opisała w tekście) wynikało z doświadczeń frontowych – widziała, jak żołnierze z „wolą życia” i wiarą wychodzili z ran, które teoretycznie były śmiertelne. To utwierdziło ją w przekonaniu o istnieniu podświadomej siły życiowej.

4. Kontrowersje i styl

Była postacią polaryzującą. Z jednej strony – odważna sufrażystka i liderka, z drugiej – osoba o bardzo sztywnych zasadach moralnych (stąd jej krytyka „tanich sztuczek” mediów spirytystycznych). Uważała, że bycie medium to nie „rozrywka”, ale ciężka praca na rzecz ewolucji ludzkości.


Dlaczego ten artykuł jest ważny w jej kontekście?

Kiedy Stobart mówi w tym tekście o „odwadze” i „eliminacji strachu”, mówi to osoba, która spędziła lata w okopach i na tyłach frontu. Dla niej „uzdrawianie” nie było machaniem rękami nad pacjentem, ale walką o przywrócenie duszy do właściwego stanu, by ciało mogło się samo naprawić.