Szyszynka – 1956

Szyszynką lub epifizą nazywa się mały trójkątny gruczoł w kształcie lejka, położony na przedłużeniu rdzenia kręgowego w mózgu, ponad trzecim zatoką czołową i dokładnie pod górnym ciemiączkiem czaszki; ten mały gruczoł jest odrębny od masy szyjnej. U rasy białej nie jest większy niż ziarno pszenicy; jednak można go rozwinąć za pomocą różnych ćwiczeń.

Ścianki lejka są same w sobie zbudowane z drobnych lejkowatych struktur; gruczoł ten jest więc porowaty, niczym gąbka. Na dnie tego lejka znajduje się małe jądro, szczególnie ważne, z którego nieustannie emanuje promieniowanie. Promieniowanie to przenika przez porowate ścianki gruczołu i rozprzestrzenia się w mózgu dzięki powiązaniom na zasadzie powinowactwa – podobnie jak promienie słoneczne zalewają ziemię i są przez nią pochłaniane, pozornie zgodnie z jej podatnością.

Kiedy komórka mózgowa zestroi się z tym promieniowaniem i wystawi się na jego działanie, pojawia się w nas światło – wiedza. Komórka ta odbija promień, który zostaje odesłany z powrotem do szyszynki. Wszystkie promienie z szyszynki, które nie znajdują swojego odpowiednika w komórkach mózgowych, natychmiast powracają do swojego źródła.

Tylko wtedy, gdy komórki są wrażliwe na wibrację magnetyczną szyszynki, ciepło magnetyczne może zostać przekazane i wzbudza inteligencję zawartą w komórce. Promieniowanie to jest nieprzerwane i nieustannie kierowane przez epifizę we wszystkich kierunkach mózgu.

Działalność epifizy polega zatem na ciągłym kierowaniu fal mentalnych na właściwe tory. Jeśli ktoś nie posiada naturalnie dobrej zdolności umysłowej, układ kierowania jest zakłócony, a myśli przemieszczają się przez mózg we wszystkich kierunkach, uniemożliwiając kontrolowanie myślenia – człowiek staje się roztargniony. W takim stanie człowiek nie jest zdolny do trafnego myślenia; brak mu koncentracji i gubi się w swoich myślach, ponieważ pojawia się ich zbyt wiele naraz, by można było je uporządkować.

Człowiek, który poszukuje sukcesu i jednocześnie próbuje wielu rzeczy naraz – nigdy nie osiągnie powodzenia. Ciągle się gubi. Aby odnieść sukces – nawet w materialnych aspektach życia – należy przede wszystkim być świadomym celu i nie spocząć, póki się go nie osiągnie. Oznacza to: pracować i panować nad sobą, coś poświęcić, z czegoś zrezygnować.

Aby epifiza mogła pełnić swoją rolę kierowania falami mentalnymi, pierwszą rzeczą, jakiej musimy się nauczyć, jest całkowity relaks i wycofanie wszystkich uczuć ze wszystkich części ciała ku szyszynce. Musimy, obrazowo mówiąc, skierować wszystkie pociągi do centralnej stacji rozdzielczej, gdzie wszystkie idee, postrzegania itd. są hamowane i kierowane na właściwe tory.

Gdy komórka mózgowa się budzi, mnoży się według procesu podziału mitotycznego (kariokinezy); powstają wtedy cztery nowe centrosomy, tworząc w sumie pięć, z których emanuje nieskończona ilość iskierek (»sto czterdzieści cztery tysiące«) we wszystkich kierunkach przestrzeni. To właśnie nazywają Wschodni mędrcy „rozkwitniętym lotosem”, ponieważ dopóki komórka jest uśpiona, „lotos jest w pąku”.

Gdyby wszystkie nasze komórki mózgowe zaczęły jednocześnie iskrzyć – co trudno sobie wyobrazić – taki mózg kontrolowałby cały wszechświat! Zwykle u przeciętnego człowieka przebudzona jest tylko intymna cząstka mózgu, podczas gdy reszta pozostaje jakby bezwładną masą.

Otwierają się przed nami wielkie możliwości, ponieważ dopiero zaczęliśmy tworzyć to, co ma się stać „na obraz i podobieństwo Boga”. Nie powinniśmy się już ograniczać z uporem, ale nauczyć się codziennie badać samych siebie – by wiedzieć, czy wciąż znajdujemy się w łasce Bożej i czy to nasze Wewnętrzne Ja nas prowadzi, czy może jedynie cudze idee.

Już tylko to pozwoliłoby nam uprościć życie, lepiej dostrzegając to, co pożyteczne i ekonomiczne. Jakiekolwiek ćwiczenia wykonujemy – głową czy innymi częściami ciała – najważniejsze jest zawsze rozluźnienie wszystkiego i skierowanie wszelkich napięć oraz uczuć ku szyszynce.

I w trakcie tych ćwiczeń pojawiają się już nowe idee, nowe możliwości. Nie będziemy rozwijać kolejno każdej intelektualnej i duchowej komórki mózgowej – nawet gdybyśmy chcieli, życia nie wystarczyłoby, by wykorzystać całą ich inteligencję. Ale jeśli ustabilizujemy nasze myślenie w szyszynce i zatrzymamy je tam, z niej rozprzestrzeni się ono na wszystkie obszary intelektualne i duchowe mózgu.

Wibracja niosąca myśl pochodzi z serca, skąd wznosi się do epifizy, by stamtąd rozdzielić się po mózgu. Ale nie wolno pozwolić jej zbaczać pod wpływem idei, opinii czy punktów widzenia. Może się ustabilizować tylko wtedy, gdy zmysły poddamy kontroli Mentalności, która ma siedzibę w małym jądrze soczewkowatym szyszynki.

Dlatego wszystkie uczucia muszą zostać sprowadzone do szyszynki. Wszystkie zmysły i wszystkie uczucia ze wszystkich części ciała powinny znać tylko jeden kierunek: szyszynkę – i to stamtąd myśl rozdziela wtedy wrażenia w odpowiednie obszary ciała. W ten sposób zapewniamy sobie rozwój dzięki nieskończonej Inteligencji.

Każdy człowiek może rozwijać się samodzielnie, bez żadnej pomocy z zewnątrz, jeśli tylko poszerzy i pielęgnuje myślenie, które już w nim tkwi. Myśl może przejąć ster, prowadzić i kierować, gdy tylko wszystkie uczucia i wrażenia zostaną wycofane i wyniesione ku szyszynce. Wtedy rozwój następuje szybko. W przeciwnym razie nie osiągniemy tego, czego szukamy, i niepotrzebnie komplikujemy sobie życie.

Jeśli chcemy odnieść sukces w tym życiu, nie możemy rozpraszać się bieganiną za wszelkimi możliwymi wrażeniami – musimy wyznaczyć sobie cel i świadomie go realizować.

Kiedy mówimy, że wszystkie uczucia i wrażenia – a więc wszystkie zmysły – powinny się kierować ku Mentalności skupionej w szyszynce, oznacza to, że oczy nie powinny wędrować w różne strony, lecz skupiać się tylko na jednym określonym punkcie. Tak samo słuch, węch, smak, dotyk i uczucie – wszystko powinno się zbierać wokół centralnego punktu: szyszynki.

Szyszynka i związek Mentalności z myślą serca

Wydaje się nam wtedy, że spiralne fale oplatają 5. i 6. nerw szyjny, aż do szyszynki, gdzie Mentalność zestraja się, harmonizuje i jednoczy z Myślą serca. Dzięki temu fale i wibracje mentalne emanują z szyszynki we wszystkie już aktywne obszary mózgu, jednocześnie muskając, stymulując i budząc te, które pozostają jeszcze w stanie letargu.

W ten sposób pojawia się w nas jasność – ale nie jest to jeszcze pełne światło wielkiego dnia; wiele rzeczy pozostaje dla nas wciąż zasłoniętych tajemnicą. Emanacja szyszynki jest dla komórek mózgowych czymś analogicznym do działania protonu w atomie lub słońca w jego systemie planetarnym.

Kiedy próbuje się nam wyjaśnić ten proces, odczuwamy pewien lęk – ponieważ jeszcze go nie pojmujemy. Chcielibyśmy go poznać i zrozumieć, co jest całkowicie ludzkie. Ale dopóki szyszynka nie zostanie całkowicie zharmonizowana z myślą serca i z inteligencjami mózgu, nie jesteśmy jeszcze w stanie widzieć jasno. Im słabszy ten związek, tym większa skłonność do błądzenia w chaosie myśli, które atakują nas ze wszystkich stron.

Niektórzy błądzą tak daleko, że tracą spójność między zmysłami i popadają w obłęd, tracąc równowagę psychiczną. Ten brak zdrowego rozsądku, to zaburzenie równowagi, byłoby jeszcze bardziej dotkliwe i oczywiste, gdyby krew nie odnawiała się nieustannie i nie próbowała przywrócić normalnego porządku dzięki hormonom wydzielanym przez gruczoły dokrewne.

Gdy zaburzenia psychiczne stają się widoczne, oznacza to, że wcześniej pojawiło się jakieś zakłócenie w gruczołach płciowych. Ich wewnętrzne włókna nieco się przemieściły, przez co gruczoły nie dostarczają już wydzielin wewnętrznych do krwi – lub robią to w zbyt małym stopniu. Gruczoły te nie są też wtedy w stanie przekazywać wydzielin zewnętrznych (które, przekształcone w postać eteryczną, powinny odżywiać mózg), i w mózgu gromadzą się wtedy humory, które tworzą kwaśne lub zasadowe substancje.

Mózg zaczyna wtedy degenerować – przestaje działać, nie nawiązuje nowych połączeń, nie rozwija się, a to, co mu pozostaje, to tylko inteligencje wcześniej już aktywne; te jednak również słabną, gdy nie są podtrzymywane. Człowiek coraz bardziej się gubi – jedno zmysłowe postrzeganie po drugim wymyka się spod kontroli, aż do całkowitego obłędu.

Zmysły wciąż jeszcze są, ale są zagubione. Ostatecznie zapada całkowita noc.

W pierwszym stadium, jeśli zaburzenia są jeszcze łagodne, jeśli równowaga jest tylko nieznacznie zachwiana, powrót do zdrowia jest stosunkowo łatwy. Obłęd jest wówczas ograniczony do jednego aspektu – mamy do czynienia z manią.

Jeśli więc istnieje coś, czego nie można lub nie chce się zrozumieć, albo czego nie można lub nie chce się sobie uświadomić, wynika to stąd, że pewne inteligencje nie są już w bezpośrednim połączeniu z szyszynką; zostały one przesunięte, zakłócone, wyrwane z sieci, i przekształcają się w manie, w idee fixe.

Może się to przydarzyć wielu osobom, a przeciętny człowiek jest mniej lub bardziej niezrównoważony, ponieważ nie potrafi się skoncentrować; nie jest w stanie skierować wszystkich swoich inteligencji ku centralnemu punktowi – szyszynce.

Szaleństwo, równowaga i promieniowanie szyszynki

Istnieją całe ludy, które są w ten sposób niezrównoważone i nieustannie ścigają się za ideami fix – obsesjami. Obłęd, czyli schizofrenia, jest przypadkiem poważniejszym, ponieważ w tym stanie zmysły są chore. Choć ktoś ma oczy, nie widzi już prawidłowo; nie słyszy poprawnie; potyka się o wszystkie przeszkody, ponieważ zmysły przestają się zgadzać między sobą. Żyje się w iluzji, którą się w sobie pielęgnuje, nie troszcząc się już o rzeczywistość.

To, co zmysły postrzegają, nie ma już związku z rzeczywistością. I to idzie jeszcze dalej. Gdy oczy nie potrafią już widzieć obiektywnie, człowiek żyje w ciągłym mirażu, w którym wszystko jest odwrócone, przyćmione – ponieważ staje się niemożliwe prawdziwe postrzeganie i rozumowanie.

Ślepe siły natury – elementale – zostają uwolnione, a człowiek traci zdolność ich kontrolowania. To całkowity chaos, obłęd, na który nie ma już lekarstwa.

Dopóki ktoś jest tylko niezrównoważony albo chory psychicznie, możliwe jest odzyskanie zdrowia, jeśli tylko uda się przywrócić do porządku organy będące źródłem zaburzenia. To właśnie pierwsze stopnie niezrównoważenia należy wyeliminować, aby odzyskać koncentrację umysłową – jedyną zdolność, która pozwala opanować i kierować wszystkimi siłami naturalnymi, elementalnymi w naszym fizycznym świecie – zarówno w ciele jednostki, jak i w organizmie społecznym, narodowym czy ogólnoludzkim.

Tam, gdzie szaleńcy stanowią większość, naturalnie kierują wszystkim według własnego sposobu pojmowania.

Nie może być mowy o żadnym rozwoju tam, gdzie myśl nie emanuje fal i gdzie szyszynka – podobna do protonu czy słońca – nie rozprzestrzenia swoich promieni w mózgu. Pod wpływem jej wibracji inteligencje mózgowe muszą w końcu ustąpić i się podporządkować.

Szczególnie tam, gdzie myśl jest świadomie pielęgnowana, etery przyciągane są z gruczołów płciowych i innych układów gruczołowych, by pobudzać wibracje substancji szarej i jednoczyć z szyszynką inteligencje komórek mózgowych z Myślą serca.

Wraz z koncentracją wszystkich inteligencji fizjologicznych w szyszynce, wydzieliny wewnętrzne różnych gruczołów powinny się uwalniać i przekształcać w hormony (stanowiące około dwudziestu różnych związków chemicznych), które zostają wprowadzone do krwi, głównie w celu jej oczyszczania i odnowienia.

Z drugiej strony, dzięki świadomemu oddychaniu (re-spir), niektóre eteryczne hormony wracają do gruczołów, skąd ponownie zostają wydzielone jako zewnętrzne sekrecje – w postaci organicznych eterów, które odżywiają substancję szarą ośrodkowego układu nerwowego.

Podsumowując: to z gruczołów pochodzi – z jednej strony – odnowa krwi, na której oparta jest komórkowa egzystencja, a z drugiej strony – utrzymanie mózgu, od którego zależy nasze życie umysłowe.

Kiedy wszystko funkcjonuje harmonijnie, osiągamy polaryzację ducha i ciała oraz stan psychicznej i duchowej równowagi, w którym kolejne grupy aktywności się budzą i rozświetlają. W ten sposób zbliżamy się do doskonałej Samoświadomości, do Realizacji, albo – jak powiedział Zbawiciel -: „Abba (Nieskończony) i Ja – jesteśmy Jednością”.

Ostatecznie człowiek powinien dojść do odczuwania, gdzie znajduje się ta Nieskończona Inteligencja, aby móc ją zawsze przywołać i utrzymywać jej obraz – odbijający się w szyszynce, która niczym słońce rozświetla całe nasze jestestwo.

Wieczna Myśl, czyli Nieskończona Inteligencja, która mieszka w nas, obrała sobie za punkt koncentracji – za swój Biegun – Serce, a dokładniej: maleńką wakuolę znajdującą się za lewym przedsionkiem serca.

Tam właśnie mieszka Indywidualność – Jaźń – niewidzialna dla oczu, lecz czasem wyczuwalna przez Serce i uchwytna dla Mentalności skupionej w szyszynce.

Indywidualność – to, co w nas jest wieczne i zawsze aktywne – odbija się w siedzibie Mentalności, która odgrywa wtedy rolę, można by powiedzieć, „Reprezentanta” lub „Anioła Bożego na ziemi”.

Im bardziej Mentalność uświadamia sobie wewnętrzne emanacje Serca, tym silniej szyszynka promieniuje, rozświetla komórki mózgowe i pobudza rozwój inteligencji.

Mentalność, epifiza i wewnętrzne panowanie ducha nad materią

Mentalność skoncentrowana w szyszynce jest ziemską reprezentacją Indywidualności w sercu – ponieważ ta nie może bezpośrednio przenieść się do materii, gdyż wówczas zostałaby ograniczona i uwięziona. Przeciwnie – to materialność musi odbijać się w szyszynce, by mogła być stamtąd kontrolowana przez ducha.

Dlatego starożytni nazywali szyszynkę „Okiem Boga” lub „Mocą za Tronem”.

Wszystko, co z obiektywnego świata pozorów dociera do naszej Pamięci – a więc przez inteligencje naszego ciała – musi zostać skierowane do szyszynki, gdzie zostaje objawione naszej Mentalności. I wszystko, co pochodzi ze świata abstrakcyjnej Myśli, co się w nas wewnętrznie objawia – musi wznieść się z serca do szyszynki.

Dobra pamięć warunkuje myślenie obiektywne – dzięki aktywności przysadki mózgowej (hipofizy) – oraz wpływa na zrozumienie obiektywne, które znajduje się między brwiami i rozciąga się powyżej – w stronę rozumowania, a po bokach – ku pamięci i wspomnieniom; tuż pod tymi punktami znajdują się ośrodki rozróżniania i podejmowania decyzji.

Ale w całym tym układzie nie znajduje się jeszcze sama Myśl. Mentalny świat umiejscowiony za czołem dotyczy wyłącznie sfery inteligencji obiektywnej i tego, co nazywamy intelektem lub rozumieniem.

Jeśli w mózgu aktywna jest tylko sfera intelektualna, człowiek będzie popełniał błąd za błędem.

Gdy natomiast pracuje sama Myśl, pojawia się pewna aktywność: odczuwa się lekkie poruszenie między szyszynką a przysadką mózgową, subtelne drżenie w rdzeniu kręgowym, wibrację za czołem, łagodną ciepłotę w okolicach serca i jasność w górnej części głowy.

Gdy ta wibracja dociera do środka czoła – to znaczy, gdy wibracje serca przenikają przez szyszynkę i przysadkę aż do centrum intelektualności – następuje pełna relacja między Indywidualnością, otaczającą ją duchową atmosferą, Duszą, Mentalnością i Inteligencją.

Wtedy odczuwa się poczucie bezpieczeństwa i świadomość samego siebie. Człowiek czuje się pewny. To już nie jest tylko nadzieja, bo nadzieja nadal mieści się w sferze wątpliwości i lęku.

Im ściślejsza relacja pomiędzy komórkami mózgowymi a szyszynką, tym większą człowiek zdobywa kontrolę nad swoimi impulsami, automatyzmami, odruchami i nierozumnymi działaniami.

To właśnie ten stan połączenia warunkuje aktywność mózgową – w sposób pozytywny lub negatywny – w zależności od tego, czy wibracje mentalne są zrównoważone dzięki połączeniu z szyszynką, czy też przesunięte w sposób jednostronny.

Jeśli te relacje są poważnie zaburzone, Indywidualność zostaje zepchnięta z powrotem do serca, a delikatne zmysły zanikają – jeśli nie całkowicie, to przynajmniej w dużej części. Intuicja przejawia się tylko sporadycznie, a sukcesy stają się rzadkością.

Wówczas człowiek wpada w sidła zwątpienia i przechodzi od jednej trudności do drugiej.

Z kolei, jeśli szyszynka jest uporządkowana i pozostaje w relacji z przysadką mózgową, gruczołami płciowymi i sercem – cały świat leży u naszych stóp, a okazje życiowe zsyłają na nas deszcz błogosławieństw. Człowiek czuje się pewny siebie i szczęśliwy.

Gdy szyszynka jest nienaturalnie osłabiona, pojawiają się oznaki rozkojarzenia, umysłowej słabości, fanatyzmu, upośledzenia lub duchowego upadku w najróżniejszych postaciach. Ludzie tacy stają się łatwą ofiarą wszelkich wpływów hipnotycznych, sugestii, nacisków psychicznych itd. – nie mają żadnej wewnętrznej niezależności i są w istocie niewolnikami swojego otoczenia.

Nieopanowana szyszynka staje się źródłem poważnych zagrożeń, ponieważ jest podatna na wszystkie wpływy zewnętrznych sił.

Zaburzenia szyszynki powodują również blokady w gruczołach płciowych, objawiające się zazwyczaj przedwczesnym dojrzewaniem seksualnym i przerostem materialnej seksualności, połączonym z duchową bezpłodnością.

Im bardziej Mentalność skoncentrowana w szyszynce zyskuje kontrolę nad komórkami mózgowymi, tym wyraźniej i pewniej Myśl wznosi się z serca i rozchodzi po całym naszym jestestwie.

Dlatego starożytni Awestowie nazywali szyszynkę także Mostem (Khiunuü), który łączy to, co skończone, z Nieskończonym – cielesną osobowość z Indywidualnością.

To nie powinno już być dla nas jedynie wiarą czy hipotezą naukową – lecz rzeczywistością doświadczaną i przeżywaną, gdy tylko wykonujemy nasze ćwiczenia i praktykujemy to, co zrozumieliśmy.

Każdy człowiek może sam – i tylko sam – urzeczywistnić Prawdę Mazdaznan.

źródło: LA GLANDE PINÉALE; MAZDAZDAN, PARIS JUILLET – AOÛT – SEPTEMBRE 1956