Wieszcz

Sztuka a nadprzyrodzoność

Referat wygłoszony przez Madame de Steiger przed British National Association of Spiritualists w poniedziałek, 4 kwietnia.

Na wstępie muszę powiedzieć kilka słów na temat mojego tematu. Dla niektórych może się on wydawać dość odległy od głównego nurtu rozważań, a także prawdopodobnie nienaukowy i niefilozoficzny. Zwłaszcza to drugie wrażenie może się nasuwać, gdyż mój referat pojawia się – niczym piana na powierzchni morza – w kontraście do badań sięgających głębin oceanu wiedzy, które przedstawiały interesujące i uczone referaty, których zazwyczaj miałam przyjemność i korzyść wysłuchać. Mogę jedynie powiedzieć, że sam temat musi stanowić moje usprawiedliwienie, a jeśli został potraktowany niedostatecznie dobrze, jest to wyłącznie moja wina.

Może się on również wydawać szczególnie odpowiedni dla artystów. Jednak artystów będących spiryty stami jest niewielu, dlatego jestem nieco skrępowana i nie mogę rozwijać mojego tematu w sposób w pełni harmonijny bez ryzyka zmęczenia tych spośród Państwa, którzy są spirytystami, lecz nie artystami, albo tych artystów, którzy nie są spirytystami. Obawiam się także, że mój referat nie dostarczy materiału do szczególnie żywej dyskusji; niemniej jednak przedstawię go Państwu w takiej formie, w jakiej jest, licząc na Państwa życzliwość i cierpliwość.

Muszę zacząć od użycia dwóch słów, które są nieustannie używane, a zarazem nadużywane. Czym jest sztuka? I czym jest nadprzyrodzoność?

Temat mojego referatu został mi zasugerowany przez uroczy fragment z jednego z numerów Cornhill Magazine, który przeczytałam w jednym z letnich miesięcy ubiegłego roku. Pozwolę więc sobie powiedzieć kilka słów na temat tych zagadnień, gdyż w moim przekonaniu sztuka naszych czasów i nadprzyrodzoność naszych czasów są ściśle związane ze spirytyzmem.

Autor artykułu w Cornhill twierdził, że tak zwane nadprzyrodzone nie ma miejsca w sztuce. Mówiąc prościej – duchy, jak by je nazwał, nie nadają się do malowania. Jego pogląd był taki, że duch – lub, jak my byśmy powiedzieli, słusznie czy niesłusznie, duch – kiedy zostaje przedstawiony oczom na płótnie, nie spełnia swego zadania wzbudzenia grozy czy podziwu u widza. Innymi słowy, nadprzyrodzone może być wprowadzone do sztuki jedynie poprzez szczególne działanie umysłu: poprzez przedstawienie pewnych idei, które następnie wywołują wizje w wyobraźni widza. W ten sposób – jak twierdził autor – to właśnie umysł odbiorcy „przywołuje duchy”. Wnioskował z tego, że wszelka nadprzyrodzoność powinna być i w istocie jest całkowicie subiektywna; nikt nie może przywołać ducha dla kogoś innego – jedynie dla samego siebie.

Jest w tym wiele prawdy i skłoniło mnie to do zastanowienia się, jaką rolę odegra spirytyzm w przyszłej sztuce naszego kraju i innych krajów.

Oczywiście wydaje się rzeczą naturalną, że duchy nie będą pozować jako modele, a zatem gdy popularne wyobrażenie ducha bywa przedstawiane przez artystę, próba ta zazwyczaj kończy się niepowodzeniem. Mimo tych niepowodzeń artyści nie zrezygnowali całkowicie z okazjonalnych prób przedstawiania duchów – lecz zawsze z tym samym rezultatem. Wystarczy przypomnieć sobie próbę z ubiegłorocznej wystawy Akademii, gdzie starano się przedstawić ducha Saula.

Dlaczego tak się dzieje?

Dlaczego również sztuka religijna jest w istocie martwa? Wszyscy mogą poświadczyć, jak bardzo jest dziś gorsza niż dawniej. Jaka jest tego przyczyna? Czy artyści nie są zdolni do takiego zadania? Czy raczej nie dlatego, że tak wielu artystów – zarówno w kraju, jak i za granicą – ulega materializmowi epoki i zajmuje się wyłącznie naśladowaniem powierzchni natury?

Jak zauważa pan Tyrrwhit w swojej uczonej książce Greek and Gothic:
„Człowiek nie może długo pozostawać twórczy ani poetycki, gdy koncentruje się jedynie na namiętnościach ciała; powtarzają się one i z natury rzeczy szybko nużą”.

Niewielu artystów jest spirytystami, dlatego naturalnie ulegają materializmowi epoki. I mimo zręcznych, a często pięknych naśladownictw zewnętrznych uroków natury, jak wielu z nich nie posiada wiedzy o cudownym duchu obecnym w naturze!

Spirytyzm uczy nas, że artyści – w mniejszym lub większym stopniu, zależnie od swojej wrażliwości – są inspirowani przez moc duchową. Sam talent malarski wynika z przemożnego pragnienia artysty, by zatrzymać i zewnętrznie wyrazić dla innych oczu wizje, które tłoczą się w jego umyśle.

Tak przynajmniej powinno być. Nie nazwę bowiem artystami tych, którzy studiują sztukę wyłącznie dlatego, że jest to modne, lub jedynie jako sposób zarabiania na życie – choć niestety i tacy istnieją.

Artysta musi się nim urodzić. Już jako dziecko zaczyna w prosty sposób przedstawiać swoje młodzieńcze wizje. Z biegiem lat odkrywa, że im więcej pracuje i studiuje piękną naukę zwaną sztuką malarską, tym łatwiej potrafi wyrażać swoje idee. Z czasem jego praca przynosi owoce i dochodzi do szczęśliwego momentu, gdy jego palce są posłuszne jego woli i zaczyna tworzyć – a raczej, jak niedawno usłyszałam trafnie powiedziane, kompilować swoje idee, gdyż nie istnieje coś takiego jak absolutne tworzenie; rezultaty są kompilowane. W ten sposób uzewnętrznia swój wewnętrzny wzrok.

Pragnie, aby inni zobaczyli to, co sam pojmuje, i maluje obraz – a oto jego idee ożywają.

W tym sensie sprawdza się myśl Bulwera z powieści The Parisians:
„W życiu, podobnie jak w sztuce, poprzez dyscyplinę dochodzimy do wolności; moralne dążenie ma ten sam cel co artystyczne – osiągnięcie spokojnej radości w spełnieniu; trud wysiłku znika w zadowoleniu osiągnięcia”.

Taki jest zatem cel i znaczenie sztuki – zewnętrzne, obiektywne przedstawienie wewnętrznych, subiektywnych idei.

Nazywamy to sztuką również dlatego, że – jak mówi Goethe – „nie jest ona naturą”. Naśladuje naturę. W wyższym sensie jest uzewnętrznieniem idei duchowych; w niższym – symulacją lub imitacją zewnętrznych powierzchni natury wyrażoną metodami wynikającymi z manualnej zręczności zdobytej przez długą praktykę.


Spirytyzm a przyszłość sztuki

Gdyby nie spirytyzm, który pozwala nam zrozumieć dawne tak zwane marzenia o przyszłym życiu duchowym, artyści mieliby niewiele powodów, aby podejmować tematy zawierające element nadprzyrodzony. Jak już wspomniałam, dotychczas takie próby kończyły się niepowodzeniem.

Przykładem są pomniki ku czci zmarłych, przedstawiające człowieka duchowego wyrywającego się z grobu w chwili zmartwychwstania, gdy marmury i cegły – lekceważąc prawa grawitacji – latają wokół, a odżywione ciało wydostaje się z grobowca. Panuje w nich tak zupełne pomieszanie idei, a wzniosłość tak splata się z groteską, że odwracamy się od nich z bezradnym westchnieniem.

Wielu prawdziwych artystów odczuło to i wstrzymywało się od podejmowania takich tematów. Zrozumieli kluczowy problem: jak przedstawić jedność duchowego i materialnego.


William Blake – wyjątkowy przypadek

Słynny dziś artysta William Blake jest jednym z nielicznych, którzy byli naprawdę poruszeni i przymuszeni do zapisywania swoich wizji. Jak wiedzą spirytyści, jego wizje często były obiektywne, dlatego po prostu rysował to, co widział.

Wizje większości artystów są całkowicie subiektywne i znikają zbyt szybko jak fantasmagorie w oku umysłu. Aby je utrwalić, muszą oni posługiwać się modelami materialnymi, które symbolicznie je przedstawiają.

Blake był jednak szczęśliwym wyjątkiem. Duchy rzeczywiście pozowały mu do obrazów i w wielu przypadkach dosłownie rysował to, co widział swoim zewnętrznym okiem – okiem posiadającym podwójne widzenie jasnowidza.

Ponieważ jednak zwykłe studium, kompozycja i planowanie były u niego prawie nieobecne, rezultaty bywają mieszaniną wzniosłości i jej przeciwieństwa. Nie posiadał bowiem odpowiedniej dyscypliny technicznej, która – jak wcześniej cytowałam Bulwera – jest drogą do wolności artystycznej.


Nowa sztuka przyszłości

Spirytyzm uczy nas także, że to, co dawniej uważaliśmy za najwyższą koncepcję człowieka po śmierci – jego „ducha” – jest w rzeczywistości pojęciem bardzo niskim. Duch może znajdować się na poziomie duchowym niższym niż jego dawny sąsiad żyjący jeszcze na ziemi.

Dlatego też próby malowania duchów przez osoby niebędące spirytystami napotykają ogromne trudności. Spirytyści wiedzą bowiem, że tak zwany duch zmaterializowany jest istotą powstałą tymczasowo z różnych cząsteczek materialnych, użytych przez wolę niewidzialnego ducha.

Taki obiektywny duch wyglądałby po prostu jak zwykły człowiek.

Natomiast duchy przywiązane do ziemi wyglądałyby tak jak za życia i byłyby ubrane w zwyczajny sposób. Materiał ich ubrań byłby wytworzony chemicznie z substancji pobranych od obecnych świadków.

Z kolei duchy znacznie wyższe nie mogą ukazać się obiektywnie w naszej ziemskiej atmosferze.


Symbolizm i odrodzenie sztuki

Kiedy spirytyzm zostanie w pełni zrozumiany – a mamy nadzieję, że tak się stanie – może pojawić się artysta posiadający zarówno doskonałą technikę, jak i wizję duchową. Taki artysta będzie potrafił czytać wspaniałe historie zapisane w świetle astralnym otaczającym nas wszystkich.

Zrozumie również prawdziwy symbolizm – znacznie głębszy niż ten rozumiany dziś.

Na przykład symbole takie jak:

  • krzyż

  • ryba

  • trójkąt

  • monogram Chrystusa

  • smok

  • święte litery

pochodzą z bardzo dawnych tradycji i z czasem utraciły swoje pierwotne znaczenie ezoteryczne.

Gdy ich prawdziwe znaczenie zostanie ponownie poznane, artyści odnajdą tematy dla wielkiego odrodzenia sztuki.

Nowa wiedza pojawi się również w dziedzinie symboliki kolorów, której prawdziwa moc dopiero zaczyna być odkrywana.


Sztuka, religia i przyszłość

Najwyższa sztuka będzie zawsze tą, która najwięcej objawia i naucza.

Sztuka religijna naszych czasów osiągnęła najniższy poziom. Nic dziwnego – artyści nie są już inspirowani tymi samymi ideałami, a wizja duchowa została im odebrana, ponieważ dawne objawienie się zakończyło, a ludzie oczekują nowego.

Jeśli filozofia duchowa ożywi materialistyczną filozofię naszych czasów, nastąpi prawdziwe odrodzenie sztuki.

Jak zauważa Tyrrwhit w książce Greek and Gothic:

„Sztuka i religia muszą być ze sobą związane – jeśli zostaną rozdzielone, obie cierpią”.

Aby odrodzić nadprzyrodzoność w sztuce, religia musi zostać odnowiona – i mamy nadzieję, że stanie się to dzięki działaniu mocy duchowych, które ponownie przyniosą błogosławieństwo ziemi.

Na zakończenie przytoczę piękne słowa Blake’a:

„Jedynymi siłami, jakie pozostały człowiekowi do rozmowy z Rajem – których potop nie zdołał zniszczyć – są trzy: Muzyka, Poezja i Malarstwo.”

źródło: ART AND THE SUPERNATURAL, LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter,  April 23, 1881.