Wieszcz

Św. Paweł a aprobata dla przekazów spirytystycznych

Wielu chrześcijan interesuje się spirytyzmem jedynie połowicznie, ponieważ nie są naprawdę przekonani, czy słuszne jest zwracanie się do tych, którzy przeszli na tamtą stronę.

W tej najważniejszej kwestii nie ma w Biblii żadnej zapisanej wypowiedzi Jezusa i trudno im oprzeć się myśli, że gdyby zamierzał, aby Jego wyznawcy komunikowali się ze światem duchowym, powiedziałby o tym wyraźnie.

Ten punkt widzenia wydaje się rozsądny, skoro chrześcijanin opiera całe swoje życie na nauce Jezusa przekazanej w Ewangeliach. Ale czy chrześcijanin ma prawo kierować swoim życiem według ścisłej litery Ewangelii? Czy powinien zakładać, że każda istotna sprawa, o której nie ma w nich wzmianki, oznacza dezaprobatę Jezusa?

Wszyscy chrześcijanie prawdopodobnie zgodziliby się, że to duch nauki Jezusa powinien kierować życiem człowieka, a nie sama litera. Widać to choćby po tym, że żaden chrześcijanin nie zastanawia się, czy wolno czytać Ewangelie. A przecież nigdzie nie zanotowano, by Jezus wyraził życzenie, aby Jego nauki zostały spisane. Gdyby to uczynił, możemy być pewni, że autorzy Ewangelii z pewnością by to szczególnie odnotowali. To przemilczenie nie jest znakiem dezaprobaty.

Dlaczego więc milczenie Jezusa na temat kontaktów ze światem duchowym miałoby być uznawane za znak dezaprobaty? Mamy poważne podstawy, by sądzić wręcz przeciwnie. Święty Paweł, który twierdził, że otrzymał bezpośrednie objawienie od Jezusa, w rzeczywistości zachęca chrześcijan do rozwijania darów psychicznych, aby mogli otrzymywać nauki ze świata duchowego. Czy jakikolwiek dzisiejszy chrześcijanin powiedziałby, że zna wolę Jezusa w tej sprawie lepiej niż Paweł?

„Proroctwo” a mediumizm transowy

To w liście do chrześcijan korynckich Paweł zaleca im, aby skierowali swoje serca ku „darom duchowym”. W szczególności wspomina o „proroctwie”, ale nie podaje jego definicji, ponieważ pisał do przyjaciół, którzy wiedzieli, co ma na myśli. Z całą pewnością nie chodziło mu o przepowiadanie przyszłości.

Mamy jednak bardzo jasny opis „proroctwa” w takiej postaci, w jakiej istniało ono kilka pokoleń później wśród chrześcijan montanistycznych. Czytamy:

„Gdy prorocy przemawiali pod boskim natchnieniem, nie oni wypowiadali słowa, lecz Duch. Prorocy byli tak całkowicie oddzieleni od Ducha, który posługiwał się ich narządami mowy, że przekaz był wypowiadany w pierwszej osobie, a Duch, przemawiając przez usta prorokini, używał form rodzaju męskiego.”

Pozwala nam to od razu utożsamić „proroctwo” wśród wczesnych chrześcijan z dzisiejszym psychicznym darem mediumizmu transowego. Ci, którzy byli świadkami transu, wiedzą, że osobowość medium jest tak oddzielona od osobowości ducha korzystającego z jego narządów mowy, iż głos jest głosem ducha — mężczyzny, kobiety albo dziecka — a nie głosem medium.

Widzimy, że list Pawła potwierdza wniosek, iż to, co dziś nazywamy medium transowym, jest tym samym, co on nazywa „prorokiem”. Mówi on bowiem (1 Kor 14,32): „Duchy proroków podlegają prorokom.” Można to porównać do dzisiejszego stwierdzenia, że odpowiednio rozwinięte medium transowe może panować nad własnymi przewodnikami duchowymi.

Jest to konieczne po to, by duch nie przejął kontroli w niewygodnym momencie. I właśnie to Paweł ma na myśli, gdy mówi, że kilku proroków nie powinno jednocześnie pozwalać się „opanować”, tak aby nie doszło do zamieszania wskutek tego, że dwa lub więcej duchów próbowałoby przemawiać równocześnie do zgromadzenia.

Paweł pokazuje też, że uważa te duchy prorocze za odrębne osoby od proroków, przez których przemawiają. Mówi bowiem (1 Kor 14,12): „Skoro tak gorliwie zabiegacie o duchy, starajcie się obfitować w nie ku zbudowaniu Kościoła.”

W dzisiejszym języku można by to oddać następująco: „Skoro pragniecie mieć przewodnika duchowego, niech waszym motywem będzie pomaganie innym.”

Wreszcie Paweł pokazuje, jak wysoko cenił dary psychiczne, mówiąc (1 Kor 14,39): „A zatem, bracia moi, gorliwie starajcie się o dar prorokowania i nie zabraniajcie mówić językami.”

Przekazy od duchów w pierwotnym chrześcijaństwie

Komunikacja z duchami była zatem regularną i cenioną częścią nabożeństw pierwszych chrześcijan. Jej celem było przekazywanie duchowych nauk tym, którzy słuchali. Fakt, że Paweł nie wspomina o wiadomościach od krewnych, nie musi koniecznie oznaczać, że takich przekazów nie było.

Duchy przemawiające przez proroków były uważane za przedstawicieli Ducha Świętego*, często określanego mianem „Pocieszyciela”. Jeśli duchy rzeczywiście przekazywały pogrążonym w żałobie wiadomości od bliskich, mogłoby to częściowo wyjaśniać, dlaczego pierwsi chrześcijanie używali właśnie tego tytułu: „Pocieszyciel”.

Przynosić pociechę zasmuconym i pomagać ludziom głębiej rozumieć Miłość Boga — to znaczy pełnić wolę Bożą. Jeśli przekazy i nauki ze Świata Duchowego czynią to dzisiaj, są zgodne z duchem nauki Jezusa. A ci, którzy rozwijają dary psychiczne, dzięki którym taka pociecha i takie nauki mogą być otrzymywane, postępują zgodnie z radą, którą Paweł, największy z Apostołów, tak gorąco zalecał chrześcijanom.

(Cytaty biblijne pochodzą z przekładu Moffatta).

* Artykuł zatytułowany „What Is The Holy Spirit” („Czym jest Duch Święty”) ukaże się w numerze przyszłotygodniowym.

źródło: St. Paul’s Approval of Spirit-Messages;