Pan Alexander Calder, były prezes Brytyjskiego Narodowego Stowarzyszenia Spirytystów, obecny na seansie
Do Redaktora „Light”.
Szanowny Panie,
Mieliśmy ostatnio przyjemność powitać pana Alexandra Caldera, znanego i cenionego prezesa B.N.A.S. (Brytyjskiego Narodowego Stowarzyszenia Spirytystów).
Pan Calder uczestniczył w naszym cotygodniowym seansie w ostatnią niedzielę – relację z tego spotkania załączam, sądząc, że może ona zainteresować część Pańskich czytelników.
Pozwolę sobie wspomnieć, że po moim powrocie do Indii, około osiemnastu miesięcy temu, starałem się zebrać kilka osób zainteresowanych filozofią spirytyzmu.
Kilku miejscowych dżentelmenów zgodziło się spotykać raz w tygodniu, aby sprawdzić, czy uda się uzyskać jakiekolwiek zjawiska.
Baboo Poornoo Chunder Mookeyee udostępnił nam swój dom ogrodowy, gdzie spotykaliśmy się niemal każdej niedzieli przez ostatnich dwanaście miesięcy, jednak bez sukcesu w postaci manifestacji.
Spotkania te nie były jednak czasem straconym – poświęcaliśmy je na czytanie i dyskusje nad tematami duchowymi.
W chwili, gdy zaczynaliśmy wątpić w możliwość jakiegokolwiek postępu, jeden z naszych członków, dr Raj Kisto Mittra, przyprowadził na spotkanie swojego pacjenta – młodego człowieka, który, jak twierdził, był opanowany przez ducha.
Już podczas pierwszego seansu młodzieniec ten, Nitto Nirunjun Ghose, został natychmiast opanowany przez ducha mężczyzny zamordowanego około 25 lat wcześniej (tak przynajmniej opisał siebie sam duch).
Na początku młody medium był niezwykle gwałtowny pod wpływem kontroli i udało się go uspokoić dopiero z wielkim trudem.
Podczas kolejnych seansów wchodził w stan transu bez powtórzenia tych objawów przemocy, a duchy przemawiały przez niego lub pisały, jednak nigdy dwukrotnie nie pojawiła się ta sama istota.
Wszystkie możliwe do przeprowadzenia weryfikacje potwierdziły wiarygodność informacji przekazanych przez medium.
Być może w miarę postępów duch posłuży się nim jako narzędziem także dla jakiegoś Europejczyka, którego będę mógł samodzielnie zweryfikować.
Jak dotąd, wszystkie manifestacje pochodziły od duchów jego własnej narodowości.
Jeśli Pan lub Pańscy czytelnicy życzyliby sobie od czasu do czasu relacji z naszych działań w tej części świata, chętnie będę Pańskim korespondentem z Kalkuty.
Z poważaniem w służbie prawdy,
J. G. Meugens
Kalkuta, 17 czerwca 1881 r.
Sprawozdanie ze spotkania
Cotygodniowe zebranie Stowarzyszenia Kalkuckiego do Badania Zjawisk Spirytystycznych odbyło się w domu ogrodowym Baboo Poornoo Chundera Mookeyee, w północnych przedmieściach Kalkuty, w niedzielę, 12 czerwca 1881 roku.
Obecni:
-
Pan A. Calder, prezes Brytyjskiego Narodowego Stowarzyszenia Spirytystów w Anglii (gość honorowy);
-
Pan J. G. Meugens, prezes Stowarzyszenia;
-
Baboo Pearychand Mittra, wiceprezes;
-
R. Mittra, adwokat;
-
Baboo Poornoo Chunder Mookeyee, mecenas;
-
Baboo Sooyo Coomar Mookeyee, księgowy w biurze Inspektora Generalnego Więzień Dolnego Bengalu,
oraz kilku innych członków.
Około godziny 16:30 wszyscy zebrani usiedli w kręgu. Po około dwudziestu minutach dwóch uczestników – Baboo Sutto Churn Chatteyee oraz Nitto Nirunjun Ghose – wpadło w stan transu.
Pierwszy został poddany kontroli w celu pisania automatycznego, drugi – przemawiał głosem ducha.
Poniżej podajemy tłumaczenie odpowiedzi, jakie medium udzieliło w językach angielskim i bengalskim na pytania zadane po angielsku przez pana Meugensa i Baboo P. C. Mittrę:
„Nazywam się Modoosoodun Mittra. Jestem bratem Baboo P. C. Mittry. Jestem bardzo nieszczęśliwy.
Mam coś osobistego do powiedzenia i pragnę przekazać to prywatnie.”
Po tym oświadczeniu wszyscy obecni opuścili pomieszczenie, pozostawiając medium sam na sam z Baboo P. C. Mittrą, aby umożliwić im prywatną rozmowę.
Po około dziesięciu minutach wszyscy panowie powrócili do pokoju i ponownie zajęli miejsca w kręgu.
Baboo P. C. Mittra poinformował, że duch jego brata poprosił o modlitwę za siebie, przekazując mu jednocześnie wiarygodne dowody tożsamości.
Medium pozostawało nadal w transie i przez pewien czas nie odpowiadało na żadne pytania.
W końcu, w odpowiedzi na jedno z nich, powiedziało, że nazywa się Surut Chunder Mittra.
Nie miał żadnego szczególnego przesłania dla nikogo.
„Od ponad roku jestem w świecie duchowym. Zmarłem w Mirzapurze, w Kalkucie. Byłem bratankiem Baboo Rally Churn Ghose, nieżonatym, i umarłem na gruźlicę. Jestem bardzo szczęśliwy tam, gdzie jestem, lecz współczuję moim smutnym rodzicom.
Współczucie dla nich sprowadziło mnie tutaj. Moi rodzice nie rozumieją spirytyzmu. Jestem tutaj szczęśliwy. Rozmyślam o Bogu i nie potrzebuję innego zajęcia. Medytując nad nieskończoną mocą Wielkiego Ojca, spędzamy czas radośnie. Kto nie zatraca siebie, gdy rozmyśla o majestacie Boga i Jego nieskończonej miłości? Otoczeni przyjaciółmi i krewnymi, spędzamy czas bardzo szczęśliwie. Nie ma tutaj różnicy kast ani koloru skóry. Wszyscy trwają w spokoju. W chwili śmierci, gdy ujrzałem wokół siebie przyjaciół z duchowego świata, przestraszyłem się, lecz potem napełniła mnie radość. Wszyscy tutaj są pełni błogości i szczęścia.”
Na koniec dodał:
„Nie znasz mojego ojca, dlatego podałem imię mojego wuja. Żegnam was. Wracam na swoje miejsce.”
Medium piszące w tym czasie sporządziło również długi przekaz w języku bengalskim od ducha swojej zmarłej żony, dotyczący jego ponownego ożenku.
Tłumaczenie tego listu zostanie przesłane w następnej poczcie.
Na zakończenie spotkania Baboo P. C. Mittra zwrócił się do pana A. Caldera z krótkim i stosownym przemówieniem, wyrażając wdzięczność i uznanie dla jego obecności oraz pochwałę dla jego bezinteresownych wysiłków w służbie prawdy i szlachetności ducha.
Pan Calder odpowiedział z właściwą sobie uprzejmością.
Warto dodać, że duch Surut Chunder Mittry nie był znany nikomu z obecnych za życia.
Tuż po seansie przyszedł dr Raj Kisto Mittra, homeopata i częsty uczestnik naszych zebrań, i potwierdził całkowicie tożsamość ducha, stwierdzając, że Surut Chunder Mittra zmarł dokładnie tak, jak opisano, będąc jego pacjentem.
źródło: SPIRITUALISM IN CALCUTTA; (Light, Vol. 1, No. 28,July 16,1881.)