Sny Prorocze rok 1912

SNY PROROCZE
Autor: A. M.

Jesienią 1912 roku (na rok przed śmiercią mojego męża) przyśniło mi się, że stałam na balkonie z widokiem na wodę.

Nagle zniknął w tej wodzie.
Byłam „w dwóch myślach”, czy skoczyć za nim, ale coś mnie powstrzymało.
Czułam, że odszedł, a ja zostałam.

W tamtym czasie cieszył się dobrym zdrowiem, więc gdy opowiedziałam mu o śnie, zaśmiał się i powiedział, że pewnie ześlizgnie się z kamienia podczas łowienia ryb i po prostu się zmoczy.
Uwielbiał sport i często wyjeżdżał na polowania z psami.


Sen o telegramie

Pewnego razu przyśniło mi się, że czytam telegram o treści:

„Wypadek Toma.”

Zobaczyłam w nim dużą literę „S” oraz rysunek parasola.

Po jakimś czasie, kiedy niemal zapomniałam o tym śnie (a on w tym czasie kilka razy był już na polowaniu), otrzymałam prawdziwy telegram z prośbą, abym wysłała zamknięty powóz, by odebrać go z dworca.

Przed wyjazdem kazał zaprzęgnąć otwarty wózek jednokonny, więc pomyślałam najpierw:
„To przez deszcz.”
Ale zaraz przypomniałam sobie sen — i ogarnął mnie niepokój, więc pojechałam na stację sama.

Zobaczyłam go, jak wysiada z pociągu, ciężko wsparty na ramieniu innego mężczyzny.
Jego noga była zraniona — niewielkie, poszarpane cięcie (mimo że miał na sobie buty do jazdy konnej), spowodowane kopnięciem konia.

Choć rana była mała, goiła się aż sześć tygodni.
Lekarze, gdy ją obejrzeli, powiedzieli:

„Omal nie dosięgnęła kości piszczelowej (tej litery ‘S’).”

Dzień był bardzo deszczowy — co, być może, tłumaczy pojawienie się w śnie parasola.

– A. M.

źródło: PROPHETIC DREAMS (A. M.); LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; December 17, 1936.