Wieszcz

Psycho Magnetyczne Leczenie Chorób

Być może czytelników „Light” zainteresuje ten bardzo ważny temat oraz poniższy list pana J. H. Herbsta, odnoszący się zwłaszcza do leczenia obłędu.

Uznając głęboką potrzebę urzeczywistnienia sposobu leczenia proponowanego przez pana Herbsta, mogę zaświadczyć o niezwykłej wiedzy i skutecznej mocy, jaką pan Herbst, jako mesmerysta, wykazuje w bardzo trudnych przypadkach. Mam zatem nadzieję, że także inni spośród Pańskich czytelników dostrzegą bezcenną wartość spirytyzmu w uzdrawianiu chorych, przywracaniu wzroku ślepym, a tym samym w prowadzeniu ku wyższemu światłu jego Boskich prawd.

Choć wierzę, że nasze codzienne działania są prawdziwym sprawdzianem i miarą naszego spirytualizmu, bardzo daleki jestem od zarozumiałości, by uważać się za spirytystę; jednak chętnie złożyłbym składkę, proporcjonalnie do dochodów lub w inny sposób, wraz z dostatecznie liczną grupą innych osób, które wiedzą, czym jest spirytyzm, i które naprawdę pragną, by jego odradzający wpływ zwyciężył, ukazując światu jego potężną i niezrównaną moc wykorzeniania chorób.

Utworzenie instytucji przeznaczonej do tego celu, gdzie media uzdrowicielskie mogłyby regularnie zajmować się przypadkami, a nadzór sprawowałyby osoby oddane sercem takiej pracy, nie tylko zapoczątkowałoby wśród nas prawdziwy spirytyzm, ale uczyniłoby nieporównanie więcej niż wszystko, co dotąd zrobiono, aby skłonić ludzi do uznania jego wartości. Jeśli niestrudzony spirytualizm pana W. Tebba, przejawiający się w działalności sanitarnej, dopuszcza teraz przyjęcie nieco większej odpowiedzialności, nie mam wątpliwości, że z radością zgodziłby się pełnić funkcję skarbnika, gdyby zebrano godny fundusz; i przypuszczam, że redaktor „Light” uprzejmie pozwoliłby ogłaszać w tym piśmie składki i oferty pomocy.

A. C. Swinton

[Kopia.]

Często zadawano pytanie dotyczące spirytyzmu — Cui bono? Pozwólcie, że zasugeruję praktyczne zastosowanie, do którego spirytyzm mógłby zostać użyty w połączeniu z mesmeryzmem.

Próbowałem tego i przekonałem się, że jest to jedyny środek przynoszący korzyść w szczególnej chorobie, do której proponuję to obecnie zastosować. W przeważającej części stwierdzamy bowiem (to znaczy ci, którzy mieli z tym do czynienia i rozumieją kontrolę duchową), że obłęd nie jest niczym innym jak obsesją; z pewnością dziewięć dziesiątych wszystkich przypadków obłędu można przypisać tej przyczynie, a pozostała jedna dziesiąta obejmie przypadki wynikające z deformacji, idiotyzmu i organicznych chorób mózgu. Krótko mówiąc, stwierdzamy, że wszyscy obłąkani są osobami wrażliwymi, czy to wskutek zrujnowanej konstytucji, dziedzicznie, czy z powodu złych nawyków. Są oni nie tylko wrażliwi, lecz skrajnie wrażliwi, i dlatego stają się ofiarą wszelkiego wpływu, który wejdzie w obręb ich sfery. Zazwyczaj przyciągają takie wpływy przez swoje nawyki albo mają je przy sobie już od urodzenia, ściągnięte tam przez nawyki ich rodziców.

Proponuję, aby takie przypadki najpierw leczyć biologicznie przez sugestię; to znaczy, zamiast pozostawiać ich pod kontrolą nieinteligentnego ducha lub duchów, należy poddać ich kontroli mesmerysty, który dostarcza zdrowego złudzenia w miejsce chorobliwego, jakie wytwarzają owe kontrole. Ponieważ jednak wymagałoby to, by obłąkani pozostawali stale, albo przynajmniej przez lata, pod wpływem mesmerysty (gdyż jeśli wycofałby on swój wpływ, dawni natrętni prześladowcy ponownie by naparli), mesmeryzm okazałby się zbyt kosztowny; każdy obłąkany wymagałby bowiem jednego mesmerysty.

Dlatego proponowałbym, aby z tymi obłąkanymi, po dostatecznym podporządkowaniu ich kontroli mesmerysty, urządzano seanse rozwojowe, tak aby nie dopuścić do czegoś gorszego niż sabat czarownic. Początkowo rezultat byłby taki, że nieświadome istoty kontrolujące zostałyby pouczone o ogromie szkody, jaką wyrządzają, a podczas gdy one same ulegałyby poprawie, obłąkani rozwijaliby się w media.

Wówczas ci ostatni mieliby swoich przewodników lub opiekunów, którzy chroniliby ich i zapobiegali ich opętaniu, albowiem są oni tylko mentalnymi domami bez stróżów i bez kluczy do zamków. W ten sposób dawny obłąkany stałby się bezpiecznym, zdrowym na umyśle człowiekiem, mającym stale przy sobie duchowego mesmerystę.

Mam nadzieję, że niektórzy z bogatych i wpływowych czytelników „Light” dadzą się skłonić do współpracy dla tego wielkiego celu, który, gdy tylko zostanie należycie i systematycznie ustanowiony, okaże się wieczystym błogosławieństwem dla ludzkości i dla sfer duchów przywiązanych do ziemi.

J. H. Herbst

źródło: Psycho-Magnetic Treatment of Disease;  LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, November 26,1881.


Opublikowano

w

przez